Jak być twórczą partnerką - premiera

Autor: slk
News - Jak być twórczą partnerką - premiera

Czy życie małżeńskie może być fascynującą, pełną pasji przygodą? 

 

Być twórczą partnerką swego męża, jego najlepszą przyjaciółką i niezastąpioną pomocą, a równocześnie nie zaniedbać rozwoju osobistego, własnych pasji, pracy zawodowej – to poważne wyzwania dla współczesnej kobiety. Czy potrafimy pogodzić te role? Czy chcemy szukać nowych rozwiązań różnych sytuacji, które niesie życie? 

 

Linda Dillow w książce Twórcza partnerka znakomicie prezentuje obraz małżeństwa, podnosząc rolę żony i matki do poziomu pełnego godności i znaczenia. W praktycznych przykładach, z dużą dozą poczucia humoru, podsuwa kobietom twórcze pomysły, które mogą wprowadzić w życie małżeńskie i rodzinne pełnię pasji, radości i zadowolenia. Dziś prezentujemy premierowy fragment książki, której patronuje redakcja serwisu Granice.pl - wszystko o literaturze: 

 

Gdy załadowanym po brzegi samochodem jechaliśmy krętą drogą w górę, spostrzegliśmy nagle ogromną ciężarówkę toczącą się w naszym kierunku. Mocno skręcając w prawo, Jody wyminął ciężarówkę, lecz podczas tego manewru nasz samochód wylądował w rowie. Gdy próbowałam odzyskać równowagę, przed moimi oczyma przewinęły się wydarzenia ostatnich dni. Ślub i dwa wspaniałe dni spędzone nad rzeką. Typowo wiejskie, bardzo romantyczne miejsce. Duży kominek, balkon z widokiem na rwącą rzekę i... chwile spędzone z dopiero co poślubionym mężem. Bardzo chciałabym zostać na zawsze na farmie Hawthorne, nad rzeką. Ale na taki luksus, będąc studencką parą, nie mogliśmy sobie pozwolić. Dwa noclegi to było wszystko, na co pozwalał nasz dwustu dolarowy miesięczny budżet. Aby przedłużyć naszą podróż poślubną, postanowiliśmy kontynuować ją z namiotem. Błąd numer jeden! Ani ja, ani Jody nigdy nie biwakowaliśmy. A teraz z namiotem, śpiworami i żywnością wylądowaliśmy w rowie! Usiadłam za kierownicą, a Jody popychał samochód. Jakoś udało nam się wyjechać. Po drodze znaleźliśmy ładny, położony na uboczu kemping i rozpoczęliśmy zmagania z namiotem. I to miało być zabawne?


Zupełnie wyczerpani, zasnęliśmy bardzo szybko po to tylko, by w środku nocy obudzić się z powodu deszczu, który stopniowo przeradzał się w istną ulewę. Jako błyskotliwi studenci szybko odkryliśmy w naszym pożyczonym namiocie dużą dziurę. Za późno. Byliśmy już mocno przemoknięci. Cóż za rozkoszny sposób spędzania trzeciej nocy miodowego miesiąca: zwijanie namiotu ociekającego wodą o godzinie pierwszej w nocy! Romans w pełni! Nasze problemy jednak dopiero się zaczynały...


Nad ranem, kiedy zjeżdżaliśmy z góry, złapaliśmy gumę. Ja trzymałam parasolkę, a Jody zmieniał oponę. Potem spojrzał na mnie i powiedział: „Kochanie, myślę, że takie przygody bardzo jednoczą małżeństwo”.


Gdy teraz, mając za sobą te wszystkie lata małżeństwa i będąc matką czwórki dzieci, patrzę wstecz, zdaję sobie sprawę z tego, że ani ja, ani Jody nie mieliśmy wtedy pojęcia o wielu radościach, trudach czy komicznych sytuacjach, które będą nas coraz bardziej ze sobą łączyć. Nie miałam najmniejszego pojęcia, że będę się dopiero uczyła, co to znaczy kochać męża! Nie zdawałam sobie sprawy z wielu negatywnych cech, jakie we mnie drzemały!


Wyszłam za Jody’ego, ponieważ chciałam na zawsze być jego przyjaciółką, kochanką i towarzyszką. Nigdy nie spotkałam kobiety, która zdecydowała się poślubić męża, ponieważ wydawało się jej, że małżeństwo ją unieszczęśliwi. Każda kobieta liczy na spełnienie swoich oczekiwań i na to, że będzie zadowolona ze swojego partnera. Lata mijają i zdarzają się różne rzeczy. Książę zmienia się czasami w nędzną kreaturę, a Kopciuszek w zrzędę. Cudowna więź może się przerodzić w codzienny koszmar.


Większość kobiet, z którymi rozmawiałam, jest niezadowolona ze swojego małżeństwa z trzech powodów. Pierwszy z nich to mąż. Gdyby był bardziej czuły lub zaradny, bardziej pomocny czy w ogóle inny, byłabym taką żoną, jaką powinnam być. Drugim powodem do narzekań są warunki. Gdybym miała większe mieszkanie albo gdybym nie miała tak dużego mieszkania, które wciąż trzeba sprzątać. Gdybym miała dziecko lub gdybym nie miała tak dużo dzieci i oczywiście gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, byłabym lepszą żoną. Trzecie źródło niezadowolenia żony bije z niej samej. Gdybym była inna – piękna, szczupła, utalentowana, inteligentna, bardziej twórcza, bardziej atrakcyjna – byłabym żoną roku. Można jeszcze dodać: Jestem tylko sobą i szara codzienność się nie zmieni. I tu się mylimy.


Podczas czytania tej książki poznasz różne sposoby wpływania na motywacje swojego męża. Otrzymasz rady, które pomogą ci zaakceptować otaczające cię okoliczności i stworzyć plan, dzięki któremu będziesz mogła stać się taką kobietą, żoną i matką, jaką pragniesz być!

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Latarnia z Kiss River
Diane Chamberlain
Okładka książki - Latarnia z Kiss River
Pokaż wszystkie recenzje