reklama

Wszyscy szpecą się nawzajem. Wywiad z Maciejem Kapuścińskim

Autor: Sławomir Krempa

– Władza, która nie ma legitymacji, inaczej kalkuluje. Niezależnie od sytuacji, będzie albo okrutna, albo niesprawiedliwa, albo też absurdalna. Taka była w 1824 roku, skazując Mickiewicza na wygnanie, taka była w 1849 w Petersburgu, skazując Dostojewskiego na karę śmierci, taka była w 1895 roku w Londynie, skazując Oscara Wilde'a na dwa lata ciężkich robót, de facto na karę śmierci w jego wypadku. To, co łączy te procesy, to nienawiść do człowieczeństwa – mówi Maciej Kapuściński, autor powieści Szpetnicy.

Maciej Kapuściński - autor powieści Szpetnicy

Rok 2004. Kiedy to było!

Wcale nie tak dawno…

Przypomnijmy, że dla Polski był to szczególnie ważny rok – to właśnie wówczas nasz kraj miał wejść do Unii Europejskiej.

Tak, nasz kraj – będąc sercem Europy – wracał jednak do przestrzeni instytucjonalnej po to, by stać się jej współdecydentem.

Był to ważny rok również dla Pana?

Ważny z przyczyn podanych wyżej – wejścia do Unii Europejskiej, ale też i osobiście przykry. Mój ojciec zmarł w tym roku. 

Żeby na początku 2004 roku wyjechać za granicę, potrzebowaliśmy paszportu, by pracować w krajach Unii – specjalnych pozwoleń, a benzyna w Polsce kosztowała 2,50 zł za litr. Zupełnie inny świat?

Nakreślmy szerszą perspektywę. Bezrobocie na poziomie ponad 3 milionów ludzi, wartość przeciętnej nieruchomości niewiele większa niż wartość samochodu na zachodzie Europy, pensja średnia wynosiła około tysiąca złotych, może nawet mniej. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę. Dodajmy bardzo wysoką przestępczość, skrajną nieudolność sądownictwa czy nowotwór, jakim była korupcja. To był właśnie taki okres.

Powieść Szpetnicy zaczyna się od sporej szansy, która stoi przed młodym studentem. Ma on wygłosić krótką prelekcję, poprzedzającą wystąpienie prezydenta RP na uczelni. Jak to się stało, że dostał taką szansę? Czym jest to wydarzenie? I o czym właściwie ma mówić?  

Profesor Godecki z Katedry Historii Prawa, widząc w swoim studencie spory potencjał i niesamowitą wiedzę, decyduje się powierzyć mu  odczyt, dotyczący wszelkich zmian prawnych, jakie nastąpiły po 1989 roku. A zdecydowanie jest o czym mówić – uchwalanie Małej Konstytucji z 1992 roku, Konstytucji z 1997 roku, w tym pakiet zawartych praw człowieka, uchwalenie nowego Kodeksu Karnego w 1997 roku i tym samym zniesienie kary śmierci, ustawa o samorządzie gminnym, ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, a także wiele innych aktów prawnych. Piotr ma omówić, jak prawa człowieka ewoluowały właśnie w tym okresie na tle polskiego prawodawstwa. W przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej ma dokonać podsumowania zmian, jakie nastąpiły po 1989 roku. Uroczystość ma się odbyć w Gdańsku, a więc w miejscu symbolicznym dla naszej historii, oczywiście z udziałem najważniejszych osób w państwie, w tym prezydenta, którym był wówczas Aleksander Kwaśniewski.

Tyle, że Pański bohater nie ma w planach mówienia na zadany temat.

Profesor nie wie, że Piotr i jego przyjaciele są Piłsudczykami, ale przede wszystkim nie wie, jak bardzo wiele dzieli ich cywilizacyjnie i jak bardzo różne jest ich podejście do Ojczyzny.

Rafał, Andrzej i Piotr planują zapoczątkować prawdziwą rewolucję, jest jednak między nimi spór – co do granic buntu, który ma mieć miejsce.

Studenci chcą zachować się godnie i do historii nie zamierzają przejść w sposób haniebny. Znają bardzo dobrze historię własnego kraju – wiedzą o 1620 roku, o Michale Piekarskim i zamachu na Zygmunta III Wazę, o zamachu na Króla Augusta Poniatowskiego ponad wiek później czy o tragedii z roku 1922 – o zamachu na Prezydenta Mościckiego. Choć może wydawać się, że są to bardzo odległe wydarzenia, to dla moich bohaterów nie są to jednak tak dawno minione czasy. Muszę jednak podkreślić, że moi bohaterowie nie identyfikują się ze spiskowcami sprzed lat, takie postępowanie jest obce ich tożsamości. To nie jest również ich świat wartości. Moi bohaterowie chcą jednak uderzyć mocno... i, rzeczywiście, Rafał jest najbardziej radykalny w planie puczu. Prosiłbym jednak, by uważnie czytać jego postać i bacznie śledzić fakty, jakie się z tym wiążą… Nie wszystko jest tu takie, jakim mogłoby się wydawać. Kolejny z bohaterów powieści, Andrzej, jest zupełnym przeciwieństwem Rafała. Piotr jest pośrodku i walka o kształt przyszłego puczu toczy się między Andrzejem i Piotrem.

Pańscy bohaterowie nie są ludźmi, którzy stracili pracę w wyniku transformacji ustrojowej. Nie znaleźli się w dramatycznej sytuacji z powodu wprowadzanych reform gospodarczych. Studiują, wydaje się, że rysują się przed nimi jasne perspektywy.

Każda sytuacja jest inna. Ojciec Karola jest adwokatem i wykładowcą na uczelni, w zasadzie już „przewidział” miejsce dla syna w tym zawodzie. To jednak, jak zobaczymy, odsłoni inny aspekt ich relacji...

Marta ma już dość ambicji rodziców, a – przede wszystkim – dziadka, by zostać prawniczką. Dziedziczy po dziadku spory majątek, a przy okazji i spory bagaż krzywd – o tym jednak warto już przeczytać w powieści. Alicja mieszka w wielkim mieszkaniu na Działkach Leśnych.

Wydaje mi się, że ani Rafał, ani Piotr nie kierują się względami materialnymi. Oczywiście, jakoś determinują one ich postawy, ale ważniejsze wydaje się pojęcie suwerenności, która intelektualnie ich pochłania. Andrzej ma najtrudniejszą sytuację. Musi utrzymać patologiczną matkę i brata, musi pracować i studiować. Jednak rzeczywiście: bieda w rozumieniu głodu raczej im nie grozi, a problemy materialne aż tak bezpośrednio ich nie dotykają. Podłoże buntu jest zupełnie gdzie indziej. 

No właśnie – gdzie?

Oni nie widzą człowieczeństwa w tej władzy. Dla trójki moich bohaterów ówczesna władza nie reprezentuje Rzeczpospolitej ani społeczeństwa, ale jakiś obcy konglomerat. Dla nich godność ludzka jest w miłości do Polski przedwojennej, która gdzieś dla nich jest zakopana. Nie ufają zatem tej władzy. Z pewnością chodzi o przyczyny aksjologiczne, ale też czysto pragmatyczne – takie właśnie, jak wysokie bezrobocie, olbrzymia korupcja, czy też niskie płace. Kochają Ojczyznę, ale nic nie mają wspólnego z tą władzą poza językiem.

Ich plany muszą budzić spory opór ze strony osób i instytucji korzystających z istniejącego systemu. Układu, establishmentu?

Teoretycznie wydaje się niemożliwe, by jedna, dwie czy trzy jednostki zmieniły bieg historii – szczególnie w takiej sytuacji, jaka jest naszkicowana w powieści. Teoretycznie – gdyż takie rzeczy się zdarzają. Władza, która nie ma legitymacji, inaczej jednak kalkuluje. Niezależnie od sytuacji, będzie albo okrutna, albo niesprawiedliwa, albo też absurdalna. Taka była w 1824 roku, skazując Mickiewicza na wygnanie, taka była w 1849 w Petersburgu, skazując Dostojewskiego na karę śmierci, taka była w 1895 roku w Londynie, skazując Oscara Wilde'a na dwa lata ciężkich robót, de facto na karę śmierci w jego wypadku. To, co łączy te procesy, to nienawiść do człowieczeństwa. Nie ma w tych procesach zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa czy dla innych obywateli. W Szpetnikach mamy do czynienia z mroczną stroną działania psychiki ludzkiej w postaci nieobliczalnych zachowań Rafała i wykalkulowaną działalnością mrocznych służb państwa, które próbują wyczyścić sytuację. Ile w tym jest realności, a ile absurdu?

A mogłoby się wydawać, że w 2004 roku żywiono raczej duże nadzieje na zmiany na lepsze niż obawy czy pragnienie buntu.

Dla bohaterów tej powieści Rzeczpospolita tkwiła w bagnie. Ich ojczyzna nie mogła się upomnieć o należyty hołd pomordowanych w Katyniu, pomordowanych zaraz po wojnie przez polskie odpowiedniki NKWD, o rolę Polski w II wojnie światowej czy – przede wszystkim – o odwołanie się do wartości II RP. Dla nich tu nie mogło być kompromisu. 

Nie bez powodu akcja Szpetników toczy się w Gdyni.

Genius loci tego miasta, a więc duch opiekuńczy tego miejsca wpisuje się w każdy szczegół powieści. Gdynia jest córą II RP, zatem tak się złożyło, że odwołania bohaterów wpisują się idealnie w tożsamość miejsca, w którym toczy się akcja. To miasto w każdym jego zakamarku mówi do nich o czasach minionych, szepcze o tym, że jeszcze dwa pokolenia wcześniej tu był inny świat. 

Nie zdradzimy, czy Pańscy bohaterowie rzeczywiście wywołają rewolucję w Polsce. Możemy za to powiedzieć, że tych kilka styczniowych dni przyniesie prawdziwą rewolucję w życiu ich i ich bliskich.

Niezależnie od tego, czy dokona się rewolucja, tak naprawdę te dwa dni w styczniu dokonają przewrotu w ich duszach i umysłach – w ich świadomości, gdyż konstrukcja powieści wkracza w ich psychikę w sposób bezkompromisowy. Z innej perspektywy w zasadzie ta rewolucja zadziała i odbędzie się ex ante – przed wydarzeniem się czegoś, gdyż to, co istotne, z pewnością się wypełni. Warto jednak podkreślić, że walka toczy się w mojej powieści na kilku płaszczyznach: obyczajowej, relacji przyjacielskich, na gruncie teologicznym, odpowiedzialności prawnej czy w sferze działania służb państwa. Szpetnicy pokazują każdą z tych sfer, jednak tak naprawdę to przede wszystkim powieść psychologiczno-obyczajowa, ukazująca relacje, skomplikowane stosunki między bohaterami książki. Problematyka historyczno-społeczna pozostaje tu raczej na marginesie fabuły.

Szpetnicy - książka

Szpetnica to – według słownika – kobieta paskudna, brzydka. Pańscy bohaterowie fizycznie szpetni nie są – jeden z nich, jak się wydaje, cieszy się całkiem sporym zainteresowaniem kobiet. Ale ich charaktery są niełatwe, przeszłość – trudna, często niepiękna. A i kraj, w którym żyją, wydaje się raczej szpetny – szczególnie wśród szarych, styczniowych dni…

Rzeczywiście na zewnątrz są piękni, seksowni i młodzi. Nie ma to jednak znaczenia…. Wszyscy oni szpecą się nawzajem – nieważne, świadomie czy nieświadomie. Kraj jest właśnie taki, że za kilka miesięcy wyjedzie z niego kilka milionów ludzi. Pogoda jest mroźna, mroczna i śnieżna. A potem przychodzi na chwilę odwilż i pojawia się mgła, by w końcu wszystko stało się jeszcze bardziej zagmatwane. Czy mogłoby być na odwrót? Czy mogłoby być inaczej? Może właśnie w Stambule wszystko się odmieni?

Na szczęście w Szpetnikach nie wszystko jest tak negatywne.

To prawda, są też w tym świecie ludzie dojrzali i mądrzy. Są też miejsca, które mogą moim bohaterom stać schronienie i osoby, które pragną im pomóc.

Kim byliby Pańscy bohaterowie dzisiaj, w 2021 roku?

Być może Szpetnicy okażą się prologiem do opowieści o dalszych losach bohaterów – wtedy się dowiemy. 

Myśli Pan, że Piotr, Rafał i Andrzej byliby zadowoleni z tego, jak wygląda kraj, w którym żyjemy? A może wciąż planowaliby rewolucję?

Myślę, że nie jest możliwe osadzenie opowieści o tych kilku styczniowych dniach w czasach współczesnych, również moi bohaterowie dzisiaj byliby zupełnie innymi ludźmi. Plan buntu nie był planem rewolucji przeciw władzy jako takiej, ale przeciw – konkretnie – ówczesnej władzy, reprezentującej zdaniem Piotra, Rafała i Andrzeja wartości obce polskiej tożsamości czy nawet człowieczeństwu. Tak moi bohaterowie to widzieli. Czy byliby zadowoleni z tego, jak kraj wygląda dzisiaj? Myślę, że warto, by nad odpowiedzią zastanowili się czytelnicy mojej powieści.

Książkę Szpetnicy kupić można w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Szpetnicy
Maciej Kapuściński

Warto przeczytać

Reklamy
Recenzje miesiąca
Księga tęsknot
Sue Monk Kidd
Księga tęsknot
Informacja zwrotna
Jakub Żulczyk
Informacja zwrotna
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Małgorzata Ogonowska; Artur Rogoś
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Pokaż wszystkie recenzje