reklama

Chciałem zhumanizować bohatera kryminału. Wywiad z Sebastianem Bachniakiem

Autor: Sławomir Krempa

– Proszę zwrócić uwagę, jak łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad sytuacjami, które w ogóle nie powinny mieć miejsca. To okropne, że śmiertelny wypadek drogowy, w którym sprawca ucieka z miejsca zdarzenia traktujemy jako coś zupełnie zwyczajnego! – mówi Sebastian Bachniak, autor powieści Czynności wyjaśniające

Czy jako aktywny zawodowo policjant czytuje Pan w ogóle kryminały?

Czytuję książki z bardzo różnorodnych gatunków literackich. Najczęściej sięgam po książki o tematyce historycznej, choć oczywiście nie stronię również od kryminałów. Najbardziej cenię te napisane przez mistrza kryminału skandynawskiego Henninga Mankella.

I dużo znalazł w nich Pan bzdur dotyczących tak zwanej „policyjnej roboty”?

Z kryminałami autorstwa Henninga Mankella zetknąłem się na wiele lat przed wstąpieniem do służby w policji. Wtedy zaprezentowane w nich sposoby działania śledczych wydawały mi się zbliżone do rzeczywistości. Obecnie, po niemal dziesięciu latach służby, te historie nie straciły dla mnie zbyt wiele ze swej autentyczności. Jeśli natomiast chodzi o kryminały polskich autorów, bywa z tym różnie. Zdarzyło mi się trafić na bohaterów, których wizerunek i sposoby działania były tak nierealne, że trudno było mi przebrnąć przez książkę.

Ale nie dlatego napisał Pan książkę, by pokazać, jak to wszystko wygląda od kulis?

Głównym założeniem, którym kierowałem się podczas pisania Czynności wyjaśniających była chęć zhumanizowania głównego bohatera kryminału. Utrwalony dotychczas wzorzec policjanta jako samotnego mściciela stojącego na straży prawa ma się nijak do rzeczywistości. W niej bowiem po zakończeniu ciężkiej służby policjant wraca do domu i musi mierzyć się z problemami życia codziennego. Jeśli zaś chodzi o zaprezentowanie pracy policji od kulis, to chciałem zachować możliwie realny obraz, uważając również, aby książka nie stała się instrukcją unikania odpowiedzialności za popełnione czyny.

Pańska powieść to, oczywiście, kryminał, nawiązujący do codziennej pracy policjanta. Na czym w rzeczywistości polegają właśnie tytułowe „czynności wyjaśniające”? I czym różnią się od tego, co autorzy kryminałów nazywają „śledztwem”?

Autorzy powieści kryminalnych często zamiennie używają słów „śledztwo” i „dochodzenie”, mimo że odnoszą się one do zupełnie innych kategorii przestępstw. „Czynności wyjaśniające” są natomiast podejmowane w celu wykrycia i ukarania sprawców wykroczeń. Katalog czynów określanych mianem wykroczenia znajduje się w kodeksie wykroczeń, a także ustawach szczegółowych, takich jak między innymi ustawa prawo o ruchu drogowym, ustawa o broni i amunicji, a nawet ustawa o przeciwdziałaniu przestępczości na tle seksualnym. Realizacją takich czynności zajmują się odrębne komórki, składające się z odpowiednio przeszkolonych funkcjonariuszy. Co ciekawe, ich rola nie kończy się z chwilą sporządzenia wniosku o ukaranie i przesłania materiałów do sądu. W postępowaniu sądowym często pełnią oni funkcję oskarżyciela publicznego, a więc taką samą, jaka przypisana jest prokuratorom w sprawach karnych.

Bohaterem powieści jest technik kryminalistyki, Szymon Hołysz. Mężczyzna, którego życie nie oszczędzało...

Nie mogę się zgodzić z takim stwierdzeniem. Szymon Hołysz ukończył renomowany uniwersytet, po czym wrócił do rodzinnego miasta. Tam kupił mieszkanie, wziął ślub. Następnie zaczął piąć się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej. W międzyczasie urodziła się dwójka jego dzieci. Można powiedzieć, że jego życie układało się modelowo, aż do chwili śmierci jego żony.

Po tym wydarzeniu Szymon długo przebywał na zwolnieniu lekarskim. Wreszcie przyszedł czas powrotu do pracy. Tyle że tu nie wszyscy czekają na niego z otwartymi ramionami.

Podkomisarz Hołysz to mężczyzna o bardzo silnym charakterze. Gdy rozmawia ze swoimi przełożonymi, nie gryzie się w język. Nawet jego najbliżsi twierdzą, że Szymon to facet, którego się „kocha lub nienawidzi”. Nic więc dziwnego, że nie każdemu jest z nim po drodze. Taką osobą jest nowy kierownik zespołu techniki kryminalistycznej „Beton”. W przeszłości był on już przełożonym podkomisarza w wydziale kryminalnym. Nadal czuje do niego urazę za to, że podczas prowadzenia jednej ze spraw Hołysz wykazał się przenikliwością i inteligencją, której jemu zabrakło.

Dodatkowym problemem jest to, że Szymon po śmierci żony musi sprawować opiekę nad dwójką dzieci. A praca policjanta nie sprzyja życiu rodzinnemu.

Szymon musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Dotychczas skoncentrowany na robieniu kariery zawodowej, temu celowi podporządkował życie swoich najbliższych. Po śmierci żony jego priorytety życiowe zupełnie się zmieniają. Musi skupić się na wychowaniu dzieci i starać się pogodzić opiekę nad nimi z pracą zawodową. Równocześnie oczekuje się od niego, by był surowym policjantem i wymagającym szefem oraz wyrozumiałym ojcem. Jak można się domyślić, funkcjonowanie w tych dwóch zupełnie różnych rolach przysporzy mu wiele problemów.

W efekcie Szymon na przykład chce, chyba by dzieci funkcjonowały tak, jak jego policyjni współpracownicy, by karnie wykonywały rozkazy, dostosowały się do tego, czego pragnie. A to po prostu niemożliwe.

Można powiedzieć, że ten temat znam od podszewki. Z wykształcenia jestem pedagogiem. Broniąc pracy magisterskiej, analizowałem postawy rodzicielskie funkcjonariuszy policji. Wstępując do policji, poznaną teorię skonfrontowałem z praktyką. Wnioski mam, niestety, takie, że my, policjanci jesteśmy wobec swoich dzieci nadmiernie wymagający i ograniczamy ich autonomię. Hołysz nie zdaje sobie z tego sprawy. Na szczęście spotyka na swojej drodze kobietę, która stara mu się to uzmysłowić.

Inną cechą, jaką policjanci przynoszą do domu, jest chorobliwa wręcz nieufność?

Hołysz ma akurat powody, aby nie ufać osobom znajdującym się w jego otoczeniu. Wielu współpracowników jest do niego wrogo nastawionych i nie życzy mu najlepiej, a ci służący mu pomocą nie robią tego bezinteresownie. Jeśli natomiast chodzi o policjantów ogółem, to często stykamy się z osobami, które mijają się z prawdą. Nawet sprawcy złapani na gorącym uczynku starają się wybielić i umniejszyć wagę swoich czynów. Z czasem podchodzimy więc do ludzi z większą rezerwą.

Dlatego Szymon nie potrafi zaufać Oldze, kobiecie, która staje na jego drodze i po prostu pragnie mu pomóc?

W początkowej fazie znajomości Szymon nie tyle nie ufa Oldze, co boi się zaangażować w związek. Wątpliwości, z jakich pobudek Olga pragnie stać się jego partnerką, pojawiają się dopiero wtedy, gdy na jaw wychodzą pewne fakty dotyczące sprawy potrącenia rowerzysty, którą prowadzi podkomisarz.

Przeniesienie z Częstochowy do niewielkiej miejscowości to dla Szymona degradacja?

Przeniesienie na kierownicze stanowisko ciężko nazwać degradacją, choć dla Hołysza nowa praca z pewnością jest mniej interesująca i prestiżowa od poprzedniej.

Ale życie „na prowincji” ma również swoje zalety?

W teorii służba na prowincjonalnych jednostkach jest spokojniejsza, ale w praktyce naprawdę różnie z tym bywa. W przypadku Szymona praca w Działoszynie ma być dla niego szansą na ustabilizowanie życia rodzinnego i rozpoczęcia nowego rozdziału kariery zawodowej w miejscu, w którym nikt nie będzie do niego z góry uprzedzony. 

Dużą zaletą Czynności wyjaśniających jest pewna „przyziemność” tej powieści, którą można byłoby nazwać również mocnym osadzeniem w rzeczywistości. Nie ma tu seryjnych morderców, demonów zła, jest przestępstwo – choć tragiczne w skutkach – to jednak dość pospolite. Tak właśnie wygląda 90% spraw, którymi się Pan zajmuje? W policyjnej codzienności rzadko trafiają się „fajerwerki"?

Proszę zwrócić uwagę, jak łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad sytuacjami, które w ogóle nie powinny mieć miejsca. To okropne, że śmiertelny wypadek drogowy, w którym sprawca ucieka z miejsca zdarzenia traktujemy jako coś zupełnie zwyczajnego!

Wracając do pytania. Codzienność policjanta zależy od charakteru wykonywanych przez niego czynności służbowych. Policjant ruchu drogowego będzie brał udział w pościgach za nietrzeźwymi kierującymi, podczas gdy funkcjonariusz pododdziału kontrterrorystycznego będzie realizował zadania związane z zatrzymywaniem osób szczególnie niebezpiecznych. W moim przypadku nie ma mowy o podobnych fajerwerkach.

Ale nie znaczy to, że praca ta jest nudna?

Ja tak nie uważam. Osobiście lubię wertować akty prawne i poszerzać swoją wiedzę z zakresu przyczyn zaistnienia zdarzeń drogowych. Z pewnością jednak wiele osób wybierających służbę w policji nie odnalazłoby się w miejscu, w którym praca opiera się w dużej mierze na wymianie korespondencji urzędowej, analizie baz danych i oglądaniu rocznie setek godzin nagrań monitoringu.

Autorzy kryminałów przyzwyczaili nas do tego, że pokazują konflikty i napięcia, jakie występują pomiędzy policjantami czy śledczymi. Z czego tego rodzaju problemy wynikają? I czy rzeczywiście są w policji codziennością?

Choć policjanci z reguły są osobami o mocnych charakterach, to służba w policji do łatwych nie należy i na każdym odciska jakieś piętno. Z jednej strony stykamy się z oczekiwaniami społecznymi. Z drugiej – ścieramy ze sprawcami czynów karalnych, którzy używają wobec nas mało wysublimowanego języka. To tylko dwa z wielu czynników stresogennych występujących w tej pracy. Przy tak dużym obciążeniu psychicznym, zdarza się, że różnica zdań prowadzi do ostrej wymiany poglądów, dzięki czemu podświadomie dajemy upust wzbierającym w nas emocjom.

Opisanie takich zjawisk w powieści nie przyniesie i Panu podobnych problemów?

Przedstawieni na stronach książki bohaterowie są fikcyjni. Żadna z sytuacji przedstawionych w powieści, choć może wydać się realna, nie miała odzwierciedlenia w świecie rzeczywistym. Z pewnością jednak mógłbym przysporzyć sobie problemów, gdybym wydał książkę samowolnie. Ja natomiast dopełniłem wszelkich formalności. Informowałem przełożonych o powstaniu powieści, nakreślając ogólny zarys jej fabuły. Pracę nad wydaniem Czynności wyjaśniających rozpocząłem dopiero z chwilą uzyskania wymaganej przepisami zgody. Proszę jednak nie mylić tej procedury z cenzurą. Nikt przed wydaniem powieści nie czytał książki pod kątem poprawności zawartych w niej treści. Co więcej, od czasu jej ukazania się na rynku wydawniczym zgłosiło się do mnie wielu policjantów, w tym również przełożonych, którzy gratulowali mi udanego debiutu. Dotychczas nikt nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń.

Trudno było oddzielić życie zawodowe od tego pisarskiego?

Gdy rozpoczynałem pracę nad powieścią, nie miałem podpisanej umowy na jej wydanie. Ponieważ nie miałem żadnego deadline’u, mogłem pisać wtedy, kiedy miałem na to czas, siłę i ochotę. Pisanie było dla mnie nową formą rozrywki w czasie wolnym od służby. Zamiast włączać telewizor i oglądać Netflixa odpalałem komputer i tworzyłem historię, która być może kiedyś sama zagości na ekranach. (śmiech) Śmieję się z tego, bo wydaje mi się to nierealne, choć po napisaniu książki o  możliwości jej wydania mówiłem dokładnie to samo. 

A tak zwane życie rodzinne?

Wraz z kolejnymi napisanymi rozdziałami zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że nie przestanę pisać dopóki ta historia nie znajdzie swojego zakończenia. Musiałem więc usystematyzować swój czas. Priorytety się jednak nie zmieniły. Najpierw była praca, a po powrocie do domu codzienne obowiązki. Zazwyczaj zabierałem się za pisanie dopiero wtedy, gdy dzieci już spały.

Planuje Pan jeszcze wrócić do Szymona? A może ma Pan w głowie zupełnie nowego bohatera i kolejną historię?

Szymon i Olga są wdzięcznymi bohaterami i bardzo ich polubiłem. Nie tylko ja, bo wiele osób, które przeczytały Czynności wyjaśniające, liczy na ciąg dalszy tej opowieści. W głowie mam też kilka zupełnie nowych pomysłów. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Książkę Czynności wyjaśniające kupicie w popularnych księgarniach internetowych: 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.