Takie czasy już nastały, tylko na inną skalę. Wywiad z Magdą Puzio

Data: 2022-06-21 14:37:07 Autor: paulinakaluza
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Takie czasy już nastały, tylko na inną skalę. Wywiad z Magdą Puzio z kategorii Brak kategorii

– Niewykorzystane szanse zawsze się mszczą. [...] Ja nie lubię „jutrować” i staram się nie odkładać niczego na później. Później może nie być czasu, przestrzeni, odwagi, może zabraknąć błyskotliwych słów lub intrygujących zdań. Maria Żmijewska mówiła, że trzeba świętować każdy posiłek, jakby był tym ostatnim, kiedy mamy zmysł smaku. Też tak uważam. Może zabrzmi to pompatycznie, ale staram się żyć tak, jakby kolejnego dnia miało nie być. Cieszę się każdą chwilą, wykorzystuję wszystkie szanse, walczę o siebie, swój komfort, szczęście i swoją suwerenność – mówi Magda Puzio, autorka powieści Nowa rzeczywistość, przedstawiającej wizję popandemicznej przyszłości, tak bardzo zazębiającej się już z dzisiejszą rzeczywistością, opowiadającej o wykluczonych ludziach, pragnących znów obcować ze społeczeństwem i – wreszcie – o przyjaźni, którą 2035 rok może umocnić na całe życie lub obrócić w zgliszcza.

W swojej debiutanckiej powieści Nowa rzeczywistość przenosisz czytelników do roku 2035. Opisałaś warunki, których nikt nie chciałby sobie nawet wyobrażać, a co dopiero – dostosowywać się do nich. Zwłaszcza po pandemii, której skutki odczuwamy do dzisiaj.

To prawda. Nikt nie chciałby funkcjonować w takiej rzeczywistości, jednak czy nie jest ona czasem niebezpiecznie bliska? Nie chodzi nawet o politykę czy system, ale o to, w jaki sposób, zupełnie na własne życzenie, dajemy się kontrolować. Nie mamy Paneli Aktywności, ale wiele technologicznych „udogodnień” bardzo mi je przypomina.

Z uwagi na to, że Nowa rzeczywistość to Twój debiut i spełnione marzenie, można by było pokusić się o stwierdzenie, że korzyścią, jaką dała Ci pandemia, była inspiracja do napisania książki.

Absolutnie tak! Kiedy świat się okrył pandemicznym mrokiem, po prostu wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić, jakoś wykorzystać ten czas, przekuć w jakąś korzyść, coś dobrego. Kiedy zaczęliśmy nosić maseczki i pracować zdalnie, nie przypuszczałam, że 2020 rok da mi odpowiedź na pytanie, co chcę robić w życiu. Przyniósł mi tę odpowiedź i ogrom, totalny ogrom, inspiracji.

Inspiracji z pewnością Ci nie brakowało, tym bardziej, że odczuwałaś restrykcje również na sobie. Zastanawia mnie jednak, czy masa podsłuchów w różnych miejscach, częste kontrole Służb Sanitarnych albo rozmowy z najbliższymi przez używanie szyfrów to wyłącznie Twoja wyobraźnia, czy może obawa, że takie czasy jeszcze nastaną?

Jestem przekonana, że takie czasy już nastały, tylko na inną skalę. Prosty przykład – sugerowane reklamy w Internecie. Kiedy byłam na etapie urządzania domu, nie widziałam innych reklam, tylko takie ze sklepami wnętrzarskimi, a kiedy planowałam ślub, widziałam z kolei tylko takie treści. Natomiast kiedy planuję zakup nowych butów, wszędzie wyświetlają się reklamy różnych sneakersów. Często bywa to pomocne, ale czy zarazem nie chociaż trochę przerażające? W Nowej rzeczywistości poszło to w inną stronę, ale w naszej codzienności, w 2022 roku czasami także musimy używać szyfrów, półsłówek i sugestywnych spojrzeń, by nie powiedzieć za dużo. 

Głównymi bohaterkami Twojej powieści są Wanda, Zuza, Matylda i Hania. Ostatnia z wymienionych planuje ślub, natomiast pozostałe marzą o trwałych związkach. Pojawia się w ich głowach myśl, że gdyby wcześniej wiedziały o obecnych restrykcjach, postarałyby się pogłębić relacje ze swoimi sympatiami. Myślę, że żal z powodu niewykorzystanych szans dotyka wiele osób, nawet w czasach zupełnie pozbawionych tego typu ograniczeń.                       

No właśnie. Niewykorzystane szanse zawsze się mszczą. Ja staram się o tym zawsze pamiętać. Nie myślę o tym, kiedy przyjdzie idealny moment na coś, tylko ten idealny moment sama tworzę, tu i teraz. A co, jeśli jutro warunki będą dużo gorsze? Ja nie lubię „jutrować” i staram się nie odkładać niczego na później. Później może nie być czasu, przestrzeni, odwagi, może zabraknąć błyskotliwych słów lub intrygujących zdań. Maria Żmijewska mówiła, że trzeba świętować każdy posiłek, jakby był tym ostatnim, kiedy mamy zmysł smaku. Też tak uważam. Może zabrzmi to pompatycznie, ale staram się żyć tak, jakby kolejnego dnia miało nie być. Cieszę się każdą chwilą, wykorzystuję wszystkie szanse, walczę o siebie, swój komfort, szczęście i swoją suwerenność.

Nie zabrzmiało to pompatycznie, raczej bardzo refleksyjnie. Myślę, że Twoje słowa powinny wziąć sobie do serca przede wszystkim debiutujące osoby, które często dają się kilka razy pokonać strachowi, zanim się przełamią. Wracając jednak do Twojej książki,
u przyjaciółek daje się zauważyć dużą podejrzliwość i ostrożność w stosunku do innych. W szczególności widać to na przykładzie Hani. Trudno żyć w społeczeństwie, dla którego jedna niefortunna wypowiedź bądź zachowanie, może zostać odebrane, jako szpiegostwo. Można zatem mówić o pełnym zaufaniu do kogokolwiek?

Jestem człowiekiem, który bardzo ufa ludziom. Wierzę, że na świecie jest więcej ludzi dobrych niż złych. Mierzę innych własną miarą i wyobrażam sobie, że każdy żyje w myśl zasady: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, tak jak ja. Jednak nietrudno się przekonać, że świat nie jest binarny, i nawet w najbliższej osobie może kryć się ktoś, kto nas skrzywdzi bądź zawiedzie.

Dopytam Cię jeszcze o Hanię, ponieważ bardzo nurtuje mnie jej postawa. Wątpliwości przyjaciółek w stosunku do niej nie są bezpodstawne. Stała się bardziej wycofana, krytyczna i oschła w stosunku do dziewcząt. Możesz cokolwiek zdradzić na temat motywów postępowania Hani, czy musimy czekać na kolejny tom bądź tomy?

(Uśmiech) Powiem tylko tyle, że historia Hanki to nie jest historia na jeden tom. A to dlatego, że oceniając ludzi, mówiąc o tym, że się zmieniają, nie są tacy jak kiedyś, często zapominamy o szerszym kontekście i motywach ich zachowań. Mnie też młoda pani mecenas bardzo intryguje. Czy miłość aż tak zmienia ludzi, że zapomina się o dawnych przyjaźniach? A może to nie miłość, tylko coś innego? Złego? Toksycznego?

Myśląc o tym, zdecydowanie skłaniałam się ku drugiej opcji, ale poczekam cierpliwie na kolejny tom (śmiech). Przejdźmy zatem dalej. Wskutek zażyłości z dwoma kolegami – Czarkiem i Michałem – Wanda, Zuza i Matylda zaczynają działać w podziemnym ruchu oporu, biorą udział w zorganizowanej zabawie i poznają zupełnie nowych ludzi, jak zwykle ma to miejsce na imprezach. Mimo, że chodzą do pracy i regularnie się spotykają, jednak im to nie wystarcza. Jak widać, człowiek szuka wolności i ucieczki od ciągłej kontroli władzy.

Wydaje mi się, że często nasze potrzeby generują zakazy. Kiedy nastała pandemia i pojawiło się tyle restrykcji, każdy potrzebował wychodzić – robić zakupy, jeść na mieście, chodzić na imprezy. Poczuliśmy brak tych podstawowych wolności dopiero wtedy, gdy nam je ograniczono. Każdy chce wyjść poza schemat nawet w jakimś drobnym aspekcie i być rebeliantem. Czasem wystarczy przejście na czerwonym świetle, a czasem trzeba wkroczyć do podziemnego ruchu oporu i próbować zmienić świat.

Poruszyłaś bardzo poważny problem tzw. wykluczonych, do których należy między innymi brat Czarka – Oskar. Rozumiem, że są oni metaforą ludzi sprzeciwiających się ogólnym zasadom, mających własną wizję na życie. Jednak mimo to, chcą pozostać w społeczeństwie jak wszyscy inni, tylko pragną być zaakceptowani. Rozwiniesz tę myśl?

Każdy z nas może być wykluczonym. Każdy, komu niewygodnie jest żyć w ramach codzienności. Ja nie uważam, że świat jest zły i nie ma w nim dla mnie miejsca, ale jestem pewna, że takie szablonowe życie u mnie się nie sprawdzi. Nie dlatego, że takie życie jest gorsze, tylko dlatego, że ja w takim życiu będę jak banita żyjący poza prawem. Każdy powinien walczyć o taką tożsamość, która pozwoli mu żyć w szczęściu, z przywilejem tego, że ktoś może mnie lubić albo nie. Z własnym zdaniem i pomysłem na siebie.

Gdy Wanda, Zuza i Matylda poznają bliżej banitów, postanawiają udzielić pomocy dwójce z nich, ryzykując, że Eski dowiedzą się o ich nielegalnych poczynaniach. To wymagało odwagi i dużej dojrzałości.

A czy ostatnie miesiące nie pokazały, że nie tylko one chcą pomagać? Na szczęście w naszych czasach nie musimy ukrywać tego, że pomagamy, ale nie mam wątpliwości, że pomaganie to naturalna, niemal fizjologiczna potrzeba każdego człowieka. Na początku dziewczyny myślały, że chodzi o doraźną pomoc zbłąkanym ludziom w trudnej sytuacji życiowej. Wnet zorientowały się, że to pomaganie to tylko potwierdzenie na to, że chcą zmienić świat. Może system, może politykę, a może tylko światopogląd?

Czarek bardzo pozytywnie mnie zaskakuje, gdy decyduje się podjąć decyzję o wyjeździe i zostawieniu ukochanej, aby jej nie narażać i pomóc bratu. Nie każdy byłby w stanie poświęcić związek dla rodziny, nie mając jeszcze pewności, czy odrodzi się on po powrocie. Wydaje mi się, że rzeczywistość, którą przedstawiłaś w powieści, tym bardziej zmusza bohaterów do podejmowania trudnych decyzji i wybierania między ważnym a ważniejszym.

Między ważnym a ważniejszym, trudnym a trudniejszym… Co najgorsze nigdy nie mamy pewności czy wybierając to „trudniejsze”, jednocześnie wybieramy to „lepsze”, czy tylko „dobre”. Najważniejsze, by móc o swoim życiu decydować, prawda? I warto pamiętać także o tym, że zawsze można zmienić zdanie, nawet jeśli już prawie przekroczyło się „jakąś” granicę.

Zagłębiając się w problemy wykluczonych, pokazujesz również, do czego prowadzi odizolowanie od społeczeństwa i rodziny. Zdarzenie, jakie miało miejsce w przypadku jednej z należących do banitów osób udowadnia, że nie wystarczy skupisko ludzi, aby czuć się dobrze i bezpiecznie. Nikt nie jest w stanie zastąpić kontaktu z najbliższymi?

Tak mi się wydaje. Uważam, że nawet w najbardziej przyjaznym i empatycznym kręgu nietrudno o samotność. To nie liczba ludzi wokół generuje uczucie samotności, a swój wewnętrzny stan głowy, ducha. Działa to w dwie strony. Czasami będąc samemu, człowiek wcale nie czuje się samotny – ja mam tak bardzo często. Po prostu przychodzi moment na, jak to określam – „bycie osobnym człowiekiem”. Nie jestem wtedy samotna, ponieważ wiem, że wokół mnie, chociaż nie w sposób fizyczny, są ludzie, na których wsparcie mogę zawsze liczyć. Może Ann o tym zapomniała… A może nigdy nie zaznała tak bliskiej relacji?

Właśnie, a propos bliskich relacji, pomyślałam o sytuacji Matyldy. Związała się z Michałem i z biegiem czasu odkryła prawdę o nim, ale nie była w stanie uwierzyć Wandzie w jej słowa, zanim nie miała prawdy przed nosem. Wtedy nastąpił poważny kryzys między przyjaciółkami. Aż zastanawiające, jak człowiek może być tak zaślepiony miłością, że nie potrafi do siebie dopuścić ostrzeżeń nawet najbliższych osób.

Miłość to chyba „taki twór”, który każdego z nas czyni pewnymi kreatorami postaci. Matylda wykreowała sobie obraz swojego „obiektu zakochania” i nie brała pod uwagę żadnych podejrzanych przesłanek, bo chciała wierzyć, że Michał jest taki, jak w jej wyobrażeniach. Ta obsesja sprawiała, że wręcz nie chciała dojrzeć tego, w jakiej relacji tkwi. Cóż, w 2035 roku wciąż istnieją toksyczne związki i akurat na to nikt nie wymyślił środka odkażającego.

Ze strony tytułowej dowiadujemy się, że zamierzasz kontynuować opowieść o losach przyjaciółek z Nowogłosu. Zdradzisz, czego można się spodziewać po kolejnej części?

Na pewno nowych restrykcji, nowych bohaterów i relacji. Rozwiążemy kilka niewyjaśnionych do końca wątków. Poznamy lepiej okolice Nowogłosu, które sama podczas pisania drugiej części dokładanie eksplorowałam. Mogę jeszcze powiedzieć, że nieśmiało wyobrażam sobie, że drugi tom stanie na półce w księgarni obok powieści kryminalnych.

Książkę Nowa rzeczywistość kupicie w popularnych księgarniach internetowych: 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.