Skarby Mazowsza znajdziemy także poza Warszawą. Wywiad z prof. Andrzejem Pieńkosem

Autor: Sławomir Krempa

– W odległości kilkunastu, może kilkudziesięciu kilometrów od Warszawy na mapie historii sztuki zaczynają się białe plamy. A można tam znaleźć prawdziwe skarby – mówi prof. Andrzej Pieńkos, redaktor książki Poza Warszawą. Arcydzieła plastyki XIX i XX wieku w świątyniach, rezydencjach i przestrzeni publicznej Mazowsza. To część serii Poza Warszawą, prezentującej najciekawsze, choć często bardzo mało znane zabytki regionu mazowieckiego. 

Czy wielkie głazy mogą być sztuką?

Mogą, ale wspomniany w naszej publikacji głaz-pomnik Józefa Chełmońskiego był raczej pomyślany jako miejsce pamięci, nie dzieło sztuki. Piszemy o nim, by przypomnieć związki malarza z niewielką wsią, Kuklówką. Znajdziemy tam dwór, głaz upamiętniający działalność Chełmońskiego na tym terenie oraz kamienny pomnik przy wjeździe do posiadłości, gdzie artysta żył i pracował, gdzie stworzył swoje najlepsze prace.

A to tylko jedna z prac zaprezentowanych w publikacjach z serii Poza Warszawą. Właśnie – dlaczego „poza Warszawą"?

Bo sama Warszawa jest bardzo dobrze znana historykom sztuki, którzy od dziesięcioleci badali i pisali o większości zabytków pod bardzo różnym kątem – zarówno specjalistycznym, jak i popularyzatorskim. Mazowsze tymczasem, z wyłączeniem stolicy, pozostaje w cieniu Warszawy. Kiedy badacze opuszczają stolicę, błyskawicznie przeskakują w inne, dalsze regiony Polski – z pozoru ciekawsze, bardziej interesujące. W odległości kilkunastu, może kilkudziesięciu kilometrów od Warszawy na mapie historii sztuki zaczynają się białe plamy. A można tam znaleźć prawdziwe skarby.

Mazowsze rzeczywiście uchodzi za region mniej ciekawy?

W naszej pracy nie chodzi o tworzenie rankingu, który region jest bardziej interesujący. Najważniejsze to jak najlepiej zbadać każdy z nich i umożliwić czytelnikom – zarówno specjalistom, jak i miłośnikom regionu – lepsze jego poznanie. A Mazowsze nawet wśród historyków sztuki faktycznie uchodziło za region słabszy, mniej ważny. Jeśli badano go, to najczęściej zajmowano się Mazowszem w powiązaniu z innymi regionami – Śląskiem czy Małopolską, albo też... po prostu z Warszawą. Oczywiście, promieniowanie stolicy jest tu widoczne, podobnie jak wpływy sztuki innych regionów, ale samo Mazowsze należy badać dokładniej i szerzej.

Czyli dzieła zaprezentowane w publikacjach z serii Poza Warszawą  nie są wcale gorsze czy mniej interesujące od tych, które oglądać możemy w stołecznych muzeach czy kościołach?

Oczywiście, że nie – i miałem okazję przekonać się o tym podczas zwiedzania regionu z historykami sztuki z innych krajów. Przykładem niech będzie Opinogóra, siedziba znakomitego rodu Krasińskich. Zygmunt Krasiński przez wiele lat rezydował w Paryżu i należał tam do elity XIX-wiecznej Europy, ale dotyczy to także jego ojca, generała Wincentego Krasińskiego. Skutkiem tego w małej, trudno dostępnej mazowieckiej wiosce możemy znaleźć nagrobek matki wieszcza – wybitne dzieło rzeźby włoskiej. Gdyby znajdował się we Florencji, gdzie go stworzono, byłby sławny, pisano by o nim w podręcznikach sztuki. Polska nauka poświęciła mu już wiele uwagi, jednak w obiegu popularyzatorskim praktycznie nie istnieje – Opinogóra to miejsce rzadko odwiedzane nawet przez Warszawiaków.

Może dlatego, że nie każdy jest w stanie docenić kunszt artysty?

W przypadku Opinogóry każdy doceni, jak piękne to miejsce – także w najprostszym i zarazem najmocniejszym znaczeniu tego słowa. W kościele, kaplicy grobowej Krasińskich znajdziemy kilka niezwykłych dzieł sztuki. Godna uwagi jest też siedziba rodu z zameczkiem w przepięknym parku krajobrazowym. To bardzo urokliwe miejsce pod względem turystycznym – potrzebna byłaby tylko jego odpowiednia promocja.

Zostawmy jednak na chwilę Opinogórę, by obejrzeć obrazy Józefa Wahla w świątyni w Izdebnie Kościelnym, które autor opracowania określa mianem arcydzieł. To nie są słowa, które rzuca się na wiatr.

Zależało nam bardzo mocno, by zwrócić uwagę na tego artystę, bo Wahl jest nazwiskiem niemal zupełnie nieobecnym w dziejach polskiego malarstwa. To jeden z satelitów, uczniów Bacciarellego, pozostający w cieniu mistrza. Wahl miał nieduży dorobek, prawie nie rozpoznany. Bardzo ciekawy jest jego obraz w kościele św. Karola Boromeusza na Powązkach, poza tym nazwisko Wahla nie jest szerzej znane nawet wśród specjalistów. Niestety, jego obrazy są dziś w słabym stanie, wymagałyby konserwacji. Wówczas z pewnością odkrylibyśmy, że to twórca na europejskim poziomie.

Mało znane jest także malarstwo religijne Chełmońskiego...

Właściwie znamy tylko dwa jego dzieła religijne. Jednemu z nich, „Męczeństwu świętego Bartłomieja", przyglądamy się w naszej publikacji.  Do niedawna obraz ten wisiał w kościele w Pawłowicach, niedaleko Sochaczewa i stron rodzinnych Chełmońskiego. Ze względów konserwatorskich przeniesiono go do galerii w pałacu w Radziejowicach, gdzie zobaczyć można również wiele jego obrazów, bardziej i mniej znanych. „Męczeństwo świętego Bartłomieja" jest niezwykłe, bo wydaje się w twórczości Chełmońskiego dziełem osobnym. No i autorka artykułu przywołuje hipotezę, zgodnie z którą być może Chełmoński uwiecznił samego siebie w postaci świętego Bartłomieja – oblicze męczennika przypomina bowiem rysy twarzy artysty. 

Duże wrażenie na przeciętnym odbiorcy zrobi zapewne polichromia katedry w Płocku. Głosy specjalistów będą tu bardziej podzielone?

Współcześnie raczej już nie. Ale w naszej publikacji staramy się oddać sprawiedliwość wielu dziełom sztuki, dotąd niedocenianym czy zapomnianym. Drapiewski stworzył kilkadziesiąt wielkich i małych polichromii na ziemi płockiej, Mazowszu, ale i poza regionem – na Kujawach, Pomorzu. To ogromny dorobek, w dużej części jeszcze nie opracowany, a może nawet nie rozpoznany. Płock to jedna z największych realizacji sakralnych w Europie pierwszych lat XX wieku, jednak jej twórca padł ofiarą długo utrzymującej się w XX wieku opinii, mocno zakorzenionej i trwałej w historii sztuki, zgodnie z którą tradycyjne, nawiązujące do malarstwa dawnego dzieła są mniej interesujące, wtórne, naśladowcze. Wyrażono – także na piśmie – opinie pełne żalu, że w Płocku nie pracował Mehoffer (był taki projekt), mielibyśmy wówczas do czynienia z dziełami wybitnymi, nowocześniejszymi. Na szczęście pod koniec XX ocena tej sztuki zaczęło się zmieniać. Dziś jest dobry moment, by na nowo ją odkryć, docenić, zbadać. Płock to dobre miejsce, by zacząć: konserwacja była tu staranna, a całość robi wielkie wrażenie, bowiem malowidła świetnie pasują do neorenesansowej katedry. Drapiewski świetnie uchwycił styl, jaki nadano tej budowli.

Państwo w swej publikacji doceniają wiele prac utrzymanych w tradycyjnej konwencji.

Historycy sztuki bardzo często szukali dzieł, które wyprzedzają swoją epokę – tu fenomenalnym przykładem jest geniusz dekoratorski Wyspiańskiego i Mehoffera. Dzisiaj na poziomie badań i syntez doceniamy również akademizm XIX wieku, dzieła z założenia nawiązujące czy powtarzające pewne wzorce. Należy do nich niemal cała wielka przestrzeń sztuki religijnej, której wiele przykładów znajdziemy w Niemczech czy Włoszech. Twórczość ta przeważnie najbardziej odpowiadała władzom kościelnym, a i mocniej przemawiała do wiernych. Bardziej tradycyjna, konwencjonalna, potrafiła być mistrzowska w swojej klasie. Nie była z założenia wtórna, nie była tradycyjna dlatego, że jej twórcy nie potrafili inaczej – taką miała być ideowo, programowo i nie było w tym nic w tym złego.

My również wyraźnie zwracamy na nią uwagę w tym tomie, chcąc wydobyć z niepamięci obrazy malarzy, którzy w XIX wieku i początkach XX stulecia obficie tworzyli dla kościołów warszawskich. Te dzieła jednak straciliśmy podczas II wojny światowej. Podobne prace przetrwały, na szczęście, na Mazowszu. Przykłady? Wojciech Gerson, którego nowatorskie pejzaże tatrzańskie bardzo ceniono, a inne prace do niedawna lekceważono. Tymczasem niektóre z tych kościelnych obrazów moglibyśmy z powodzeniem powiesić w muzeach europejskich i całkiem dobrze by się tam czuły.

Kolejne dzieła wciąż odkrywamy - jak na przykład prace Józefa Buchbindera, któremu poświęciliśmy tylko jeden artykuł dotyczący pięknego obrazu w Pałukach, a przy okazji badań w regionie podczas przygotowywania naszej publikacji odkryliśmy kilkadziesiąt kolejnych. To świetne malarstwo pod względem warsztatu, rzemiosła, arcydzieła kultury malarskiej.

Powiedział Pan o „badaniach terenowych" prowadzonych na potrzeby cyklu Poza Warszawą...

W Polsce większość powiatów ujętych jest w katalogu zabytków sztuki, ale często dane zawarte w nim są już nieaktualne lub częściowe. Podczas jego opracowywania niegdyś badacze nie zwracali uwagi na dzieła z XIX wieku, bo nie były one poważane lub nie uznawano ich za zabytki. Tymczasem my o kolejnych pracach godnych ujęcia w naszej publikacji bardzo często dowiadywaliśmy się na miejscu. Czasem ukazywało się, że dany obraz zniknął już z jakiegoś pałacu czy świątyni, bywało, że na miejscu odnajdywaliśmy nie jeden, ale trzy dzieła warte uwagi. Dokonywaliśmy badań punktowo, a należałoby przeprowadzić je skrupulatnie na terenie całego Mazowsza, co – niestety – jest nierealne ze względów finansowych. Podczas prac nad książką kilkakrotnie zmienialiśmy koncepcję i dobór dzieł pod wpływem niespodziewanych odkryć

Przykładem prawdziwej perełki, o której pierwotnie nie myśleliśmy, był wielki kościół św. Kazimierza w Pruszkowie. To świątynia rozmiarów katedralnych, neogotycka, z wystrojem powojennym, choć nawiązującym do sztuki międzywojnia. Jest on dziełem małżeństwa Kamińskich, esej w publikacji poświęciliśmy przede wszystkim niezwykłemu krucyfiksowi autorstwa Zofii Trzcińskiej-Kamińskiej. Ale konfesjonały, ołtarze, cały wystrój, nawet ławki w tej świątyni to wspaniała praca z lat sześćdziesiątych XX wieku, która skalą, klasą i stylistyką mocno odbiega od polskiej sztuki sakralnej czasów PRL-u. Tymczasem dotąd nikt ze specjalistów nie zajął się tym tematem, choć powinien być to projekt niemal podręcznikowy.  

Publikacje z serii Poza Warszawą przygotowali Państwo w sposób bardzo przystępny również dla laików...

Cała seria jest pomyślana także jako solidny przewodnik artystyczny po skarbach Mazowsza, stąd trochę sztuczny klucz 50 obiektów czy prac omawianych w każdym tomie, stąd dołączone do nich mapki oraz przystępny język. Teksty przygotowali fachowcy, historycy sztuki, dysponujący całym warsztatem naukowym i opatrujący je bibliografią, by kolejni naukowcy mogli podjąć i kontynuować badania. Forma miała być jednak możliwie najbardziej przystępna i atrakcyjna dla czytelników, aby publikacje mogły popularyzować wiedzę na temat poszczególnych obiektów, by mogły posłużyć księżom, entuzjastom regionu, popularyzatorom czy pasjonatom. 

Rozplanowali Państwo serię na pięć tomów. O czym przeczytamy w kolejnych?

Dwa pierwsze tomy poświęcone są plastyce: rzeźbie i malarstwu. Kolejne, już powstające, dotyczyć będą architektury, a część piąta – muzeom i kolekcjom Mazowsza, państwowym i prywatnym. Mamy nadzieję, że uda się też stworzyć tom obcojęzyczny, obejmujący 50 najciekawszych dzieł. A później? Później może zajmiemy się dziełami, które straciliśmy, które zostały zniszczone lub wywiezione. Utracone dziedzictwo Mazowsza bowiem również zasługuje na uwagę. 

Publikacje z serii Poza Warszawą możecie kupić w księgarni internetowej mazowieckaksiazka.pl

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Gosiaczek
Gosiaczek
Dodany: 2019-12-17 12:33:33
0 +-

Rozmowa interesująca :)

Avatar użytkownika - slena1098
slena1098
Dodany: 2019-12-16 19:19:20
0 +-

Ciekawa rozmowa.

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2019-12-16 15:56:58
0 +-

Bardzo ciekawa rozmowa.

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2019-12-16 15:54:53
0 +-

Byłam w Opinogórze. Pięknie tam. Ale książka nie dla mnie.

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-12-16 12:46:29
0 +-

Z racji swojego hobby zawsze interesowały mnie różne perełki architektoniczne, interesujące zabytki i intrygujące historie. Ta seria jest bardzo cennym źródłem informacji i chętnie się z nią bliżej zapoznam.

Avatar użytkownika - Lenka83
Lenka83
Dodany: 2019-12-16 12:31:15
0 +-

Nie moja kategoria literacka, choć artykuł bardzo ciekawy.

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Wizna
Jacek Komuda
Wizna
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska;
Selfie z Toskanią
Dom sekretów
Natalia Bieniek
Dom sekretów
Zapach makadamii
Anna Wojtkowska-Witala
Zapach makadamii
Magiczne skrzypce
Izabella Klebańska
Magiczne skrzypce
Bezsenna
Lou Morgan
Bezsenna
Czwarta władza szóstej B
Adam Studziński;
Czwarta władza szóstej B
Zośka. Dopóki biło serce
Anna Stryjewska;
Zośka. Dopóki biło serce
Warstwy
Marta Szloser
Warstwy
Pokaż wszystkie recenzje