W Ameryce brakuje prawdziwych facetów. Fragment książki „Trzy kobiety"

Data: 2020-03-06 10:51:29 Autor: Sławomir Krempa

Uwodzi nas i dręczy. Kontroluje myśli, niszczy życie lub nadaje sens egzystencji. A mimo to prawie nigdy o nim nie rozmawiamy. Pożądanie – ukryta siła napędowa naszego istnienia – dotąd pozostawało prawie nieodkryte.

Maggie zwierza się ze swojego nastoletniego romansu z nauczycielem. Niespodziewane zerwanie wpłynęło na całej jej późniejsze życie. Dopiero podczas procesu sądowego zrozumiała, że tak naprawdę została wykorzystana. Solane opowiada o tym, co skłoniło ją i jej męża do otwarcia związku, jak te praktyki wpływają na ich relację i jak pomogły jej zrozumieć, gdzie kończy się pożądanie męża, a zaczyna jej własne. Z kolei Linie dopiero romans pozwolił odkryć, jak ważna jest dla niej czułość, której brakowało jej w długoletnim małżeństwie.

Obrazek w treści
fot. https://www.facebook.com/wydawnictwomarginesy/

Autorka z niepotykaną dotąd głębią spostrzeżeń i siłą emocjonalnego wyrazu kreśli portret kobiecej erotycznej tęsknoty, obrazując jednocześnie kruchość, złożoność i nierówność pożądania. To wybitne osiągnięcie dziennikarskie i narracyjny triumf, przedstawiony szczerze i bezpretensjonalnie – książka pełna niuansów, różnorodnych punktów widzenia, a przede wszystkim nieprzebranej tolerancji i empatii. Dzięki takiemu podejściu bohaterki w pełni się otworzyły, dały dziennikarce dostęp do swoich żyć, domów, sypialni i najgłębiej skrywanych sekretów – czasem mrocznych, zaskakujących, niekiedy trudnych do zrozumienia.

Taddeo oddaje kobietom głos i prawo do opowiadania o tym, co je podnieca, napędza i ekscytuje, a przy tym niczego nie ocenia, nie moralizuje i nie poronografizuje żadnych praktyk ani zachowań. Dzięki temu powstał najbardziej pogłębiony reporterski portret kobiecego pożądania, jaki napisano, i jedna z najbardziej wyczekiwanych publikacji roku. Książka Trzy kobiety ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Marginesy. Jeśli nadal nie jesteście przekonani do lektury, sprawdźcie, co napisały o niej znane osoby, które ją przeczytały. W ubiegłym tygodniu w naszym serwisie mogliście przeczytać premierowy fragment książki Trzy kobiety. Dziś prezentujemy kolejny:

Spotkania kobiecej grupy dyskusyjnej odbywają się w przychodni lekarza Liny. Za gabinetami znajduje się duże przyjemne pomieszczenie z długim owalnym mahoniowym stołem. W późny listopadowy wieczór osiem kobiet popija chardonnay z plastikowych kubeczków, skubie orzechy nerkowca i krakersy posmarowane humusem z pieczoną czerwoną papryką. Wiek uczestniczek waha się od wczesnej trzydziestki do wczesnej sześćdziesiątki. Wśród nich są April, bardzo ładna nauczycielka i mama pięcioletniego Tristana, oraz Cathy, kilkukrotna mężatka, roztaczająca wokół siebie aurę entuzjazmu niczym Dolly Parton, jakby nic nie mogło jej zatrzymać.

Kobiety przychodzą do tego podmiejskiego lekarza po hormony i pomoc ze spadającą wagą. Ostatnimi czasy wszystkie czują, że w ich ciałach coś się zmieniło. Mówią, że spodnie leżą na nich jakoś inaczej, materiał dziwnie zwisa z kości biodrowych. Utrata wagi otwiera przestrzeń między nimi a światem, a hormony wypełniają to puste miejsce nowymi potrzebami albo tymi dawnymi, lecz przerobionymi na inne.

April ma bardzo przystojnego chłopaka. Pokazuje członkiniom grupy jego zdjęcie i wszystkie kobiety zgodnie oceniają, że jest atrakcyjny. Potem już inaczej na nią patrzą. Mierzą ją wzrokiem z góry na dół. April mówi, że są razem od kilku lat i zawsze byli ze sobą szczęśliwi. Jestem kobietą z przeszłością, zwierza się z uśmiechem, a matka mojego chłopaka o tym wie i pilnuje, żebym nigdy nie zapomniała, że ona wie. To małe miasto.

Dawniej zdarzały się im seksualne przestoje, ale odkąd April z nim zamieszkała, ich relacja, o dziwo, stała się gorętsza. April wyznaje grupie, że jej chłopak fantazjuje o dzieleniu się nią z innymi mężczyznami. Z początku opowiada o tym nieśmiało, ale zachęcona przez kiwające głowami koleżanki nabiera odwagi i pewności siebie. Kiedy się kochają, on prosi ją, żeby mówiła o różnych wielkich penisach, które ujeżdżała.

April wie, że pewnej granicy nie wolno jej przekroczyć. Nie może opowiadać o tym tak, jakby któryś z dawnych penisów był większy od jego. Nie wymawia żadnych imion, żeby nie miał jak sprawdzić na Facebooku, czy April utrzymuje kontakt z którymś z byłych. Nie opowiada o Włochu Massim i kilku cudownych tygodniach spędzonych z nim w San Sebastián. Ani o tym, co czuła, gdy wyglądała na dwór rzez okno w ścianie z szarego kamienia, podczas gdy on wchodził w nią od tyłu. Nie mówi o tym, bo wciąż jeszcze zbyt mocno za tym tęskni.

Trzydziestodwuletnia Lina to najmłodsza członkini grupy i jedyna katoliczka w towarzystwie. Z początku niektóre zwierzenia innych kobiet wzbudzają w niej dyskomfort, ale dolewa sobie wina.

A ty, skarbie? – zagaduje Cathy, grupowa kwoka. Co cię gryzie? Widzę, że coś masz do powiedzenia, złotko.

No cóż, mamrocze Lina. To ciekawe. Tak się składa, że właśnie przechodzę wielką zmianę.

Jaką, skarbie?

Lina powoli, lecz stanowczo, opowiada kobietom o swoim mężu, Edzie, i o tym, jak przez trzy miesiące czekała w ich wspólnym łóżku, aż on dotknie jej ciała. Chciała poczuć jakikolwiek dotyk, choćby najlżejszy. Lina już tak ma, że kiedy uświadamia sobie ciężar własnej desperacji, zaczyna mówić pewnie i bez wahania.

Jak można nazywać się czyimś mężem, skoro nie daje się żonie tego, co powinno was najbardziej łączyć?, pyta.

Cathy cmoka i kręci głową.

A mówiłaś mu, jakie to dla ciebie ważne?, chce wiedzieć April.

Prawie codziennie, przez dłuższy czas, odpowiada Lina. Mówiłam mu – zaczyna płakać – mówiłam, że chcę tylko, żeby mnie pocałował. Pragnę tego najbardziej na świecie!

Kobiety spuszczają wzrok, wpatrują się w plastikowe kubeczki. Siorbią nerwowo. Wino smakuje jak zimne smarki. Niemrawo podsuwają sugestie. Co należy zrobić, żeby znowu zaiskrzyło. Lina na to, że próbowała wszystkiego. Nosiła seksowne majtki. Podrzuciła dzieci swoim rodzicom. Całymi dniami robiła do niego słodkie oczy, składała kolejne depozyty w jego emocjonalnym banku. Trzymała język za zębami. Udawała niedostępną. Oblizywała górną wargę koniuszkiem języka za każdym razem, gdy piła zimną wodę ze szklanki.

Frustruje się, bo trudno mówić ludziom, że cała wina leży po stronie własnego męża. Każdy szuka czegoś, co mógłby w sobie zmienić, jakiejś porady rodem z kobiecego magazynu w rodzaju „Redbooka”. Jedna z uczestniczek – świeżo upieczona rozwódka – wtrąca, że czasami nie wie, czy lepiej mieć faceta, który za mało cię kocha, czy nie mieć żadnego. Łatwiej, kiedy ma się pieniądze, dodaje. Możesz odejść, sama zająć się dziećmi i powiedzieć po prostu: „Walić to wszystko”.

Lina zaczyna głośniej szlochać. Nie mam własnych pieniędzy, zawodzi.

No już, już, uspokaja ją Cathy. Przecież należy ci się połowa jego majątku, dobrze o tym wiesz. Poza tym w stanie Indiana... Lina podnosi wzrok znad trójkątnej serwetki. Tak, przyznaje, to prawda. Ale.
Ale co, skarbie? Cathy przestawiła swoje krzesło tak, by siedzieć przy Linie. Trzyma ją za rękę i wciska w dłoń kolejne chusteczki.

No... Poszłam do niego i poprosiłam o separację.
Kurczę, dziewczyno! To już połowa za tobą!
Tak, ale... To tylko separacja, a nie rozwód, żeby dalej płacił moje ubezpieczenie zdrowotne...
Jest ci to winien! zapewnia Cathy. Możesz jutro się z nim rozwieść i dalej mieć ubezpieczenie! I połowę domu, i całej reszty! Ale dzieci...

On tak samo za nie odpowiada!

Tak, ale... Lina rozgląda się po pokoju, próbując ocenić, komu może zaufać, ale już za późno, za daleko zabrnęła. Na wszystko istnieje dobry i zły sposób. A w stanie Indiana wiadomo, że w jeden sposób nie należy odchodzić od męża. Lina zbiera wszystkie wilgotne chusteczki w garść. Spogląda na Cathy.

Mam romans.

W salce zapada cisza tak uświęcona jak przed ważnym uderzeniem na polu golfowym. Jest tak głęboka, że nad głowami kobiet niemal wykwitają komiksowe chmurki z ich myślami.

A to mała zdzira.
Nie wierzę, że było mi jej szkoda. Zazdroszczę jej.
Ciekawe, kto to taki.
Za kogo ona się uważa.
Nawet nie jest taka ładna.
Jak on może wyglądać?
No proszę, a podaje się za katoliczkę.

Mam nadzieję, że to nie mój mąż.

Ja też miałam romans.
Mój mąż ma romans.
Zakochałam się w swoim fizjoterapeucie.
Cathy jako pierwsza przerywa milczenie. Dobrze, skarbie, mówi, niczym we wstępie do piosenki country. Opowiedz nam wszystko, od początku.

Lina mruga. Jej pragnienie rozmowy o mężczyźnie, którego kocha, jest silniejsze od świadomości, że opowiadanie o tym może zaszkodzić jej relacji. W głębi ducha wie, że opowiadając o romansie, stanie się na niego bardziej podatna. Upija łyk wina.

Następnie wypowiada jego imię na głos.

Aidan, oznajmia. Ma na imię Aidan i od zawsze był miłością mojego życia.

Wyjaśnia, że chodzili ze sobą w liceum. Właściwie to było coś więcej niż chodzenie. Zostali kochankami. Łączyła ich wtedy prawdziwa miłość. Raz napisał jej liścik, taki ostateczny, a ona zachowała go na wiele lat, aż pewnego dnia matka go znalazła i wyrzuciła. Ich miłość nie miała dna, ale była też przeklęta. Jak historia Romea i Julii. Okropna i piękna przez to, jak wszystko się między nimi skończyło. Od tamtej pory Lina ciągle o nim myśli.

Kobiety przekazują butelkę chardonnay z rąk do rąk. Popijają wino, nie przejmując się, że spóźnią się z przygotowaniem obiadów. Nie bez poczucia winy dają się wciągnąć w tę historię.

Pozwólcie, że opowiem wam wszystko o tym mężczyźnie.

Aidan jest wysoki, ma kwadratową szczękę i kobaltowe oczy. Czarno-białe rysy człowieka, który był na wojnie. Lina wyjaśnia, że kiedy Aidana nie ma przy niej, to o niej myśli. Gdy nie przebywa z Liną, piłuje deski i rozbudowuje swój dom, żeby podnieść jego wartość i móc go sprzedać, a następnie zostawić za sobą wszystkie pomyłki, z jakich złożyło się jego życie. Kobieta, z którą się ożenił, wcale go nie kocha. Na wpół go zdradza.

Całuje się z jakimiś facetami, esemesuje z byłym. Mimo to trzyma Aidana na sznurku, bo on haruje godzinami na budowie, żeby płacić za jej bordowy manicure i dżersejowe kiecki z Forever 21, a ona potem wychodzi z koleżankami do baru, wszystkie w tych sukienkach, i żartują sobie, że ta sieciówka powinna się nazywać Forever 34. Ocierają się o nieznajomych i popijają blue island w środku brązowej zimy w stanie Indiana.

Czasami Aidan siedzi na budowie w domu mobilnym, a w radiu leci piosenka z jakiejś stacji ze współczesną muzyką country, trochę trzeszczy, ale on rozróżnia słowa. To zabawne, że kiedy człowiek się zakochuje albo ma właśnie na nowo znaleźć miłość, każda piosenka traktuje właśnie o tej osobie. Zabawne, że to tak działa.

To dobry człowiek, mówi Lina. Popełnił różne błędy, ale to się zdarza wszystkim dobrym ludziom. Dobrzy mężczyźni mają wady, ale są stabilni. W Ameryce brakuje prawdziwych facetów. Lina nie ma na myśli tych wszystkich wąsatych Marlboro Manów, którzy żrą surowe mielone mięso. Chodzi jej o takich na- prawdę prawdziwych mężczyzn, co trzymają się prosto, otwierają kobiecie drzwi, potrafią ją wylizywać godzinami, zarabiają pieniądze i zawsze uczciwie się przyznają, skąd je wzięli, bez względu na to, czy robota była uczciwa czy nie. I są interesujący – nieważne, czym się zajmują ani gdzie mieszkają, po prostu mają w sobie coś ciekawego, takie historie, które usłyszysz dopiero po kilku miesiącach znajomości, i takie, z których nigdy nikomu się nie zwierzą, nawet własnemu bratu. Kiedy mężczyźni tacy jak Aidan coś opowiadają, to nie po to, żeby zrobić na kimś wrażenie, tylko dlatego, że tę historię należy usłyszeć. Zazwyczaj trzeba ją z nich wyciągnąć. Może przy stole siedzi akurat kobieta, która trochę się o to doprasza. Właśnie ta jedna rzecz naprawdę odróżnia dobrych mężczyzn od całej reszty: prawdziwi faceci, tacy spod lasów w Maine, z szemranych dzielnic Filadelfii i rdzewiejących gęstwin południowej Indiany, kochają kobiety i seks. Nieważne, jacy są silni, dla cipki ustąpią centymetr albo dwa. Lina nie lubi używać tego słowa, bo tu chodzi o coś więcej, ale ono przecież też bardzo dużo w sobie zawiera. W każdym razie ci pozostali mężczyźni zaludniają prawie cały świat i to oni będą bardziej świntuszyć, kiedy już zaciągną kobietę do łóżka, będą się dopraszać o takie rzeczy, o jakie nie powinni, a rano ulotnią się bez klasy, ale nie pójdą na żadne ustępstwa w barze czy restauracji. Nie zrobią dla kobiety nic, czego zrobić nie chcą, bo nie mają w sobie tej wrodzonej męskiej miłości do kobiety. Właśnie taka miłość przepełnia mężczyzn pokroju Aidana Harta.

Aidan.

Kobiety siedzą wychylone do przodu, jak wazy na zupę podczas trzęsienia ziemi. Brody oparły na podstawach nadgarstków, nerwowo zajadają mieszankę orzeszków.

Ojej, wzdycha Cathy. To brzmi jak prawdziwa historia miłosna. Co za mężczyzna.

 

Książkę Trzy kobiety kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Trzy kobiety
Lisa Taddeo1
Okładka książki - Trzy kobiety

Uwodzi nas i dręczy. Kontroluje myśli, niszczy życie lub nadaje sens egzystencji. A mimo to prawie nigdy o nim nie rozmawiamy. Pożądanie - ukryta siła...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Autor