Szeptacz

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2019-10-16
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788328712508
Liczba stron: 480
Tytuł oryginału: The Whisper Man

Ocena: 5.05 (19 głosów)

Wciągający. Przerażający. Klimatyczny. O tym thrillerze mówi cały świat!

Jedna z najbardziej oczekiwanych premier 2019 roku. Prawa do wydania powieści sprzedano do 25 krajów.

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem...

Pisarz Tom Kennedy nie potrafi pogodzić się z nagłą śmiercią żony. Tęsknota za nią staje się szczególnie dotkliwa w momentach, gdy nie może znaleźć wspólnego języka ze swoim synem. Obaj mają nadzieję, że zmiana otoczenia pozwoli im uporać się z traumą.

Senne Featherbank wydaje się idealne, by zacząć wszystko od nowa. Ale miejscowość ma swoją mroczną przeszłość. Dwadzieścia lat wcześniej seryjny morderca zamordował tu pięciu kilkuletnich chłopców. Prasa nadała mu przezwisko Szeptacz, ponieważ w nocy miał w zwyczaju szeptać pod oknami swych ofiar.

Kiedy dochodzi do zaginięcia małego chłopca, koszmar sprzed lat powraca. Prowadzący śledztwo detektywi dostrzegają niepokojące podobieństwo do sprawy Szeptacza...

,,Na początku jest dziwnie, potem strasznie, następnie przerażająco, a na końcu... No cóż, drogi Czytelniku, podejmujesz wyzwanie na własne ryzyko"

A.J. Finn, autor ,,Kobiety w oknie"

,,Najbardziej niepokojący thriller, jaki przeczytałem od czasu "Pierwszego śniegu" Jo Nesbo".

Alex Michaelides, autor ,,Pacjentki"

Tagi: Thrillery psychologiczne

Kup książkę Szeptacz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Szeptacz

Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2019-11-18, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,

„Szeptacz” jest powieścią dobrą, aczkolwiek mimo wszystko taką, którą przeczyta się raz, a potem odłoży na półkę. Posiada dobre elementy, język autora jest w porządku, klimatu nie brakuje, ale mimo wszystko nie wyróżnia się on na tle innych thrillerów czy kryminałów. Jest poprawny. Z jednej strony pojawia się policyjne dochodzenie, z drugiej doświadczenia Toma i jego syna, to wszystko ładnie ze sobą współgra, dobrze się to czyta, ale mimo wszystko nie jest to historia, która zasługiwałaby na miano niesamowitej czy wspaniałej. To po prostu kolejna dobra opowieść dla fanów gatunku, którzy szukają nieco grubszej lektury na jesienne wieczory.

Cała recenzja: bookeaterreality.pl

Link do opinii

Z bestsellerami i wychwalanymi nowościami bywa tak, że opinie o nich niekoniecznie pokrywają się z prawdą. Miałam już okazję przekonać się, iż coś, co jest na top liście zdecydowanie na nią nie zasługuje (oczywiście według mnie). Przekonałam się o tym nie raz, a jednak zdarza mi się, że kuszona recenzjami i zachętami innych (lubianych przeze mnie) autorów sięgam po kolejną polecaną pozycję na rynku. Jako że niedawno przeczytałam "Milczenie owiec" (a większość czytelników oraz kinomanów pewnie wie charakterystyczną dla tej książki "postacią" jest ćma zmierzchnica trupia główka) to pierwszą rzeczą, jaka mnie zafascynowała w przypadku "Szeptacza" była okładka! Następnie słowa pisarzy oraz innych czytelników. Musiałam poznać losy bohaterów książki Alexa Northa, bo coś nie dawało mi spokoju. Na pytanie: co to było odpowiem: Rymowanka...

"Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.
Jeśli na dwór wyjdziesz sam, złego pana spotkasz tam.
Jeśli okno uchylisz choć trochę, pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem.
Jeśli jesteś sam i miewasz się źle, pan Szeptacz na pewno odwiedzi cię."*

Tom Kennedy jest pisarzem, który desperacko szuka zmian w życiu. Jakiegoś nowego miejsca, w którym mógłby zacząć od początku, gdzie mógłby stworzyć dom dla siebie i swojego syna, naprawić kiepskie kontakty z Jake'em i zbliżyć się do niego choć odrobinę. Przeżyć wraz z nim stratę Rebecci - odpowiednio żony i matki.
Obaj wierzą, że zmiana otoczenia, zakup nowego domu i nowe towarzystwo pozwoli im uporać się z traumą. Wybór pada na senne Featherbank, które wydaje się być idealne by zacząć wszystko od nowa. Niestety miejscowość ta ma swoje tajemnice, mroczną przeszłość, o której niewielu chce mówić i wspominać. Dwadzieścia lat temu seryjny zabójca pozbawił życia 5 zaledwie kilkuletnich chłopców. Za sprawą tego, iż miał w zwyczaju szeptać pod oknami swych ofiar prasa nadała mu przezwisko Szeptacz.
Zaledwie dwa miesiące przed wprowadzeniem się do miasteczka Toma i jego syna dochodzi do zaginięcia małego chłopca. Koszmar sprzed lat powraca z jednego powodu: ta sytuacja niepokojąco przypomina sprawę Szeptacza, a z dnia na dzień coraz więcej faktów wychodzi na światło dzienne...

Do pewnego momentu powieść wydaje się być napisana wręcz świetnie. Ma genialnie skonstruowaną intrygę i wciąga od pierwszych stron. Napięcie jest świetnie stopniowane i ma się uczucie, że nie daje czytelnikowi odsapnąć nawet na moment i nagle wszystko się sypie jak domek z kart! Odniosłam wrażenie, że mniej więcej końcowe 1/4 powieści napisał ktoś inny! Pomijam fakt, że mordercę można wytypować przed połową książki, bo to nie zawsze znaczy, że powieść jest zła, ale zakończenie zakrawa o jakieś latynoamerykańskie telenowele z piekła rodem. Końcówka to ani kryminał, ani romans, który jak dla mnie nie tylko nic nie wnosi do książki, ale najnormalniej w świecie ją psuje! Pchanie akcji do przodu na siłę to kiepski pomysł, który niestety Northowi nie wyszedł na dobre. Jako wytłumaczenie możemy przyjąć to, iż jest to debiut jednak nie może być to jedyne wyjaśnienie dla autora. Rada na przyszłość to dopracowanie swojego warsztatu, a być może kolejne książki będą zdecydowanie bardziej udane. "Szeptaczowi" nie mówię nie, ale jak dla mnie to wychwalanie, szał na jego punkcie oraz idealizowane recenzje to trochę mydlenie oczu czytelnikowi. To kuszenie powieścią, która ma wielu lepszych konkurentów, których czytanie jest milsze i nie jest stratą czasu.

* - Cytat z "Szeptacz" Alex North, str. 410

Link do opinii

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem...
„Szeptacz” Alexa Northa wręcz zalał Instagrama. Zapukał nawet do naszych drzwi z tajemniczą zapowiedzią, a później z samą powieścią. Od razu rzuciłam wszystko, żeby sprawdzić, o co tyle szumu.
Miałam BARDZO DUŻE wymagania co do tej książki (capslock jest po to, byście wyobrazili sobie ich wielkość). Myślałam, że będę się bać, zasypiać przy zapalonym świetle, oglądać się na ciemnych ulicach, tego mi było trzeba! Zabrałam się za czytanie – prolog świetny, początkowe rozdziały niezłe. Mamy historie o porwaniach dzieci, śledczego z demonami nierozwiązanego śledztwa oraz pisarza z synkiem, którzy próbują poradzić sobie po nagłej stracie żony i matki. Wszystko to dzieje się w sennym Fatherbank, w którym dwadzieścia lat wcześniej Szeptacz dokonał serii morderstw.
Jednak później czar jakby prysł. Wciąż dobrze się czytało, jednak bez większego efektu wow. Przynajmniej jak dla mnie. Może po Carterze (swoją drogą morderca w „Szeptaczu” się tak nazywa, przypadek?) jestem jakoś mniej podatna na thrillery i kryminały?
Zacznijmy od plusów książki. Na pewno jest nim okładka – według mnie jedna z lepszych w tym roku. Niewątpliwie są to też krótkie rozdziały, które do tego typu powieści są wręcz stworzone. Dzięki temu książka niesamowicie wciąga. Dodatkowo tym, co wyróżnia „Szeptacza”, jest opisywanie elementów nadprzyrodzonych. Nigdy nie wiedziałam co zdarzyło się naprawdę, a co było wymysłem którejś z postaci! Gdyby książka była poprowadzona w tym kierunku to byłby przegenialną powieścią.
Minusy? Nijakie postaci. Nie przywiązałam się do żadnej z nich i gdyby jakakolwiek zniknęła to chyba nie odczułabym jej braku. Momentami książka wydawała mi się też mało realna. Kilka rzeczy wydawało mi się dziwnych i niecodziennych. Przykłady? Proszę bardzo - nagłe objawienie co do tożsamości porywacza czy ochrona wyprowadzając rodziców ze szkoły. Jest też inny minus, ale taki nie do końca. Według mnie „Szeptacz” nie jest thrillerem, a obyczajówką z jego elementami. W drugiej części książki autor skupia się na rozwijaniu tych wątków i czasem było po prostu nudnawo. Po prostu brakowało mi w tym kryminale kryminału.
U mnie niestety coś nie zagrało. Mimo wszystko książka Alexa Northa jest idealną powieścią na przestój czytelniczy – i tak się wciągniecie. Czekam na kolejne książki autora, bo jeśli doszkoli warsztat i znajdzie swój gatunek to książki mogą być naprawdę świetne.

Link do opinii

RECENZJA PREMIEROWA
Drodzy czytelnicy, spieszę do Was z recenzją premierową niezwykle wciągającego i zapierającego dech thrillera psychologicznego. W dniu dzisiejszym pojawił się w księgarniach "Szeptacz" autorstwa Alexa Northa, który od swoich pierwszych stron wyzwala w czytelniku całe morze emocji. Już sama szata graficzna zapowiada pełną emocji, mroczną opowieść, podobnie jak komentarze czytelników zamieszczone na okładce.

"Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę,
szeptać zacznie ktoś wieczorem.

Jeśli na dwór wyjdziesz sam,
złego pana spotkasz tam.

Jeśli okno uchylisz choć trochę,
pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem.

Jeśli jesteś sam i miewasz się źle,
pan Szeptacz na pewno odwiedzi cię."

Dziecięca rymowanka, dziwaczny wierszyk, fragment jakiejś piosenki, a może jednak coś więcej...

Tak, niewielkie miasteczko Featherbank wcale nie jest senne i monotonne. Pamięć o seryjnym zabójcy kilkuletnich chłopców, który wkradał się w łaski swoich ofiar szeptając pod ich oknami, wydaje się być nadal żywa. Co prawda sprawca tych porwań i morderstw od dwudziestu już lat przebywa w więzieniu, ale szczątków jednej z ofiar wciąż nie odnaleziono. Mały Tony Smith byłby teraz dwudziestokilkulatkiem... Tymczasem w Featherbank zostaje porwane kolejne dziecko - siedmioletni Neil Spencer. Co zastanawiajace na krótko przed zniknięciem chłopiec słyszał szepty pod oknem swojego pokoju...

Czy za zbrodnie sprzed lat odpowiedziała właściwa osoba? Czyżby zabójca działał zza krat? A może Szeptacz ma swego naśladowcę?

Pojawia się coraz więcej pytań, domysłów, hipotez, które wciąż pozostają bez odpowiedzi. Policja porusza się po omacku. Sprawy nabierają jeszcze większego tempa, gdy porywacz wybiera na kolejną ofiarę małego Jake'a Kennedy'ego, chłopca, który kilka tygodni wcześniej przeprowadził się wraz ze swoim tatą do nowo zakupionego domu w Featherbank.

Czy koszmar sprzed dwudziestu lat powrócił? Kto stoi za kolejnymi porwaniami?

Alex North stworzył zaskakująco dobrze przemyślaną opowieść z mistrzowsko skonstruowaną intrygą i zdumiewającymi zwrotami akcji. Bardzo trudno odgadnąć zamysł autora, który niejednokrotnie wyprowadza czytelnika w pole. Mnie się nie udało przewidzieć zakończenia, co zapisuję "Szeptacz" na ogromny plus.
Napięcie cały czas pozostaje na najwyższym poziomie, a targające nami emocje ewoluują od niepokoju i strachu, przez pewne zdziwienie i niedowierzanie, aż po grozę i przerażenie. Momentami aż trudno sobie wyobrazić tak nieprzeciętne rozwiązania. W tym miejscu należy również zwrócić uwagę na bardzo dobrze nakreślone sylwetki bohaterów. Ich portrety psychologiczne w połączeniu z genialnie ukazanymi relacjami na płaszczyźnie ojciec-syn są zdumiewająco wiarygodne, a zachowanie poszczególnych postaci naprawdę daje do myślenia.

Paradoksalnie "Szeptacz" to również klimatyczna historia, w której ciekawią elementy obyczajowe. Przewijają się one w tle całej tej mrożącej krew w żyłach opowieści i działają na naszą wyobraźnię nie mniej niż kryminalna zagadka.

Przyznaję, że powieść wywarła na mnie ogromne wrażenie, a jej lektura pozostawiła w mojej pamięci same pozytywne odczucia. Książkę czyta się naprawdę szybko. Z lekkim dreszczem i nieustannym niepokojem staramy się rozgryźć motywy postępowania porywacza, co w tym przypadku jest naprawdę trudną sztuką. Niektóre fragmenty opowieści mogą nam się wydać nieco dziwne, może nawet niezrozumiałe, ale kiedy dopasujemy do siebie wszystkie elementy tej wymagającej układanki, otrzymamy całkowicie spójną, niezwykle interesującą całość.

Polecam lekturę "Szeptacza" czytelnikom, którzy poszukują w powieściach ciekawych bohaterów, dobrze rozbudowanej kryminalnej intrygi, wartkiej akcji, zaskakujących rozwiązań i wszechobecnego nastroju grozy i niepokoju. Warto sięgn

Link do opinii
Avatar użytkownika - Girl-from-Stars
Girl-from-Stars
Przeczytane:,

O „Szeptaczu” Alex’a North’a słyszał zapewne każdy. Niezależnie od tego, po jaki gatunek książki najczęściej sięgacie, z pewnością nie raz rzuciła się Wam w oczy powyższa okładka. Wydawnictwo Muza dość duży nacisk kładło na wypromowanie tego thrillera.
Po tak wielu pozytywnych recenzjach, wysokiej ocenie na portalu Lubimy Czytać, miałam dość duże oczekiwania wobec tej historii i postawiłam jej dość wysoko poprzeczkę.
Czy ja również dołączyłam do licznego grona osób zachwyconych tą książką?
Pisarz Tom Kennedy nie potrafi pogodzić się z nagłą śmiercią żony. Tęsknota za nią staje się szczególnie dotkliwa w momentach, gdy nie może znaleźć wspólnego języka ze swoim synem. Obaj mają nadzieję, że zmiana otoczenia pozwoli im uporać się z traumą.
Senne Featherbank wydaje się idealne, by zacząć wszystko od nowa. Ale miejscowość ma swoją mroczną przeszłość. Dwadzieścia lat wcześniej seryjny morderca zamordował tu pięciu kilkuletnich chłopców. Prasa nadała mu przezwisko Szeptacz, ponieważ w nocy miał w zwyczaju szeptać pod oknami swych ofiar.
Kiedy dochodzi do zaginięcia małego chłopca, koszmar sprzed lat powraca. Prowadzący śledztwo detektywi dostrzegają niepokojące podobieństwo do sprawy Szeptacza...
Zacznę może od tego, co w tej książce mi się podobało. Były w tej książce wątki ciekawsze i nudniejsze. Jeden z nich się wyróżniał i według mnie został świetnie poprowadzony, mianowicie wątek rodziny, a dokładniej relacja ojciec & syn. Alex North idealnie ukazał próby ich wzajemnego zrozumienia się, radzenia sobie po stracie ukochanej osoby.
Syn Toma – Jake, jest zdecydowanie najciekawszą postacią tej historii. Pomimo iż ma on zaledwie siedem, czy osiem lat, jest niezwykle wrażliwym i inteligentnym chłopcem. Nie raz szokował mnie swoim dojrzałym myśleniem, spojrzeniem na otaczający go świat itp.
Był jeszcze jeden wątek, który został fenomenalnie poprowadzony, a mianowicie motyw elementów nadprzyrodzonych. Bywały momenty, gdzie nie potrafiłam rozszyfrować, czy coś dzieje się naprawdę czy jest to tylko wytwór wyobraźni któregoś z bohaterów. Podczas lektury kilku fragmentów autentycznie przechodziły mnie dreszcze.
Jeśli już mówię o zaletach książki, warto wspomnieć również o jej szacie graficznej. Grafika na okładce jest idealnie dobrana do klimatu książki.

Co w takim razie poszło nie tak? Jak dla mnie akcja rozwijała się dość mozolnie. Początek historii szedł mi dość opornie. Sam zamysł historii był świetny, ale wykonanie już tak nie porwało. Najciekawiej jak dla mnie jest gdzieś pośrodku książki. Dopiero tam zrobiło się bardziej interesująco i o wiele mroczniej.
Mam pełną świadomość, że jest to thriller a nie kryminał, nie mniej jednak zabrakło mi szczegółów w opisie zbrodni. Autor rzuca jedynie informacją, że twarz ofiar zawsze jest przykryta ubraniem dziecka. Ale dlaczego? Co takiego zrobił Szeptacz swoim ofiarom? Na te pytania jednak odpowiedzi nie znalazłam.
Tytułowego Szeptacza tak praktycznie rzecz biorąc w tej książce nie ma. Są jakieś wzmianki o jego przestępstwach, ale sam portret psychologiczny został potraktowany trochę po macoszemu.
Historia została opowiedziana z perspektywy kilku osób, jednak autor nie zaznacza na początku rozdziału kto jest narratorem. Przez to na początku, dość często towarzyszyło mi uczucie zagubienia.
„Szeptacz” jest dobrym thrillerem. Ale niestety tylko dobrym. Nie jest to książka którą będę pamiętać przez długi okres czasu. Nie mniej jednak czytało mi się ją bardzo dobrze i mogę ją Wam polecić.

Moja ocena: 7/10

Link do opinii
Avatar użytkownika - katooola
katooola
Przeczytane:2019-11-21, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Jestem fanką nietuzinkowych okładek, więc ta czarna niczym szkolna tablica a na niej białą farbą czy też niby kredą tytułowy napis oraz ćma trupia główka sprawiła, że miałam ochotę ją głaskać. Faktura tej okładki w dotyku mnie zafascynowała, prawdziwy majstersztyk!

Nie umiałam przejść obok tej książki obojętnie a że lubię się bać tym chętniej po nią sięgnęłam. Książka jest lekko napisana, czyta się przyjemnie i szybko oraz od samego początku wciąga i nie da się jej po prostu odłożyć.

Historia jest przedstawiona wielowątkowo, zarysowana z punktu widzenia różnych osób. Mamy pisarza Toma, który po śmierci żony nie radzi sobie z samotnym wychowaniem syna oraz nie do końca potrafi uporać się z przykrym wspomnieniem z dzieciństwa. Jest Jake, który czuje, że ojca rozczarowuje a dodatkowo ma szósty zmysł, który sprawia, że widzi i słyszy dziwne rzeczy na przykład dziewczynkę, która go przestrzega przed złem. Policjant Pete, który walczy z demonami przeszłości, utratą rodziny przez alkoholizm oraz nie do końca rozwiązaną sprawą Szeptacza sprzed 20 lat. A najbardziej przerażająca jest perspektywa mordercy, obserwującego dzieci! Bohaterowie są fajnie rozrysowani, nie są to płytkie postaci, każdy się z czymś zmaga i ma rozterki wewnętrzne.

Ogólny zarys historii jest taki, że w Featherbank ginie dziecko co przypomina sprawę Szeptacza sprzed 20 lat i pomimo tego, że morderca siedzi za kratkami jego domniemany wspólnik jest nieznany. Mamy w tej książce wszystko co dobry thriller powinien zawierać, narastające napięcie, nagłe zwroty akcji i uczucie dreszczyku, niezłą dawkę studium psychologicznego postaci oraz jest klimat choć momentami mistyczny.

Ale! Szeptacz to nie jest zwykły thriller, to nie jest zwyczajne czytadełko do poczytania wieczorem, wzbudza wiele bardzo życiowych refleksji. Zwraca uwagę, że bycie rodzicem to ogromna sztuka, staramy się jak możemy by chronić dzieci i nie zawsze mamy pewność, że robimy to dobrze, czasem dopadają nas wątpliwości. Pokazuje jak bardzo są narażone dzieci, zwłaszcza z rodzin patologicznych lub takie nieśmiałe, które zazwyczaj stoją na uboczu, że łatwo mogą się stać celem zwyrodniałego umysłu. Porusza problem utraty bliskiej osoby, nieważne czy to zaginione wiele lat temu dziecko czy zmarła żona i matka, utrata ta zawsze jest bolesna i odciska pewne piętno oraz pozostawia poczucie pustki. Udowadnia, że dzieci należy słuchać zawsze, nie można bagatelizować tego co mówią, zwalać wszystkiego na zwykłe bajanie bo one wiedzą zazwyczaj więcej niż się nam wydaje, tylko nie wszystko rozumieją i tłumaczą na swój sposób. Uświadamia, że nasza pamięć potrafi być złudna, czasem się zaciera i dopowiada historię której nie było oraz że czas ran nie leczy, złe wspomnienia zawsze będą żywe. Pokazuje, że człowiek nieważne czy jest dorosły czy dzieckiem potrzebuje akceptacji i zrozumienia oraz że dzieciństwo ma ogromny wpływ na dorosłe życie.

Ogromnym plusem jest wątek przeprowadzki Toma z synem do nowego domu, który symbolizuje stary nawiedzony dom, w którym może straszyć, uważam że w dobrym thrillerze złowieszczego miejsca nie może zabraknąć! Książka metaforycznie pokazuje, że jedyne potwory jakich naprawdę powinniśmy się bać to te chowające się w ludziach!

Książkę polecam całym sercem, uważam że każdy w niej znajdzie coś dla siebie.

Link do opinii

"Szeptacz" Alex North, ocena 6

"Jesli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.
Jeśli na dwór wyjdziesz sam, złego pana spotkasz tam.
Jeśli okno uchylisz choć trochę, pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem.
Jeśli jesteś sam i miewasz się źle, pan Szeptacz na pewno odwiedzi Cię."

Nie ma chyba osoby, która w Polsce nie słyszałaby o thrillerze, który został określony objawieniem roku 2019, mowa oczywiście o "Szeptaczu" Alexa Northa. Jego promocja w mediach społecznościowych była ogromna. Charakterystyczna okładka i recenzje pełne zachwytów spowodowały, że postanowiłam sama się przekonać, czy "Szeptacz" faktycznie jest tak dobrym thrillerem i zasługuje na te wszystkie pozytywne opinie.

W Featherbank znika mały chłopiec, Neil Spencer. Na całe miasto pada blady strach, wszyscy poszukują chłopca, ale na próżno, jakby zapadł się pod ziemię.

Pete Willis czuje jakby wracała przeszłość. Bowiem przed dwudziesty laty przeżywał taką samą historię. Zniknięcia dzieci, potwory szeptające pod oknem, zabójca zwany Szeptaczem. Mimo że ów zabójca chłopców został złapany, nie wskazał on miejsca ukrycia zwłok ostatniej ofiary, Tony'ego Smitha. To śledztwo zabrało Pete'owi 20 lat życia, zepchnęło go w nałóg, odebrało to, co kochał najbardziej, rodzinę. A teraz po 20 latach koszmar powraca, ginie dziecko, a oni nie mogą go odnaleźć. To zniknięcie będzie swoistym preludium wydarzeń, które wstrząsną miasteczkiem. Szeptacz powrócił, a raczej jego naśladowca albo wspólnik.

Frank Carter, ochrzczony mianem Szeptacza, gra w kotkę i myszkę z komisarzem Willisem, wodzi go za nos, bawi go cała sytuacja, nie ma zamiaru pomagać glinom.

Komisarz Amanda Beck i Pete Willis będą zmuszeni połączyć siły i odnaleźć naśladowcę zanim zniknie kolejne dziecko.

W tym samym czasie do Featherbank przeprowadza się po śmierci żony Rebekki, Tom Kennedy wraz ze swym synem Jake'm. Chcą oni zacząć wszystko od nowa po niełatwym dla nich okresie. Tom mimo że się stara być dobrym ojcem, nie umie dogadać się z synem. Obaj doświadczyli wielkiej straty, ogromnej tragedii. Obaj na swój sposób radzą sobie z żałobą po Rebecce. Tom martwi się o Jake'a, jego dziwnym zachowaniem, rozmowami z wyimaginowanymi przyjaciółmi, tym, że zamyka się w sobie coraz bardziej. Dlatego przeprowadzka miała być nowym początkiem, czymś dobrym. Żaden z nich nie podejrzewa, że przyjdzie im zmierzyć się z o wiele gorszą tragedią, która wystawi ich miłość i relacje ojciec-syn na próbę.

"Szeptacz" jest bardzo dobrym thrillerem. Napisany przystępnym, prostym językiem pozwala na szybką lekturę. Ułatwiają to także krótkie rozdziały, podzielone na sześć części. Autor idealnie buduje poziomy napięcia. Powoli rozwija akcję, a czytelnik siedzi jak na gwoździach i z niecierpliwością przewraca stronę za stroną by poznać zakończenie i rozwiązanie fabuły.
Czytając sama miałam dreszcz na plecach, sprawdzałam, czy aby drzwi do mieszkania są zamknięte, a czy za drzwiami balkonowymi nikt nie szepcze mojego imienia.
Sam pomysł na fabułę jest zaskakujący i dobrze poprowadzony przez autora. Legenda Szeptacza, przerażająca rymowanka powtarzana przez syna głównego bohatera, chłopiec w podłodze, dziwna dziewczynka, dziwne zachowania Jake'a, to wszystko mrozi krew w żyłach czytelnika i przyprawia o dreszcz na całym ciele i poczucie niepokoju.

Jednakże pod otoczką tej tajemniczości, mroku, klimatu jak z horroru, kryje się zło w najczystszej postaci, i nie jest to nic nadprzyrodzonego. Jak zwykle najbardziej niebezpieczny jest człowiek. Człowiek, który popełnia najgorszą z możliwych zbrodni, zbrodnię na dzieciach. Nie ma większego zła, gorszej zbrodni niż ta, która dotyka małe dzieci.

To najbardziej przeraża w "Szeptaczu". Samotność zagubionych dzieci, która zostaje wykorzystana przez chorego człowieka. Te małe dzieci, które giną przez błędy dorosłych.

"Szeptacz" przeraża, ale i zasmuca. Ukazuje jak niebezpieczny jest świat otaczający nasze pociechy. Przypomina, że to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci i ich bezpieczeństwo. Dzieci muszą czuć się kochane, potrzebne, dowartościowane, pewne swojej wartości, nie możemy ich krzywdzić, bo to co przeżyją w dzieciństwie będzie się kładło cieniem na całym ich życiu.

"Szeptacz" przyciąga wzrok niesamowitą okładką, ale oferuje nam więcej niż tylko mrożący krew w żyłach thriller. Daje nam przestrogę, byśmy lepiej dbali o swoje dzieci, kochali je, a jedyne czego powinniśmy się obawiać, to nie duchy czy upiory, lecz źli ludzie czyhający w ciemnościach.

Polecam jak najbardziej lekturę tego thrillera. Zasługuje jak najbardziej na miano jakie zyskał ! Moja ocena to 6 !

 

Link do opinii

Wszyscy wkoło zachwycają się "Szeptaczem". A czy ja jestem w grupie tych zachwycających się? Dobre pytanie. Powiem wam, że powieść mi się podobała. Bardzo ciekawy pomysł na fabułę. Realizacja też dobrze wykonana. Z tym, że zabrakło mi takiego dreszczyka grozy. Czytałam sporo opinii o tym, że to mocna książka, że strach ją czytać po nocach. Wiecie u mnie nic takiego się nie wydarzyło. Czytałam ją dosłownie o każdej porze dnia i nocy i strachu nie doświadczyłam. To mnie trochę rozczarowało. Bo - nie oszukujmy się - liczyłam na powieść, która sprawi, że będę się oglądać za siebie, Niestety tego nie dostałam. Nie zmienia to jednak faktu, że to fajna powieść, która jest dobrze napisana. Niektóre sytuacje i wydarzenia mnie zaskoczyły. Pojawia się tutaj taka "mgiełka", która pomału opada i ukazuje wszystkie puzzle w układance.
Jest to książka, po którą śmiało możecie sięgnąć, z tym, że brakuje tych ciarek na plecach i tego fajnego dreszczyka emocji. :)

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
iBoy
Kevin Brooks
iBoy
Pokaż wszystkie recenzje