Światło, które dojrzewa w ciszy. O tomie „Dwie twarze milczenia" Mirana Orszu

Data: 2026-02-23 11:36:34 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet

Miran Orszu w swojej poezji nie zatrzymuje się na opisywaniu emocji, ale pokazuje pewną drogę. W Dwóch twarzach milczenia ta droga jest jeszcze wyraźniejsza, bardziej skupiona i konsekwentna niż w tomie Miłość, która budzi się w Tobie. Tym razem czytelnik otrzymuje opowieść o pęknięciu, które może stać się początkiem. Ten tom opowiada o ruchu wewnętrznym, o chwili, w której człowiek przestaje uciekać i zaczyna trwać.

Autor od początku kieruje uwagę czytelnika ku doświadczeniu powrotu. Nie chodzi jednak o powrót do drugiego człowieka ani do utraconej relacji, lecz o ruch w głąb siebie. Milczenie, które jest osią tomu, ma dwie twarze: jedna rani, druga uzdrawia. Jedna jest ucieczką przed prawdą, druga staje się przestrzenią, w której można wreszcie spojrzeć na siebie bez obrony.

Pierwsza część, z motywem nocy, prowadzi nas w sam środek rozdarcia. Pojawiają się Piotr i Judasz, lecz nie jako postaci religijne ani bohaterowie znanej opowieści – to raczej dwa odruchy, które współistnieją w człowieku. Jeden zaprzecza, bo lęk jest silniejszy niż prawda. Drugi nie potrafi unieść ciężaru własnego wyboru. Wiersze z tej części są gęste emocjonalnie, skupione na jednym geście, jednym słowie, jednym oddechu. Bardzo mocno wybrzmiewa motyw ciężaru, który nie dotyczy tylko winy, lecz świadomości siebie.

Druga część tomu przynosi wyraźną zmianę w formie. Pojawiają się sonety, a wraz z nimi większa dyscyplina języka. To odpowiedź na chaos pierwszej części, bo forma porządkuje rozdarcie, nadaje mu ramy, w których można je pomieścić. W wierszach takich jak Zapiał kogut najważniejszy staje się moment rozpoznania. Nie chodzi o sam fakt zaprzeczenia, lecz o chwilę, w której człowiek widzi siebie bez usprawiedliwień. To doświadczenie jest bolesne i bardzo ludzkie.

Trzecia część tomu wycisza napięcie, ale nie daje ukojenia. Światło, o którym pisze Orszu, nie jest nagłym objawieniem ani triumfem. Pojawia się powoli, niemal nieśmiało, rodzi się z cienia, z momentu, w którym człowiek przestaje walczyć z własnym imieniem. Krótkie utwory z tej części mają charakter refleksji, które nie zamykają tematu, lecz otwierają przestrzeń zgody. Zgody na kruchość, na zmęczenie, na brak gotowych odpowiedzi.

W utworze Poemat syntezy pojawia się myśl, która spaja całość: w sercu człowieka biegną dwie drogi i obie są prawdziwe. Powrót jest ruchem wewnętrznym, który zaczyna się wtedy, gdy przestajemy uciekać.

Dwie twarze milczenia to poezja wymagająca skupienia, lecz zarazem bardzo komunikatywna w swoim przekazie. Jej siła tkwi w konsekwencji i w powracającym motywie światła, które nie przychodzi gwałtownie, ale dojrzewa w ciszy. To tom dla tych, którzy szukają w poezji przestrzeni do przyjrzenia się własnemu pęknięciu. I sprawdzenia, czy rzeczywiście to właśnie tam zaczyna się powrót.

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.