Moc bursztynu cz-4

Autor: annakowalczak

Zapartym tchem wpatrywała się w szumiące, uderzające o brzeg fale. Oddychała pełną piersią, jakby za chwilę zabraknąć miało tego morskiego, czystego powietrza. Śmiała się jak dziecko, gdy w mokrym piasku odciskał się ślad jej stóp, który po chwili zmywała morska fala. Rozległa plaża świeciła pustką. Poza ptakami skrzeczącymi, nad szumiącym morzem nie było żywej duszy.

Utkwiła wzrok w kuli wschodzącego słońca, jej myśli powędrowały do marzeń z młodzieńczych lat. Zawsze pragnęła, żeby o wschodzie słońca, oraz opustoszałej plaży: wykąpać się nago w morzu. Jednak marzenia diabli wzięli, a ona nie jest już tą młodą dziewczyną. Nienajlepiej by wyglądało, gdyby czterdziestopięcioletnia kobieta kąpała się nago w morzu. Rozchyliła usta w uśmiechu i obiegła wzrokiem niekończące się morze. Zaczęła wolno podążać do przodu, oddalając się coraz bardziej od brzegu. Kuszące fale zapraszały do morskiej kąpieli, że nie potrafiła się im oprzeć. Posuwała się naprzód, jakby była w transie. Nie zwracała uwagi, że zanurzając się coraz bardziej, moczy w wodzie swoją przewiewną sukienkę.

Z zadumy wyrwał ją plusk wody oraz dotyk męskich ramion, który oplatał jej postać. Zamknęła oczy, przez chwilę myślała, że to rozkoszny sen. Gdy nieco ochłonęła, uniosła ciężkie powieki i ujrzała bardzo młodego mężczyznę. Nie spuszczając z niej wzroku - uśmiechał się do niej serdecznie.

- Może mnie pan postawić na ziemi? – spytała rozkazująco.

- Mogę – pokiwał głową. - Muszę jednak przyznać, że nawet mi się nie przyśniła taka śliczna kobieta w moich ramionach.

- Może mnie pan wreszcie postawić na ziemi? – ponowiła pytanie.

- Z ciężkim sercem – rzekł stawiając ją na piasku.

- Dziękuje – burknęła poprawiając włosy.

- Co pani tu robi o tak wczesnej porze? – spytał z tajemniczym uśmiechem.

- Podziwiam wschód słońca i zbieram bursztyny – odpowiedziała przekonywająco.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy