Różowy żółw a kwestia dziennikarstwa...

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Różowy żółw a kwestia dziennikarstwa... z kategorii Brak kategorii

Zafrasowałem się, a przez mą głowę z prędkością oddawania kolejnych strzałów za pomocą karabinu maszynowego, zaczęły przewijać się tysiące myśli. „Cholera, o czym można napisać felieton?” – myślałem, ale nic mądrego nie przychodziło mi do głowy. - O geniuszu – podpowiedział w głowie mój przyjaciel, Geniusz. - O erudycji – szepnęła uwodzicielsko kobieta mojego życia, Erudycja. - Ssssschizofrenii – zasyczała ta żmija, siedząca w mojej głowie od jakiegoś czasu. [akapit] „Zaraz, zaraz, pomyślmy, o czym to ja pisałem felietony… Hmmm, o braku czasu, najlepszy chyba, o pisaniu na siłę i o pisaniu z potrzeby serca…” - Wiesz, felieton mogłabym napisać... Ale gdybyś mi jakoś ograniczył zakres tematów... gdybyś na przykład powiedział „napisz o żółwiu w hełmie”, byłoby mi dużo łatwiej. [akapit] „O, żmija!” – pomyślałem. – „Toś Ty taka! Dobrze, chciałaś, to masz. - Napisz o… - udałem zastanowienie, po czym z sardonicznym uśmiechem dokończyłem: - Napisz o żółwiu w hełmie! [akapit] I zacząłem pogwizdywać radośnie temat z „Poszukiwaczy zaginionej arki”. - Żółw może być różowy – dolałem oliwy do ognia, a wychodząc, by ją dobić, dodałem jeszcze: - Żółw może mieć ciapki. [akapit] W końcu włączyłem nieszczęsnego „King Konga” z 1933 roku, ale nie mogłem się skupić, bo Sumienie wciąż szeptało z wyrzutem: - Pierwsze zadanie w nowym miejscu pracy i od razu taki numer? Nieładnie, Panie Redaktorze, nieładnie… [akapit] Po pewnym czasie, widząc, że z pracy niewiele dziś wyjdzie, usłuchałem. Zostawiłem Sumienie baraszkujące z Erudycją, Schizofrenią i Geniuszem, poszedłem do pokoju redakcji i powiedziałem: - Dobra, dostaniesz bardziej ludzki temat. Napisz felieton o... braku/nadmiarze czasu i jego związkach z żółwiem w hełmie. Albo o „fachowcach”. Cudzysłów znaczący. [akapit] Ale ona wydawała się nie słyszeć. Siedziała nad kartką papieru, z dziką radością malującą się na twarzy i pisała. [akapit] „Pewnie znowu docina w recenzji któremuś z wykładowców UJ” – pomyślało mi się bez udziału dodatkowych osobowości. Zdecydowałem, że nie będę się narażał i powiem jej to jutro, najwyżej się trochę pomartwi, dziewczyna… [akapit] Tymczasem, godzinę później na moim biurku wylądowała kartka maszynopisu. - Co to jest? – zapytałem zdziwiony. - Twój felieton. - Jaki felieton? – zapytałem zdruzgotany. - No, ten, o który prosiłeś, o różowym żółwiu w hełmie – usłyszałem, a Erudycja z Geniuszem, Schizofrenią i Sumieniem odtańczyli na mojej głowie kankana. [akapit] „No tak” – pomyślałem resztką sił. „I co ja z tym teraz zrobię? Trzeba będzie również napisać o różowym słoniu, albo „abdykować” na jej rzecz… [akapit] Bo dla dobrego dziennikarza byle co może być punktem wyjścia do genialnego felietonu. Zły zaś przez parę tygodni będzie poszukiwał genialnego tematu, a i tak napisze… byle co! [akapit]To może ja jednak abdykuję?

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje