– Trudne przejścia mogą stać się naszą siłą. Wywiad z Katarzyną Kielecką

Autor: Magdalena Galiczek-Krempa
Okładka publicystyki dla – Trudne przejścia mogą stać się naszą siłą. Wywiad z Katarzyną Kielecką z kategorii Brak kategorii

- Traumy z dzieciństwa zostają z nami na zawsze, kształtują naszą osobowość i determinują nasz stosunek do świata. Jeśli jednak nauczymy się patrzeć przed siebie i widzieć coś więcej niż doznane krzywdy, dawne przejścia mogą stać się naszą siłą, którą możemy wykorzystać w przyszłości – mówi Katarzyna Kielecka, autorka powieści Sedno życia, opowiadającej o Edycie, zakompleksionej trzydziestolatce, która po zmianie pracy musi wyjść ze swojej strefy komfortu i otworzyć się na świat. 

Życie to pasmo niespodzianek?

Jak najbardziej. Dlatego jest fascynujące. Szkoda tylko, że tak rzadko otwieramy się na zmiany. Po pierwsze: boimy się ryzyka. Po drugie: jesteśmy zwyczajnie leniwi. Dużo szans przechodzi nam przez to koło nosa.

Edyta, główna bohaterka Pani książki Sedno życia, utrzymuje dystans nawet wobec czytelnika. Jest w niej coś – może podejście do życia, dławiące kompleksy, może zupełny brak zdecydowania i pewności siebie – co nie pozwala jej polubić od pierwszych stron powieści...

Edyta z początku nawet nie chce, żebyśmy ją polubili. Trzeba podchodzić ją z różnych stron, zbijać z tropu i prowokować, gdy traci czujność. Te drobiazgi, dzięki którym zaczyna powoli budzić naszą sympatię, wymykają się z niej mimochodem, trochę nawet wbrew jej woli. Filozofia Edyty jest prosta: jeśli mnie nie lubicie, niczego ode mnie nie chcecie. Dzięki temu nikogo nie rozczaruje i nikt jej przez to nie zrani. Tylko po to jest jej święty spokój – to zwykła kapsuła bezpieczeństwa.

Z biegiem czasu kobieta się zmienia. Mają na to wpływ wydarzanie, które porywają Edytę niczym lawina. Zmiana stanowiska pracy na bardziej kreatywne, a potem jednoznaczna i szokująca diagnoza lekarska. Poznajemy kobietę lepiej i zaczynamy się z nią dogadywać...

Tak się dzieje, bo Edyta zaczyna być bardziej ludzka. Zaczynamy rozumieć co w niej siedzi, nawet jeśli nie zawsze jest to logiczne i rozsądne. Przestaje się wydawać taka zimna, na jaką próbuje się kreować. Oswajamy ją wszyscy: czytelnicy, bohaterowie książki i ja.

Czy tylko spektakularne i znaczące sytuacje mogą odmienić nasze życie? Czy musi to być katastrofalne trzęsienie ziemi? Nie wystarczy lekki wstrząs?

Nad lekkim wstrząsem łatwiej przejść do porządku dziennego. Gdy ziemia lekko się zatrzęsie – co najwyżej poprzewraca parę mebli lub potłucze kilka szklanek. Można raz-dwa posprzątać i udawać, że nic się nie stało. Jeśli wstrząsów jest kilka i co rusz przybierają na sile, w końcu runie nawet przyzwoicie postawiony bunkier. Wszystko trzeba budować na nowo, a to okazja, by urządzić się mądrzej. Edyta nie zmieniłaby swojego życia, gdyby któraś z tych rewolucji zdarzyła jej się w oderwaniu od reszty. Nie podołałaby wyzwaniu. Może nawet by nie próbowała.

Edyta podróżuje - w sensie dosłownym. Z Łodzi przeprowadza się do nadmorskiego Krasiboru. Uwielbia też wypady w Tatry i Pieniny. Czy Pani, podobnie jak Edyta, lubi wyjazdy i tę niepewność, co mogą one przynieść? 

Od lat podróżujemy całą rodziną w iście koczowniczym stylu. Każdego lata pakujemy do bagażnika namiot i spędzamy miesiąc, wędrując z miejsca na miejsce. Co kilka dni zmieniamy campingi, dużo zwiedzamy, często modyfikujemy pierwotny plan wojażu, bo coś nas nagle zainteresuje i skusi. To idealna forma wypoczynku. Daje nam ogromne poczucie wolności, znacznie większe niż all inclusive w wygodnym kurorcie. Dodatkowo takie wyjazdy doskonale scalają rodzinę i są bardzo rozwijające dla dzieci.

Podróż Edyty odbywa się także w przenośni. Kobieta odkrywa w sobie uczucia, które dotychczas skrzętnie ukrywała, którym za żadne skarby nie dawała dojść do głosu. Lepiej żyć w bezpiecznej rutynie, nie dając ponieść się emocjom? Czy warto zaryzykować i się zakochać, nie licząc się z konsekwencjami, wreszcie wystawić nos z utartych schematów codzienności, mimo że skutki mogą złamać serce?

Oczywiście. Każda bliska relacja z drugim człowiekiem niesie zagrożenie rozczarowaniem, zdradą lub po prostu stratą. Mimo to ludzie bezustannie lgną do miłości i przyjaźni. To jest wpisane w naszą naturę. W tym zakresie nie warto się przed nią bronić. 

Edyta najpierw jest bardzo zdystansowana do swojego brata-bliźniaka „krawaciarza", ale z czasem znajduje z nim nić porozumienia. By prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie, trzeba dbać o dobre relacje z innymi ludźmi? Nawet z tymi, którzy świadomie chcą nas skrzywdzić?

Zażyłość nie wymaga od nas aż tak wiele. Wystarczy szacunek dla drugiego człowieka, zainteresowanie jego sprawami, odrobina uwagi, otwarcie na drobne kompromisy. Nie potrzeba nawet mnóstwa czasu. Ważna jest jakość chwil, które sobie poświęcamy i nasze nastawienie. Uważam, że od tych, którzy nas krzywdzą, powinniśmy trzymać się jak najdalej. Toksyczne relacje najrozsądniej jest po prostu wygaszać, nawet jeśli występują w układzie dziecko-rodzic. Edyta i jej brat nie poradzili sobie z tym tematem głównie dlatego, że żadne z nich nie wierzyło we własne siły. 

Macierzyństwo to dla niektórych kobiet spełnienie marzeń, dla innych zaś temat, którego nie chcą podejmować. Pokazuje Pani, że chociaż Edyta ma wyrobione zdanie w tej kwestii, to choroba odbiera jej szansę na jego zmianę. Pewne sprawy zaczynamy doceniać dopiero po fakcie?

Tak się zdarza, chociaż nie jest to, oczywiście, regułą. Edyta nadal ma możliwość, by znakomicie spełnić się jako matka. Nie wykluczam jednak, że radziłaby sobie z tym równie dobrze, gdyby choroba nie zostawiła po sobie żadnych skutków. Z drugiej strony to właśnie jest piękne w życiu, że nawet jeśli coś nam odbiera, często podsuwa inne, niekoniecznie gorsze, rozwiązania.

Na to, kim jesteśmy, kim się stajemy wpływ w naszych najmłodszych latach mają nasi rodzice, a dopiero potem środowisko rówieśnicze, szkoła. Pokazuje Pani, że źródło problemów Edyty, jej samotność, brak wiary w siebie i przeświadczenie, że jest nie tylko brzydka, ale też niewiele sobą reprezentuje, sięga czasów dzieciństwa. Jak leczyć tak głębokie rany?

Chyba nie da się ich całkiem wyleczyć, choć jest szansa, by je zabliźnić, doprowadzić do stanu, w którym nie bolą i można z nimi funkcjonować. Traumy z dzieciństwa zostają z nami na zawsze, kształtują naszą osobowość i determinują nasz stosunek do świata. Jeśli jednak nauczymy się patrzeć przed siebie i widzieć coś więcej niż doznane krzywdy, dawne przejścia mogą stać się naszą siłą, którą możemy wykorzystać w przyszłości. Przeszłość trzeba zaakceptować i zostawić w spokoju. Szkoda marnować na nią życia.

Obrazy dzieciństwa pojawiają się również na kartach Pani książki za sprawą małego Grzesia. Nie są to jednak tylko szczęśliwe i wypełnione jedynie zabawą chwile. Chłopiec przebywa w pogotowiu opiekuńczym i czeka na adopcję. Możemy jednak odnieść wrażenie, że Grześ potrafi znieść więcej niż dorośli. Chociaż jest dzieckiem, bardzo dojrzale patrzy na świat...

Dzieci często widzą i rozumieją więcej, bo nie rozkładają każdego zdarzenia na czynniki pierwsze i przyjmują je po prostu jako fakt. Jeśli przeżywają trudne chwile, potrafią mówić o tym wprost i nie wstydzić się łez. Powinniśmy się tego od nich uczyć i pielęgnować w nich tę naturalną umiejętność przyjmowania życia we wszystkich jego aspektach. 

Dla każdego kwintesencją życia, jego sednem jest coś innego – kariera, popularność, rodzina. Edyta znalazła swoje szczęście po trudach, zmaganiach i walce z biurokracją. To „tylko tyle" czy „aż tyle"?

To temat ciągle otwarty. Ważne jest, co Edyta zrobi dalej. Nie wszystko w jej sednie życia wygląda różowo. Wiele spraw pozostało niewyjaśnionych. Ja wiem, co wkrótce ją spotka. Mam nadzieję, że czytelnicy także zechcą się o tym przekonać.

Edyta uzależniona jest od... kawy. Do tego stopnia, że w służbową podróż zabiera swój ukochany ekspres. Czy Pani także podziela pogląd, że by zmierzyć się z czekającymi na nas wyzwaniami, należy dzień rozpocząć od kawy?

Oczywiście. Zdarza nam się budzić sensację na campingach, gdy każdego ranka wystawiamy na stoliku przed namiot nasz mały ekspres. Każda kawa to moje małe święto.

Zapowiada już Pani kolejną publikację – Piętno dzieciństwa...

Piętno dzieciństwa to opowieść przede wszystkim o Wojtku. Edyta dobrnęła do bezpiecznego portu, ale jej brat ciągle walczy ze sztormem. Oglądanie go oczami Edyty okazało się dla mnie bardziej intrygujące, niż się spodziewałam. Potrzebowałam czegoś więcej, żeby go dobrze poznać i zrozumieć. Nie miałam wyboru. Musiałam oddać mu głos :)

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - JolaJola
JolaJola
Dodany: 2019-05-12 08:14:01
0 +-

To może być bardzo ciekawy cykl. Myślę, że niejedna czytelniczka może utożsamiać się z bohaterką.

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2019-05-10 16:37:50
0 +-

Przypomniały mi się moje wyprawy pod namiot.

Avatar użytkownika - Gosiaczek
Gosiaczek
Dodany: 2019-05-10 11:15:49
0 +-

Super rozmowa!

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2019-05-09 12:36:27
0 +-

Tak! Bez kawy ani rusz! :)

Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Dodany: 2019-05-09 11:20:48
0 +-

Autorka ma rację, wiele zależy od tego, jak człowiek podchodzi do trudnych doświadczeń. Są tacy, którzy potrafią przez całe życie użalać się nad tym, co ich złego spotkało, a są i tacy, których przeszkody mobilizują do działania. 

Avatar użytkownika - Lenka83
Lenka83
Dodany: 2019-05-09 10:51:37
0 +-

Ciekawy wywiad.... książkę już zakupiłam teraz tylko czekam na paczkę :)

Książka
Sedno życia
Katarzyna Kielecka

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Sekret Heleny
Lucinda Riley;
Sekret Heleny
Pieśń ziemi
Lee Seung-u
Pieśń ziemi
Czas pomsty
Maciej Liziniewicz
Czas pomsty
Budząc lwy
Ayelet Gundar-Goshen
Budząc lwy
Dzisiaj umrzesz Ty
Sue Wallman
Dzisiaj umrzesz Ty
Nie wiem, gdzie jestem
Gayle Forman;
Nie wiem, gdzie jestem
Czas pokuty
Grzegorz Kopiec
Czas pokuty
Wielka księga Klary
Marcin Wicha;
Wielka księga Klary
Pokaż wszystkie recenzje