Każda pasja zaczyna się od marzeń. Wywiad z Jolantą Symonowicz

Autor: Magdalena Galiczek-Krempa

– Baletnice, lekkie i eleganckie, tańcząc w przepięknie zdobionych tutu, reprezentują idealny świat baśni, wcielają się w rolę księżniczek i zaręczają z księciami – mówi Jolanta Symonowicz, jedna z autorek książki Hania Baletnica

Skąd się bierze u dziewczynek – w zasadzie już tych kilkuletnich – pragnienie, by tańczyć w balecie?

Marzenia o tiulowej spódniczce i różowych baletkach z atłasowymi tasiemkami, wiązanymi wokół kostki… która dziewczynka ich nie ma? Która mama potrafi się oprzeć i nie kupić córeczce tych akcesoriów?… Wszystkie jako dzieci chciałyśmy być królewnami z bajki. Baletnice, lekkie i eleganckie, tańcząc w przepięknie zdobionych tutu, reprezentują idealny świat baśni, wcielają się w rolę księżniczek i zaręczają z księciami. No i te pantofelki z twardymi czubkami, zwane puentami, sprawiają, że baletnice wyglądają, jakby nie dotykały podłoża, unosiły się w powietrzu… Jak tu nie marzyć?

Wszystko zaczęło się od marzeń?

Myślę, że każda pasja zaczyna się od marzeń i w moim przypadku tak było. Moja mama zainteresowała mnie i siostrę baletem, pokazując różne figury i kroki, szyjąc tiulowe spódniczki. Już w wieku przedszkolnym przygotowywałyśmy rodzinne przedstawienia baletowe. Uwielbiałyśmy te chwile. Potem było marzenie o tańcu w pantofelkach z twardymi czubkami, na realizację którego musiałyśmy poczekać kilka lat. Pierwszą parę takich baletek dostałyśmy od starszej koleżanki. Były używane, o dwa numery za duże i nie umiałyśmy w nich tańczyć, ale fajnie było nosić je do szkoły i chwalić się koleżankom z klasy. Nie było jeszcze mowy o tańcu w takich baletkach, byłyśmy zbyt małe, ale już był cel do osiągnięcia i to się naprawdę liczyło.

Balet to sztuka, talent czy ciężka praca?

Balet to przede wszystkim sztuka. Jak każda inna dziedzina sztuki, jest efektem połączenia wieloletniej pracy i talentu.

Wiele osób wyobraża sobie, że nauka baletu polega na doskonaleniu i wykonywaniu kolejnych figur. A przecież, by dojść do tego etapu, potrzebne są wyczerpujące i skomplikowane ćwiczenia gimnastyczne, rozciąganie…

Nauka baletu zaczyna się już w dzieciństwie od wypracowania postury niezbędnej do prawidłowego wykonywania ćwiczeń: najpierw prostych, a stopniowo coraz bardziej skomplikowanych, i praktycznie nie kończy się nigdy, bo zawód tancerza wymaga bardzo dobrej sprawności fizycznej, silnych i elastycznych mięśni, niezwykłej giętkości ciała. Taką nieprzeciętną sprawność można osiągnąć tylko poprzez codzienny trening w sali baletowej, a jego efektem są wirtuozowskie wariacje, efektowne figury, takie jak arabeski, piruety, skoki i taniec na puentach, które możemy podziwiać w czasie spektakli. Na przykład szpagat w skoku czy wysokie developpè są możliwe dzięki systematycznym ćwiczeniom rozciagajacym.

Hania, bohaterka Pani książki, po kilku lekcjach tańca czuje się rozczarowana. Nie tak według dziewczynki powinien wyglądać balet. Prawdziwymi baletnicami zostają tylko najwytrwalsze tancerki?

W nauce baletu przede wszystkim potrzebna jest prawdziwa pasja, ale czasami sama pasja nie wystarczy. Nie każda początkująca baletnica ma już ukształtowany charakter i potrafi z determinacją dążyć do celu. Zdarza się, że dziecko rezygnuje z dalszej nauki z powodu napotykanych wyzwań. Najtrudniejsze są pierwsze kroki. W tym okresie bardzo ważne jest wsparcie ze strony rodziców. Powinni motywować dzieci do systematycznej pracy, nieopuszczania zajęć z błahego powodu.

Baletnice konkurują między sobą? Jak wyglądają relacje między nimi?

Relacje między baletnicami są takie same jak między koleżankami w każdym innym zawodzie – jedne się lubią, a inne nie. Konkurencja w balecie polega na doskonaleniu własnych możliwości. Codzienne ćwiczenia tancerka stara się wykonać najlepiej, jak potrafi, nie może sobie pozwolić na niedociągnięcia czy wpadki podczas spektaklu. Niektóre primabaleriny lepiej wypadaja w rolach romantycznych, np. Giselle, inne – w tych wymagających dużego temperamentu, jak Kitri z „Don Kichota”. Jedne są świetne w wariacjach technicznych, inne w rolach charakterystycznych. Na scenie jest miejsce dla każdej dobrze wyszkolonej tancerki, a najsłynniejsze primabaleriny, np. Swietłana Zacharowa, artystka Teatru Bolszoj w Moskwie, są doskonałe w każdej roli.

Balet to nieustająca dyscyplina: regularnych ćwiczeń, poprawnej postawy ciała, diety?

Owszem, dyscyplina, regularne ćwiczenia, dieta to jest styl życia każdego tancerza. Jego praca wiąże się, co prawda, z pewnymi wyrzeczeniami, ale jest również bogata w satysfakcję. Nie mam tu na myśli tylko braw, które oczywiście są bardzo dużym wynagrodzeniem za włożony trud, ale przede wszystkim samą przyjemność tańczenia, kreowania roli, tworzenia sztuki.

Najpierw ćwicz tak długo, aż trudne stanie się łatwe, potem ćwicz tak długo, aż łatwe stanie się piękne – pisze Pani w książce. To motto każdej baletnicy?

Tylko bardzo dobrze wyćwiczona choreografia daje poczucie swobody, lekkości na scenie, pozwala tancerzowi tworzyć piękno, a nie tylko wykonywać sekwencje ruchowe, pozwala „ubrać się” w daną rolę, dopasować ją do siebie jak suknię. Wtedy tancerz, kostium, choreografia, muzyka i scenografia tworzą spójne dzieło. Do takiego rezultatu potrzebna jest solidna baza techniczna, czyli trzeba dużo ćwiczyć, nie wystarczy samo zapamiętanie sekwencji ruchów do muzyki. Dobry tancerz potrafi zamienić w piękno nawet przeciętną choreografię.

Baletnicą zostaje się na całe życie? Subtelne gesty, delikatność, idealna postawa ciała przenikają do codzienności?

Dziewczynki uprawiające balet, nawet jeśli są to tylko dwa-trzy razy w tygodniu, przeważnie wyróżniają się na tlerówieśniczek ładną postawą, elegancją, wdziękiem i dobrym wychowaniem. Na ogół mają dobre oceny w szkole. Potrafią zorganizować swój czas. Występowanie przed publicznością dla wielu dziewczynek oznacza również pokonanie nieśmiałości, zdobycie większej pewności siebie, akceptację własnej osoby.

Co jeszcze daje balet w codziennym życiu?

Dobre samopoczucie, obcowanie z piękną muzyką klasyczną, uczy samodyscypliny, systematyczności i dbania o zdrowie, uczy odpowiedzialności wobec grupy. Dzięki wspólnej pasji zawiązują się przyjaźnie na całe życie.

Co poradziłaby Pani wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z baletem?

Przede wszystkim przygodę z baletem powinno się zaczynać w młodym wieku od nauki w dobrej szkole. Początki są bardzo ważne, często decydujące; najistotniejsza jest wiara w siebie i wytrwałe dążenie do celu, stawianie czoła trudnoścomi związanym z charakterem tej dyscypliny. Dodam, że balet można kochać, nie tylko jako zawodowy tancerz, ale również gdy uprawia się go hobbystycznie lub jest się po prostu miłośnikiem tej sztuki.

Czy tańczy Pani w balecie?

Tańczyłam zawodowo w zespole baletowym najpierw Operetki Wrocławskiej, a później Opery Krakowskiej. Obecnie prowadzę zajęcia z dziećmi i młodzieżą. Moje uczennice stały się inspiracją do stworzenia postaci z książki Hania Baletnica. W ciągu wielu lat pracy spotkałam niejedną Hanię Kwiatek, Zuzę czy Olgę i niestety, dość często, również małą Agatkę. Według mnie rodzice, dając dzieciom swobodę podejmowania niektórych decyzji związanych z ich hobby, nie biorą pod uwagę małego doświadczenia życiowego ich pociech. A przecież dzieci przeżywają wszystko i podejmują decyzje tylko na podstawie własnego punktu widzenia. Nie zawsze potrafią odnaleźć się w danej sytuacji, spojrzeć obiektywnie czy przyszłościowo. Rodzice mogą pomóc w zrozumieniu problemu, a następnie wskazaćmożliwości pokonania przeszkody. Tak właśnie postępuje mama Hani – wspiera i motywuje córeczkę, ale jednocześnie stawia granice.

Książkę Hania Baletnica kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.