Osadnicy z Catanu

Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2007
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-89779-99-1
Liczba stron: 776
Dodał/a recenzje: danutka

Ocena: 4 (1 głosów)

Grupa ludzi o cechach przypominających wikingów ma dość znojnego życia na północy, w zimnie, głodzie i zagrożeniu napadami ze strony sąsiadów. Prawie cała wieś postanawia zmienić klimat, wyruszając w dziewięć statków na poszukiwanie swojej ziemi obiecanej. Decyzja nie była łatwa, ponieważ do celu tej wyprawy w nieznane ma doprowadzić wędrowców sztorm, a na łaskę żywiołu zdać się ciężko. Większość jednak dociera do samotnej wyspy, w której rozpoznają mityczną siedzibę bogów – Catan. Pozostaje się tu urządzić, założyć gospodarstwa i podzielić pracę, żeby wykorzystać zdolności poszczególnych członków małej społeczności.

 

Osadnicy znaleźli idealne miejsce do życia: łagodny klimat, sprzyjający uprawie zbóż, bogate zasoby naturalne wyspy, dzikie konie i kozy, spokojne bydło – sielanka. Od pewnego momentu miałam nieodparte wrażenie, że czytam retrospektywną powtórkę z Tajemniczej wyspy Verne’a w wersji średniowieczno-wikińskiej – utwierdził mnie w nim nawet odzywający się z rzadka wulkan jako wyraz niezadowolenia Odyna i komunikacji z wierzącymi. Jako przeciwwaga dla idylli potrzebny był więc element destrukcyjny, żeby urozmaicić przygody, wszak o takim zwyczajnym życiu nudno się czyta w dzisiejszych czasach (no dobra, są jeszcze miłośnicy Buddenbrooków, i są pisarze, którzy mają tyle talentu, żeby się zbliżyć do kunsztu Manna ;)), wprowadziła więc autorka konflikt między najbogatszym niegdyś Olafem, inicjatorem wyprawy, a Candamirem, który objawił się w trudnych chwilach jako postać mogąca przewrócić dotychczasowe zwyczaje do góry nogami. Wystarczy przecież, że ktoś młody i rzutki inaczej myśli, chce zmian, pragnie czegoś nowego w nowym otoczeniu, żeby dotychczasowy nieformalny przywódca poczuł się zagrożony i zaatakował. Następuje więc nieunikniony podział społeczności na dwie grupy, do czasu, gdy Olaf sam się podkłada, ulegając grzesznej żądzy, i zostaje wykluczony z życia osady. Nowy układ sił w społeczności sprzyja zmianom prawa w zakresie sposobów rozwiązywania sporów. Nowe wyzwania są też sprawdzianem dawnych przyjaźni i powodem nawiązywania świeżych sojuszy, wzbudzając czasem niechęć, a czasem podziw dla nowego, odważnego myślenia: „uważam za niedorzeczne trzymanie się tych tradycji, których jedyną wartością jest to, że istnieją od dawna” (s. 453).

 

Bohaterowie są bardzo różnorodni. Zapobiegliwy Olaf, dzięki mądrym posunięciom potrafiący się wzbogacić w każdych okolicznościach, a pomagający bliźnim tylko wtedy, gdy widzi w tym interes, jest jednocześnie tyranem dla swoich bliskich i okrutnikiem bez serca dla pozostałych. Jego przeciwieństwem jest Candamir, młody przywódca rodzinnego klanu, potrafiący poświęcić się w imię przyjaźni, pomóc, gdy potrzeba, zlitować się nad biedniejszym. Te cechy charakteru czynią go jednak słabym, ulegającym wpływom zewnętrznym, w spotkaniu z Olafem nawet lękliwym, co trochę kłóci się z powszechnym obrazem stereotypowego wikinga-zabijaki. Jest też Sakson Austin, misjonarz, niewolnik, podstępnie i niepostrzeżenie wprowadzający nową, łagodną z pozoru wiarę do społeczności twardych i silnych. I postacie kobiet: piękna, zdecydowana i silna Siglind, podstępna i mściwa Gunda, dobra i łagodna, ale twarda Asta.

 

Osadników z Catanu czyta się szybko, fabuła, mimo powolności, z jaką się toczy, jest wciągająca, bohaterowie barwni, ale... Mam wrażenie, że czegoś jest tu za mało, że po tym, co istotne, autorka się tylko prześlizgnęła, traktując cały pomysł zbyt powierzchownie (swoją drogą byłby z tego niezły tasiemcowy serial). Bo nie wystarczy, że powieść zawiera elementy życia, wierzeń, zwyczajów, okraszone pokonywaniem przeciwności losu i przeciwstawianiem się wrednemu, nielubianemu bohaterowi. Nie wystarczy, że jest miłość i nienawiść, porwania i pogonie, walki i krwawe obrzędy. Potrzebne jest jeszcze coś, co to scali, zbuduje z ciekawych elementów interesującą całość – i tego mi trochę zabrakło. Czyta się więc dobrze, ale nie należy oczekiwać głębi, wystarczy nastawić się na wciągającą przygodówkę. Chociaż gdzieś w podtekście jest ostrzeżenie, jak groźna może być władza, rzeczywista czy urojona, i jak bezlitosnym narzędziem, wykorzystywanym przez sprytnych ludzi, jest religia, jakakolwiek wiara w moce nadprzyrodzone, manipulująca mniej świadomymi, ich lękami przed nieznanym, groźnym, innym, wykorzystująca zabobony i ciemnotę mas do realizacji własnych celów – władzy i bogactwa.

 

Powieść została wydana pozornie starannie. Niestety przeszkadzały mi liczne literówki i błędy składu, jak choćby bękarty. Zgrzytały niezręczności stylistyczne, niewyłapane przez redakcję i korektę, i irytowała forma zapisu niektórych imion: Hacon, Cnut, Fulc (ten odmieniany też przez c), chociaż do tego ostatniego można się od biedy po jakimś czasie przyzwyczaić.

Kup książkę Osadnicy z Catanu

Zobacz opinie o książce Osadnicy z Catanu
Inne książki autora
Bracia Hioba
Rebecca Gable0
Okładka ksiązki - Bracia Hioba

Anglia, rok 1147. Kraj ogarnięty jest wojną domową między cesarzową Matyldą a Stefanem z Blois. Jednym z niewielu miejsc, do których nie dociera bitewna...

Reklamy