Tak Cię straciłam

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2019-04-03
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381255042
Liczba stron: 416
Tytuł oryginału: How I lost you
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgård

Ocena: 5.09 (11 głosów)

Powiedzieli jej, że zabiła własne dziecko. Odkupiła winy.

Co, jeżeli kłamali..?

Zaufała niewłaściwym ludziom.

Emma wychodzi ze szpitala psychiatrycznego. Ma nową tożsamość. Niewiele pamięta z okresu poprzedzającego jej zamknięcie w ośrodku. Jak tam trafiła? Bliscy, policja, lekarze, wszyscy mówią, że Susan – tak miała wtedy na imię – zabiła Dylana. Swojego syna. Miał trzy miesiące.

Teraz, gdy Emma próbuje zacząć nowe życie, mroczna tajemnica sprzed lat przypomina o sobie szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Pewnego dnia otwiera list zaadresowany na swoje dawne nazwisko. Jest w szoku. W środku jest zdjęcie chłopca. Ma na imię Dylan.
Co zrobi, by odzyskać swoje dziecko?

Czy ma uwierzyć, że jej syn nie żyje? Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Komu zależało, by obwinić ją o tą przerażającą zbrodnię? Co, jeżeli tej zbrodni nie było? Emma musi cofnąć czas i dowiedzieć się, co tak naprawdę zdarzyło się przed laty. Może ufać tylko sobie.

Tagi:

Kup książkę Tak Cię straciłam

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Tak Cię straciłam

Avatar użytkownika - mojemisiowelove
mojemisiowelove
Przeczytane:,

Książka godna polecenia, dawno nie czytałam thrillera, który mnie tak wciągną i na końcu nie rozczarował. Jednym słowem polecam :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - yerba
yerba
Przeczytane:,

Kobieta przez trzy lata leczy się w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, po tym, jak zamordowała własnego synka. Nic nie pamięta, ale wszyscy wokoło twierdzą, że zabiła. Wychodzi ze zmienionymi danymi osobowymi, ma rozpocząć życie od nowa. Niestety, ktoś nie pozwala jej zapomnieć, a wręcz prowokuje do tego, aby ją przekonać, że syn żyje. Czy to prawda? Kto tak naprawdę kłamie, a kto mówi prawdę? 


 "Tak cię straciłam" zaczyna się słabo, ale z czasem powieść nabiera tempa, a zakończenie zaskakuje. Ciekawa opowieść o tym, że miłość do dziecka zawsze pozostaje w matce, a tęsknota nigdy nie mija, mimo że "zabiła" swoje dziecko. Autorka opowiedziała historię o ludziach, którzy noszą w sobie tajemnice i żyją w rozdarciu. W tej historii nic nie jest oczywiste, mało tego. Autora steruje tak opowieścią, że z niecierpliwością oczekujemy tego, co ma się wydarzyć. Ta książka ma kila warstw - psychologiczną, obyczajową i społeczną. Każda jest ważna. Widzimy tutaj kobietę żyjącą z piętnem, osądzoną przez sąd, osądzoną przez ludzi, których nowe imię i nazwisko nie przynosi ulgi i bezpieczeństwa, tym bardziej, że jest ktoś, kto ciągle ją prowokuje do wspomnień i konfrontacji z tym, o czym próbuje zapomnieć. 


 "Tak cię straciłam" jest opowieścią, której akcja dzieje się dwutorowo w czasie. Jest to wręcz wskazane, kiedy autorka oszczędnie dozuje nowe fakty z przeszłości. Warto sięgnąć po lekturę, która zaskakuje w kilku momentach i wzbudza do refleksji. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2019-04-04, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Choć pogodziłam się z tym, co zrobiłam, nie oczekuję wybaczenia. Wiem, że nigdy nie wybaczę sobie samej."

Wbrew pozorom prawda nie zawsze jest jednoznaczna i klarownie przejrzysta, nawet dla osoby, która była naocznym świadkiem danego wydarzenia, a co dopiero dla osoby, która na skutek dramatycznych przeżyć częściowo straciła pamięć i pozostaje jej zaufać relacjom innych. A jeśli bliscy i przyjaciele znają tylko kilka z wielu odcieni prawdy, czy można w oparciu o ich słowa przyjmować, że taki był faktyczny przebieg wypadku, przyjąć konsekwencje własnych czynów, zmierzyć się z wyrzutami sumienia, odpokutować za winy i starać się budować nową tożsamość, nadać sens dalszemu życiu?

Autorka porusza w powieści wiele aspektów relacji z innymi ludźmi, stopnia ufności wobec ich życzliwości, przyjaźni i miłości, skłania do zastanowienia, czy jesteśmy w stanie w pełni poznać drugą osobę. Podobał mi się pomysł na intrygę, z jednej strony wszechobecny i powtarzający się, z drugiej cechujący się indywidualizmem i odrębnością. Mniej już przekonała mnie jakość nici użytych do uszycia intrygi, kilka elementów wydawało się zbyt naciąganych i przejaskrawionych, brak realności przeszkadzał w intensywnym wpływaniu na wyobraźnię czytelnika. Przykładowo psychologiczna oprawa portretu matki starającej się wyjaśnić, co tak naprawdę stało się z jej trzymiesięcznym synkiem, z okrojoną paletą skrajnych emocji towarzyszących utracie dziecka. Nie chodzi o to, że kluczowa postać miała wpadać w ekstremalną rozpacz, nawet cztery lata po fatalnym zdarzeniu, ale nie do końca rozumiałam zachowania bohaterki nazbyt ulegającej wpływom chwilowych uczuć, niekoniecznie ukierunkowanych w dobrą stronę. I choć thrillerowi brakuje nieco esencjonalności, to jednak mknie się po jego stronach. Równomiernie rozkłada napięcie, utrzymuje uwagę odbiorcy, kumuluje akcję w dobrych momentach, nadaje dynamiczne rytmy. Niektóre elementy fabuły cechują się łagodną przewidywalnością, ale za to inne potrafią zaskoczyć i zachęcić do snucia interpretacji, a o to głównie chodzi w budowaniu napięcia i niecierpliwości poznawania.

Emma Cartwright, skazana za nieświadome zabicie synka Dylana, odsiedziała już karę, teraz od pięciu tygodni próbuje ułożyć swoje życie na nowo, zrywa dawne znajomości, nawet z rodziną, zmienia tożsamość i miejsce zamieszkania. Jednak ktoś nie pozwala na zapomnienie bolesnych faktów, drobne złowrogie incydenty odgrzebują wyrywkowe wspomnienia, odświeżają rany i zmuszają kobietę do stawienia czoła demonom przeszłości. Wraz z pomocą nowej przyjaciółki i mocno zainteresowanego sprawą dziennikarza, Emma rozpoczyna własne dochodzenie. Czy za zabójstwem dziecka kryje się jedynie jej depresja poporodowa? Kilka kawałków układanki życia nie chce wskoczyć na właściwe miejsce, pomimo oficjalnej wersji zdarzeń, zatwierdzonej przez męża, lekarzy, policję i sąd. Jakie kłamstwa wypełzają na światło dzienne i jak sobie z nimi poradzić? Dlaczego trzeba cofnąć się do faktów sprzed niemal trzydziestu lat? Co najbardziej przeraża w tej historii, czym szokuje, a czym zadziwia?

bookendorfina.pl

Link do opinii

Kolejna dobra książka w tym miesiącu zasiliła moją biblioteczkę. Tym razem thriller, który nie pozwala się odłożyć nawet na chwilę.

Matka skazana za zabójstwo własnego dziecka wychodzi na wolność. Próbuje zacząc żyć normalnie lecz zaczyna dostawać coraz więcej dowodów na to, że jej synek żyje. Zaczyna się szaleńcza pogoń za prawdą lecz bohaterka musi uważać komu ufać. 

Książka wciąga od pierwszej strony tak samo jak wszystkie poprzednie powieści tej autorki. Polubiłam jej styl pisania i czekam na kolejną tak dobrą historię.

Link do opinii

Po kilkuletnim pobycie w zakładzie psychiatrycznym, Susan wychodzi na wolność. Wydaje się, że kobieta uporała się z przeszłością, a nowa tożsamość pozwoli jej rozpocząć wszystko od początku. Ale ktoś postanawia namieszać Susan w głowie, sugerując, że dokonana przez nią zbrodnia nigdy nie miała miejsca…

Z twórczością Jenny Blackhurst spotkałam się już wcześniej, przy okazji lektury powieści “Zanim pozwolę ci wejść”. Bardzo dobrze wspominam tamtą książkę i liczyłam na to, że i tym razem nie zawiodę się na stylu i wyobraźni pisarki.

„Tak cię straciłam” rozpoczyna się dość powoli i raczej spokojnie. Choć zapowiada się dobrze, to jednak nie od razu wydarzenia nabierają rozpędu. Narracja jednak jest na tyle interesująca, a język autorki tak lekki i przyjazny, że czyta się dobrze i nawet nie zauważa, kiedy mijają kolejne strony, a akcja zaczyna się toczyć w zawrotnym tempie. W ten sposób, stopniowo wprowadzając nas do świata Susan, zapoznając z przeszłością, dając do zrozumienia, jak niewiele jeszcze wiemy, Blackhurst wyostrza nasz czytelniczy apetyt i pozwala, by buzowało w nas napięcie.

A jak to bywa w przypadku dobrego thrillera, nie mogło się obyć bez kilku niezbędnych elementów- mrocznej przeszłości, skrywanych tajemnic, niepokojących bohaterów, zwrotów akcji i uczucia, że to tylko cisza przed burzą, a wszystko zmierza w kierunku nieznanego i niewyjaśnionego. Tym razem również nie zabrakło w powieści tych elementów, dzięki czemu rzeczywiście podczas lektury możemy poczuć olbrzymią ciekawość, lekki niepokój oraz konieczność podążania za autorką w celu rozwiązania zagadki. Bo dopiero kiedy wszystkie składniki układanki znajdą się na swoim miejscu, czytelnik może się przekonać, że ta lektura warta jest poświęconego jej czasu i wypada wyjątkowo dobrze na tle obiecywanych, a jednak dość mdłych thrillerów, które zalewają rynek każdego dnia.

„Tak cię straciłam” to dobrze zaplanowana, gruntownie przemyślana i świetnie spisana historia, w której ciężko do czegokolwiek się przyczepić. Z jednej strony bowiem autorka bazuje na sprawdzonych technikach, opierając się na sekretach i pokazując, jak wpływają one na życie bohaterów, wykorzystuje mroczną przeszłość, a książkowe postacie obdarza zestawem bardzo nieprzyjemnych cech. Z drugiej zaś strony Blackhurst wprowadza do książki kwestie, które uderzają w czytelnika z innego powodu, nadając całości realizmu, skłaniając nas do refleksji i konieczności zajęcia stanowiska wobec opisywanych wydarzeń.

Duże znaczenie w przypadku tego typu historii ma niewątpliwie sposób ich przedstawienia. A czy można mocniej podziałać na wyobraźnię czytelnika, niż decydując się na relację z pierwszej ręki? Wydarzenia poznajemy oczami Susan, bohaterka opowiada także o swoich odczuciach. Dzięki temu całość nabiera charakteru, wydaje się bardziej emocjonalna, przypomina mroczny dziennik. Moim zdaniem pierwszoosobowa narracja zwiększa wartość thrillerów, sprawiając, że wyczuwalne napięcie jest większe, a opisywane sceny zdają się bardziej autentyczne.

Ważną rolę odgrywają w tej opowieści również bohaterzy, zarówno Ci z pierwszego planu, jak i postacie pozostające w tle. Każda z nich została skonstruowana w taki sposób, że pod odpowiednim kątem możemy dostrzec w nich nas samych. Nie zawsze będzie to przyjemne odczucie, ale kto z nas nie ma nic na sumieniu?

„Tak cię straciłam” to przekonująca i niepokojąca historia, która mogłaby się wydarzyć. Czy masz odwagę się z nią zmierzyć?

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2019-04-29, Ocena: 5, Przeczytałam,

Któż mógłby być tak okrutny, by wrobić matkę w zamordowanie własnego dziecka? A która matka dałaby sobie wmówić, że zabiła swoje dziecko? Problem w tym, że Susan niczego z tego dnia nie pamięta. 

 

Po czterech latach spędzonych w zakładzie zamkniętym, kobieta wychodzi na wolność i próbuje normalnie żyć. 


Jednak komuś zależy by nie zapomniała o popełnionej zbrodni przesyłając zdjęcie podpisane imieniem jej syna i należące do niego rzeczy. Czy ktoś chce ją tak okrutnie ukarać, czy może daje jej sygnał, że Dylan żyje? 

 

W wyjaśnienie sprawy angażują się jej jedyna przyjaciółka Cassie i dopiero co poznany redaktor, Nick Weshley. Tylko czy uwierzą Susan, że za śmiercią jej synka kryje się coś więcej? I komu tak naprawdę może zaufać?

 

Przeszłość, której nie jest świadoma okazuje się mieć ogromny wpływ na jej życie. Czy zdoła odkryć prawdę o synku i sobie samej? 

 

Książka bardzo wciągająca i od samego początku niesamowicie ciekawiło mnie rozwiązanie zagadki. I choć samo zakończenie odebrałam jednak jako nieco przekombinowane, całość oceniam bardzo pozytywnie.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Pokaż wszystkie recenzje