Ja, kochanka

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2016-04-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7976-415-0
Liczba stron: 304
Dodał/a książkę: IzaaK

Ocena: 5.4 (5 głosów)

Nie ma znaczenia, kim jest ona ani kim jest jej Ukochany. Liczą się tylko uczucia, emocje i pożądanie… Mieszanka zmysłowych wspomnień, faktów i marzeń zamknięta w zapiskach kobiety zakochanej bez pamięci. Miłość w jej życiu zjawiła się w nieodpowiednim czasie, ale czy w wypadku uczuć to w ogóle ma znaczenie? Kochanka wierzy, że wkrótce osiągnie Pełnię Szczęścia i na zawsze połączy się ze swym Ukochanym. Nim jednak to się stanie, postanawia zapisywać swoje przeżycia, by dać ujście emocjom. Pragnie pokazać prawdziwe – piękne i trudne zarazem – oblicze miłości. Gdy w grę wchodzi zakochanie, nie ma miejsca na racjonalizm. Niepohamowana namiętność przeplata się z zazdrością, a radość z niepewnością i strachem. Czy odważysz się przyjąć zaproszenie do jej intymnego świata?

Kup książkę Ja, kochanka

Opinie o książce - Ja, kochanka

Avatar użytkownika - Magnolia044
Magnolia044
Przeczytane:2016-11-21, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Przyznam, że twórczość Karoliny Wilczyńskiej nie jest mi obca. Moje uznanie autorka zyskała dzięki książce: Jeszcze raz, Nataszo. Tym razem oddała w ręce czytelników zupełnie inną powieść, która w dużej mierze przedstawia zapiski głównej bohaterki z tego, co czuje, dając w ten sposób  ujście emocjom, skrywanym głęboko. Kim jest tytułowa Kochanka? Otóż od początku do końca nie wiadomo, wiemy jedynie, że to kobieta, kochająca i pożądająca swojego Ukochanego, wyczekująca jego telefonu i odwiedzin. Na razie nie zdradza nikomu swoich uczuć z wielu powodów, ale głównym jest ten, że czeka na dzień, kiedy naprawdę będą razem, bo pragnie z nim spędzić całe życie. Niewiele wiemy o parze kochanków, bowiem nie znamy podstawowych informacji takich jak: ich imion, miejsc zamieszkania, czy chociażby tego, czym się zajmują. Nie dowiadujemy się, czy Ukochany ma żonę i faktycznie ją zdradza, czy kieruje się zupełnie innymi pobudkami. Nie wiemy, co stoi na przeszkodzie do ich Pełni Szczęścia. Dzięki temu autorka owiała powieść nutką tajemniczości i bez wątpienia każdy może się postawić na miejscu bohaterów i snuć własne domysły. Co jest bardzo oryginalnym pomysłem i korzystnie wpływa na odbiór lektury. Dodatkowo historia jest bardzo prawdopodobna, bo z pewnością podobne przygody mogą przytrafić się zawsze, wszędzie i tak naprawdę, każdemu.Kim jest kochanka? Jestem ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - karola27
karola27
Przeczytane:2016-05-02, Ocena: 6, Przeczytałam, wyzwanie: 52 książki w 2016 roku,
Twórczość Karoliny Wilczyńskiej nie jest mi obca. Po historii z Nataszą zostałam fanką Pani Karoliny. Gdy tylko w sieci pojawiła się informacja, że niebawem zostanie wydana jej kolejna książka wiedziałam, że muszę ją mieć w swoich domowych zbiorach...   Kto to jest kochanka? Niby proste pytanie, ale żeby udzielić konstruktywnej odpowiedzi nie jest już tak łatwo. Pierwsze skojarzenie jakie pojawi się w naszej głowie, to tzw. "ta druga". Kobieta, której pojawienie zwiastuje rozpad małżeństwa. Jednak gdy skupimy się bardziej na samym słowie dojdziemy do wniosku, że mamy do czynienia z kimś kto kocha. Pisarka postanowiła szerzej przedstawić w swojej najnowszej książce to bardziej przyjemne znaczenie. Żeby było ciekawiej, a może raczej bardziej intymnie nie dowiemy się jak tytułowa KOCHANKA ma na imię, gdzie mieszka, czym się zajmuje na co dzień. Tak naprawdę nie dowiemy się niczego. Jedyną informacją jest to, że Kocha. Miłość do U. jest dla kobiety najważniejsza. Zaraz...zaraz, a kim jest U? Już wyjaśniam. U. to nic innego jak pierwsza litera słowa UKOCHANY. Właśnie w taki sposób został przedstawiony mężczyzna o którym również próżno szukać jakichkolwiek informacji. Pewne jest jedno: on też Kocha...   Książki mają w sobie tajemną moc, a raczej magnez ukryty między kartami, który przyciąga. Każdy miłośnik literatury doświadczył kiedyś czegoś takiego. W ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - StillChangeable
StillChangeable
Przeczytane:2016-05-02, Przeczytałam,
    Myślę, że wielu z Was kojarzy działającą na facebook'u stronę Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. To właśnie dzięki zorganizowanemu przez twórców, że tak to ujmę, konkursie, którego wymogiem było oczywiście zrecenzowanie książki, miałam okazję sięgnąć po najnowszy tytuł Karoliny Wilczyńskiej, czyli "Ja, kochanka". Nie było to moje pierwsze spotkanie z autorką, stąd wiedziałam, że język, jakim się posługuje na pewno przypadnie mi do gustu. Już od pierwszych stron zostałam zaintrygowana i chociaż trochę bałam się wejścia do świata bohaterki, zaryzykowałam i cóż - nie żałuję.           Główna bohaterka to kobieta, o której tak naprawdę nic nie wiadomo. Oprócz tego, że pełni rolę narratorki, bo tak naprawdę spisuje ona wszystkie swoje uczucia, jakie towarzyszą zawiłej relacji, w którą się wplątała. Nazywa siebie kochanką i chociaż to słowo od razu kojarzy się negatywnie - z osobą, która wtrąca się w życie mężczyzny, niszcząc wszystko na swojej drodze, to tutaj nabiera innego znaczenia. Kochanka to bowiem kobieta, która kocha i jest kochana. Drugim bohaterem, o jakim opowiada bohaterka książki jest U. - skrót od słowa "Ukochany". Rozdziały opowiadają z kolei o tym, co było dawno temu, niedawno, jest teraz, bądź występuje w marzeniach głównej bohaterki... Zatem czy odważycie się wejść do jej świata ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Lady_Mary
Lady_Mary
Przeczytane:2017-03-19, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2017 :),
Mimo że kochanką nie jestem, ale bardzo łatwo mogłam odnaleźć kawałek siebie w tej opowieści. Bardzo dogłębnie przefiltrowana postać kobiety - ukochanej - i jej mężczyzny.
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2016-06-15, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Mam,
"Nie jestem żoną U., to oczywiste. Nie jestem też konkubiną, bo z konkubiną się mieszka. Partnerką? Niedobre określenie, kojarzy mi się bardziej z interesami niż z uczuciem. Jedynym odpowiednim słowem wydaje się "kochanka". Szkoda, że to nasuwa od razu skojarzenia z cyniczną suką, która bez litości, nie zważając na biedną żonę i dzieci, kradnie komuś męża, ojca, głowę rodziny, żywiciela i co tam jeszcze. Nikt nie zastanawia się, że kochanka to ta, która kocha. Może w nieodpowiednim czasie, ale czy o tym można decydować racjonalnie? Dawniej kochanka była tą, którą się kochało, której się pragnęło i która te uczucia odwzajemniała. Wychodzi więc na to, że jestem kochanką. Jakkolwiek to rozumieć - jestem nią. Skoro już zdecydowałam, kim jestem, będzie mi łatwiej. Co nie znaczy, że lekko. To mówię ci ja, kochanka." Autorka pisząc tę książkę postanowiła skoncentrować się na emocjach, odczuciach, refleksjach i wewnętrznych przeżyciach głównej bohaterki. W sumie zawsze pisze o emocjach, ale tu jest ich zdecydowanie najwięcej. A czy są silniejsze emocje niż namiętność i pożądanie? Bo tego w tej książce na pewno nie brak. Tu miłość przeplata się z nienawiścią, radość ze smutkiem, namiętność z zazdrością, bliskość z tęsknotą, a szczęście z niepewnością. Pani Karolino, dzięki Pani lepiej zrozumiałam uczucia i myśli kobiety-kochanki. Dla mnie kobieta wchodząca w rolę kochanki jest nie do przyjęcia, ale po przeczytaniu tej powieści, chyba trochę zmienił mi się pogląd na ten aspekt. "Bo w życiu ważne są wielkie emocje, ale liczą się też te mniejsze, może troszkę mniej kolorowe, za to silne i trwałe, a ich niteczki tworzą osnowę na wątkach miłości, tęsknoty i pożądania. Dopiero całość może dać materię wytrzymałą, zdolną przetrwać życiowe wiatry i ochronić przed deszczem przeciwności i zimnem problemów." Poznajemy miłość kochanki do mężczyzny z różnymi jej obliczami i odcieniami. Jest zazdrość, tęsknota, niepewność, strach, bunt, zniechęcenie, oczekiwanie, szczęście, nadzieja, radość i smutek... mogłabym tak wyliczać bez końca. Cała huśtawka emocji. Intymność, namiętność i towarzysząca jej cała otoczka jest napisana w sposób subtelny, delikatny, z ogromnym wyczuciem, po prostu piękny. Jestem zachwycona! Autorka pokazała, że miłość dwojga ludzi ma wiele wymiarów, że to nie tylko gorączka pożądania, ale coś zdecydowanie więcej. To nieuchwytna więź, którą możemy zauważyć w spojrzeniu, którą czuje się w najdelikatniejszym dotyku, w każdym nawet najdrobniejszym okazywanym wzajemnie geście. Porównać to można do rozmowy bez słów, która możliwa jest dopiero wtedy, gdy dwoje ludzi pragnie nie tylko swoich ciał, ale i dusz. A czy Wy przeżyliście kiedyś coś takiego? Takie porozumienie? Sporym zaskoczeniem dla mnie było to, że imię tytułowej kochanki nie pada ani razu. To samo dotyczy jej partnera - nazywany jest U, od "Ukochany". Teraźniejszość przeplata się z przeszłością, a nawet mamy snucie planów na przyszłość. "Mówi się, że miłość można wyrazić na wiele sposobów, a najcenniejsze są te, które przejawiają się w codziennych drobnostkach. Tylko jak można liczyć na takie chwile, jeżeli codzienności nie ma. A tak bardzo jej pragnę. Brakuje mi jej, takiej zwyczajnej. Dotknięcia między kuchnią a pokojem, pocałunku przed wyjściem. Tego wszystkiego, co świadczy o trosce, jest dowodem zainteresowania, opieki." Czytając tę książkę nasuwa się jakże oczywiste pytanie: kochanka - potępić czy nie? Tu każdy według swojego własnego sumienia będzie musiał sobie odpowiedzieć na to pytanie. A może po przeczytaniu tej lektury, zmieni swoje spojrzenie na ten temat? Bo czy kochanka to zawsze zimna, wyrachowana, pewna siebie kobieta, która pragnie osiągnąć swój cel za wszelką cenę? Czy aby zawsze tak jest? Czy taka kobieta nie ma uczuć, nie kocha? I czy można wygrać z sercem? Moim zdaniem powieść ma jedno ważne przesłanie dla każdej kobiety, a mianowicie, że kobieta powinna mieć świadomość swoich potrzeb seksualnych i nie wstydzić się ich. "Kochanki mają lepiej. Dostają mężczyznę świeżego, pachnącego, zawsze w dobrym humorze, chętnego do miłości. Kochanki nie muszą prać, zbierać rozrzuconych skarpet, znosić humorów, wąchać przepoconych koszul. Mogą cieszyć się wyłącznie jasną stroną mężczyzny, słuchać komplementów, miłosnych zaklęć. Dostają rozkosz, prezenty, uwagę i zainteresowanie. Czyżby? Nikt nie pamięta, ze razem z tym wszystkim w pakiecie jest też wieczna tęsknota, wielka niepewność, samotne godziny i dni, brak możliwości kontaktu." Powieść zaskakuje, zachwyca i zmusza do refleksji. Odważyłam się przyjąć zaproszenie do intymnego świata pani Karoliny, i wcale nie żałuję. Wam radzę zrobić to samo. Emocje gwarantowane! Nie mogę też nie wspomnieć o okładce, która jest piękna, a na niej sama autorka! Widać niezwykły dystans do samej siebie. Brawo Pani Karolino!
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiatuszek
kasiatuszek
Przeczytane:2016-06-15, Ocena: 6, Przeczytałam,
"Nie jestem żoną U., to oczywiste. Nie jestem też konkubiną, bo z konkubiną się mieszka. Partnerką ? Niedobre określenie, kojarzy mi się bardziej z interesami niż z uczuciem. Jedynym odpowiednim słowem wydaje się "kochanka". Szkoda, że to nasuwa od razu skojarzenia z cyniczną suką, która bez litości, nie zważając na biedną żonę i dzieci, kradnie komuś męża, ojca, głowę rodziny, żywiciela i co tam jeszcze. Nikt nie zastanawia się, że kochanka to ta, która kocha. Może w nieodpowiednim czasie, ale czy o tym można decydować racjonalnie ? Dawniej kochanka była tą, którą się kochało, której się pragnęło i która te uczucia odwzajemniała. Wychodzi więc na to, że jestem kochanką. Jakkolwiek to rozumieć - jestem nią. Skoro już zdecydowałam, kim jestem, będzie mi łatwiej. Co nie znaczy, że lekko. To mówię ci ja, kochanka." Kochanka, od bardzo dawna uchodzi za kobietę zimną, wyrachowaną, pewną siebie, pragnącą osiągnąć zamierzony cel czyli za wszelką cenę uwieść zajętego już mężczyznę. To ta, która chcąc zaspokoić własne potrzeby ( głównie erotyczne ), wchodzi nieproszona z butami w czyjeś życie, tym samym rozbijając rodzinę, niszcząc relacje łączące dotychczas dwoje ludzi. To kobieta, która odbiera męża żonie, ojca dzieciom, nie licząc się z ich uczuciami i bólem. Tak jej łatwiej, bowiem otrzymuje w prezencie faceta pachnącego, zadbanego, któremu nie musi gotować, prasować, prać, dzielić problemów życia codziennego. Tylko, czy naprawdę tak jest ? Przecież w każdej kobiecie wyzwalają się również te pozytywne uczucia. Każda potrafi kochać do utraty tchu, pragnie bliskości, czułych gestów i słów. Każda marzy o zaznaniu szczęścia i miłości. Czy to jej wina, że zakochała się w nieodpowiednim mężczyźnie i w nieodpowiednim czasie ? Nikt nie zna dnia ani godziny, kiedy serce nagle zaczyna mocniej bić. Na uczucia nikt nie ma wpływu. Rozsądek to jedno, ale serca nie da się, ot tak, po prostu oszukać. "Ja, kochanka" to pamiętnik kobiety, będącej na drugim planie, pełniącej rolę kochanki od roku. Każdego dnia wyczekuje ona telefonu, smsa, a nawet spotkania - choćby chwilowego - z ukochanym, którego nazywa U.. Codziennie stara się wyglądać pięknie, dbać o siebie, bowiem U. może zrobić jej niespodziankę i stanąć niespodziewanie w jej drzwiach. Czas, który jest im dany, spędzają na zaspokojeniu pragnienia, obdarowywaniu się pocałunkami i pieszczotami, dawaniu sobie wzajemnie rozkoszy, przytulaniu, okazywaniu czułości, komplementowaniu, ale również na rozmowach o sprawach codziennych, o przyszłości, którą chcieliby spędzić razem. Jednak na chwilę obecną jest to niemożliwe. U. może odwiedzać Kochankę tylko w określonym czasie, w wyznaczonych porach i godzinach. Czasami udaje im się widywać na kilka godzin, innym razem tylko przez parę minut. Jednak dla kobiety najważniejsze jest to, że może go zobaczyć chociażby przez chwilę. Dla niej liczą się jego drobne gesty, czułe słowa, podarunki otrzymywane bez okazji ( np. zapalniczki w jej ulubionym kolorze ). Wierzy w jego miłość do niej, tym bardziej, że okazuje jej to na każdym kroku. Pamięta o ważnych datach, wydarzeniach z jej życia, ulubionym kolorze. Mężczyzna, któremu zależy, nie zapomina takich rzeczy. Kochanka jest szczęśliwa i kochana, a zarazem czuje się samotna i niepewna przyszłości. Nie raz ma ochotę zakończyć tę relację, najczęściej takowe myśli nachodzą ją w weekend, kiedy nie mogą się widywać z U., a nawet kontaktować. Z niecierpliwością zatem wyczekuje poniedziałkowego poranka, odliczając wolno upływające godziny, aż jej ukochany zadzwoni i zapyta, jak się czuje i wyzna jej dwa najpiękniejsze słowa : kocham cię. Jak zakończy się relacja tych dwojga zakochanych w sobie osób ? Czy mężczyzna porzuci swoje dotychczasowe życie dla Kochanki ? Czy marzenie kobiety się spełni i będą już zawsze razem ? "Bo w życiu ważne są wielkie emocje, ale liczą się też te mniejsze, może troszkę mniej kolorowe, za to silne i trwałe, a ich niteczki tworzą osnowę na wątkach miłości, tęsknoty i pożądania. Dopiero całość może dać materię wytrzymałą, zdolną przetrwać życiowe wiatry i ochronić przed deszczem przeciwności i zimnem problemów." "Ja, Kochanka" to książka nietypowa i zaskakująca. Dlaczego ? Nie dlatego, że przedstawia historię kobiety, pełniącej rolę tej drugiej, zaspokajającej przede wszystkim fizyczne potrzeby i fantazje mężczyzny, ale również obdarzającej głębokim uczuciem. Jednak, przede wszystkim dlatego, że nie są znane imiona głównych bohaterów, nie wiemy, gdzie mieszkają, czym się dokładnie zajmują, gdzie pracują, jakie są ich relacje z rodziną i czy w ogóle takową posiadają. Tak naprawdę nie wiemy o nich nic, oprócz tego, że się kochają, że spędzają ze sobą czas. Poznajemy ich emocje, uczucia, sceny intymne, prowadzone rozmowy, treści przesyłanych do siebie wiadomości. Tylko, a może aż, na tej podstawie zaznajamiamy się z łączącą ich więzią. Książka pozwala zrozumieć uczucia i myśli kobiety, będącej kochanką. Ukazuje ona swoje wspomnienia z przeszłości, przedstawia momenty teraźniejsze, a także dzieli się swoimi intymnymi snami, w której główną rolę odgrywa U.. Nie należy jej krytykować, osądzać, oceniać czy oskarżać. Bowiem, czy można ją winić za to, że kocha ? Taka historia zapewne miała miejsce w życiu niejednej kobiety na świecie, możliwe, że właśnie dzieje się to w obecnej chwili, a być może dopiero się wydarzy. Nigdy nie mów nigdy. Nikt z nas nie wie, co przyniesie los, co zdarzy się w przyszłości i kto pojawi się na naszej drodze. "Mówi się, że miłość można wyrazić na wiele sposobów, a najcenniejsze są te, które przejawiają się w codziennych drobnostkach. Tylko jak można liczyć na takie chwile, jeżeli codzienności nie ma. A tak bardzo jej pragnę. Brakuje mi jej, takiej zwyczajnej. Dotknięcia między kuchnią a pokojem, pocałunku przed wyjściem. Tego wszystkiego, co świadczy o trosce, jest dowodem zainteresowania, opieki." "Ja, Kochanka" to powieść przepełniona emocjami i wartościowymi przemyśleniami. Przeplatają się w niej istotne uczucia, miłość z nienawiścią, radość ze smutkiem, szczęście ze strachem, niepewnością i tęsknotą, a namiętność z zazdrością. Książka wciąga od pierwszej strony, pochłonęłam ją w jeden wieczór. Przyjemnie się ją czyta, mimo, iż porusza trudny temat. Ponadto jest naprawdę bardzo dobrze napisana, zresztą, jak każda inna książka autorki, którą miałam okazję przeczytać. Jednak ta wymaga większego skupienia, skłania do refleksji, wywołuje skrajne emocje. A całość uzupełnia przepiękna okładka, która zdecydowanie przyciąga uwagę. To poruszająca powieść obyczajowa o miłości z elementami romansu, która dociera w głąb serca i pozostaje w nim na długo. Naprawdę warto po nią sięgnąć. "Kochanki mają lepiej. Dostają mężczyznę świeżego, pachnącego, zawsze w dobrym humorze, chętnego do miłości. Kochanki nie muszą prać, zbierać rozrzuconych skarpet, znosić humorów, wąchać przepoconych koszul. Mogą cieszyć się wyłącznie jasną stroną mężczyzny, słuchać komplementów, miłosnych zaklęć. Dostają rozkosz, prezenty, uwagę i zainteresowanie. Czyżby ? Nikt nie pamięta, ze razem z tym wszystkim w pakiecie jest też wieczna tęsknota, wielka niepewność, samotne godziny i dni, brak możliwości kontaktu." http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
Link do opinii
Reklamy