Graficiarze

Autor: roman99
Okładka publicystyki dla Graficiarze z kategorii Brak kategorii

Z natury jestem pozytywnie do życia nastawionym człowiekiem. Gdy mnie pytają: „Jak tam leci”, to zawsze odpowiadam – „OK! Wszystko w porządku”. Sympatyczni ludzie, uśmiechnięte twarze to codzienne obrazy dla mnie. Świat wydaje mi się kolorowy. No, tak! Właśnie! Przez kilku pseudoartystów aż za nadto kolorowy.
Ostatnio ktoś wybitnie stara się zepsuć moje zmysłowe i pozazmysłowe postrzeganie tego świata. Takie odnoszę wrażenie. Podejrzewam, że jest grupa ludzi, która uwzięła się na mnie, która koniecznie chce zepsuć mój dość pozytywnie w ogólnym rozrachunku obfitujący w doznania życiowe świat. To Grafficiarze!!! Tak, to oni uwzięli się na mnie, bo jak to nazwać, skoro na każdej ścieżce, którą przemierzam co dnia, ktoś doszczętnie chce zdołować moje ciało i duszę?!

Już na klatce schodowej ktoś wypisał zielonym, sprejem „życie jest do kitu”. Ciągle się zastanawiam, do jakiego kitu? Kto dziś używa jakiegoś kitu? Na ścianie bloku kolorowy wielki napis rujnuje mi ciągle psychikę. Graficiarz wybazgrał „Politycy to mafia!” Ja Ciebie! Ludzie, to nami rządzi mafia! To ja żyję w wielkiej rodzinie mafijnej! Dziękuję! Z filmów wiem, że w mafii kończy się w betonowych bucikach w jakiejś rzece. Tragedia!

W drodze do pracy na ścianach domów powalają mnie napisy, które nazywam uczuciowymi. Pierwszy to żółty napis „Kocham Jolkę”. Drugi fioletowo czerwony „Jolka jest the best”. Trzeci niebieski „ Jolka, Jolka, pamiętasz!” i ostatni „Jolka to franca”. No nie, co za gość. Po kiego grzyba zniszczył tyle ścian napisami o Jolce, skoro i tak okazało się, że to zwykła franca jest? Nie mógł siąść sobie w domu i jak cywilizowany człowiek napisać na kartce to, co czuje do tej Jolki? No nie mógł! Zasiał w mojej psychice nutę niepokoju. Jaką nutę - symfonię wielkiego, czarnego niepokoju co do związków pomiędzy mężczyzną a kobietą. No nie mógł ten artysta do siedmiu boleści tych swoich uczuć wyśpiewać pod prysznicem lub opisać w liście? No, nie. Ale mógł zwichrować moje życie, bo patrząc na ciąg napisów, dochodzę do wniosku, że to życie naprawdę jest do kitu. Chociaż ciągle się zastanawiam, do jakiego kitu.

Chyba już o tym pisałem. Proszę was, grafficiarze: miejcie trochę optymizmu w swoim życiu. Dlaczego nie nabazgrzecie żółtego słoneczka, zielonej trawki, niebieskiego nieba z napisem „świat jest piękny”?! Wierzcie mi: żyłoby się lepiej, a tak ciągle się zastanawiam – „Do jakiego kitu jest to życie”?

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy