rozdział II

Autor: klaudiuszlabaj
jednak inaczej. Jednostki mają wpływ i to ogromny, jedne mają moc twórczą inne niszczą, są bohaterzy i wyklęci a ich osiągnięcia były albo planem geniusza albo przypadkiem sprzyjającym szaleńcowi. Tak na prawdę, nie jest istotne kim byli i co zrobili ale jaka była ich motywacja. Co chcieli osiągnąć, bo idealne bywają tylko zamiary a wychodzi różnie.
Siedzący przed komputerem chciał tylko jednego. Pomóc samemu sobie a nie ma lepszego lekarstwa nad uczucie bycia potrzebnym innym ludziom. Czasami wystarczy komuś poprawić humor a samemu lepiej się poczujesz. Można to uczucie pomnożyć przez milion. Wystarczy się podzielić sobą. Można być odpowiedzialny za szczęście więcej osób niż ty i twoja rodzina, zatoczyć wokół siebie koło o szerszym promieniu ogarniającym ogromną grupę ludzi. Potrzebny jest do tego między innymi dobry plan.
Jak u generała, któremu powierzono poprowadzenie bitwy mającej na celu uwolnienie z niewoli małego państwa gnębionego przez okrutnego tyrana. Generał dostaję ograniczoną ilość żołnierzy, amunicji i sprzętu. Ma plan i musi obmyślić strategię. Dobry generał planuje swoją misję tak aby jak najbardziej obniżyć straty w swej armii, szybko pokonać wroga i zająć jak najlepsze pozycje. Wygrać. A co po tym? Świętować zwycięstwo? Otóż nie. Odwiedzić szpitale i podziękować swym żołnierzom za poświęcenie i przeprosić za błędy, które na wojnie są nieuniknione. Czy to wystarczy? Nie. Zostaną jeszcze wdowy po zabitych wrogach. Trzeba przepraszać kiedy w ich sercach jest sama nienawiść i rozpacz? Trzeba błagać o wybaczenie aby ich dzieci nie dorastały w nienawiści do morderców swych ojców i modlić się aby okazały wyrozumiałość. To najcięższa część wojny i niezależnie od tego w jakim miejscu wybuchła, czy bronią były miecze, karabiny, bomby czy słowa, wojna zawsze nie ma sensu bo nieżywi żołnierze przegrywają. Dobry generał o tym wie i nigdy nie będzie cieszyć się ze zwycięstwa. Jedyne z czego się ucieszy to z powrotu do domu. Jego żołnierz, który może myśleć, że walczy o coś ważnego, jakiś symbol też musi zrozumieć, że się pomylił bo to co najważniejsze czeka na niego w miejscu jego pochodzenia.
Teraz nie ma wojny. Poza bitwą jaka toczy się w naszych głowach o to kim być, człowiekiem czy zwierzęciem, konsumentem czy myślicielem, katolikiem czy chrześcijaninem, teoretykiem czy praktykiem. Nie ma prostego podziału na dobry czy zły, prosty podział jest najbardziej skomplikowany i trzeba być bogiem, żeby wiedzieć co jest po której stronie. Każdy kto ma czelność wytykać palcem innych jest ślepcem.
Mężczyzna też miał plan. Dostać się do serc ludzi i zasiać wiedzę jaką posiada ranny żołnierz po powrocie z frontu. Jego bronią były słowa a przeciwnikiem kłamstwa, zwątpienie, brak nadziei, znieczulica, ciche niewykrywalne dla oczu cierpienie.
Jeżeli ma się coś cennego do przekazania nie można tego wciskać ludziom na siłę. Trzeba to odpowiednio zapakować. Ubrać w kolorowy papier i kokardkę, prezent świąteczny podarowany z serca a nie kupiony na prędko aby tradycji stała się zadość. 
Ktoś kto obdarowuje musi się postarać o to aby ręce dziecka z niecierpliwością rozerwały kolorowy papier, muszą się tak bardzo siłować z mocną kokardką aż będą musiały pomóc sobie nożyczkami i wreszcie wydobyć szare pudełko. Zdziwienie. Otwierają je a one jest po brzegi wypełnione słodyczami. Dzieci ze zdziwieniem i zwątpieniem spoglądają na śmiejących się rodziców. Ci, uśmiechają się i po tym jak dzieciak zanurza palce w kolorowych papierkach spoglądają na siebie porozumiewawczo. Udało im się go zaskoczyć. Dzieciak grzebie w pudełku rozsypując zbędną zawartość na boki po to by wreszcie wydobyć mniejsze pudełko i wyciągnąć z niego właściwy prezent. Z okrzykiem zachwytu dziecko wyciąga śnieżną kulę z pozytywką i z zamkniętą w środku magiczną chwilą, miejsca ostatnich szczęśliwych świąt spędzonych z kochającymi osobami.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy