Pisząc, przenoszę się w środek narracji. Wywiad z Robertem F. Barkowskim

Data: 2022-05-12 11:40:16 Autor: Adrianna Michalewska
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Pisząc, przenoszę się w środek narracji. Wywiad z Robertem F. Barkowskim z kategorii Brak kategorii

– Dla Chrobrego ekspansja terytorialna Polski była podstawowym paradygmatem polityki piastowskiej, wyznaczonym już przez jego przodków na polskim tronie – mówi Robert F. Barkowski, autor wydanej właśnie powieści Odsiecz. Zapraszamy do rozmowy o czasach Bolesława Chrobrego, o pasji autora powieści historycznych i o tym, jak skonstruować dobrego bohatera.

Odsiecz to kolejny tom cyklu Powieść historyczna z czasów piastowskich. Jej akcja rozpoczyna się w momencie, gdy Bolesław Chrobry w Budziszynie podpisuje traktat z cesarzem Henrykiem II. Ten traktat kończy wojny na zachodzie Polski i pozwala Chrobremu na politykę poza wschodnimi granicami kraju. Jaką wagę przykładał Chrobry do ekspansji terytorialnej Polski?

Dla Chrobrego ekspansja terytorialna Polski była podstawowym paradygmatem polityki piastowskiej, wyznaczonym już przez jego przodków na polskim tronie. Pojęcie wymaga sprecyzowania: pierwsi historyczni Piastowie dążyli do objęcia granicami jednego państwa wszystkich plemion należących do tzw. grupy Słowian Zachodnich (polskie, pomorskie, wieleckie na Połabiu). Nie mniej ważnym aspektem tej polityki było też, począwszy od Mieszka I, wprowadzanie i utrwalanie chrześcijaństwa. W tym kontekście celem wyprawy kijowskiej z 1018 roku nie były trwałe zdobycze terytorialne na wschodzie, natomiast w jej wyniku Chrobry odzyskał dla Polski tzw. Grody Czerwieńskie, rdzenny obszar polskiego plemienia Lędzian.

Wiemy, że władcy europejscy prowadzili politykę obsadzania swoimi sojusznikami tronów w Europie. Chrobry nie był w tym względzie wyjątkiem?

Nie był wyjątkiem. Wmieszał się trzykrotnie aktywnie w wewnętrzne rozstrzygnięcia dynastyczne w państwach ościennych: w Niemczech w 1002 roku po śmierci cesarza Ottona III popierał margrabiego miśnieńskiego Ekkeharda I przeciwko księciu Bawarii Henrykowi IV (który został królem jako Henryk II). Chrobrego łączyła z Ekkehardem przyjaźń, wspólne interesy polityczne i więzy powinowactwa między oboma rodami. Także w  Czechach w latach 1002-1004 Chrobry popierał kolejnych pretendentów do czeskiego tronu: Włodziwoja, a po nim Bolesława Rudego, by ostatecznie samemu (aczkolwiek na krótko) zasiąść na praskim tronie. Wreszcie – na Rusi Kijowskiej w latach 1009/1010-1018, z wiadomych względów i zamiarów popierał swego zięcia Światopełka. Dodatkowo, oprócz wymienionych działań, Chrobry w latach 1002-1015 potajemnie i wyłącznie zabiegami dyplomatycznymi popierał Arduina z Ivrei, longobardzkiego króla północnych Włoch (rex Italiae) od 1002 roku, w jego zmaganiach przeciwko Henrykowi II. Otóż w 1004 roku również na króla północnych Włoch koronował się król niemiecki Henryk II – pamiętajmy, że posiadanie owianej legendami żelaznej korony Longobardów było jednym z warunków uzyskania godności cesarskiej.

Aby jednak ruszyć do Kijowa, Chrobry musiał zapewnić sobie spokój na zachodzie kraju. W tym w świetle Pańskiej powieści, mieli mu pomóc Gromosław, Czambor, Bernard i Randulf. Jak konstruował Pan te postaci?

Postaci konstruowałem różnorodnie, mieszanką zamysłu i spontaniczności. Na początku przewodnim zamiarem było wykreowanie szczególnej grupki bohaterów, pochodzących z różnych części nie tylko Polski (Polak z Lubusza, Polak z Gdańska, Niemiec z saskiej marchii, longobardzki książę z Benewentu na czasowym wygnaniu), a tym samym opatrzonych skrajnie różnymi biografiami i doświadczeniami. Każdy z nich jest indywiduum o własnych wadach i zaletach, razem tworzą niezniszczalną wiązkę autentycznej przyjaźni. Mężnie i wiernie służą Polsce i Chrobremu. Toczą niezliczone boje na polach bitew, narażają życie w tajemnych misjach, przy obozowych ogniskach lub ławach w karczmach roztrząsają sprawy wielkiej i niewielkiej polityki, w które się nieustannie wikłają, a także usiłują podbijać niewieście serca.    

Skoro rozmawiamy o postaciach: słabością polskiej powieści historycznej są postaci kobiece. Ostatnio pojawiło się kilka mocnych nazwisk, które z kobietami w historii radzą sobie dobrze. A jak wyglądają kobiety w Odsieczy?

Niektóre walczą i władają, niektóre się zakochują lub odkochują, inne wszystkim tym zajmują się jednocześnie. Korzystają z przyjemności życia, stawiają czoła dramatycznym wyzwaniom. Chadzają własnymi drogami. Jedna, obok matczynych obowiązków, współrządzi grodem, a gdy trzeba, prowadzi do boju jazdę ciężkozbrojną, stając na jej czele z mieczem w ręku. Inna lubuje się w czytaniu książek. Następna przewodzi całej osadzie, wykazując nieprzeciętne zdolności militarne i ekonomiczne, nie stroniąc przy tym od zwykłych uciech. Inne z kolei raczą się rozmowami przy dzbanie dobrego wina. Bardzo nie lubię degradowania kobiecej postaci do jakiejś trywialnej roli. Dlatego moje bohaterki są naprawdę pełnokrwiste.

Odsiecz to następujące po sobie sekwencje potyczek, bitew i scen akcji. Wydaje się, że bez tego nie da się stworzyć nowoczesnej powieści historycznej. Czym się Pan kierował, decydując się na szybkie tempo i mnóstwo zdarzeń w fabule?

Pisząc, przenoszę się w środek narracji. Opisuję wydarzenia tak, jakbym brał w nich udział.

Powieść historyczna z czasów piastowskich liczy obecnie dwa tomy, Włócznię i Odsiecz. Proszę nam zdradzić, jakie ma Pan plany co do dalszych losów naszych bohaterów. Ile tomów otrzyma czytelnik?

Napisana jest już trzecia część, której tytułu wyjawić nie mogę, aczkolwiek nie jest tajemnicą, że tłem historycznym będzie wyprawa Chrobrego na Ruś Kijowską w 1018 roku. W przygotowaniu są również kolejne tomy, niektóre już rozpoczęte. Akcja każdej rozgrywa się w różnych częściach Polski lub Europy. A może zaskoczę Czytelników i kiedyś ukaże się tom – lub tomy – z okresu poprzedzającego Włócznię?

Proszę nam opowiedzieć, z jakimi trudnościami styka się pisarz powieści historycznych?

Najważniejszą trudnością – wypowiadam się we własnym imieniu – jest znalezienie wydawnictwa.

Pomimo tylu wydawnictw w Polsce?

Ile jest wydawnictw w Polsce oferujących klasyczną powieść historyczną? Kilka? Kilkanaście? Z tego: ile wydawnictw poza drukowaniem kolejnych nakładów klasyków gatunku podejmuje się wydania debiutów? Wydania czegoś nowego? Dania szansy pisarskiemu talentowi i pasji? Z drugiej strony – nie jest tak źle. Trzeba tylko konsekwentnie i uparcie szukać wydawnictwa, nie tracić nadziei.

Zapytam jeszcze o pracę autora. Sprawdza Pan każdy detal? Łatwo na przykład można się pomylić i obdarzyć umiejętnością pisania i czytania władcę, który był niepiśmienny.

O, tak, przyznaję Pani rację. Zdarzają mi się błędy, chociażby w powieści Odsiecz, o której właśnie rozmawiamy. Jest taka sekwencja, w której bohaterowie siedzą przy ognisku obozowym, racząc się strawą. Wplotłem w opis tejże strawy składniki złożone między innymi z… ziemniaków. Przy uważnej korekcie oniemiałem z wrażenia: jak to, ziemniaki w Europie w XI wieku? Tak to się nieraz zdarza, choć autor czuwa, by z rozpędu lub nieuwagi nie zmienić biegu historycznego porządku. Tak, sprawdzam każdy detal na etapie kolejnych korekt. Ważne jest, aby przy pisaniu powieści historycznej naprawdę być samemu obeznanym z realiami opisywanej epoki i tego się trzymać.   

Czytuje Pan powieści historyczne?

Oczywiście. Nieustannie. Bez wątpienia są powieściopisarki i powieściopisarze, których książkami zauroczony zostałem już w dzieciństwie i nieraz powracam do ich twórczości. Naturalnie wśród autorów przeszłych pokoleń poczytne miejsce zajmuje określone grono polskich mistrzów powieści historycznej. Wymienię tutaj, chociażby ze względu na moje zainteresowania okresem średniowiecza, prześwietnego Karola Bunscha. I, oczywiście, w moim przekonaniu, Grande Dame polskiej powieści historycznej, Zofię Kossak. Powinna otrzymać nagrodę Nobla. Niesamowita powieściopisarka. Z współczesnych autorów przypadli mi do gustu Conn Iggulden, Valerio Massimo Alfredi, John Maddox Roberts (kryminał historyczny osadzony w realiach antycznego Rzymu), Bernard Cornwell (gdyby trochę mniej wulgaryzmów), Robert Harris (wyłącznie trylogia o Cycero) czy Gisbert Haefs (w Polsce nieznany, a naprawdę genialny. Nie ma lepszych światowych powieści o Aleksandrze Wielkim, Hannibalu i innych postaciach starożytności). Ze starszych nie wymienię nikogo, bo lista przekroczyłaby długość tego wywiadu, ale dla przykładu np. Yoshikawa Eiji – w Polsce znany być może jako autor powieści Miyamoto Musashi, dla mnie największym jego dziełem jest Shinsho Taikōki. Niejednokrotnie powracam do tej książki.

Lubi Pan swoich bohaterów? Którego najbardziej?

Z historycznych: Bolesława Chrobrego. Może dlatego, że w mojej ocenie był najważniejszym i najwybitniejszym spośród polskich władców? Obojętnym mi, co na to powiedzą zwolennicy i antagoniści, po prostu tak uważam. Natomiast z postaci fikcyjnych do gustu przypadł mi przykładowo Czambor. Dziwnymi dróżkami kursują nieraz przelewane na papier (tutaj niedosłownie, oczywiście, z tym papierem) myśli pisarza stwarzającego wyimaginowane światy – sam poczułem sympatię do Czambora w miarę pisania. A że pisanie jest u mnie czynnością najczęściej spontaniczną, ot, kłęby emocji przenoszone w literacką narrację, tak i Czambor rozwija się spontanicznie. Zobaczymy, czego jeszcze dokona ten poczciwiec z Gdańska, jeżeli dożyje kolejnych epizodów cyklu. Jednak, w rzeczy samej, lubię każdego z czwórki fikcyjnych przyjaciół, czyli oprócz Czambora również Randulfa, Gromosława i Bernarda. Każdy z nich jest w moim zamierzeniu inny, takimi mają pozostać, a mimo to wiele ich łączy, chociażby dozgonna wzajemna przyjaźń i miłość do Polski.  

Powieść Odsiecz kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.