Całe zło i dobro tkwią w nas. Wywiad z Jolą Czemiel

Autor: Adrianna Michalewska

Czy mamy szansę na nieśmiertelność? A jeśli tak, to jaką cenę ludzkość zapłaci za to marzenie? Z autorką powieści Oko Horusa rozmawiamy o starożytnym i współczesnym Egipcie, o kobietach w społeczeństwie i o istocie dobra i zła.

Ładne to oko Horusa.  Zapytam do razu – ma Pani swój naszyjnik z tym symbolem?

Właśnie ktoś mi go ukradł, będę musiała postarać się o kolejny.

Ktoś Pani pozazdrościł… To ważny talizman, prawda?

Myślę, że tak. Szczególnie dla osób, które w talizmany wierzą. To podnosi ich pewność siebie i pozbawia uczucia lęku.

A Pani wierzy?

Wolę fakty. Swoje życie opieram na logice.

Lewe oko Horusa, oko Udżat, symbolizowało uzdrowienie. Ale stoi za tym bardziej skomplikowana historia...

Według legendy Horus wygrał walkę o władzę z Setem, ale stracił w niej lewe oko. Set pociął je na kawałki, ale ojciec Horusa, Ozyrys, złożył je w całość. Przy okazji oko uzdrowiło go i wrócił do świata żywych. A poza tym, Udżat zabiega o równowagę między emocjami i uczuciami, dbając o to, by lęk nie powstrzymał nas przed oświeceniem. A może to tylko legendy?

Może, ale od nich już tylko krok do odwiecznego marzenia ludzi o nieśmiertelności…

Myślę, że każdy o tym marzył przynajmniej raz w życiu. Na pewno w chwili wielkiego uniesienia czy radości myślimy: „chwilo, trwaj!" Chcielibyśmy zatrzymać ten moment na zawsze, czyli na wieczność i na pewno nie myślimy o tym w kategorii „do końca życia”.

A nieśmiertelność to także nasza historia, zapisana w księgach i w kamieniach, jak historia Hatszepsut. Chociaż akurat pamięć o niej próbowano usunąć…

Tutaj wchodzi wątek dominacji mężczyzny. Dopiero od 102 lat kobiety mają prawa wyborcze, co wiąże się z pewną niezależnością. Hatszepsut żyła w latach 1503 p.n.e. - 1482 p.n.e. i jako faraon nosiła strój męski w czasie spotkań z poddanymi oraz w czasie uroczystości. To wcale nie zaskakuje, że wielu mężczyzn było przeciwnych jej panowaniu. Ale nie wzięli pod uwagę siły miłości.

Dlaczego akurat ta kobieta-faraon jest Pani tak bliska?

Skąd pani wyciąga takie wnioski? Po prostu mi zaimponowała. W dzisiejszych czasach miałaby pole do popisu. Kobiety w wielu krajach ciągle walczą o swoje prawa, choć zdaje się, że XXI wiek to już era inteligencji (nawet sztucznej), nowoczesności, zrozumienia i partnerstwa. Nic z tych rzeczy. Nawet to, że płace kobiet są niższe niż mężczyzn na podobnych stanowiskach, już o tym świadczy. A wracając do Egiptu, to trochę literatury przeszło przez moje ręce i nie spotkałam kobiety o tak silnej osobowości, mądrej i rozważnej zarazem.

Od niej wszystko się zaczyna. Ale wróćmy do powieści. Akcja rozgrywa się na dwu płaszczyznach. Znakomity detektyw dostaje nagle niespodziewany prezent, co rozpoczyna serię dramatycznych zdarzeń. Tworzy Pani wielopłaszczyznową intrygę, w której handel zabytkami starożytnego Egiptu wcale nie jest jedynym tematem. Choć to duży problem dla tego kraju.

Tak, na szczęście wiele z tych skradzionych dzieł wróciło już do Egiptu i będą one eksponowane w najnowszym muzeum, które powstaje w Gizie, niedaleko piramid. Wielkie Muzeum Egipskie zajmuje 500 tysięcy metrów kwadratowych i podobno jest darem od Japończyków – tak przynajmniej twierdzi znajomy Benedicta.

Odwiedziłam je w tej pierwotnej siedzibie. Wyglądało to uroczo, ale nie sposób było się w tym budynku skupić. Tłumy ludzi, tabliczki opisujące artefakty jak z Indiany Jonesa, odłączyłam się od przewodnika - i tak nie słyszałam, co mówi (śmiech). Przetransportowano już wszystkie zbiory?

Oficjalne otwarcie zaplanowano na czerwiec, ale londyńskie zbiory przeniesione zostały już w 95 procentach. Myślę, że przy takich gabarytach w muzeum nie będzie tłoku (śmiech).

Muzeum będzie bardziej przyjazne zwiedzającym. Ale Egipt budzi różne skojarzenia. Na przykład pozycja kobiet w tym kraju, choćby ich wiarygodność wobec policji. Pisze Pani o tym, że aby potwierdzić słowa kobiety, potrzeba zeznań dwu mężczyzn. Szczególnie, jeśli została przyłapana na ulicy bez dokumentów i osadzona w więzieniu.

To kolejny problem, z którym zmagają się kobiety, szczególnie w krajach muzułmańskich. Na szczęście wiele z nich wyjechało i tak, jak mądra bohaterka książki Oko Horusa, Amal el-Masry, zamierzają walczyć o ich prawa.

Prowadzi Pani czytelnika przez kairskie więzienie dla kobiet. Koszmarne miejsce… Czy to prawdziwa opowieść?

Niestety. Zasłyszana od znajomych. Takie rzeczy mają miejsce w rzeczywistości. Brak dokumentów pozbawia kobiety i tak wątłych praw, które posiadają. Oczywiście opowieść została zmodyfikowana i wpleciona w fabułę.

Przyznam, że akcja w Oku Horusa toczy się w zawrotnym tempie. Poznajemy czasy starożytne, oglądamy slumsy kairskiego „miasta umarłych”, zaglądamy do więzień, domów biedaków i do luksusowych apartamentów w Londynie. Ale pokazuje Pani, że nie ma miejsc bezpiecznych. I nie ma takich, które są zawsze skażone złem. Wszędzie może czaić się strach i wszędzie mogą być przyjaźni ludzie. Na takich trafiają bohaterki Pani powieści.

Całe zło i dobro tkwią w nas. Jeśli tylko chcemy, możemy ten potencjał wykorzystać zarówno w slumsach, jak i apartamentach. To od nas zależy, jacy jesteśmy. Wykluczam czasy ekstremalne, jak np. wojna. Tego nie oceniam. A tempo powieści jest zawrotne, bo i powieść szalona. To powieść akcji.

Nie chciałabym za dużo zdradzać, powiem tylko, że Oko Horusa zawiera opowieść o tajemnicy nieśmiertelności, ale i sporo political fiction. Mamy tu mocny wątek dotyczący badań nad ludzkim genomem, którego nici wiodą do biura jednego ze znanych współczesnych polityków. Puśćmy wodze fantazji – a co, jeżeli to prawda?

To przecież prawda. Najwięksi liderzy współczesnego świata prowadzą badania nad nieśmiertelnością i zapewne mocno strzegą wyników tych badań. Piszę o tym we wstępie do książki.

Pomimo całej otaczającej nas nowoczesności, marzymy o nieśmiertelności nie mniej niż starożytni Egipcjanie. Oni przynajmniej mieli jasne wytyczne, co zrobić, aby zostać nieśmiertelnym w krainie umarłych. Współczesny człowiek nie ma takich możliwości.

Pomarzyć zawsze można. Religie interpretują to po swojemu. W większości religii, wierzących czeka życie wieczne po śmierci. Ateiści mają nadzieję na połączenie z wszechświatem na wieki wieków. Wszyscy mają jakąś nadzieję albo czekają na przełom w genetyce.

Powieść kończy się specyficznym znakiem zapytania. Czyli wszystko może się jeszcze zdarzyć? Bractwo Oka Horusa wciąż chroni tajemnicę?

Widzę tam odpowiedź, ale faktycznie, trzeba się temu zakończeniu dobrze przyjrzeć. Nie chcę spojlerować. Najlepiej przeczytać książkę.

Zapraszamy więc do lektury. Dziękuję za rozmowę.

Książkę Oko Horusa kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Oko Horusa
Jola Czemiel
Autor

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Kudłata
Hwang Sun-mi
Kudłata
Hania Baletnica
Jolanta Symonowicz, Lila Symonowicz
Hania Baletnica
Już, już!
Katarzyna Wasilkowska
Już, już!
Kartoteka Pitera P.
Jacek Wiśnicki
Kartoteka Pitera P.
Zaginiona apteka
Sarah Penner
Zaginiona apteka
Rok Zaćmienia
Marta Knopik
Rok Zaćmienia
Skręcona historia
Jakub Ostromęcki
Skręcona historia
Maja Orety i skarb Szkocji
Eliza Sarnacka-Mahoney
Maja Orety i skarb Szkocji
Na zawsze
Karolina Winiarska
Na zawsze
Kuba na tropie
Kuba i Filip Majewscy
Kuba na tropie
Pokaż wszystkie recenzje