Kraków, przyjaźń i muzyka. Rozmowa z Joanną Laprus-Mikulską

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Kraków, przyjaźń i muzyka. Rozmowa z Joanną Laprus-Mikulską z kategorii Brak kategorii

- Ujęła mnie czystość muzyki zespołu Kroke. Odbieram ją, oczywiście, przede wszystkim emocjami, ale zawsze lubiłam brzmienie instrumentów smyczkowych, słuchałam muzyki etnicznej. A tu etniczne inspiracje, odpowiednio przez muzyków Kroke przetworzone i wygrywane na akordeonie, altówce i kontrabasie z towarzyszeniem śpiewu składają się na naprawdę niesamowitą całość - mówi Joanna Laprus-Mikulska, autorka książki Kroke. Poza dźwiękami.

Muzyka klezmerska - to nie jest dla młodej dziewczyny najbardziej oczywisty wybór.

Dzisiaj - paradoksalnie - jest to wybór o wiele bardziej oczywisty niż wtedy, kiedy sama zaczęłam jej słuchać. Dziś muzyka etniczna zatacza coraz szersze kręgi, wielu artystów przyznaje się do inspiracji nią, wykorzystując choćby w swoich nagraniach instrumenty kojarzone zwykle z etno. Tymczasem kiedy sama szłam na studia, był to nurt bardzo mocno niszowy, a muzyka klezmerska stanowiła niszę w niszy.
.



.


 A więc słuchająca Piwnicy pod Baranami dwudziestolatka z Jędrzejowa wchodzi któregoś dnia do pewnego sklepu i…

…i następuje prawdziwe olśnienie. Ten moment pamiętam zresztą bardzo dokładnie.

To był pierwszy tydzień moich studiów w Krakowie. Zupełnie nie znałam miasta i w czasie przerwy między zajęciami chciałam zobaczyć nieco więcej niż ulicę Gołębią, na której miałam zajęcia. Ruszyłam więc Sławkowską i dostrzegłam przykuwającą uwagę witrynę sklepu z kasetami muzycznymi. Postanowiłam do niego zajrzeć. Otworzyłam drzwi i usłyszałam dźwięki, które bez reszty mnie zachwyciły. Znieruchomiałam w wejściu do sklepu i musiałam tak stać dobrą chwilę, bo podszedł do mnie młody sprzedawca i zapytał, czy może w czymś pomóc. Byłam wtedy bardzo nieśmiałą osobą, więc - mocno przerażona - podziękowałam i uciekłam.

Ale coś z tej muzyki we mnie zostało, nie pozwalając zupełnie obojętnie odejść. Wróciłam więc do sklepu i znów przez dłuższą chwilę słuchałam tych dźwięków. Sprzedawca podszedł po raz drugi, a ja zapytałam go, co to za muzyka. Wyjaśnił, że to krakowski zespół Kroke.
.



.


- Krakowski? To niemożliwe - pomyślałam. Krakowski jest Marek Grechuta, krakowska jest Ewa Demarczyk, a nie jakaś muzyka z akordeonem i skrzypcami (nie wiedziałam wtedy, że Tomek Kukurba gra na altówce, nie na skrzypcach). Nazwę zapamiętałam, bo na zakup kaset nie miałam pieniędzy. I gdy na weekend wróciłam do domu, powiedziałam ojcu, że muszę kupić choć jedno nagranie, bo inaczej umrę. Tata zaśmiał się i powiedział, że w takim razie nie ma wyjścia, musi wygospodarować odpowiednią kwotę. Wystarczyła nawet na dwie kasety.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
Recenzje miesiąca
Wyspa z mgły i kamienia
Magdalena Kawka
Okładka książki - Wyspa z mgły i kamienia
Czasami kłamię
Alice Feeney
Okładka książki - Czasami kłamię
Kobieta w klatce
Jussi Adler - Olsen
Okładka książki - Kobieta w klatce
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Wyspa Obłąkanych
Martin Widmark
Okładka książki - Wyspa Obłąkanych
Pokaż wszystkie recenzje