Eden. Nowy początek

Wydawnictwo: Septem
Data wydania: 2016-08-03
Kategoria: Romans
ISBN: 9788328320314
Liczba stron: 312
Dodał/a książkę: dayna15

Ocena: 5.24 (21 głosów)

Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.

"Eden. Nowy początek" to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.

Kup książkę Eden. Nowy początek

Opinie o książce - Eden. Nowy początek

Avatar użytkownika - truskawka2
truskawka2
Przeczytane:,
Eden i Calder cudem ocaleli z powodzi. Są pewni, że druga osoba nie żyje. Muszą się zmierzyć z bólem serca, trudami życia poza sektą, w której spędzili wiele lat. Oboje znajdują ukojenie w sztuce. Eden udziela wnuczce jubilera, który Ją przyjął pod swój dach, lekcji gry na fortepianie, topiąc swój ból w muzyce. Calder tworzy piękne obrazy. Ich głównym tematem jest źródło, przy którym poznał Eden, oraz ona sama. Nieoczekiwanie znów się spotykają. Czy będą razem? Czy Calder odnajdzie źródło spokoju? Czy Eden zbuduje swój raj? Po bardzo mrocznej i przerażającej części pierwszej druga jest znacznie bardziej świetlista. Sekta wciąż się pojawia, ale to po prostu złe wspomnienie. Ze stron przebija nadzieja i miłość. Szczególnie ta ostatnia jest ważna. To piękna opowieść o sile miłości, której nic nie może złamać. Namiętnej i desperackiej, ale i pełnej czułości. Wciąga jak odkurzacz. Polecam! Kalina Beluch ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - natalia6202
natalia6202
Przeczytane:2016-10-29, Ocena: 5, Przeczytałam,
Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com "Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie. a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem? " Minęły 3 lata od momentu, gdy Calder i Eden zostali rozdzieleni, momentu, gdy ich życie legło w gruzach. Oboje myślą, że to drugie nie żyje. Ich serce pękło na pół i na powrót próbują je posklejać. Czy jest możliwe posklejanie serca w jeden kawałek, gdy ukochanej osoby przy nas nie ma? Eden podjęła pracę jako nauczycielka. Uczy dzieciaki grać na fortepianie, to jej jedyne źródło utrzymania odkąd poznała Feliksa, który się nią zaopiekował. Był dla niej jak ojciec, dzięki któremu dowiedziała się, że została porwana, a jej matka żyje. Po wielu trudnych chwilach, pojawiła się iskierka nadziei na szczęście i doszło do spotkania. Eden poznała matkę i kuzynkę, a później... było tylko lepiej. Później spotkała swoją miłość. " W dniu, w którym utraciłam miłość mojego życia, myślałam, że nigdy więcej nie będę czuła się szczęśliwa. Nie sądziłam, że kiedykolwiek na czymś jeszcze będzie mi zależało. Nie liczyło się nic, czułam tylko ból. Samo oddychanie było wystarczającym wysiłkiem. " Calder po przeżyciu potopu w Arkadii nie możesz się pozbierać. Nie potrafi wybaczyć sobie, że utracił Eden, nie uratował jej. Jedyną osobą, która trzyma go ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - FireDancer
FireDancer
Przeczytane:2016-09-14, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
 Eden. Nowy początek to kolejna część cyklu A Sign of Love, autorstwa bestsellerowej autorki Mii Sheridan. Moja pierwsza styczność z jej twórczością wypadła całkiem pozytywnie, gdyż książka Calder. Narodziny odwagi zdecydowanie mnie zaintrygowała. Ukazywała świat w jakim przyszło żyć głównym bohaterom. Społeczeństwo pochłonięte przez sektę. W poprzedniej części zabrakło mi troszkę emocji i dokładniejszego poznania bohaterów. Czy Mia Sheridan poprawiła się i sprawiła, że ta niezbyt obszerna powieść wydała mi się zdecydowanie za krótka?      Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra - przyjaciela z lat dzieciństwa, który także w powodzi stracił całą swoją rodzinę.  Powoli uczą się żyć bez siebie - ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane... do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.      Nigdy ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Simi_48
Simi_48
Przeczytane:2016-08-16, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Czy wierzycie w przeznaczenie? Sądzicie, że los coś dla Was przygotował i nic tego nie zmieni? U mnie jest różnie. Mam wrażenie, że niektóre rzeczy musiały się zdarzyć, ale innym dałoby się zapobiec. Czasami przeznaczone nam jest spotkanie osoby, która odmieni nasze życie. Sprawi, że otworzymy się na świat i staniemy się lepsi. Być może to właśnie ona, uleczy zranioną duszę, odegna demony przeszłości. Po prostu weźmie w ramiona, kiedy najbardziej tego potrzebujemy i sprawi, że wszystko się ułoży. Ludzie są zadziwiający. Mimo całej brzydoty, która ich otacza, okrucieństwa panującego na świecie, potrafią znaleźć piękno w najmniej niespodziewanym miejscu, w sercu drugiego człowieka. To właśnie przeznaczenie naprowadza nas powoli w stronę dobra i rozświetla nasze serca. Nie wierzę w zły los. Sądzę, że odpowiadamy za nasze czyny i podejmujemy własne decyzje. Myślę, że przeznaczenie tylko nas naprowadza na właściwe tory, a to, co zrobimy z tą szansą, należy wyłącznie do nas. Myśleliście kiedyś, co by było, gdyby? Co, jeśli zmienilibyście przeszłość? Nie bylibyście tymi samymi osobami, utracilibyście część siebie. To właśnie przeszłość sprawia, że stajemy się osobami, którymi jesteśmy, ale nie warto zasiadać na laurach, tylko walczyć o więcej. Być kimś lepszym, cały czas zdobywać nowe doświadczenia, nie ranić innych, być szczęśliwym. Wracając do przeznaczenia — odgrywa ono dużą rolę w książce ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - barwinka
barwinka
Przeczytane:2016-07-18, Przeczytałam,
Wydarzenia poprzedniego tomu, szczególnie te zamykające książkę sprawiły, że byłam rozemocjonowana. Miałam nadzieję, że również tutaj będę miała okazję doświadczyć wielu zmiennych uczuć. Tymczasem Eden pozwala na większe wyciszenie. Początkowe wydarzenia wzbudzają emocje, w tej książce również wiele się dzieje, ale dużo miejsca autora poświęca uczuciom, emocjom, rozmyślaniom bohaterów, a także ich rozmowom. Odkrywa również przed czytelnikiem niektóre tajemnice i zagadki, które pojawiły się po przeczytaniu Caldera. Kim byli rodzice Eden i Caldera, czy na pewno nie żyją, kim był sam Hector i co go skłoniło do takiego postępowania, tego wszystkiego dowiecie się z tej książki.  Duże znaczenie mają relacje Caldera i Eden. Ich miłość dojrzewa, musi zmierzyć się z nowymi problemami, z przeszkodami świata, tego prawdziwego, gdzie ludzie nie liczą się z uczuciami innych. Pokonanie problemów psychicznych i fizycznych, trudne wybory, walka o miłość. Uczucie, które łączy dwójkę bohaterów jest niezwykle silne, a jednocześnie jest bardzo istotne w ich życiu. Szalenie romantyczne i niewinne, mimo całej swojej cielesności.  Książka odpowiada na tak wiele pytań, prostuje bardzo dużo niewiadomych i pięknie zamyka tę niezwykłą historię. Warto poznać dalsze losy bohaterów, poznać odpowiedzi, odkryć piękno prawdziwej miłości ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - rudablondynkarec
rudablondynkarec
Przeczytane:2017-10-04, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 2017,

Calder i Eden spotykają się ponownie po tragicznych losach, które ich kiedyś rozdzielili. Czy tym razem będą mieć szanse? Czy los znowu ich ukara?


Życie pisze różne scenariusze. Raz są dobre, innym razem złe. I tak było w przypadku naszych bohaterów. Jednak ich los łączył w sobie wszystko, gdyż był momentami dobry a innymi zły. Pokazali oni jednak to, że nie wolno się poddać życiu tylko trzeba o nie walczyć. Bo nie ważne jest to, co było ani co będzie kiedyś, bo ważne jest to, co mamy teraz w tej chwili.

Według mnie jest to piękna książka, gdyż pokazuje jak wiele miłość może znieść i ile ona zniesie. Historia ta przeprowadza czytelnika płynnie od cierpienia i załamania, aż do szczęścia i zadowolenia. Na pewno można powiedzieć jedno, że drugi tom jest zdecydowanie lepszy niż pierwszy.


Moja ocena: 8/10


Za książkę dziękuję Helion. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - domiczyta
domiczyta
Przeczytane:2017-01-25, Ocena: 5, Przeczytałam, 2017, Mam, Niezapomniane,
Bardzo udana według mnie kontynuacja książki "Calder. Narodziny odwagi", w której towarzyszymy bohaterom już poza ramami sekty Akadia. Ponownie Mia Sheridan wykreowała absorbującą historię, pełną pięknie opisanych uczuć oraz elektryzujących scen miłosnych. Początkowo obserwujemy poczynania Eden, która przekonana o stracie Caldera, próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Dzięki temu, że trafia na dobrych ludzi, a nawet odnajduje swoją matkę, udaje jej się przynajmniej częściowo uporać z podwójną żałobą i złymi wspomnieniami. Z kolei Calder, który cudem uszedł z życiem z ogarniętej chaosem Akadii, może liczyć wyłącznie na swojego przyjaciela Xsandra, próbującego usilnie podtrzymywać Caldera na duchu. Młody mężczyzna jest bowiem załamany swoją bezsilnością w obliczu tragedii, jaka się wydarzyła, a zwłaszcza tym, że nie uratował Eden. Mijają trzy lata i los ponownie splata ścieżki Eden i Caldera, którzy wprawdzie cały ten czas spędzili osobno, ale paradoksalnie niesamowicie blisko siebie. Bardzo szybko udaje im się nadrobić chwile rozłąki, przy czym oboje oglądają się za siebie w obawie przed zemstą ze strony ocalałych z Akadii i wysokich rangą osób. Ponadto Calder nadal poszukuje swoich korzeni, licząc na to, że być może ktoś rozpozna w nim zaginione przed laty dziecko. Nie jest jednak przygotowany na to, czego przypadkiem dowie się o swojej przeszłości... Powieść czyta się jednym tchem i mówiąc szczerze, żałuję, że to już koniec. Urzekła mnie niezłomność dwójki młodych ludzi, którzy mimo piekła, jakie przeszli, potrafili pozostać kochającymi, pełnymi ciepła ludźmi. Bardzo polecam, na rozgrzanie umysłu i serca :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - PatrycjaKuchta
PatrycjaKuchta
Przeczytane:2017-01-20, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Będę na ciebie czekał przy naszym źródle... Arkadia, to kraina szczęścia i dostatku, ale dla Caldera i Eden, okazała się piekłem na ziemi. Po ogromnej tragedii, jaka miała miejsce we wspólnocie, w której spędzili całe swoje życie, próbują jakoś się pozbierać i uczą się żyć na nowo w zupełnie innym miejscu, ale tym razem, niestety osobno. Splot wydarzeń spowodował, że oboje myślą iż to drugie zginęło, co z kolei sprawia, że czują się martwi bez tej drugiej osoby. Zupełnie jakby zostawili serca w ciemnej, zalanej wodą piwnicy. Mijają lata pełne pustki i cierpienia i właśnie wtedy, kiedy oboje zaczynają godzić się z tym, że nigdy nie będą szczęśliwi, niespodziewanie dowiadują się, że przez cały ten czas byli dosłownie o krok od siebie. Druga szansa pojawia się niespodziewanie i jest na wyciągnięcie ręki, tylko czy bohaterowie mają w sobie dość sił by z niej skorzystać? Wiele się wydarzyło. Wiele upłynęło łez i równie dużo zmian zaszło w bohaterach . Chłopiec i dziewczyna, którzy pokochali się przy swoim sekretnym źródle już nie istnieją. Teraz są dorosłymi ludźmi, brutalnie odartymi z młodzieńczych marzeń i niewinności. Demony przeszłości wciąż atakują ich w snach i na jawie. Czy po takim czasie i po wszystkim, co przeszli mogą po prostu do siebie wrócić? A może patrzenie każdego dnia, na blizny tej drugiej osoby okaże się zbyt bolesne? ,,Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie, a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem i czasami wychodzi to na dobre, a czasami na złe? Calder i Eden, których poznaliśmy w pierwszym tomie byli jeszcze dziećmi. Choć ich sytuacja była jednym słowem tragiczna, potrafili się w niej odnaleźć, mieli siłę by walczyć i ten wyjątkowy młodzieńczy optymizm, graniczący z naiwnością, który jednak bardzo w nich pokochałam. Tym razem musiałam poznać ich jednak na nowo, bo już nie są tymi radosnymi osobami co wcześniej. Są złamani zagubieni i nie potrafią uwierzyć w szczęśliwe zakończenie. Dlatego choć pozornie w tym tomie wszystko układa się wręcz niestosownie dobrze, nadal czuć w niej przeraźliwy smutek i obawę. Ponownie dostajemy słodko-gorzką opowieść, ale w nieco innym stylu niż poprzednio. Kilka pierwszych rozdziałów czytałam z mocno bijącym sercem, niemal ze łzami w oczach i zaangażowałam się w nie do tego stopnia, że świat wokół przestał istnieć. Możliwe, że to końcówka ,,Caldera" wciąż miała moje serce we władaniu i byłam tak bardzo spragniona jakiegoś jasnego promyczka w tej historii, że chłonęłam dosłownie każde słowo. Dopiero później gdy trochę ochłonęłam z emocji, doszłam do wniosku, że autorka nie postarała się aż tak jak poprzednio i konsekwentnie dąży do czegoś cukierkowego, przesłodzonego i chwilami nawet nudnawego. Po przeczytaniu trzech jej książek widzę już pewien schemat i jeden znaczący mankament, który notorycznie się powtarza. W każdej powieści rozwinięcie, a więc sam środek, okazuje się przydługie, nieco nużące i pozbawione zwrotów akcji. Na szczęście jest jeszcze jedna zależność, którą zauważyłam. Po chwilowej ospałości i słodyczy przychodzi moment na potężny cios w samo serce zwany zakończeniem, w którym autorka rozpędza akcję do szaleńczego biegu i wrzuca bohaterów w prawdziwe tornado emocji. Tak więc, jeśli nawet jakimś cudem nie przypadnie wam do gustu proza Mii Sheridan, dajcie jej szansę, a zakończeniem całkowicie wyprowadzi Was z równowagi. ,,Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty. I jak odnaleźć w tym sens? Jak można być za coś wdzięcznym, skoro otrzymanie tego kosztowało tak wiele? A może właśnie to decydowało o prawdziwym pięknie- nadejście światła po czasie mroku? Może o to właśnie chodziło? Jeśli szuka się piękna jedynie tam, gdzie to oczywiste, tylko w najbardziej sprzyjających okolicznościach , to być może nie szuka się piękna wcale. O CZYM? ,,Eden" wieńczy dwutomowy cykl o uczuciu, które jest w stanie pokonać nawet najmroczniejsze demony, otworzyć oczy na świat i niemal wskrzesić do życia. To także opowieść o marzeniach, o tym jak ważne jest by uparcie dążyć do celu i nie poddawać się nawet kiedy wszystko wydaje się stracone. Choć w tym tomie dzieje się znacznie mniej i tak warto go poznać, bo jest brakującym elementem układanki, rzuca światło na wcześniej pominięte kwestie i daje odpowiedzi na niektóre dręczące pytania. Przede wszystkim warto go jednak poznać dla niesamowitych emocji i po to, by trochę ogrzać serce w pełnym nadziei cieple, które rozproszy mrok jaki pozostawił po sobie tom poprzedni. http://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/01/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Link do opinii
"Piękna jak kwiat... silna jak chwast". Jeśli wydarzy się coś złego, a nawet tragicznego w Twoim życiu, to czy zawsze może być nowy początek? Po powodzi mieszkańcy Akadii zginęli, ale czy wszyscy? Nie, Calder oraz Eden przeżyli, choć ani jedno z nich nie ma pojęcia, że to drugie żyje. Eden dostaje dom i pracę u całkiem obcego mężczyzny, natomiast Calder staje się uznanym malarzem. Jego wsparciem jest Xander - przyjaciel od dziecka. Oboje mają jednak złamanr serca i żyją w ciągłym smutku i cierpieniu. Kochasz kogoś z całych sił, aż do dnia, który zmienia wszystko, odbiera nadzieję, że ujrzysz jeszcze tę drugą połówkę. Serce przepełnia ból, a ty nie masz siły, by nadal żyć. Jak poradzić sobie w takim momencie? Niby układasz, a przynajmniej się starasz układać życie od nowa, ale to nie jest to samo. Aż tu nagle pewnego dnia staje się cud- ponownie spotykasz ukochaną osobę na swojej drodze. Tak było z Calderem i Eden. Czy to przeznaczenie? Jak inaczej nazwać to, że z całej powodzi przeżyli tylko ci dwoje? "- Powinieneś zostać ze mną. Powinieneś sobie uświadomić, że ona jest twoją przeszłością, a ja przyszłością. Powinieneś zdać sobie sprawę, że jedyne, co wydwoje możecie zrobić, to stoczyć się z powrotem tam, do piekła. Właśnie tego chcesz? Chcesz kogoś, na kogo będziesz patrzeć dzień w dzień i przypominać sobie tylko tamten koszmar i dramat?" II nagle twoje obumarte serce odżywa, znów żyje pełnią kolorów i sprawia, że unosisz się nad ziemią. Miłość jest wielka, lecz czy przeszłość nie wpłynie na teraźniejszość? Czy tych dwoje nie zmieniło się za bardzo, by ponownie mogli być razem? W tej części oboje dowiadują się, że zostali porwani. Mają świadomość, że ktoś z ich rodziny może żyć. Odnajdują ich. Eden w końcu może przytulić matkę, mogą nadrabiać stracony czas. Czy to samo może powiedzieć Calder o swoim ojcu? "Ile jeszcze zdrad jest w stanie znieść ten człowiek? Został sprzedany przez własnego ojca. Za pieniądze na wódkę i hazard". Eden. Nowy początek to powieść, która pokazuje nam, że miłość potrafi być silniejsza niż śmierć, a nadzieja, że wszystko dobrze się ułoży umiera ostatnia, gdyż zawsze jakiś płomyczek, jakaś iskierka się tli. Każde doświadczenie kształtuje człowieka i sprawia, że staje się silniejszym niż mu się wydaje. Gorąco polecam tę książkę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - WybebeszamyBooks
WybebeszamyBooks
Przeczytane:2016-09-23, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Miałam bardzo mieszane uczucia przed lekturą. Naczytałam się pozytywnych i negatywnych opinii i zdejmował mnie strach na myśl o rozpoczęciu "Eden...". Kręciłam się dookoła do wczoraj, gdy w końcu zaczęłam czytać. Skończyłam w kilka godzin, ale z jakimi odczuciami? Nowy początek Zdecydowanie tym właśnie jest ta książka. Nowym początkiem dla bohaterów. Stopniową asymilacją do nieprzyjaznego, a co ważniejsze, nieznanego środowiska. Eden i Calder przeżyli masowe morderstwo, którego dopuścił się Hector. Jak na złość swoim przeciwnikom i zgodnie ze standardami, które wyznaczają romanse. Zaczęli nowe życie - potykając się, chwiejąc nad przepaścią, poszukując zapomnienia, ponieważ przeżyli... ale oddzielnie. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że żyją. Sądzę, że tutaj zawiodłam się najbardziej. Wyobrażałam sobie, że "Eden. Nowy początek" faktycznie będzie nowym początkiem. Czasem, który pozwoli bohaterom zmierzyć się ze słabościami i wypracować własną, niczym nieskalaną rzeczywistość. Tymczasem... autorka odebrała mi to wszystko. Więcej, nawet nie dała mi szansy, bym odszukała Eden i Caldera. Odmówiła mi ich ponownego poznania. Ludzie, którzy powinni mi być bliscy, i tacy stali się po pierwszej części, nagle przeistoczyli się w całkowicie nieznane mi jednostki. Otrzymali nowe rysy, siłę, a co najważniejsze - stali się dorośli. Okres trzech lat został zamknięty gdzieś głęboko w głowie autorki i pozostał tylko do jej osobistego wglądu. Czy to ja, czy... Rzadko kiedy zgadzam się z szerzonymi opiniami, dlatego wszystkie słowa czytane w recenzjach, cedzę przez własne sito. Jednak trudno mi było zignorować fakt, że ziściły się moje największe obawy. Naprawdę - jestem w stanie pogodzić się z faktem, że nie znam już bohaterów. to musiało kiedyś nastąpić. Nie mogę zamknąć motyli w słoiku. One muszę latać. W żadnym wypadku nie miałam zamiaru być jedną z tych czytelniczek, które kurczowo trzymają się kreacji bohaterów. Mogą się rozwijać, choć kiedy robią to oddzielnie, jakby w niezapisanym tomie, czuję się paskudnie. Sytuację, a raczej moje nadwątlone siły, ratuje wtedy fabuła. "Calder. Narodziny odwagi" nie miała niezwykle dynamicznej akcji, ale wszystkie możliwe braki uzupełniała fascynującymi opisami. Pełnokrwiste emocje, młoda miłość, sekta, powój - to wszystko tworzyło spójną i piękną całość. "Eden. Nowy początek" została tych wszystkich zalet pozbawiona... Autorka nie potrafi odnaleźć się w świecie. Opisów jest jak na lekarstwo, a fabuła może nie jest ślamazarna, ale brakuje jej jakiegoś dopieszczenia. Uwagi, jaką poświęca matka swojemu dziecku. Wszystko mogło rozkwitnąć pełnią barw - tyle możliwości mnożyło się ze strony na stronę. Każda bogatsza od poprzedniej. Nowe miejsce, mieszkania, ulice miasta - zabrakło tu plastyczności i skupienia. Inny kierunek Sheridan skupiła się raczej na istocie bohaterów. Z namaszczeniem kreśliła ich charaktery, na nowo budowała relacje, tworzyła kulminacyjną scenę. Pozwoliła, by zranione dusze odnalazły spokój. Razem z nimi przemierzała meandry tajemnic, w poszukiwaniu prawdy. Wielka szkoda, że na tę wycieczkę nie zabrała czytelnika. To co musiało w jej głowie brzmieć refleksyjnie, uroczo, seksownie, namiętnie, z uczuciem - dla mnie miało wydźwięk co najmniej kiczowaty. Boli, gdy to piszę - uwierzcie mi. Emocje, jakie próbowała zapisać autorka, być może i były piękne i dopasowane do sytuacji, ale przekazano je w sposób nieumiejętny. Niemal czułam papier szeleszczący za każdym razem, gdy czytałam o uczuciach bohaterów. Książka nie porwała mnie do krainy, w której rozkwitają powoje. Nie, osadziła mnie w tu i teraz. Z przytupem. Jedynym ciekawym elementem były dla mnie poszukiwania. Niemal desperacka potrzeba Sheridan, by rozwiązać wszystkie splątane węzły. Szarpała się z linami, aż wyszarpała rozwiązania wszelkich porzuconych spraw. "Eden. Nowy początek" to książka, której, jak możecie przeczytać, wiele mam do zarzucenia. Wydaje mi się, że autorka pisała ją w pośpiechu, jakby na kolanie, co rusz rozglądając się dookoła i szukający nieudanych inspiracji. Wielkie rozczarowanie? Niekoniecznie, ponieważ jestem zadowolona, że definitywnie domknęłam drzwi tej historii miłosnej, choć szczerze żałuję, że zrobiłam to w ten a nie inny sposób.
Link do opinii
Avatar użytkownika - paulina0944
paulina0944
Przeczytane:2016-09-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016r., Mam,
Eden musi na nowo odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Wszystko w to co wierzyła było kłamstwem, wszyscy których kochała zginęli, a ona teraz jest sama w świecie, którego kompletnie nie zna. Z opresji ratuje ją Feliks, który zapewnia jej dom, schronienie i uczy jak żyją ludzie we współczesnym normalnym świecie. Trzy lata później dzieje się coś, co zmieni życie Eden ponownie, a właściwie on... Nie mogłam doczekać się przeczytania kontynuacji tej dylogii, bo przecież Calder zakończył się w taki momencie, że ... Także naprawdę cieszę się, że miałam możliwość poznania dalszych losów bohaterów. Tylko czy była równie dobra co pierwsza część? Powiem szczerze, że Calder. Narodziny odwagi zauroczyły mnie swoją innością, poglądami i wykreowanym światem. Tutaj już tego nie ma, wracamy do szarej rzeczywistości, wrednych i wścibskich dziennikarzy, którzy żerują na ofiarach. Przez to historia na tym ciut traci, ale rozumiem zabieg autorki. Dodatkowo czasami miałam wrażenie jakby autorka celowo przedłużała niektóre wątki, by książka była dłuższa. Naprawdę to co Pani Sheridan chciała przekazać, spokojnie dałaby radę w 200 stronach. Do tego zdecydowanie większa ilość scen erotycznych, mimo że nie były wulgarne to i tak było ich troszkę za dużo. No ale żeby tak aby nie narzekać to powiem Wam, że to naprawdę dobra i po przemyśleniu uważam, że potrzebna kontynuacja, która zamknęła historię raz na dobre. Tutaj dowiadujemy się co, po co i dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Poznajemy ludzi związanych z Akadią. Poznajemy lepiej kilku bohaterów i z całych sił chcemy aby wszystko dobrze się ułożyło. Postaci nie będę Wam opisywać, bo i bym Wam zaspojlerowała, a co do postaci o których mogę mówić to nie zmieniłam o nich zdania i nadal ich uwielbiam i bardzo ciesze się, ze skończyli tak, a nie inaczej. Oczywiście nie skończyło się bez niespodzianek, ale dziwnie by było gdyby takie się nie pojawiły. Dlatego jeżeli czytaliście Caldera to koniecznie sięgnijcie po Eden i to koniecznie. No a jeżeli ktoś jeszcze jakimś cudem nie czytał Caldera to nie wiem co on tu jeszcze robi?! Wiem, ze nie każdy lubi romanse, ale czasami jest ten moment kiedy i taka jest potrzebna, a Calder to naprawdę strzał w dziesiątki, zwłaszcza z nawiązaniami do starożytnej Grecji :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Alexxandra
Alexxandra
Przeczytane:2016-09-12, Ocena: 6, Przeczytałam, Posiadam, 52 książki w 2016,
Po przeczytaniu ,,Caldera" nie mogłam przestać myśleć o tej książce, byłam jednak szczęśliwa, że na półce czekała już jej kontynuacja, czyli "Eden". Więc jak najszybciej zabrałam się do czytania. Jakie wrażenia towarzyszyły mi podczas lektury? Zapraszam na recenzję. Eden przeżyła wielką powódź w Arkadii. Uciekła i trafiła do sklepu jubilerskiego, gdzie chciała sprzedać swój medalion, jednak po wyjściu straciła przytomność i obudziła się w domu jubilera. To właśnie tam odnalazła trochę spokoju i zaczęła uczyć gry na fortepianie wnuczkę swojego gospodarza. Zamknięta w sobie Eden nie marzyła o niczym innym jak tylko zapomnieć to, co wydarzyło się w jej życiu. Jednak po trzech latach jej jedyny przyjaciel umiera i dziewczyna musi sama radzić sobie w życiu. Otrzymuje list, w którym są wskazówki, które mogą doprowadzić ją do jej rodziny. Życie toczy się powoli, gdy Eden trafia za pomocą kuzynki na wystawę sławnego malarza, którym okazuję się Calder. Jednak u jego boku stoi dziewczyna. Jak potoczą się dalsze losy tej pary? Czy uda im się uratować uczucie sprzed lat? ,,Nic na świecie nie jest tak mocne, jak prawdziwa miłość!" ,,Eden. Nowy początek" to świetna kontynuacja "Caldera". Rozjaśnia nam wiele wątków z poprzedniej książki, jednak najbardziej rzuca światło na obecne życie bohaterów, którzy po latach się odnajdują. Jednak jak dalej żyć, gdy przeżyło się takie piekło? Powieść przepełniona jest bólem i strachem o lepsze jutro oraz bezgraniczną miłością, która mimo próby czasu nadal trwa. Uczucia, jakie przepełniały moje serce podczas lektury, są nie do opisania. Rozpadałam się na kawałki, żeby zaraz znowu śmiać się wraz z bohaterami. Moim zdaniem ta powieść jest niezwykła, ma swój jedyny i niepowtarzalny klimat, który trzyma nas w skupieniu aż do ostatniej strony. Nie oderwałam się od książki aż do samego końca. Zawiła fabuła, która ukazuję nam ciężkie życie bohaterów cały czas siedzi mi w głowie. Nie można przejść obojętnie przy scenach erotycznych, które pojawiały się w książce. Autorka w magiczny i subtelny sposób opisała zbliżenia tej pary. Nie znajdziecie tu nic, co może zgorszyć człowieka, żadnych mocnych scen, po których nie można złapać tchu. I może właśnie dlatego "Eden" jest tak cudowną książką. Czekam na kolejne książki Mii Sheridan jestem pewna, że okażą się równie fantastyczne, jak poprzednie. Zachęcam was do zapoznania się z jej twórczością, a na pewno tego nie pożałujecie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - livingbooksx
livingbooksx
Przeczytane:2016-08-22, Ocena: 6, Przeczytałam,
UWAGA! SPOILERY Z POPRZEDNIEJ CZĘŚCI! Sekta zamieszkująca Akadię w końcu doczekała się powodzi, która miała zmienić ich losy na zawsze. Wyznawcy wierzyli w życie wieczne, które czeka na nich w Elizjum. Jednakże Calder wraz z Eden od samego początku wyczuwali w tym złe siły i wiedzieli, że nie wróży to nic dobrego. Po ciężkich zmaganiach i walkach z Hectorem, cudem przeżyli. W czasie tragedii, która wówczas nastąpiła, zakochani rozdzielili się, a potem już nie odnaleźli. Odtąd oboje żyją z myślą, że pozostali sami a ich miłość życia znajduje się po drugiej stronie. Jednak czy można to nazwać życiem, czy wręcz wegetacją? Ich osobowości zmieniają się z dnia na dzień, szukają swojego miejsca na ziemi, zajęcia na te puste, pozbawione wszelakich emocji dni. Los jednak jak zawsze ma swój scenariusz i sprawia, że miłość trwa zawsze, choćby świat chylił się ku upadkowi. Calder i Eden odnajdują się po raz drugi i pragną, by jak najlepiej wykorzystać swoją szansę na szczęście, wolność i miłość. Razem odnajdują siebie, swoje korzenie, historie, miejsca oraz tożsamości. Chcą za wszelką cenę rozwikłać zagadkę dotyczącą Akadii oraz niezrównoważonego Hectora. Dopiero wtedy w pełni zyskają upragniony od dawna spokój. W drugiej części wzruszającej historii dwojga zakochanych mamy do czynienia z jeszcze większą dawką emocji. Bohaterowie od samego początku są zagubieni, nie widzą sensu życia bez siebie, popadają w stany lękowe i depresyjne, nie potrafią odnaleźć się w świecie, który jest dla nich właściwie obcy. W Akadii życie wyglądało zupełnie inaczej, a ich obietnica odkrywania nowego świata razem niestety nie została dotrzymana. Wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej, aniżeli oboje tego chcieli. Ich dusze zostały rozdzielone, przez co niesamowicie cierpią. Muszą poznawać otoczenie w samotności, bez miłości i wsparcia płynącego z serca ukochanej osoby. Widzimy obraz skrajnego smutku, rozpaczy, zagubienia i przede wszystkim cierpienia wynikającego z obwiniania się. Ich spotkanie co prawda wiele zmienia w obecnej codzienności, ale w głębi w dalszym ciągu są zagubieni. Oderwani od rzeczywistości, myślami wciąż znajdują się w innym świecie, znanym tylko im. Hector prześladuje ich w snach, w życiu codziennym, na ulicach, a oboje żyją w lęku i obawie, że historia może się powtórzyć, pomimo, że wszyscy mieszkańcy nie żyją. Przeżycia sprzed kilku lat odcisnęły swoje piętno na ich psychice i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostanie to dostatecznie pokonane. Klimat panujący w tej części jest nieco inny niż w poprzedniej, ponieważ postacie skupiają się na odnajdywaniu siebie, teraz już utwierdzeni w swojej niezmierzonej i głębokiej miłości, którą nic na świecie nie jest w stanie pokonać... Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość! Czytając powieść Mii Sheridan traciłam kontakt z otoczeniem i całą sobą wnikałam do przedstawionej historii. Bohaterzy nie byli dla mnie jedynie "postaciami z książki", byli dla mnie znajomymi osobami, z którymi byłam i wydostałam się z Akadii. Bardzo często mocno przeżywam książki i targają mną przeróżne emocje z nimi związane, ale powieści owej autorki osiągają apogeum. Jej styl pisania, słownictwo, stworzeni bohaterowie, historia, opowieści... to wszystko jest perfekcyjnie dopasowane i spójne. Jestem zachwycona obiema częściami, więc z całym przekonaniem, z całego serca polecam ją wszystkim. Uważam, że każdy odnajdzie w niej indywidualne przesłanie tylko i wyłącznie dla siebie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiatuszek
kasiatuszek
Przeczytane:2016-08-21, Ocena: 4, Przeczytałam,
"Eden. Nowy początek" jest kontynuacją pierwszego tomu "Calder. Narodziny odwagi" i jednocześnie zakończeniem historii. Na początku oczywiście muszę wspomnieć o okładce, która bardzo rzuca się w oczy, tym bardziej, że widnieje na niej piękna, niesamowita, pełna miłości i pozytywnych uczuć kobieta, idealnie odzwierciedlająca postać Eden. Natomiast tak, jak w przypadku pierwszej części powieści byłam pod ogromnym jej wrażeniem oraz nieustannie odczuwałam napięcie, wykazywałam zainteresowanie. Tak w przypadku drugiego tomu mam niestety mieszane odczucia, co nie zmienia faktu, że książka była równie emocjonująca. Jednak historia opowiedziana w drugim tomie była jak dla mnie zbyt przewidywalna, a momentami odczuwałam nawet lekkie znudzenie. O czym zatem opowiada książka? W Akadii wydarzyło się to, co od dłuższego czasu przepowiadał Hector, nastąpiła powódź. Niemal wszyscy jej mieszkańcy zginęli, poniekąd na własne życzenie, bowiem ufali, że odnajdą ukojenie i spokój w Elizjum, o którym tak często opowiadał im ich przywódca. Jedynymi osobami, które przeżyły i wydostały się z piekła byli Eden, Calder i Xander. Gdy Eden udaje się opuścić zawalający się budynek, jest przekonana, że Calder również zginął. Postanawia zatem uciec jak najdalej od miejsca tragedii i udaje się na dworzec autobusowy, skąd wyrusza do Cincinnati. Tam kieruje się do najbliższego sklepu jubilerskiego, w którym zamierza sprzedać cenną biżuterię, aby zdobyć jakiekolwiek pieniądze i móc za nie przeżyć kilka dni. Jest zrozpaczona, pewna o śmierci swojego ukochanego. Właściciel sklepu - Feliks ofiarowuje dziewczynie dach nad głową oraz wyżywienie, a z czasem i pracę - dziewczyna uczy jego wnuczkę gry na fortepianie. Mężczyzna nie wypytuje Eden o przeszłość i jej samopoczucie. Po prostu się nią opiekuje, traktuje jak córkę. Po jego śmierci, dziewczyna niestety musi opuścić dom, w którym mieszkała przez ostatnie lata. Feliks zostawia jej na koncie sporą sumę pieniędzy oraz list, w którym przekazuje informacje o miejscu pobytu jej matki. Eden postanawia zatem udać się pod wskazany przez niego adres. Okazuje się, że jej matka przez te wszystkie lata na nią czekała. Dziewczyna przeprowadza się do domu matki, w którym również poznaje swoją kuzynkę Molly, z którą się zaprzyjaźnia. Ta któregoś dnia proponuje Eden, aby wybrały się na wystawę pewnego malarza... Tymczasem Calder zostaje uratowany przez swojego przyjaciela Xandra, który w ostatniej chwili wyciąga go z piekła. Początkowo przebywają u przyjaciółki Xandra, bowiem Calder jest ranny i zbyt słaby. Po latach jednak każdy z nich postanawia ułożyć sobie życie na nowo, choć po tak traumatycznych i przerażających wydarzeniach to nie jest takie proste. Z czasem Calder staje się znanym malarzem, ukrywającym się pod pseudonimem. Pewnego dnia, w jednej z galerii chłopak wystawia swoje prace. Nagle wśród zaproszonych gości dostrzega Eden... Jak Eden i Calder zareagują na swój widok? Czy uczucie niegdyś ich łączące przetrwa? Czy będą gotowi na wspólną przyszłość? Jak poradzą sobie z traumatycznymi przeżyciami? Czy odnajdą się we współczesnym świecie? Co wykaże prowadzone przez nich śledztwo? Kim okaże się być Hector? Z czym jeszcze będą musieli się zmierzyć? Czy Calder pozna swoją prawdziwą tożsamość? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? Na początku drugiego tomu poznajemy pierwsze lata życia Eden i Caldera po tragicznym wydarzeniu w Akadii. Każdy z nich stara się poradzić sobie z traumą, bólem po stracie bliskiej osoby, bowiem są pewni, że stracili siebie nawzajem na zawsze. Eden zaszywa się w domu jubilera, wręcz nie opuszcza swojego pokoju, tym samym nie wychodzi na zewnątrz. Nadal obawia się ludzi, nieustannie odczuwa strach, niepewność jutra. Nie potrafi pogodzić się z przeszłością, a jednocześnie nie ma pomysłu na przyszłość. Tkwi w martwym punkcie. Mimo, iż udało jej się uciec z piekła, to nadal nie czuje się wolna. Śmierć Feliksa pogłębia jej smutek i rozpacz. Przywiązała się do mężczyzny, który uratował jej życie. Był dla niej jak ojciec, którego jej brakowało w dzieciństwie. Gdy uzyskuje informacje o swojej matce, pojawia się dla niej nadzieja na lepsze i szczęśliwsze życie. Przez wszystkie lata nieustannie o niej myślała, tęskniła. Niestety Hector zapewniał ją, że jest sierotą. Zatem, gdy pewnego dnia zjawia się w domu rodziców jest niezmiernie szczęśliwa. Wreszcie może poczuć się bezpieczna i kochana. Dowiaduje się, że jej ojciec, krótko po jej zaginięciu i ujawnieniu problemów finansowych firmy, popełnił samobójstwo. Nie poradził sobie z utratą jedynej córki. Matka cały czas czekała na ten dzień, kiedy będzie mogła wziąć w ramiona swoją malutką córeczkę. Świadomość, że kiedyś jej córka się odnajdzie, utrzymywała ją przy życiu. Eden zaprzyjaźniła się z kuzynką Molly, która zamieszkała z jej matką. Doceniała jej pomoc, wspólne rozmowy, wsparcie. Dzięki mamie i Molly, poniekąd zaczęła żyć na nowo. Łatwiej jej było poradzić sobie z przeszłością, z przerażającymi wspomnieniami. Calder początkowo w ogóle sobie nie radził. Przepełniony był bólem. Topił smutki w alkoholu. Próbował nawet popełnić samobójstwo. Twierdził, że jego życie bez Eden nie ma sensu. Nie wiadomo, jak potoczyłoby się jego życie, gdyby nie bliski przyjaciel Xander. To on namówił Caldera do powrotu do malowania, kupował mu nawet przybory. Pragnął, aby mężczyzna zajął się czymś pożytecznym, co choć na chwilę mogłoby oderwać go od przykrych myśli i wspomnień. Sugerował także, aby mężczyzna związał się z inna kobietą, co też uczynił. Jednak, gdy w galerii Eden i Calder wymieniają się spojrzeniami, wszystko do nich wraca. Ich serca się radują, oboje odczuwają spokój, a jednocześnie obawę przed tym, co nastąpi. Minęło bowiem kilka lat, kiedy widzieli się ostatni raz. Stali się już dorosłymi, dojrzałymi, a przede wszystkim innymi ludźmi. Decydują się jednak przejść przez życie razem, wspierając się nawzajem, darząc głębokim uczuciem, walcząc ze złymi przeżyciami, które pozostawiły trwałe ślady w ich sercach. Próbują zacząć życie od nowa, powoli stawać kroki ku przyszłości i uczyć się funkcjonować w świecie pełnym zupełnie obcych ludzi, nowoczesnych technologii oraz niezwykłych miejsc. Czy poradzą sobie? Czy będą potrafili zaufać? Czy ich miłość jest na tyle silna, aby pokonać wszelkie przeszkody i trudności, z którymi będą musieli się jeszcze nie raz zmierzyć? Przyznaję, że "Eden. Nowy początek" jest powieścią równie emocjonującą, co pierwszy tom. Jednak w przypadku tej części są to zupełnie inne uczucia. Przede wszystkim, od początku wszystko staje się przewidywalne. Wiadome jest, że drogi Eden i Caldera w pewnym momencie się pokrzyżują, co wynika również z opisu z tyłu okładki. Ponadto byłam przekonana, że prędzej czy później będą razem, bowiem ich miłość jest na tyle silna, że poradzi sobie ze wszystkimi napotkanymi trudnościami. Prawdę mówiąc, od momentu, kiedy rzeczywiście się spotykają, historia nie wywołuje już na mnie większego wrażenia. Owszem ich uczucie, relacja, przyjaźń, odwaga i determinacja są pełne podziwu i mogą stanowić wzór do naśladowania. Ale momentami odnosiłam wrażenie, jakby dalsza część opowieści była trochę naciągana, wymuszona. Były chwile, kiedy po prostu odczuwałam znudzenie. Myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy. I się pomyliłam. Scena, w której Calder poznaje swoje pochodzenie i dowiaduje się, jakim sposobem trafił do Akadii, zwyczajnie mną wstrząsnęła. W tym jednym momencie łzy pojawiły się w moich oczach. Nagle poczułam ból, smutek, a jednocześnie wściekłość i niezrozumienie. Niewyobrażalne i niewytłumaczalne, a nawet niewybaczalne jest dla mnie krzywdzenie bezbronnego dziecka, pragnącego miłości, ciepła i opieki. "Eden. Nowy początek" jest przyjemną, napisaną łatwo przyswajalnym, lekkim i nieskomplikowanym piórem powieścią. Opowiada o miłości, nadziei na lepsze jutro, radzeniu sobie z przeszłością oraz tragicznymi wspomnieniami, walce ze swoimi lękami i strachem, a także o spełnianiu marzeń, nawet tych, które początkowo wydają się niemożliwe do zrealizowania. Uświadamia, że zawsze można zacząć życie od nowa. Jednak nie ukrywam, że książka mnie nie porwała. O wiele większe wrażenie wywarł na mnie pierwszy tom "Calder. Narodziny odwagi", który niesamowicie mnie ujął i poruszył. "To prawda, co powiedziałam kiedyś o gwiazdach - że niektóre rzeczy lepiej widać w świetle... a niektóre łatwiej dostrzega się w ciemności. Bo gdzieś w mrokach tamtej nocy Calder przytulił mnie i zgodziliśmy się, milcząco i w słowach, że świat jest ohydny i zły, a miłość - niedorzecznie ryzykowna i absurdalnie niebezpieczna... ale że będziemy kochać i tak. Że nie zamkniemy przed sobą naszych odważnych, wrażliwych serc. Było to naiwne, nierozsądne i słuszne. I było to najdzielniejsze, co kiedykolwiek uczyniliśmy." http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2016-08-05, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 ksiąkżki 2016,
,,Eden" to kontynuacja utrzymana na wysokim poziomie postawiała pierwsza część w korzystnym świetle, utwierdziła mnie w przekonaniu, że całość można oceniać dopiero na sam koniec. Książka ta mówi przede wszystkim o miłości, przyjaźni, relacjach rodzinnych, ale też porusza ważny temat sekt, nie możecie przejść obok obojętnie! Polecam, a gwarantuje wam, że mimo mozolnych początków, będziecie oczarowani. http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/08/przez-meki-do-raju-eden-mia-sheridan.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - askier
askier
Przeczytane:2016-08-02, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2016,
W recenzji książki ,,Calder. Narodziny odwagi" napisałam, że dopiero po przeczytaniu ,,Eden. Nowy początek" będzie można stwierdzić jednoznacznie, czy historia Caldera i Eden była ciekawa i warta pochwał. Po skończeniu pierwszego tomu zostaje ogromny niedosyt, aż chce się sięgnąć po kolejną część natychmiast. Może zaskoczyć was liczba stron... Ale nie myślcie, że taka cieniutka książka nie może być wystarczająco dobra. ,,Eden. Nowy początek" przedstawia dalsze losy bohaterów ,,Calder. Narodziny odwagi", trzy lata po tragedii w Akadii. Fabuła jest równie wciągająca, jak w pierwszej części, jednak tutaj głównym wątkiem jest miłość Eden i Caldera, a w poprzedniej więcej uwagi autorka poświęciła sektom i manipulacjom. Trudno przybliżyć bieg wydarzeń, bo niemal wszystko w tej książce jest istotne, a nie chciałabym odbierać wam przyjemności odkrywania tajemnic... Bo właśnie taki jest drugi tom. Wiele spraw trapiących Eden zostaje wyjaśnionych, z kolei Calder dowiaduje się szczegółów na temat swojego pochodzenia i dzieciństwa. Hector zniknął, jednak nadal jest obecny w życiu młodych ludzi, którym wyrządził nieopisaną krzywdę. Media wciąż spekulują, pojawiają się nowi ludzie, którzy kiedyś mieli z Hectorem do czynienia, a dzięki nim Calder i Eden zaczynają rozumieć, co kierowało tym okrutnym człowiekiem. Mia Sheridan skupiła się głównie na opisaniu cierpienia po utracie miłości i bliskich, zarysowała też traumę Eden i depresję Caldera, chociaż moim zdaniem zrobiła to dość powierzchownie... A szkoda, bo tematy są - jak na mój gust - idealne na znakomitą i emocjonującą, a przede wszystkim wciągającą powieść. Nie znaczy to jednak, że książka nie wzbudza wystarczająco emocji, o nie... Mia potrafi doprowadzić czytelników do łez i do śmiechu, potrafi wywołać zawstydzenie i strach, a wszystko dzięki temu, że dyskretnie tworzy więź między bohaterami a czytelnikiem. Do postaci nie można mieć zastrzeżeń, starzy zachowali swój charakter i urok, dzięki czemu można było bez przeszkód wrócić do historii głównych bohaterów, nowi natomiast wnieśli odrobinę świeżości i tajemnic, a także opowiastek z dalekiej przeszłości czy nadziei na przyszłość. Wszystkie elementy powieści znakomicie się ze sobą komponują, a całość pasuje do poprzedniej części. Wiele się oczywiście zmieniło, zwłaszcza miejsce akcji, ale nawet to nie sprawiło, że autorka się pogubiła bądź zapomniała o charakterystycznych cechach postaci. Widać, że przygotowywała ich portret dokładnie, gdyż rzeczywiście czuć ich zagubienie, rzeczywiście można zrozumieć niezręczność sytuacji. ,,Eden. Nowy początek" to książka lekka i przyjemna, ale poruszająca wrażliwe strefy ludzkiej emocjonalności. Pokazuje, że nawet gdy jest tak źle, że człowiek nie ma sił i ochoty żyć, warto trwać i przeczekać zły moment w życiu. Daje nadzieję na lepsze jutro, lepsze życie. Nawet jeśli myślimy, że straciliśmy wszystko, z powodem do życia włącznie, nie możemy sobie wyobrazić, jak bardzo się mylimy. Zawsze można zacząć od nowa.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2016-07-27, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Zapraszam na przedpremierową recenzję: http://magicznyswiatksiazki.pl/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan/
Link do opinii
Zbiorowe szaleństwo, które dopadło Akadię doprowadziło do tragedii. Calder i Eden ocaleli, jednak są pogrążeni w żalu, bo myślą, że ich miłość umarła wraz z nadejściem powodzi. Po kilku latach los ponownie ich zderza ze sobą i wystawia na próbę, bo wielki świat potrafi przerazić i ukazać problemy, o których dotąd nie mieli pojęcia. Calder i Eden walczą, ale przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. ,,Eden. Nowy początek" to zarówno druga jak i ostatnia część tej historii. Pierwsza była lekko oderwana od rzeczywistości i pozostawiła po sobie dziesiątki pytań. Czytając pierwszą część niepewnie snułam domysły i teorie, bo świat, w którym dorastali Eden i Calder wyglądał odmiennie od tego, który znam. W grę wchodzą również poglądy i religia, jaką wyznawali mieszkańcy Akadii. Myślę, że możecie się domyślić jak łatwo nazwać te grupę ludzi, jednak do samego końca nie byłam pewna, czego się spodziewać. Czekałam na ,,Eden" i przyssałam się do lektury jak wygłodniała pijawka, żądna krwi. Eden i Calder spotykają się i muszą uporać się z przeszłością, koszmarami i choć to może wydawać się najtrudniejszym zadaniem, to jeszcze dochodzi nowy, wielki świat, który również stawia przed nimi wyzwania. Oboje ulegli nieznacznej mianie, lecz ich serca nadal są piękne i czyste. Autorka na siłę nie skomplikowała wątku miłosnego. Był on prosty i jasny, chodziło w nim o uczucia i to wypadło naprawdę pięknie. Pierwsza część była dobra, lecz ta zachwyciła mnie jeszcze bardziej. Dużo się w niej dzieję i choć rozmów i rozważań jest sporo, to uczestnicząc w tych zwierzeniach, miałam wrażenie, że przebiegłam maraton, długi i wyczerpujący. Książka zarówno dla starszej młodzieży jak i dojrzałych kobiet. Gorące sceny pojawiają się, lecz brak w nich szczegółów. Autorka dobrze ujęła ten aspekt i pokazała emocje towarzyszące bliskości między dwojgiem, kochających się ludźmi. Prostota i naturalność ich zbliżeń, rozpala do czerwoności. ,,Calder" i ,,Eden" to oryginalna i warta uwagi dylogia. Obie części tworzą zamkniętą całość i w pełni satysfakcjonują czytelnika. Poznałam odpowiedzi na niemal wszystkie nurtujące mnie pytania. Napisana przyjemnym językiem, a niesztampowa fabuła dodatkowo pokazuje klasę Mii Sheridan. Płakałam razem z bohaterami i śmiałam się z nimi, bo emocje buchają z tej książki. Świetnie wykreowane postacie, które pokochałam od pierwszej strony. Eden i Calder, to dwójka młodych ludzi, którzy uczą się świata na nowo, lecz jedno jest pewne i niezmienne. Ich szczera, niesplamiona ludzką obłudą miłość. Jestem urzeczona i nawet kilka, aż nazbyt dogodnych zbiegów okoliczności oraz zbyt mała dawka Xandera ,nie umniejszyły mojego zauroczenia. Polecam 5/6
Link do opinii
Avatar użytkownika - addictedtobooks
addictedtobooks
Przeczytane:2016-07-17, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Egzemplarze recenzenckie,
Po ostatnich tragicznych wydarzeniach w Akadii, życie Eden oraz Caldera diametralnie się zmieniło. W jednej chwili stracili wszystko, co było im bliskie i musieli rozpocząć wszystko od nowa. Jednak czy po tym, co ich spotkało normalne życie jest w ogóle możliwe? Jak odnaleźć się w świecie, który jest im całkowicie obcy oraz który tak bardzo różni się od tego, co dotąd znali? Drogi Caldera oraz Eden rozeszły się zaraz po tragicznej powodzi, która przyniosła śmierć wszystkim mieszkańcom ich osady. Czy uda im się na nowo odnaleźć? Czy znajdą w sobie siłę, żeby pogodzić się z trudną przeszłością? A jeśli tak, to czy w ich życiu znajdzie się jeszcze miejsce na nadzieję oraz miłość? Jak potoczą się ich losy? ,,Wystarczyło chwilę się zastanowić, by odkryć, jak wiele dobra odnaleźliśmy nawet pośród najgłębszej rozpaczy, nawet w najczarniejszym mroku." Eden stara się uleczyć złamane serce i za wszelką cenę nie stracić kontroli nad swoim życiem. Dziewczyna znajduje schronienie u niezwykle bogatego jubilera, który otacza ją opieką oraz pomaga pozbierać się po traumatycznych wydarzeniach. Eden udziela u niego lekcji gdy na fortepianie i stara się nie tracić nadziei na to, że uda jej się kiedyś odnaleźć spokój oraz szczęście. Tymczasem dla Caldera każdy dzień bez Eden jest prawdziwą udręką, którą pragnie jak najszybciej zakończyć. Chłopak wraz z najlepszym przyjacielem Xandrem stara się odnaleźć w nowym świecie oraz zapomnieć o ostatnich wydarzeniach. Jednak czy to w ogóle możliwe? Czy ich życie już na zawsze będzie naznaczone tamtą tragedią? ,,Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty." Czy to za sprawą przeznaczenia, czy też zwykłego przypadku, po kilku latach rozłąki drogi Caldera oraz Eden ponownie się przecinają w chwil, gdy najmniej się tego oboje spodziewali. Czy łączące ich kiedyś uczucie przetrwało próbę czasu? Czy pomimo wszystkich przeciwności losu uda im się ułożyć sobie życie oraz zapomnieć o dawnych krzywdach? W nadchodzących dniach zarówno Calder, jak i Eden zdobywają pewne informacje, które wywracają ich życie do góry nogami oraz zmuszają do ponownego zmierzenia się z trudną przeszłością. Jak skończy się ich historia? Czy pomimo wszystkiego uda im się zaznać odrobiny szczęścia oraz ułożyć sobie wspólne życie? ,,Nadszedł czas, by zostawić przeszłość za sobą. Bez lęku, bez winy, ale z moim Blaskiem Poranka." Pierwszy tom serii Sign of Love był jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku i byłam ogromnie ciekawa, jak wypadnie na jego tle następna część. Zakończenie ,,Calder. Narodziny odwagi" zostawiło ogromny niedosyt i już nie mogłam się doczekać, żeby poznać dalsze losy bohaterów. Akcja raczej powoli nabiera tempa, a wszystkie wydarzenia są mniej dynamiczne niż w poprzednim tomie, co nie zmienia jednak faktu, że i tak z ogromnym zaciekawieniem śledziłam losy Eden oraz Caldera. Czytelnik w końcu może otrzymać odpowiedzi na dręczące go pytania oraz dowiedzieć się więcej na temat sekty i jej niezwykle charyzmatycznego przywódcy Hectora. Pierwszy tom zrobił na mnie trochę większe wrażenie, jednak i tak czytanie tej książki było dla mnie ogromną przyjemnością. Mia Sheridan trafiła już do grona moich ulubionych pisarek i jestem pewna, że nie jest to ostatnia jej książka, którą trzymałam w rękach. Podczas czytania tej pozycji niejednokrotnie czułam ogromne wzruszenie i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że historia Eden oraz Caldera będzie aż tak poruszająca. Pomimo tak wielkiej tragedii, jaką przeżyli bohaterowie, w tej książce nie zabraknie ogromnych pokładów nadziei, wiary oraz miłości. Już dawno nie czytałam tak pięknej historii. Całą serię gorąco polecam! Sama zabieram się tym czasem za czytanie kolejnych książek autorki :)).
Link do opinii
Avatar użytkownika - dzagulka
dzagulka
Przeczytane:2016-06-23, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Jedna z tych książek, która rozbija serce na milion kawałków. Polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - ClaudiaAnn
ClaudiaAnn
Przeczytane:2016-07-04, Ocena: 5, Przeczytałem,
Czasami dostajemy od życia wielki prezent. Drugą szansę, by zacząć wszystko od nowa i oddzielić grubą kreską niemiłą przeszłość. Można stać się kimś zupełnie innym, zmienić swoją przyszłość i odnaleźć szczęście. Ale czy można całkowicie wyrzucić z pamięci to, co było kiedyś? Zawsze będzie się gdzieś czaić w zakamarkach umysłu, wywołując koszmary... Po wielkiej tragedii, jaka wydarzyła się w Akadii, Calder i Eden zostali rozdzieleni Z czasem każde z nich próbuje nauczyć się żyć bez tego drugiego i znaleźć choć namiastkę szczęścia, które kiedyś dzielili. Rozwijają swoje talenty, próbują odzyskać utraconych bliskich. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje odczuwają... A przynajmniej do czasu ich ponownego spotkania. Pierwsza część tej historii nie wywarła na mnie zbyt wielkiego wrażenia, jednak po zakończeniu byłam ciekawa, jak potoczą się dalej losy Caldera i Eden. I już na samym początku muszę przyznać, że było nieco lepiej. Ta książka wywołała u mnie o wiele więcej emocji, niż jej poprzedniczka, szczególnie zakończenie, które było idealnym dopełnieniem opowieści. Tym razem akcja powieści została przeniesiona do rzeczywistości, którą zna każdy z nas. Sekta stała się zaledwie wspomnieniem, które prześladowało bohaterów. Miała ogromny wpływ na ich świadomość i postrzeganie świata. Czytelnik miał szansę na powrót do początków tej grupy i okoliczności, w jakich została założona. Jednak na pierwszy plan wysuwały się perypetie Caldera i Eden. Każde z nich próbowało zacząć od nowa i nauczyć się żyć bez tego drugiego. Oboje przez ten czas bardzo się zmienili. Była tylko jedna rzecz, która przetrwała nawet najcięższe próby – ich miłość. Kolejnym ważnym elementem był wątek romantyczny. Przede wszystkim na nim opierała się cała historia. To właśnie uczucia pomogły bohaterom zmierzyć się z traumą przeżytą w Akadii. Targało nimi mnóstwo emocji – tęsknota, rozpacz z powodu złamanego serca, czy w końcu radość z ponownego spotkania. Relacje pomiędzy Eden a Calderem stały się skomplikowane, ale już nie były aż tak burzliwe, jak w poprzednim tomie. Każde z nich stało się dojrzalsze. To samo można powiedzieć o miłości, którą pielęgnowali. Tutaj romans wydawał mi się mniej banalny niż w "Narodzinach odwagi". Podsumowując, "Eden. Nowy początek" to dobra kontynuacja cyklu. Nie jest może żadnym arcydziełem, ale spodobała mi się nieco bardziej niż poprzednia część i co najważniejsze – wywołała więcej emocji. Bohaterowie zmagali się z wieloma przeciwnościami, a w szczególności piętnem, jakie pozostawiły na nich wydarzenia z przeszłości. To przede wszystkim romans, ale porusza także temat sekty i jej wpływu na życie. Część z was zapewne odstrasza ten motyw, jednak jest on ciekawie przedstawiony przez autorkę. Myślę, że powinno spodobać się fanom tak zwanych trudnych miłości.
Link do opinii
Avatar użytkownika - reading-mylove
reading-mylove
Przeczytane:2016-06-17, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Po przeczytaniu ,,Calder. Narodziny odwagi" nie mogłam się wprost doczekać, żeby zacząć czytać kolejną część. Mam tę przyjemność, że dostałam książkę przedpremierowo, więc mogę zaspokoić swoją ciekawość już dzisiaj (a w pewnym stopniu też Waszą). Biorąc ją do ręki miałam mnóstwo pytań. Czy Eden i Calder będą razem? Czy się odszukają? Czy znajdą szczęście? Eden przez przypadek trafia do domu bogatego jubilera - Felixa, który wraz ze swoją pokojówką otacza ją nie tylko troską, ale też ojcowską miłością. Eden przyzwyczaiła się do życia w nowych warunkach i zaczyna uczyć wnuczkę Felixa gry na fortepianie. Calder walczy z demonami przeszłości, które zatruwają mu życie, a pomaga mu w tym Xander. Zarówno Eden, jak i Calder myślą, że to drugie nie żyje. Czy ich drogi się znów połączą? Jeśli tak to, co się stanie? Czy będą potrafili znów żyć razem i odnajdą się w nowym świecie? Myślałam, że dostanę zawału, kiedy przeczytałam ,,3 lata później". Pomyślałam, ze wszystko skończone i bohaterowie na pewno nie będą razem. Strasznie byłam rozżalona, dopóki nie zaczęłam czytać dalej, a Mia Sheridan potrafi grać na emocjach czytelnika. Calder i Eden, na szczęście, odnajdują się dopiero w połowie książki, z czego bardzo się cieszę (już myślałam, ze będę musiała przeczytać 300 stron i dopiero na ostatniej stronie spotkają się np. w jakimś sklepie). Narracja również prowadzona jest dwutorowo, tak jak w poprzedniej części, co powoduje, że wcielamy się w sytuację i Caldera, i Eden i poczuć ogromne cierpienie i niewysłowiony ból po stracie osoby, którą kochali całą duszą i całym sercem. Koniec lektury także przypadł mi do gustu. Autorka oprócz wątku miłosnego, dodała elementy sensacyjne i troszeczkę kryminalne, które podkręcają napiętą atmosferę. Cieszę się, że znów mogłam znaleźć się w świecie Eden i Caldera. W świecie,w którym miłość jest tak pięknie pokazana. Czysta, niewinna, silna, wyrozumiała, która pozwala przetrwać najcięższe chwile rozpaczy. Miłość ta potrafi też przebaczać, potrafi być wyrozumiałą. Niejedno małżeństwo mogłoby się wiele nauczyć od dwójki naszych bohaterów, którzy tworzą bardzo dojrzały związek oparty na szczerości i szacunku. ,,Eden. Nowy początek" to piekna opowieść o miłości silniejszej niż śmierć i o nadziei, która trzyma przy życiu. Gorąco polecam! Premiera książki - 3 sierpnia 2016 roku! http://reading-mylove.blogspot.com/2016/06/przedpremiera-mia-sheridan-eden-nowy.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - dona
dona
Przeczytane:2017-02-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Reklamy