"Wielki testament ucznia" (jedna z moich prac domowych)

Autor: AnnBullfinch
Podczas mojego krótkiego życia w szkole, którą wybrałam z własnej woli i którą zamierzałam skończyć w odpowiednim czasie zdarzyło się wiele. Wiele miesięcy pracowałam na dobre oceny, wiele z siebie dawałam i wiele osiągnęłam. Wiele poznałam osób, które zapamiętam do końca życia (i z przykrością stwierdzam, że niedługo o nich zapomnę). Było fajnie. Jeszcze nigdy nie miałam klasy z taką klasą. Uczęszczanie do tej szkoły co dzień sprawiało mi przyjemność, satysfakcję i poczucie spełnienia. Nauczyciele, o których nigdy nie powiedziałam złego słowa, byli dla mnie podporą i największym autorytetem. W drugim akapicie mojego testamentu chciałabym napisać trochę o tym, co możecie dla mnie zrobić gdy już mnie nie będzie. Sądzę, że na pewno zrobicie to o co was proszę, a jeśli nie to zapewne będę bardzo cierpieć w piekielnej otchłani przez całą wieczność, ale mam nadzieję, że będziecie tak zrozpaczeni po stracie mnie, że chyba raczej na pewno zrobicie to, o co was proszę. Naprawdę, nie jest tego tak dużo. Chciałabym tylko żebyście dbali o siebie samych i uważali na zarazki, jakie czyhają na was tuż za rogiem. Nawet nie wiecie jak mało wiecie o chorobach jakie one powodują. Mam ogólne prośby do każdego z was, z osobna. Jeżeli chodzi o Kasię…Nie pij zbyt dużo krowiego mleka, bo zawiera 2,6 % kazeiny, a kazeina skleja kamienie nerkowe. Nie zostawiaj też herbaty bez przykrywki na dłużej niż jedna czwarta minuty, ponieważ może się zakurzyć, a kto by chciał pić taką zakurzoną herbatę. Zawsze po odkręceniu kranu umyj dokładnie ręce, a później wycieraj je w papierowe ręczniki (o ile nie są zakurzone). Aha! Zapomniałabym! I używaj ekologicznego mydła. Możesz używać praktycznie każdego ekologicznego mydła, oprócz tego, w którego skład wchodzi ten czerwony barwnik wyrabiany ze zmielonych samic południowoamerykańskiej mszycy. Zapomniałam jak się nazywa. Wprawdzie ekologiczne ale chyba obrzydliwe. A propos, ta substancja jest w większości jogurtów, które tak bardzo lubisz. Teraz Sandra. Na początek przydałby się fryzjer. Najlepiej pofarbuj włosy na kolor, którego najbardziej nie lubisz. Wtedy jest szansa, że go polubisz. I zmień makijaż. Hm…może pójdź do tego fryzjera na Ozimskiej, od razu wyrwą ci te krzaczaste brwi. Pilnuj diety i nie przejmuj się tymi głupimi chłopakami, których ciągle zaczepiasz na necie. Po prostu nie jesteś ich warta. Agnieszka…zmień swoje nastawienie do nauczycieli i przestań tak dobrze się uczyć. Mała przerwa dobrze ci zrobi. W twoim idealnym życiu brakuje kryzysów. Oh, tak mi cię szkoda. Marniejesz w oczach. Zawsze byłaś inna, lepsza! Straszne, po prostu okropne. Ale nie użalaj się nad sobą i walcz. I daj znać jak będzie po wszystkim. Mam trochę tych rzeczy do rozdania. Niewiele, ale mam. W końcu po co mi one po śmierci (jednakże liczę na to, że niektóre z nich odbiorę w moim kolejnym wcieleniu). Tak więc zostawiam wam po sobie to co najcenniejsze – pamięć. Wspomnijcie mnie czasem. Hm… może napiszcie jakiś hymn na moją cześć, albo wybudujcie pomnik (do wyboru). Pamięć, najcenniejsze co wam po mnie zostanie... Resztę (dwa ścienne kalendarze z roku 1997. i 2001., ołówek, gumkę, zestaw do geometrii, kilka zeszytów i ulotkę z apteki) możecie rozdać między sobą. A i…te ostatki (komputer najnowszej generacji, sprzęt szpiegowski i zawartość sejfu ukrytego pod łóżkiem) wyślijcie na Alaskę, na adres znajdujący się w moim kalendarzyku. To wszystko. Dziękuję wam za waszą przyjaźń i poświęcenie. Proszę, zróbcie wszystko o co was prosiłam w tym testamencie. Jeśli tego nie zrobicie, moja dusza nie zazna spokoju, a ciało będzie przewracać się w grobie (nie chciałabym rozmazać sobie przy tym makijażu). Wierzę, że spełnicie moją ostatnią wolę, bo jesteście dobrymi ludźmi. Żegnam was, Ania.
1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy