Przez głębię do gwiazd

Wydawnictwo: Poligraf
Data wydania: 2021-03-10
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788381593922
Liczba stron: 200
Język oryginału: polski

Ocena: 2.67 (3 głosów)

Adam Kostrzewski, pseudonim literacki Adam Koss. Mieszka i pracuje w Łodzi. Podróżnik, sportowiec, płetwonurek, który każdą wolną chwilę przeznacza na poznawanie głębin morskich. Z wielkim zapałem podgląda tajemniczy podwodny świat. Osiągnął najwyższy stopień w nurkowaniu głębinowym. Gdyby nie ta pasja, powieść "Przez głębię do gwiazd" nigdy by nie powstała. Książka jest debiutem literackim autora.

Dwaj przyjaciele postanawiają spenetrować głębię Oceanu Atlantyckiego w okolicach Wysp Kanaryjskich i poszukać tajemniczej góry. Wynajmują odpowiedni statek i uporczywie trenują, aby w końcu podjąć próbę zejścia na głębokość dwustu metrów. Podczas kolejnych zanurzeń spotykają żarłacza tygrysiego. Ludojad usilnie próbuje ich przestraszyć i zniechęcić do schodzenia głębiej, ale mu się nie udaje. Kiedy osiągają niewiarygodną głębokość dwustu pięćdziesięciu metrów, przestają panować nad sytuacją, a w konsekwencji przedostają się w zupełnie inne miejsce. Autor przenosi historię z głębin morskich do nieznanego świata, akcja przyspiesza, a kosmiczne przygody nie pozwalają się oderwać od kolejnych stron.

Adam Koss potrafi zainteresować czytelnika i przykuć jego uwagę, między innymi dzięki zdolności tworzenia wyrazistych bohaterów. Doskonale panuje nad fabułą i dba o szczegóły przy konstruowaniu akcji. Obiecuje, że książka jest tylko pierwszym tomem serii.

Tagi: Fantasy

Kup książkę Przez głębię do gwiazd

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Przez głębię do gwiazd

"Przez głębię do gwiazd" to debiutancka powieść Adama Kostrzewskiego po którą zdecydowałam się sięgnąć z ciekawości, gdyż polscy autorzy potrafią pisać naprawdę genialnie. Adam Koss, bo taki pseudonim literacki przyjął autor, zdecydował się na gatunek, za którym osobiście nie przepadam i nie sięgam po niego zbyt często. Fantastyka jest specyficzna i często mnie męczy, jednak tym razem tak się nie stało.
Książka napisana została w bardzo przejrzysty sposób, a język jest prosty i dostępny dla przeciętnego czytelnika. Zdecydowanie z przeznaczeniem zarówno dla młodszych czytelników, jak rownież dla dojrzałych osób, które z przyjemnością sięgają po ten gatunek, ale idealnie nadaje się także dla tych, którzy do gatunku chcą się dopiero przekonać.
Niewinnie zaczynająca się historia, gdzie nurkowie z dnia na dzień pogłębiają swoje dokonania w głębokości nurkowania a oceanie Atlantyckim, napotykają żarłacza tygrysiego, który w dziwny sposób pływa wraz z nimi. Aż nadchodzi dzień, gdy wszystko się zmienia, a głębokość ich zanurzenia przekracza wszelkie wyobrażenia i możliwośći. Ludojad mimo usilnych prób nie zniechęcił ich do schodzenia niżej, co skutkuje odnalezieniem się w kompletnie innej rzeczywistości, gdzie nic nie jest takim, jakim poczatkowo się wydawało. Znajdują się w innym świecie, w którym dominuje technologia.
Książka zdecydowanie przypadła mi do gustu i z wielką chęcią sięgnę po dalsze losy bohaterów, których niezwykle polubiłam.
Minusem dla mnie okazało się zakończenie, które zostało wręcz urwane w połowie akcji, co dla mnie jest nieco frustrujące. Osobiście wolę, gdy zakończenie trzyma w napięciu, ale nie urywa akcji.
Książka nie jest długa i czyta się ją bardzo szybko. Dodatkowym jej atutem jest podział na krótkie rodziały, co rodziela akcję i nie powoduje zagubienia czytelników. Mimo, iż autor przenosi nas w inny świat, nie wprowadza do książki haosu, a całość akcji w dalszym ciągu dla czytelnika jest kalrowna. Zdecydowanie mogę tą książkę z czystym sumieniem polecić każdemu.

Link do opinii
Avatar użytkownika - patrycjalukaszyk
patrycjalukaszyk
Przeczytane:,

Debiut literacki Kossa zainteresował mnie tematyką - w końcu tak nietypowe połączenie morza i kosmosu, przejście od marynarskich opowieści do s-f? Opis brzmiał intrygująco... I niestety w tym wypadku na tym się skończyło.

Akcja powieści krąży wokół dwóch nurków, którzy zgłębiając sekrety Oceanu Atlantyckiego, natrafiają na tajemniczą, podwodną piramidę i strzegącego jej wielkiego rekina. Po kilku próbach udaje im się dostać do budowli, która okazuje się być wrotami prowadzącymi do innego świata.

Problemów od razu pojawia się sporo. Sama reakcja bohaterów na poszczególne zdarzenia, w szczególności na coś tak szalonego, jak przedostanie się na inną planetę jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. Nie ma w nich ani odrobiny zaskoczenia, strachu czy zastanowienia nad realnością tego, co się dzieje. Przyjmują wszystko jak gdyby nigdy nic i od razu zaczynają doskonale się bawić w nowym otoczeniu, jakby to był zwykły wypad za miasto, a nie w kosmos. Zresztą już pomijając ten moment - w czasie jakichkolwiek innych wydarzeń mężczyźni wydają się być bardziej skupieni na komentowaniu po raz 10 posiłków, lub nieco żenującym taksowaniu i opisywaniu walorów płci przeciwnej, niż na tym, co faktycznie jest istotne.

Zresztą samej fabuły również nie ma tu wiele. Większość książki to opisy mechanizmów, technologii, prostych, codziennych wydarzeń. Widać, że autor faktycznie wiedzę marynistyczną posiada i dobrze się w tym czuje, za co mały plusik daję, ale nie na tym ma się opierać książka przygodowa. Powinna tam być... no właśnie przygoda. A zaczyna się coś dziać dopiero pod koniec, nie jest to zbyt pasjonująco opisane (głównie strzelanie i znowu technologiczne frazesy, bez większej fantazji). Niestety, książka jest po prostu nudna, a w dodatku to, co miało jakiś tam potencjał na uratowanie fabuły, urywa się w środku akcji jako furtka do kolejnej części. 

Nie wiem, czy będę chciała przeczytać ciąg dalszy, nie czuję się zainteresowana tym, co się działo. Niestety, był to dla mnie bardzo duży zawód i zmarnowany pomysł, który mógł być ciekawy. Mam nadzieję, że jeśli będzie kolejny tom, to bardziej przemyślany i udany. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - mysilicielka
mysilicielka
Przeczytane:2021-05-02, Ocena: 1, Przeczytałam, 12 książek 2021,

Dwóch przyjaciół płetwonurków bada okolice Wysp Kanaryjskich. Odnajdują tajemniczą górę przypominającą egipską piramidę, wokół której pływa żarłacz tygrysi. Drapieżnik zachowuje się w dziwny sposób, jakby zachęcał bohaterów do jeszcze głębszych podróży. Za którymś z kolei podejściem panowie przekraczają magiczną granicę i nagle znajdują się w zupełnie innym świecie...

Nie spodziewałam się wiele, a dostałam jeszcze mniej. Mogła z tego wyjścia dobra fantastyczna historia w klasycznym stylu. Przecież w "Wehikule czasu" Herberta George'a Wellsa albo w "Zaginiony świecie" Arthura Conana Doyle'a bohaterowie też odnajdują w rzeczywistym świecie jakąś granicę, po przekroczeniu której odkrywają inny kosmos. Co u Kossa poszło nie tak?

Żeby czytelnik uwierzył w wydarzenia fantastyczne, musi najpierw uwierzyć w prawdziwość bohaterów i świata, w którym żyją. Niestety tutaj lektura od początku "odpychała" mnie od siebie. Początkowo przyjaciele kilkukrotnie nurkują, wynurzają się, rozmawiają z załogą - nie ma w tym niczego ciekawego, mozolnie przebijamy się przez opisy mało znaczących wydarzeń. W wodzie pojawia się rekin, co najwyraźniej było najnormalniejszą rzeczą na świecie, skoro bohaterowie nijak na niego nie reagują, nawet kiedy zwierzę dosłownie ociera się o nich. 

Rozdziały są przeładowane specjalistycznym marynistycznym słownictwem z przypisami do każdego trudnego słówka. Postacie są papierowe, a rozmowy pomiędzy nimi brzmią nienaturalnie, emocje mają zastępować zbyt często występujące wykrzykniki albo wyrażenia typu "w mordę jeża!".

Skoro do tej pory było źle, to może ci kosmici wprowadzą trochę zamieszania? Niestety... Nazywają siebie olbrzymami, wyglądają zupełnie jak ludzie, posiadają zaawansowaną technologię i to w zasadzie wszystko, co zapamiętałam. Miles, pierwszy napotkany przedstawiciel obcego gatunku, zabiera bohaterów na wycieczkę, a oni cieszą się z tego jak dzieci. No dajcie spokój!

Nawet stan techniczny książki zasługuje na minusa. Po jednym czytaniu strony są pofalowane, a okładka wygięta. Oj, nie polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - nata5551
nata5551
Przeczytane:2021-03-24, Przeczytałam, Mam, Czytam Pierwszy,

Książka fantasy o dwóch nurkach, którzy trafiają do innego świata. Nie jest w moim stylu, jednak czyta się ją przyjemnie. To książka dla ludzi lubiących fantastykę i jej klimaty. Mimo że nie lubię tego typu książek to przeczytałam ją z ogromnym zainteresowaniem.

Link do opinii

Po opisie miałam nadzieję na dobrą i wciągającą książkę, ale niestety się zawiodłam. Już od samego początku brakuje akcji, która zachęcałaby do lektury. Dopiero pod koniec zaczyna się coś dziać, ale i to nagle zostaje przerwane i dalszego ciągu dowiemy się w kolejnym tomie. Ogólnie pomysł na historię był ciekawy, ale z wykonaniem poszło znacznie gorzej.

Bardzo na początku raziły mnie też przypisy. Z jednej strony były przydatne, bo wyjaśniały wiele pojęć, których nie znałam, ale z drugiej strony też zniechęcały do lektury, bo miałam wrażenie, że sięgam po książkę naukową, a nie zwyczajną powieść, którą czyta się dla przyjemności. O wiele lepiej sprawdziłby się słowniczek na końcu.

Nie brakowało tutaj opisów technologii i niektórych postaci. Jednak autor zapomniał o tym, by napisać więcej o miejscach, w jakich znajdują się bohaterowie. Bez tej narracji trudno było mi się wciągnąć w tę historię i poczuć klimat książki.

Raczej do tej książki już nie wrócę. Brakuje tutaj obiecanej przygody, wciągającej akcji i świata, który chciałoby się poznawać.

Link do opinii

Głębia oceanu kryje tajemniczą górę wyglądającą jak piramida Cheopsa. Płetwonurkowie wyruszają w podwodną wyprawę, by dowiedzieć się czegoś o tym niezbadanym obiekcie. Nikt nie wie czym jest ta góra i jakie sekrety może kryć. Do momentu w którym bohaterom udaje się zejść dwieście metrów pod wodę byłam całkiem zaciekawiona i zastanawiałam się, jak akcja może się potoczyć, ale później... to co się dzieje, to jest jakiś kosmos, w negatywnym tego słowa znaczeniu.

 

Honeyman i Doktorek przenoszą się do świata o jakim im się nie śniło i zaczyna się główny wątek. Bohaterowie są wrzuceni na głęboką wodę tzn. wojnę między światami. I nie byłoby w tej historii nic złego, gdyby nie to, że zachowują się jak dzieci. Spodziewałam się raczej wielkiej dezorientacji, przerażenia, ale gdzie tam... Zabawa na całego... No nie wierzę po prostu. Bardzo dużym minusem są dla mnie dialogi, które z założenia chyba miały być śmieszne, ale są co najwyżej infantylne. Momentami mam wrażenie, że książka była pisana dla dziecka, po chwili zaś dla dorosłego. Nie kupuję tego.

 

Do samego końca byłam przekonana, że cała historia okaże się jedynie snem jednego z bohaterów... co więcej, nawet wyobraziłam sobie to zakończenie i byłam święcie przekonana, że tak właśnie będzie. Moja wersja brzmi mniej więcej tak: Wyławiają Doktorka, ocucają go i on opowiada o tym podwodno-podniebnym świecie i biorą go za wariata. Koniec. Ale nie... W jakże wielkim błędzie byłam! Historia nie dość, że poszła w zupełnie inną stronę, to jeszcze kończy się w połowie akcji. Niestety porażka.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Bez opamiętania
Paulina Wysocka-Morawiec
Bez opamiętania
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy