Na skraju Puszczy Knyszyńskiej, w miejscu zwanym Azylem, Edyta po latach życia w cieniu przemocy próbuje zacząć wszystko od nowa.
Razem z dziećmi - rezolutną Tosią i wrażliwym Tymkiem - znajduje spokój w Azylu, schronieniu stworzonym przez jej brata Eryka i jego żonę Weronikę. Azyl ma być miejscem, w którym ratuje się zwierzęta, ale też ludzi - tych, którzy próbują posklejać siebie na nowo.
Edyta jest jedną z nich. Z determinacją rzuca się w wir pracy, ucząc się od nowa ufać światu i cieszyć drobiazgami. Nie szuka miłości. Nie chce komplikacji. Chce tylko, żeby jej dzieci były szczęśliwe. Wokół niej kręci się barwna gromada postaci: ciotka Benia - miejscowa szeptucha o sercu na dłoni i pomysłach tak szalonych, że nikt nie jest w stanie im się oprzeć, młody pomocnik z nosem w telefonie, sąsiedzi, przyjaciele i zwierzęta, które potrafią lepiej od ludzi wyczuć ludzkie emocje.
Spokój kończy się wraz przyjazdem Dawida Branta - byłego wojskowego, przyjaciela Eryka. Dawid ma za sobą trudne doświadczenia z misji, które nauczyły go dystansu, a może i cynizmu...
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 336
"- Każdy ma swoje błoto. Ważne, kto przychodzi z liną".
"Rosą pisane" to historia o odwadze. Pokazuje też ,że prośba o pomoc nie jest słabością, lecz najodważniejszym krokiem ku wolności.
Czy można posklejać duszę, która przez lata była rozbijana na kawałki? Urszula Gajdowska w swojej najnowszej powieści pokazuje, że tak. Lecz ten proces wymaga nie tylko czasu, lecz przede wszystkim bezpiecznego miejsca. Czytając książkę widzimy jak dla Edyty takim miejscem staje się "Azyl" na skraju Puszczy Knyszyńskiej u brata Eryka.
Edyta właśnie tam w końcu czuje, że jej życie wraca na właściwe tory. Dodatkowo nowy mieszkaniec Azylu Dawid, który jest byłym wojskowym, mimo tego,że sam dźwiga potężny ciężar poczucia winy po stracie przyjaciela na misji budzi w kobiecie coś, co miało dawno zgasnąć. Dzięki niemu Edyta znów czuje się kobieco i, co najważniejsze, bezpiecznie. Niestety to wszystko psuje były mąż Edyty,który jest mistrzem manipulacji. Widząc, że kobieta wymyka mu się z rąk, sięga po najbardziej cyniczne środki od wykorzystywania dzieci jako narzędzie po czyny zakazane przez prawo. Udawanie „dobrego tatusia”, ma być kluczem by znów zyskać dostęp do życia Edyty. To straszne i bardzo bolesne, jak oprawca potrafi żerować na emocjach najbliższych, nie licząc się z nikim i niczym. Na szczęście jest Dawid dzięki któremu Edyta staje się pewniejsza, mniej się boi i zaczyna wierzyć, że nie każda wyciągnięta dłoń chce zadać ból. Czy kobieta uwierzy w siebie i zawalczy o spokój swój i najbliższych? Czy były mąż osiągnie swój cel? Czy Dawid i Edyta będą umieli pogodzić się z trudną przeszłością i iść do przodu?
Czytając książkę odnajdziecie odpowiedzi na te i na inne pytania. Autorka swoją fabułą prowadzi czytelnika przez ważne tematy od traumy powojennej, przemocy domowej aż po bolesne dzieciństwo. Ale pomimo tych trudnych doświadczeń możemy znaleźć przesłanie: nie musimy radzić sobie ze wszystkim sami. Wokół nas są ludzie, którzy szczerze chcą naszego szczęścia. Edyta uczy nas, że sięgnięcie po pomocną dłoń to akt najwyższej odwagi, a nie oznaka porażki.
„Rosą pisane” to opowieść o tym, że nawet po najciemniejszej nocy przychodzi poranek. To historia o odzyskiwaniu siebie, widzimy, że każdy zasługuje na drugą szansę: czy będzie to ranny pies w Azylu, jak i człowiek po przejściach.
Książka zostawia nas z wieloma refleksjami. Azyl w książce to nie tylko miejsce na mapie, ale przede wszystkim ludzie, przy których w końcu można przestać się bać. I właśnie takiego Azylu potrzebuje każdy z Nas. Gorąco polecam książkę, wierząc ,że może ona pomóc wielu osobom podjąć życiowe decyzje.
“...najdotkliwsze uczucia rodzą się nie z tego, co powiedzieli, tylko z tego, czego nie odważyli się powiedzieć."
Na skraju Puszczy Knyszyńskiej, w miejscu zwanym Azylem, Edyta po latach życia w cieniu przemocy próbuje zacząć od nowa. Razem z dziećmi – bystrą Tosią i wrażliwym Tymkiem – znajduje w Azylu upragniony spokój. Schronienie to stworzyli jej brat Eryk i jego żona Weronika. Edyta z determinacją oddaje się codziennym obowiązkom, pragnie tylko szczęścia swoich dzieci. Spokój Edyty zostaje zachwiany wraz z przyjazdem Dawida Branta – byłego wojskowego i przyjaciela Eryka. Dawid niesie ze sobą ciężar doświadczeń z misji, które nauczyły go dystansu, a może nawet cynizmu…
Książki Urszuli Gajdowskiej biorę w ciemno. Fabuła ciekawie utkana, niesie emocje, wzbudza dreszczyk oczekiwania. Ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie, skrywane tajemnice. Autorka ma barwny, naturalny, lekki styl, z wyczuciem, subtelnością czaruje słowem, nie brakuje też dobrego, wyważonego humoru. Z wnikliwością i empatią ukazuje emocje, jakie targają bohaterami, nie ocenia ich. A ci rewelacyjnie ukazani, to zwykli, nieidealni, barwni ludzie, złożone, niejednoznaczne osobowości. Edytę polubiłam od razu to ciepła, serdeczna, inteligentna, silna kobieta, która sporo w życiu przeszła. Dawid jest byłym żołnierzem, po wojennych przeżyciach, które zostawiły w nim trwały ślad, ciężko mu wrócić do zwyczajnego życia. Trudno nie wspomnieć o Beni - miejscowej szeptusze - kobiecie, która nie lubi owijać w bawełnę.
Niby lekka, a jednak nie. To historia subtelna, pełna niedopowiedzeń, a jednocześnie zwyczajna – z momentami ciszy i radościami jakie niesie codzienność. Autorka pięknie pokazuje dobre i złe strony życia, losy ludzi po przejściach – takich, którzy walczą o spokój, nie zgadzają się na zło i próbują stworzyć coś dobrego wokół siebie. Puszcza Knyszyńska staje się cichym, ale pełnym znaczeń tłem historii. Edyta nosi w sobie ślady relacji z tyranem – z pozoru wszystko wyglądało dobrze, a w sercu wciąż zmagała się z przeszłością. Dawid, który widział rzeczy, które zmieniają człowieka na zawsze. To opowieść o zaufaniu, o odnajdywaniu własnej wartości i stawianiu granic. O tym, że miłość nie powinna ranić ani odbierać głosu. W całej opowieści ważną rolę odgrywają zwierzęta.
Wciągająca, ciepła, życiowa historia. Wywołuje wzruszenie i uśmiech. Przypomina, że nawet po najciemniejszych chwilach można znaleźć w sobie światło. Że warto walczyć o spokój, o swoje szczęście. Bardzo polecam, Tatiasza i jej książki :)
„Rosą pisane” Urszuli Gajdowskiej – recenzja, która unosi się zapachem róż 🌹☕
Są książki, które czyta się z wypiekami na twarzy, i takie, które wręcz… się pochłania. A są też te, które wącha się na każdym kroku. „Rosą pisane” to właśnie ten trzeci przypadek. Gdy tylko zaczęłam czytać, poczułam ten klimat – ciepły poranek, wilgotną trawę i krople rosy na płatkach kwiatów. Idealny przepis na zimowo-wiosenny wieczór z kocem i herbatą! 🍂📖
🌿 To nie jest historia, która uderza czytelnika młotkiem w pierwszym rozdziale. To opowieść, która rozkwita, płynie swoim rytmem, momentami melancholijnym, ale niesamowicie prawdziwym. Bez zdradzania szczegółów: mamy tu powrót do korzeni, odkrywanie rodzinnych tajemnic i próbę ułożenia życia na nowo. Jest tajemnica, są niedopowiedzenia, ale też zwyczajność, która wciąga najbardziej. Jeśli lubicie książki, w których niby nic się nie dzieje, a jednak dzieje się WSZYSTKO – to jest to!
Urszula Gajdowska ma niesamowity dar do kreowania postaci, które aż chce się przytulić (albo czasem potrząsnąć 😉). Główna bohaterka to kobieta, w której można przejrzeć się jak w lustrze – z bagażem doświadczeń, wątpliwościami i cichą siłą. Relacje między postaciami są nakreślone tak subtelnie, a zarazem prawdziwie, że momentami łapałam się na tym, że czuję to samo co one. Emocje? Są tutaj całą gamą – od śmiechu przez wzruszenie aż po tęsknotę.
📝 Autorka pisze lekko, ale bez przesłodzenia. To taka literatura, która nie goni, nie krzyczy, ale delikatnie bierze za rękę i prowadzi przez historię. Tempo akcji jest spokojne, refleksyjne – momentami chciałoby się, żeby coś „trzasnęło” szybciej, ale to jednak ten typ książki, w której najważniejszy jest smakowanie chwil.
💡 Dla kogo będzie to idealny wybór?
Dla wszystkich, którzy:
· kochają polskie obyczajówki z duszą,
· lubią historie wielopokoleniowe,
· szukają w książkach ukojenia i ciepła,
· wierzą, że przeszłość ma klucz do przyszłości,
· i dla tych, którzy mają sentyment do wiejskich klimatów, ogrodów i starych listów schowanych w kredensie ✉️
„Rosą pisane” to książka, którą się czuje. Pachnie wspomnieniami, smakuje chwilą i zostawia w sercu mokry ślad.
Moja ocena: 9/10 ⭐
BRUNETTE BOOKS
Kolejne spotkanie z mieszkańcami azylu dla zwierząt. Jest to spokojne miejsce, w którym znajdują opiekę wszystkie istoty potrzebujące pomocy. Edyta zamieszkała tu razem z dziećmi po trudnym, wyczerpującym rozwodzie. Jej brat Eryk stworzył ten przyjemny azyl i dał pracę siostrze. Kobieta odnalazła tu swoją przystań, dzieci również, lecz po wielu latach małżeństwa, w którym była mani*pulowana, zastra*szana, doznawała prze*mocy ze strony męża nadal nie potrafi przestać patrzeć w przyszłość bez strachu. Miłość do męża przerodziła się w największy koszmar, a ona zamknęła się w swojej ciasnej skorupie przed ludźmi, dopuszczając do siebie tylko najbliższych.
Brat i bratowa wyjeżdżają na kilka dni, Edyta zostaje, by zadbać o zwierzęta i zaopiekować się tym miejscem. Ma w pobliżu życzliwe osoby, dodatkowo do pomocy przyjeżdża kolega Eryka z misji wojskowej.
Czy poturbowani przez życie ludzie potrafią się ze sobą dogadać?
Być może wszystko ułożyłoby się dobrze, gdyby nie knucie i presja byłego męża...
Rewelacyjna powieść, przepełniona emocjami, zawirowaniami w życiu i uczuciami, które czasem zdarza się ulokować w nieodpowiedniej osobie. Główna bohaterka ukrywa mnóstwo wewnętrznych ran, które są efektem toksycz*nego, przemo*cowego małżeństwa. Doprowadziły one do bardzo niskiej samooceny i postrzegania siebie jako osoby gorszej, nie zasługującej na szczęście. Piękna książka, bardzo uczuciowa, ciepła, dająca nadzieję. Trudny temat misji niesienia pomocy ludziom, którzy są ofia*rami działań zbrojnych i ubóstwa, przeraża, skłania do skupienia uwagi i refleksji.
Co w życiu tak naprawdę jest ważne?
Autorka stworzyła cudowną, pełną wrażliwości powieść o ludzkich słabościach i zmaganiach z przeciwnościami losu. Urocza, bardzo pozytywna historia o miłości, trudnych życiowych doświadczeniach, ale przede wszystkim o sile i wsparciu, które wpływają na ważne decyzje.
Gorąco polecam
To już mój drugi literacki powrót na skraj Puszczy Knyszyńskiej, do miejsca, które nie tylko z nazwy jest Azylem. To swego rodzaju oaza, gdzie bezpieczną przystań odnajdują nie tylko zwierzęta, ale i ludzie. Porzuceni, doświadczeni przez los. Tym razem główną bohaterką jest Edyta, która wraz z dwójką dzieci ucieka przed toksycznym, przemocowym mężem, byłym mężem.
Na jej przykładzie, autorka w fenomenalny sposób wykreowała postać ofiary. Kobiety zdominowanej przez męża, która nawet oddychać boi się bez jego pozwolenia. Pisarka pokazała jak to często już dzieciństwo ma wpływ na nasze przyszłe życie. Na nasze postępowanie i zachowanie w życiu dorosłym.
Mamy też tutaj kata, wspomnianego toksycznego męża i równie świetny portret psychologiczny postaci. Pokazane jest jak osoba w tzw białych rękawiczkach może zniszczyć swoją ofiarę. Czy da się się uciec z tego piekła, powiedzieć stop? Sprawdzcie sami, czy i jak poradziła sobie bohaterka.
Autorka również w tym tomie porusza problem traumy wojennej oraz problemów ofiar terr *or*yzmu. W porównaniu do części pierwszej poszerza go o nowe, interesujące fakty.
Jest również coś co ja wyniosłam dla siebie " Bała się, że jej dzieci wyrosną kiedyś na takich samych ludzi jak ona - tych, którzy biorą na siebie cudze emocje, cudzą złość, cudzą odpowiedzialność." Lubię i cenię książki, które skłaniają do refleksji, do zastanowienia się nad własnym życiem.
Do tego pióro pisarki. Lekki styl, wciągający, sprawia, że powieść mimo trudnych tematów czyta się z prawdziwą przyjemnością.
Mam nadzieję, że to nie ostatni powrót do Azylu. Do powieści pani Urszuli o życiu, o wartości drugiego człowieka i jego wsparcia.
💞„Rosą pisane” to otulająca serce historia bohaterki,która wreszcie zaczęła budować życie po swojemu-bez przemocy i kierowania przez męża tyrana.Często niewypowiedziane słowa bolały mocniej,niż czyny.Przemoc w czterech ścianach sprawiła,że zniknęła pewność siebie oraz wiara w szczerą miłość.Lęk odebrała głos do powiedzenia tego co się dzieje i zniknęła odwagę,aby znaleźć drogę do szczęścia.
💞Historia ukazuje ciężką pracą oraz wyciszenie podczas pracy w Azylu i pomocy zranionym zwierząt.To także walka o siebie oraz swoje dzieci,by czuć się wartościową i zacząć cieszyć się spokojnym życiem.Poznanie nowych osób po tak trudnej przeszłości jest niezwykle trudne,ponieważ trudno zaufać i na nowo otworzyć się na szczere rozmowy.Dodatkowo powrót przeszłości i intrygi nie pomagają,aby wreszcie zacząć spokojnie żyć!
💞„Rosą pisane” to opowieść o daniu sobie drugiej szansy,odbudowaniu swojej pewności siebie,postawieniu granic bezpieczeństwa oraz pokazaniu wszystkim,że warto zawalczyć o szczęście swoje i bliskich.To również pomoc potrzebującym zwierzętom i ich rozumienie poprzez dotyk oraz cierpliwość.
💞Cudowna historia,która udowadnia,że zawsze trzeba walczyć o szczęście i nigdy nie poddać się,aby je urzeczywistnić.
💞Czytajcie-gorąco polecam tą piękną i wspaniałą historię📖
,,Rosą pisane" Urszuli Gajdowskiej: Poruszające studium uzdrawiania duszy i potęgi wsparcia
Prawdziwe ocalenie nie polega na wymazaniu przeszłości, lecz na odwadze, by z jej fragmentów ułożyć nową i świadomą całość. Często dopiero w ciszy po największym sztormie, gdy opadnie kurz walki o przetrwanie, zaczynamy słyszeć bicie własnego serca. Jest ono wolne od cudzych oczekiwań oraz paraliżującego lęku. To chwila, w której człowiek przestaje być jedynie sumą swoich ran, a staje się architektem wewnętrznego spokoju. Odkrywa wtedy, że najpiękniejsze kwiaty potrafią zakwitnąć nawet na jałowej ziemi, jeśli tylko podaruje się im prawo do światła. Ta mozolna droga ku odzyskaniu godności stanowi podwaliny najnowszej powieści Urszuli Gajdowskiej pt. ,,Rosą pisane".
W porównaniu do ,,Azylu dla serc" ta kontynuacja uderza znacznie mocniejszymi tonami i dojrzalszą narracją. Pierwszy tom był obietnicą bezpiecznej przystani, ale obecna część rzuca czytelnika w sam środek emocjonalnego sztormu. Udowadnia tym samym, że twórczyni nie boi się drążyć głębiej w mrocznych zakamarkach ludzkiej psychiki. To rzadki przypadek, gdy kolejna odsłona serii nie tylko dorównuje poprzedniczce, ale wręcz ją przewyższa. Oferuje odbiorcy znacznie bardziej wielowymiarowe i surowe doświadczenie. Niniejszy tom pokazuje, że każdy kres może stać się początkiem czegoś ocalającego.
Pisarka kreśli obraz kobiety, która z dwojgiem dzieci i bagażem traumatycznych przeżyć przekracza próg podlaskiego schronienia w poszukiwaniu prawa do oddechu. Autorka nie ucieka od trudnej konfrontacji z mrokiem. Rzuca cień na tę sielską krainę poprzez postać byłego męża Edyty. To studium toksycznej dominacji oraz manipulacji w swojej surowości budzi autentyczny niepokój. W tym pełnym bolesnych napięć miejscu bohaterka próbuje posklejać poczucie własnej wartości. Nie spodziewa się przy tym, że los skonfrontuje ją z Dawidem Brantem - człowiekiem o duszy spowitej wojennymi cieniami.
Ich spotkanie to przejmujący przebieg wzajemnego oswajania. Wątek romantyczny jest tu daleki od literackich klisz. To subtelny taniec dwojga ludzi, którzy uczą się bliskości na nowo w rytmie gojących się ran. Relacja ta staje się katalizatorem spektakularnej wewnętrznej przemiany głównej postaci. Edyta przeobraża się z osoby definiowanej przez strach w kobietę, która odzyskuje sprawczość oraz własny głos.
Gajdowska mistrzowsko operuje kontrastem. Zderza wewnętrzny chłód protagonistki z kojącym ciepłem Puszczy Knyszyńskiej. Natura jawi się tu niemal jako żywy organizm, który cierpliwie czeka, aż bohaterka zsynchronizuje swój przyspieszony oddech z miarowym rytmem lasu.
Niezwykle istotnym elementem tej historii jest ukazanie potęgi międzyludzkiego wsparcia. Autorka wspaniale obrazuje istotę pomocy w najtrudniejszych chwilach. Pokazuje, jak kluczowe w odzyskiwaniu równowagi jest poczucie, że nie jesteśmy sami ze swoimi lękami. Obecność kogoś, kto stoi u naszego boku i oferuje ochronę, staje się tu bazą dla nowej odwagi. Ciężar bolesnych doświadczeń znajduje przeciwwagę w barwnym korowodzie osób drugoplanowych. Z ciotką Benią na czele budują oni bezpieczny bufor dla bohaterów. Udowadniają tym samym, że wspólnota jest najskuteczniejszym lekarstwem na samotność w cierpieniu.
Choć ta historia jest fikcją literacką, uderza w niej ładunek prawdy niesiony przez koleje życia Dawida. Powieściopisarka z ogromną wnikliwością oddaje dramat zespołu stresu pourazowego (PTSD) u żołnierzy niosących pomoc na Bliskim Wschodzie. Opiera się przy tym na realnych rozmowach z weteranami. Te opisy sprawiają, że literacka wizja wojennej traumy staje się żywym świadectwem ceny, jaką płaci się za ratowanie innych w samym sercu piekła.
Co ważne dla nowych czytelników, choć powieść stanowi kontynuację, można ją zgłębiać bez znajomości poprzedniej części. Podlaski klimat oraz wszechobecna natura sprawiają, że mimo bolesnych tematów lektura nie przytłacza. Wręcz przeciwnie - z każdą stroną przynosi coraz większy spokój. Otula nadzieją, która pozostaje pod powiekami jeszcze długo po zamknięciu tomu.
Nastrojowość buduje język opowieści. Jest on plastyczny i malarski, a przy tym subtelnie oddaje kruchość psychiki. Tempo akcji przypomina rytm knyszyńskich ostępów. Jest niespieszne i daje przestrzeń na refleksję, a jednocześnie konsekwentnie potęguje napięcie.
Głębi tego doświadczenia, dopełnia symbolika tytułu ,,Rosą pisane". Krople pojawiające się o świcie stają się metaforą codziennego odrodzenia. Są obietnicą, że każdy poranek zmywa kurz minionych nieszczęść. To ,,pisanie rosą" sugeruje niezwykłą delikatność uzdrawiania ducha. Jest to zjawisko ciche i naturalne. Wymaga cierpliwości, by ból mógł wyparować w blasku słońca i pozostawić jedynie ożywczą świeżość. Losy Edyty stają się bolesnym, lecz potrzebnym lustrem dla wielu osób, co skłoniło mnie do głębokich refleksji nad sytuacjami, w których postacie stają nam się bliskie jak ludzie z krwi i kości.
Lektura ta była dla mnie przeżyciem niezwykle intymnym i oczyszczającym. Historia Edyty głęboko mnie poruszyła. Fakt, że problemy bohaterów tak mocno odzwierciedlają realną codzienność, sprawił, że niemal nie mogłam przerwać czytania. Mocno współodczuwałam każdy ich krok. Podświadomie stawiałam się na ich miejscu, zastanawiając się, jakie wybory sama bym podjęła w tak trudnych chwilach. Trzymałam mocno kciuki za ich pomyślność i odnalezienie ukojenia, którego tak bardzo potrzebowali.
Książka stała się dla mnie emocjonalnym plastrem na duszę, a jej ślad pozostanie we mnie bardzo długo po odłożeniu jej na półkę. Największą lekcją, jaką we mnie zostawiła, jest prawda, że rola ofiary nie musi być wyrokiem. Autorka nauczyła mnie, że dopuszczenie do głosu własnej słabości i pragnienie egzystencji bez lęku staje się początkiem naszej największej siły. Wyjątkowość tej prozy tkwi w jej autentyzmie oraz rzadkiej umiejętności łączenia cierpienia z kojącą nadzieją.
Siła przekazu płynie z odwagi nazywania spraw trudnych po imieniu przy jednoczesnym zachowaniu ogromnej wrażliwości. Tę literacką propozycję polecam każdemu, kto szuka w tekstach prawdy. Szczególnie rekomenduję ją kobietom potrzebującym impulsu do walki o własne granice. To także pozycja dla osób ceniących głębokie portrety psychologiczne osadzone w bliskości z naturą.
Całość to opowieść o tym, że nawet najgłębsze pęknięcia w życiorysie nie muszą oznaczać końca. Mogą one stać się szczelinami, przez które do wnętrza wpada pierwsze od dawna światło. To świadectwo, że odnalezienie własnego azylu zaczyna się od wybaczenia samej sobie. Wymagało ono wiary, że po każdej najmroczniejszej nocy przychodzi świt,
który przynosi nowe życie.
Jest to drugi tom cyku pt.: ,,Azyl", który ukazał się rok temu. Mimo, że pierwszy tom czytałam zaraz po premierze, to do dziś miło wspominam. Dlatego z niecierpliwością czekałam na powrót do Azylu i jego mieszkańców.
To jest drugi tom, ale można śmiało czytać bez znajomości pierwszego (choć oczywiście polecam poznać Azyl).
Azyl jest miejscem na skraju Puszczy Knyszyńskiej, w którym zwierzęta porzucone, skazane na śmierć, znajdują dom. Prowadzą je Eryk z Weroniką (ich losy poznacie w pierwszym tomie). Do Azylu trafia siostra Eryka, Edyta, która wyrwała się z przemocowego domu. Po latach życia z mężem narcyzem, próbuje odzyskać spokój i odbudować swoje życie na nowo. Jest zdeterminowana, musi to zrobić dla swoich dzieci. Tosia i Tymek już zbyt wiele widzieli i przeżyli. Zasługują na spokojne i radosne dzieciństwo. Czy Edyta się boi? Tak. Przez lata, były mąż -psychopata i manipulator- ją ,,tresował" i mimo rozłąki wciąż się łapie na zachowaniach, które jej wdrukował. Azyl jest idealnym miejscem, by nauczyć się żyć na nowo, zaufać innym i odbudować ich mały świat.
Kiedy Eryk z Weroniką wyjeżdżają w podróż poślubną, do Azylu przybywa kolega Eryka, Dawid Brant. Były wojskowy, facet po przejściach, przystojny i o gołębim sercu, chociaż na co dzień chowa się za maską cynika. Co się wydarzy, kiedy tych dwoje się spotka? Oboje poranieni przez życie, każde zmaga się z demonami. Rozsypią się jeszcze bardziej? Czy okażą się wsparciem dla siebie?
Mam ogromny szacunek do autorki za przygotowanie do tej książki, za to, jak wiele ważnych tematów porusza. Nigdy nie słyszałam o Orlej Straży i ich działaniach. Bardzo ważny wątek.
Pani Urszula nie boi się poruszać trudnych tematów, wzbudza silne emocje, ale jednocześnie daje nadzieję, że po każdej burzy przychodzi spokój. Siła jest kobietą. Ta historia otuli Was i zostawi ciepło w sercu.
Bardzo polecam!
W "Azylu dla serc" poznaliśmy historię Weroniki i Eryka, natomiast w "Rosą pisane" śledzimy perypetie Edyty i Dawida. Urszula Gajdowska pozwala nam sprawdzić, co słychać u tych pierwszych. Byłam bardzo ciekawa, jak im się wiedzie.
Autorka tworzyły głównie powieści z tłem historycznym, przenoszącym nas daleko w przeszłość. Z kolei seria "Azyl" to powieści osadzone we współczesności. Lubię oba te warianty.
Poznajemy Edytę, która po latach w przemocowym małżeństwie próbuje zacząć wszystko od nowa. Trafia do Azylu, który prowadzi jej brat Eryk wraz z Weroniką. Kobieta od razu rzuca się w wir pracy. Jest to jej sposób na radzenie sobie z przeszłością i odnalezienie spokoju. Ale czy, gdy w jej życiu pojawi się zdystansowany Dawid, dalej będzie spokojna?
Moją szczególną uwagę zwróciło to, z czym mierzył się Dawid (przyjaciel Eryka) - były wojskowy. Widzimy, jak osobom, które przeżyły piekło wojny i straty trudno wrócić do normalnego, codziennego życia. Misja na Bliskim Wschodzie odcisnęła trwałe piętno na jego psychice. Jednak mężczyzna nie poddaje się, wykorzystując swoje bolesne doświadczenia w wykładach.
Nie sposób nie polubić szalonej miejscowej szeptuchy Beni - ciotki Edyty. To kobieta, która nie bawi się w półśrodki, gdy trzeba, bierze sprawy w swoje ręce, nie pytając nikogo o zgodę.
Znaczącą rolę odgrywają tu również zwierzęta. Jedne są tak rozbrykane, że wywoływały uśmiech na mojej twarzy, inne zostały skrzywdzone przez człowieka. Coś takiego po prostu nie mieści się w głowie! Jak człowiek może być tak okrutny wobec żywej, niewinnej istoty?
Ależ w tej książce było między parą głównych bohaterów niewypowiedzianych słów, pragnień, niedopowiedzeń, wątpliwości, subtelności... A jednocześnie była tu taka zwyczajność, momentami melancholia i cisza, w której chciałoby się rozgościć. Historia pokazuje, że zawsze warto coś w swoim życiu zmienić. Trzeba tylko znaleźć tę cicho tlącą się siłę.
"(...) ani jedno, ani drugie nie zrozumiało jeszcze, że najdotkliwsze uczucia rodzą się nie z tego, co powiedzieli, tylko z tego, czego nie odważyli się powiedzieć."
Podobała mi się ta wyjątkowa lekkość, jaką autorka przelała na karty książki. Początkowo humor wylewa się z kart książki, aby później pokazać nam inne, bardziej poważniejsze aspekty życia i problemy. Znajdziemy tu sporo trudnych i ważnych życiowych tematów. Będzie to m.in. trudne dzieciństwo, przemoc fizyczna i emocjonalna, brak poczucia bezpieczeństwa, PTSD.
"Rosą pisane" to pełna ciepła, humoru, emocji i barwnych bohaterów powieść o miłości, uczuciach, bliskości, sklejaniu siebie na nowo, odkrywaniu swoich pragnień, nowych początkach, bezinteresownej pomocy, przemocy wobec zwierząt i ludzi czy próbie uporania się z demonami przeszłości. To historia, która motywuje do niesienia pomocy. Czy Edyta odnajdzie swój bezpieczny azyl w Puszczy Knyszyńskiej?
Madeline Mackenzie jest młodą wdową, ale po śmierci męża nie może cieszyć się swobodnym, beztroskim życiem. Stary wicehrabia pozostawił jej przede wszystkim...
Rozalia Wigura słynie z wytwarzania ziołowych nalewek, maści i mikstur, które leczą ciała i dusze panien z towarzystwa. Choć świetnie radzi sobie z ujeżdżaniem...
Przeczytane:2026-03-29,
🌻🪻
Lęk, który paraliżował.
Podcinał skrzydła.
Nie pozwalał oddychać pełną piersią.
Była kontrolowana na każdym kroku. Stała się posłuszna, jak ryba, która nie ma prawa głosu. Dała cichą zgodę, na zrezygnowanie z samej siebie. Ale pewnego dnia powiedziała dość. Mimo, że zrobiła to z drżącym sercem, przerwała to, co niszczyło ją i dzieci przez wiele lat. Oglądała się za siebie, to prawda, nadal bała się, kiedy dzwonił telefon. Nie umiała stawiać granic i zawalczyć o swoje dobre imię. Ale była w dobrym miejscu, aby się tego nauczyć.
Azyl.
Miejsce, w którym każdy ma prawo być sobą.
Każdy miał prawo do szczęścia.
W tej historii możemy iść razem z Edytą i podziwiać jej przemianę. Z kruchej, zlęknionej kobiety, staje się osobą potrafiącą stawiać granice. Kiedyś bojąca się konfrontacji, staje do walki z własnym lękiem, przeszłością i w obronie swoich racji.
Autorka nie boi się trudnych tematów. Zawsze między wierszami porusza sprawy bardzo ważne.
Trudne doświadczenia zbliżą bohaterów i każde z nich będzie mogło zobaczyć w tym cząstkę siebie.
A to wszystko w otoczeniu przyrody, zwierząt i miejsca, do którego każdy chciałby trafić 🫶
Bo Azyl daje schronienie🪻🌻