Amazonki znad Wisły. Fragment książki „Kobiety wojowniczki"

Data: 2020-01-30 13:55:07 Autor: Sławomir Krempa

Niektóre przekazy historyczne lokują ojczyznę Amazonek właśnie w Polsce, a dokładniej na Mazowszu. To tam w pierwszych wiekach naszej ery owe wojownicze kobiety stworzyły doskonale funkcjonującą społeczność, w której mężczyźni pełnili wyłącznie funkcję reproduktorów. O mazowieckich Amazonkach pisali m.in. król angielski Alfred, mówiący o krainie zwanej Maegeland (Kraj Kobiet), Adam z Bremy, wspominając o terra feminarum – ziemi kobiet, czy Paweł Diakon, kronikarz Longobardów, w VIII stuleciu opisujący walki ich króla Lamissio z wojowniczkami; miało do nich dochodzić na wschodnich krańcach Germanii. Współcześni historycy w przeważającej większości uznają te opowieści za odzwierciedlenie znanego w wielu kulturach, także w krajach muzułmańskich, mitu o kobietach wojowniczkach. A ponieważ zarówno w starożytności, jak i we wczesnym średniowieczu powszechny był pogląd, że państwo Amazonek istnieje naprawdę, tylko nie potrafiono wskazać jego lokalizacji, umieszczano je na obszarach, o których niewiele wiedziano, odległych i spowitych mrokiem tajemnicy. Stąd też wskazanie na Mazowsze, krainę dla mieszkańców zachodniej i śródziemnomorskiej Europy równie egzotyczną jak Afryka. Niewykluczone też, że jakiś średniowieczny dziejopis, zaintrygowany zlatynizowaną nazwą Masovia, dodał do niej literę „A” i tak powstała Amasovia, kraina Amazonek. Historię Amazonek przybliża czytelnikom Iwona Kienzler w książce Kobiety wojowniczki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Bellona. Przeczytajcie:

Obrazek w treści

Amazonki z Masłomęcza

Poszukiwania archeologów potwierdzają, że w tych wszystkich baśniowo brzmiących podaniach i przekazach historycznych może być co najmniej ziarnko prawdy i że kobiety wojowniczki naprawdę mieszkały na Mazowszu. Oto na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w miejscowości Kłoczew (powiat rycki) odkryto gockie cmentarzysko. Samo odkrycie nie było szczególną sensacją; wszak wiadomo, że Goci zawędrowali do tej części Europy między II do IV wiekiem n.e., ale archeologów zastanowił fakt, że na cmentarzysku znajdowały się prawie wyłącznie pochówki kobiece. Jeżeli znajdowano szkielety płci męskiej, byli to chłopcy lub wiekowi starcy, z których w przypadku wojny czy obrony przed najazdem wroga pożytek byłby raczej marny. Jak się okazało, ten osobliwy cmentarz nie był odosobnionym znaleziskiem; podobne cmentarzyska odkryto w Masłomęczu i Weklicach. Tam także większość stanowiły groby kobiet i dzieci, a co dziwniejsze, część ze znalezionych tam kobiecych szczątków miała ślady uszkodzeń ciała charakterystyczne dla wojowników, a nie statecznych strażniczek domowego ogniska. Badacze, doszedłszy do dość oczywistego w tej sytuacji wniosku, że pochowane tam przedstawicielki płci pięknej za życia musiały parać się rzemiosłem wojennym, nazwali żyjącą tam niegdyś społeczność mianem „Amazonek z Masłomęcza”.

Co Amazonki zrobiły z mężczyznami?

Powstało jednak pytanie: co mogło się stać z mężczyznami z tej społeczności, tymi w sile wieku, zdolnymi zarówno do walki, jak i spłodzenia potomków? Dlaczego nigdzie nie znaleziono ich grobów? Pojawiła się nawet hipoteza, że w społeczności tej męskich wojowników grzebano w inny, nieznany jeszcze sposób, np. − jak sugerują niektórzy badacze − wieszając ich zwłoki na drzewach. Inni naukowcy uważają, że odnalezione groby są miejscem spoczynku żon miejscowych kupców, którzy niemal cały rok przebywali w rozjazdach i na szlakach handlowych. Oczywiście, pojawili się też zwolennicy tezy, że owe odkrycia stanowią niepodważalny dowód na to, iż dawne przekazy mówiły prawdę: na ziemiach polskich n a p r a w d ę mieszkały Amazonki.

Nad kwestią ewentualnej obecności kobiet wojowniczek na terenach polskich pochylił się Zdzisław Skrok, archeolog, który zaproponował całkiem przekonujące wyjaśnienie historii o mazowieckich Amazonkach oraz przyczyn powstania tych tajemniczych cmentarzy. Według naukowca nazwa „Mazowsze” nie pochodzi, jak uważali choćby dziewiętnastowieczni historycy, od imienia władcy tej krainy, Mazosa, zwanego też w źródłach z epoki Miecławem, Masławem, Mojsławem czy Miesławem, cześnika Mieszka II, ani, jak chcą inni, od serbskiego słowa mazewo, oznaczającego niziny i łąki, czy też od „mażącej się” gleby. Zgodnie z tą teorią nazwa regionu pochodzi od plemion kaszubskich, zajmujących w epoce brązu obszar na terenach ograniczonych dzisiejszymi miastami: Malbork, Sztum i Kwidzyń. Kaszubi nazwali go tak, by odróżnić go od piaszczystego terenu Wyżyny Kaszubskiej. Z czasem nazwa przeniosła się na teren późniejszego Mazowsza, gdzie występowała owa „mażąca się” gleba, po dziś dzień występująca w dorzeczu środkowej Wisły. Skrok nie zgadza się z żadną wersją pochodzenia tej nazwy, przychylając się jednocześnie do opinii Adama Naruszewicza, osiemnastowiecznego historyka, biskupa i poety, działającego na dworze króla Stanisława Augusta, wywodzącego nazwę tego regionu od Massagetów, ludu przybyłego na te tereny pod koniec IV wieku n.e. Naruszewicz twierdził nawet, że lud ten podbił tereny Podlasia i Mazowsza, a mężczyźni z tego plemienia żenili się właśnie z Amazonkami, o których obecności na terenach Polski historyk był przekonany.

Polskie Amazonki. Wojowniczki z konieczności?

Zdzisław Skrok modyfikuje jednak teorię zaprezentowaną przez Naruszewicza i twierdzi, że wprawdzie Massageci rzeczywiście podbili te tereny, zajmując siedziby bytujących tam wcześniej Gotów, ale mówienie w tym przypadku o wyparciu nie do końca jest uzasadnione. Otóż, według naukowca, wojownicy goccy opuścili Mazowsze i powędrowali nad Morze Czarne, pozostawiwszy nad Wisłą starców, kobiety i dzieci. Oczywiście, mężczyźni mieli zamiar wrócić do swoich domów i rodzin, ale wojny prowadzone na opanowywanych przez nich terenach i nierzadko nowe związki, w które wchodzili z kobietami na zdobytych obszarach, skutecznie odwlekały moment powrotu do matecznika. Tymczasem ich pozostawione nad Wisłą partnerki, matki i siostry musiały sobie jakoś radzić, a przede wszystkim skutecznie bronić zajmowanego przez siebie terytorium. Nic więc dziwnego, że zniecierpliwione nieobecnością mężów, braci i ojców kobiety stworzyły w końcu własną, matriarchalną społeczność, a nawet nauczyły się władać bronią, by móc skutecznie odpędzić od swoich siedzib potencjalnych wrogów. A stąd już tylko krok do legendy o Amazonkach.

Hipoteza polskiego archeologa znajduje potwierdzenie w historycznych źródłach, a konkretnie w dziele O pochodzeniu i czynach Gotów pióra Jordanesa, historyka i pisarza rzymskiego, żyjącego w VI wieku n.e., który sam miał gockie korzenie. Według niego, gdy po śmierci jednego z władców Gotów „jego wojsko pod wodzą jego następców pociągnęło na wyprawę do innych krajów, pewien sąsiedni szczep próbował uprowadzić do niewoli kobiety gockie. Próba spełzła na niczym. Nauczone bowiem postępowania przez swoich mężów niewiasty stawiły bohaterski opór, przepędzając sromotnie napastników. Osiągnąwszy tak poważne zwycięstwo, nabrały jeszcze większej otuchy. Zachęcając się nawzajem, chwytają za broń i powołują na stanowisko naczelniczek dwie urodziwe i śmiałe niewiasty: Lampeto i Marpezję. Troszcząc się zarazem o obronę swoich ziem i dążąc do grabieży ziem cudzych, naczelniczki rzucają losy w sprawie podziału obowiązków. Zgodnie z wynikiem losowania Lampeto zostaje na straży granic ojczystych, Marpezja zaś gromadzi oddziały niewiast i wiedzie nowy rodzaj wojska do Azji”. Jordanes opisał też sposób, w jaki gockie Amazonki poradziły sobie z kwestią przyrostu naturalnego, zapobiegając ewentualnemu wymarciu swojej społeczności: „W obawie by nie przerzedzić swych szeregów z braku potomstwa, oddawały się mężczyznom z sąsiednich plemion. Spotkania urządzano raz do roku. Kiedy zaś mijało dwanaście miesięcy i obie strony wracały w tym samym dniu po to samo, ojciec zabierał noworodka płci męskiej, każdą dziewczynkę natomiast matka miała obowiązek wychować na wojowniczkę”. Zgodnie z teorią Skroka goccy mężczyźni już nigdy nie pojawili się na Mazowszu, a powrót nad Wisłę skutecznie uniemożliwił im najpierw najazd Hunów, a potem wkroczenie wspomnianych Massagetów, którzy opanowali dawne gockie siedziby i wzięli sobie miejscowe kobiety za żony. W ten sposób położyli kres społeczności Amazonek.

Historia Tomyris

Dla Massagetów widok przedstawicielek płci nadobnej, sprawnie posługujących się bronią, nie był niczym niezwykłym; wszak jeśli wierzyć Herodotowi, ich kobiety także były wojowniczkami. Zdaniem greckiego historyka kobieta z tego plemienia, a konkretnie władczyni Massagetów, Tomyris, pokonała niezwyciężonego wcześniej króla Persów, Cyrusa Wielkiego. A wszystko zaczęło się dość niewinnie: od propozycji małżeństwa, jaką władca złożył Tomyris. Ona jednak dobrze wiedziała, że królowi wcale nie chodzi o nią, ale o przejęcie władzy nad jej ludem, dlatego nie przyjęła oświadczyn. Zresztą jako że w tym czasie Persowie prowadzili wojnę ze Scytami, sprzymierzeńcami Massagetów, ślub z Cyrusem oznaczałby przymierze z nim, a Scytowie, dotychczasowi sojusznicy, mogliby stać się wrogami ludu, którym władała królowa.

Odmowa uraziła jednak męską dumę króla Persów, który, idąc za radą władcy sprzymierzonych z nim Lidów, postanowił pokonać nieprzyjaciela podstępem. Przygotowawszy w obozie swoje najsłabsze siły oraz wystarczająco dużo jadła do wyprawienia wystawnej uczty, Cyrus wraz z głównymi siłami wycofał się za rzekę (dziś to Syr-daria w Uzbekistanie). W tym czasie Scytowie wraz z Massagetami napadli na obóz, praktycznie bez walki pokonując stojące tam wojska. Po bitwie, syci chwały, urządzili sobie wystawną ucztę, korzystając ze znalezionej w obozie tłustej baraniny i miodu, po czym pokotem posnęli. Na to tylko czekał Cyrus ze swoimi wojskami: uderzył na niespodziewających się niczego Scytów i Massagetów. Jak łatwo się domyślić, większość z nich została zabita, ale część wojowników, w tym syn Tomyris, trafiła do niewoli. Władczyni, dowiedziawszy się o wszystkim, bezzwłocznie wysłała do króla Persów posła, który w jej imieniu poprosił o uwolnienie syna Tomyris. Tymczasem Cyrus uznał to za doskonałą okazję, by zemścić się na kobiecie, która miała czelność odtrącić jego zaloty, i nie tylko nie uwolnił jej syna, ale kazał go stracić. Gdy wieść o tym niecnym postępku dotarła do królowej, ta poprzysięgła władcy Persów zemstę. Wkrótce miał się przekonać, ile prawdy jest w powiedzeniu: „Nie zna piekło straszliwszej furii niż wściekłość zranionej kobiety”, zwłaszcza matki. Tomyris nie tylko doprowadziła do starcia z Persami, ale tak umiejętnie dowodziła swoimi wojskami, że ich pokonała. A walki były wyjątkowo zacięte: obie strony najpierw zarzuciły się gradem strzał, potem walczyły lancami i nożami, by na koniec prowadzić walkę wręcz. Ostatecznie zwyciężyli Massageci, a większa część wojska perskiego poległa; zginął też sam Cyrus. Tomyris najwidoczniej uznała, że ta zemsta nie jest wystarczająca, gdyż po bitwie „napełniła bukłak krwią ludzką i szukała wśród poległych Persów zwłok Cyrusa; a znalazłszy je, wsadziła jego głowę do bukłaka, lżyła trupa i wyrzekła nadto te słowa: Tyś mnie zniweczył, choć żyję i zwyciężyłam cię w bitwie, boś mego syna podstępem wziął do niewoli; za to ja ciebie, jak ci zagroziłam, krwią nasycę”. Opisane wydarzenia nastąpiły w 529 roku p.n.e.

Mieszko I i Amazonki

Ponoć z Amazonkami miał do czynienia także pierwszy historyczny władca naszego państwa, książę Mieszko I. Tak przynajmniej twierdzi Ibrahim ibn Jakub w swojej relacji z podróży do krajów słowiańskich, odbytej w latach 965–966. Kronikarz, co prawda, nie odwiedził siedziby Piasta osobiście, ale zanotował, że jest to „państwo w krainach Słowian nad morzem, wśród gęstych lasów, przez które wojskom trudno się przedzierać”. Odnotował też, że książę od czasu do czasu potykał się z… Amazonkami. „Na zachód od Burus [leży] Miasto Kobiet” – czytamy w relacji kupca. – „Ma ono ziemie i niewolników, a one [tj. kobiety] zachodzą w ciążę za sprawą swych niewolników. Jeżeli [która] kobieta urodzi chłopca, zabija go. Jeżdżą konno i osobiście biorą udział w wojnie, a odznaczają się siłą i srogością. Powiedział Ibrahim syn Jakuba Izraelita: wieść o tym mieście [jest] prawdą; opowiedział mi o tym Hótto [czyli Otto I, późniejszy cesarz – przyp. I.K.], król rzymski. Na zachód od tego miasta [mieszka] pewien szczep należący do Słowian zwany ludem Weltaba”. Ponieważ wiemy, że „Burus” to Prusowie, a „lud Weltaba”, mieszkający na zachód od siedziby Amazonek, to Wolinianie lub Wieleci, miasta kobiet należałoby szukać w okolicach Gdańska lub Kołobrzegu. Jednak współcześni historycy zgodnie kładą relację Ibrahima między bajki, i to pomimo że kupiec wskazuje samego cesarza Ottona I jako źródło informacji. Władca prawdopodobnie święcie wierzył w to, co mówił, ale historia o Amazonkach grasujących na Pomorzu jest tylko konfabulacją, stanowiącą połączenie antycznych mitów z przekazami wędrowców i misjonarzy, często celowo ubarwianymi niesamowitymi opowieściami.

I tak oto wciąż nie wiemy, czy Amazonki były jedynie wytworem fantazji, pojawiającym się w mitach i legendach, czy też państwo wojowniczych kobiet istniało naprawdę. Wiemy za to na pewno, że w czasach nowożytnych na Czarnym Lądzie działała armia złożona wyłącznie z kobiet. Pewien afrykański król stworzył wierną armię świetnie wyszkolonych wojowniczek, które napędziły stracha niektórym Europejczykom.

Tekst ten pochodzi z książki Iwony Kienzler Kobiety wojowniczki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Bellona.

W naszym serwisie znajdziecie już kolejny fragment książki Kobiety wojowniczki. Publikację kupicie w popularnych księgarniach internetowych: 

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Kobiety wojowniczki
Iwona Kienzler0
Okładka książki - Kobiety wojowniczki

Prowadzenie wojen, zwycięstwa i porażki w bitwach i potyczkach to domena przede wszystkim mężczyzn. Ale czy na pewno udział kobiet w wojnach ograniczał...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo