Świeża krew. Vamps

Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2023-02-22
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788382662078
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału: Vamps. Fresh Blood
Tłumaczenie: Michał Zacharzewski

Tom 1 cyklu Jaguar

Ocena: 5.44 (9 głosów)

Pełnokrwiste, mroczne fantasy z wampirami w roli głównej - historia pełna intryg, błyskawicznych zwrotów akcji, spektakularnych prób wytrzymałości i mrożących krew w żyłach starć z przeciwnikami. Nie zabraknie także sercowych rozterek i rozpalających wyobraźnię scen miłosnych - słowem wszystkiego, co powinien mieć bestseller.

Idealna lektura dla miłośników kultowych serii o wampirach, która zachwyci czytelników cyklu Akademia wampirów, a także fanów Zmierzchu, Pamiętników wampirów, serialu Czysta krew, bestsellerów Jennifer Armentout oraz fanów serialu Wednesday.

W planach kolejne dwa tomy serii. Trwają także prace nad scenariuszem serialu!

Główny bohater - osiemnastoletni Dillon Halloran - jest pół wampirem, pół człowiekiem, czyli dhampirem. Mieszka z ojcem na głębokiej irlandzkiej prowincji i nie zdaje sobie sprawy z tego, że oprócz świata zwykłych śmiertelników istnieje mroczna, tajemnicza rzeczywistość, w której rządzą wampiry. Nie może uwierzyć, kiedy ojciec oświadcza mu, że ma rozpocząć naukę w wyjątkowej szkole - akademii wampirów w Albinen, w szwajcarskich Alpach. To życzenie jego matki - pochodzącej ze znamienitego rodu tajemniczej wampirzycy, która z niewyjaśnionych przyczyn zniknęła tuż po jego urodzeniu.

Albinen to elitarna akademia, przeznaczona dla wybranych, najlepszych (i najbogatszych) potomków wielkich wampirzych rodów. Dillon początkowo nie odnajduje się w tym ,,światowym" towarzystwie i to nie tylko dlatego, że ma niewielkie pojęcie o wampirzej etykiecie i brak mu pieniędzy, ale też dlatego, że nie ma bladego pojęcia o piciu krwi, lataniu, wampirzych walkach i politycznych rozgrywkach. Wie tylko, że jako mieszaniec - dhampir - jestwyjątkowy, jest atrakcją, a zarazem dziwolągiem, który ma stanowić przedmiot tajnych badań.

Wkrótce wychodzi na jaw, że chłopak dysponuje wyjątkowymi mocami i niejeden wpływowy wampir próbuje się go pozbyć, bo zagraża dotychczasowemu porządkowi. Dillon, który odnajduje swoją właściwą naturę, nie zamierza łatwo się poddać. Po jego stronie staną przyjaciele i ukochana dziewczyna, a także tajemniczy protektorzy...

Zanurz się w nowej paranormalnej serii, która dostarczy ci emocji i dużo dobrej zabawy!

Kup książkę Świeża krew. Vamps

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Świeża krew. Vamps

Avatar użytkownika - NataliaDrazek88
NataliaDrazek88
Przeczytane:2023-04-15, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Pamiętacie jakie książki namiętnie czytaliście w latach nastoletnich? A może nie czytaliście nic? 
Ja czytałam wiele książek o wampirach, pewnie znacie takie tytuły jak “Zmierzch” czy “Pamiętniki wampirów”, jak nie książki, to może ich ekranizacje macie za sobą. Powiem wam, iż po latach od premier wspomnianych książek, minęło wiele lat, a ja dobrze wiem, że to nie były powieści wysokich lotów, mimo tego czuje do nich sentyment i zawsze sięgam po kolejne książki, które zahaczają o temat wampirów. Wiedziałam, że nie mogę przejść obojętnie obok “Vamps” Nicole Arend, które zostało wydane nakładem wydawnictwa Jaguar. Od razu chcę uprzedzić, że nie występują tu wampiry znane z wielu książek High Fantasy, za to bliżej im do “Akademii wampirów” i “Domu nocy”, czyli książek, które darzę wielkim sentymentem. Nastoletnie wampiry i jeden niesamowity Dhampir, czyli pół człowiek i pół wampir, który dopiero się odnajduje w nowym świecie. Dla mnie jest to książka, która wzbudziła wiele emocji i przyznaję jej dość wysoką ocenę, ponieważ poczułam się znów jak nastolatka i zyskałam kolejną książkę o wampirach, do której z przyjemnością będę wracać. 
 
Osiemnastoletni Dilon jest dhampirem, czyli pół wampirem i pół człowiekiem, jego matka, która opuściła go lata temu, miała szczegółowe wytyczne co do przyszłości swojego syna, powierzyła opiekę nad nim jego ojcu, który w końcu wysyła go do szkoły pełnej wampirów. Otaczają go piękne wampiry, które są obeznane z tym światem, znają szczegóły ich historii i wszystkie inne niuanse. Dilon czuje się trochę zagubiony, lecz z czasem nie tylko się odnajduje w nowym świecie, lecz również przystosowuje się całkiem dobrze do natury wampirów. Akademia, do której trafia, jest elitarna, praktycznie każdy uczeń pochodzi z szanowanego rodu wampirów, który chadza po świecie od wieków. Dilon czuje się na początku wykluczony, ponieważ jego ojciec nie dysponuje ani tytułem, ani potężnym majątkiem jak rodzice jego kolegów, do tego jego matka woli pozostać w ukryciu i nie ujawniać swojej tożsamości, nawet własnemu synowi. 
 
 Są książki, obok których nie możecie przejść obojętnie? Ja tak mam z książkami o wampirach i z książkami z pięknymi okładkami. Jak coś mi wpadnie w oko, to nie ma mocnego, by odwiódł mnie od decyzji kupna książki tylko i wyłącznie przez okładkę, bądź temat wampirów. Tym razem sięgnęłam po książkę “Vamps. W mroku lśnimy”., była to świetna przygoda, przy której się genialnie bawiłam. Nie chodzi tylko już o sentyment, którym darzę takie lektury, lecz również o klimat mrocznej akademii, która skrywa w sobie ogrom tajemnic. Jak przystało na akademię wampirów, koneksje są bardzo pożądane. Główny bohater wywodzący się z rodziny, która naciskała bardziej na więzi rodzinne niż na majątek czy wspominane koneksje, wydaje się być zepchnięty na ubocze, lecz nic bardziej mylnego. Dilon potrafi sobie zjednać przyjaciół, jest uczciwy i pracowity, nie osiada na laurach i dąży do rozwiązania wszystkich tajemnic. 
Nie tylko Dilon jest ciekawym bohaterem, jest ich kilku, ponieważ autorka dość szczegółowo opisała nam większość osób wspomnianych w książce, tak samo jak i naturę wampirów. Nie ominęła mnie lektura o żądzy krwi, lataniu i zmienianiu się w nietoperze, czyli wszystko, co lubię w historiach o wampirach. 
Czekam z niecierpliwością na kolejne tomy tej historii. Będę wierną fanką “Vamps” i z przyjemnością sięgnę po kolejne książki autorki, ale i również kolejne książki o wampirach, ponieważ ten temat jest bliski mojemu sercu. Nie jest to doskonała książka, lecz potrafię wybaczyć kilka niedociągnięć, by znów poczuć ten specyficzny klimat historii o krwiopijcach. Dziękuję bardzo za książkę wydawnictwu Jaguar, a wam z czystym sercem polecam wampiry z akademii Vamps.  

Link do opinii
Avatar użytkownika - majaciupinska
majaciupinska
Przeczytane:2023-04-02,

Niespodziewanie Dillon dowiaduje się, że jest w połowie wampirem. Ojciec postanawia wysłać go do Vamps – prestiżowej szkoły dla wampirów. Niestety jako dampir stale wzmaga się z nieprzychylnością rówieśników oraz własną niewiedzą o ich świecie. Jednak w jego grupie znajdą się też jednostki, które okażą mu wsparcie. Wsparcie, które w ostatecznym starciu będzie na wagę złota.


Szczerze mówiąc przez pewien czas miałam dość ambiwalentny stosunek do tej historii. Nie da się bowiem ukryć, że przeważa w niej leniwie rozwijająca się akcja oraz nieustanne próby dostosowania się do wampirzej społeczności. Niemniej jest to również nieco zabawna historia o inności i o poznawaniu siebie. 


Już sama kreacja Dillona robi tu dobrą robotę. Od samego początku wzbudzał moją sympatię, dzięki czemu stale mu kibicowałam, a sposobem bycia ubarwiał nawet nużące sceny. To nie jest jeden z typowych postaci, która w nowym środowisku jest kompletną niedorajdą albo mistrzem w każdej dziedzinie. W jego przypadku wszystko jest dość sprawnie wypośrodkowane, nadając Dillonowi swego rodzaju realizmu. Jego wyjątkowość nie polega tylko na byciu w połowie człowiekiem, a autorka udowadnia nam to stosunkowo szybko. Obecny w książce motyw wybrańca nieco kłuje w oczy, ponieważ automatycznie zmienia historię w dość przewidywalną, aczkolwiek przynajmniej podjęto jakąś próbę urozmaicenia.


Ciekawym pomysłem było ukazanie wampirów, jako wyzwoloną społeczność, której nie obchodzi czyjaś orientacja. Tak samo opisane związki między nimi emanują wolnością, wzajemnym zaufaniem i szacunkiem. Dowodzą, że wcale nie trzeba prowadzić drugiej połówki na smyczy, czy patrzeć jej na ręce, aby móc być szczęśliwym. Niestety to jedyna pozytywna rzecz, jaką mogę o nich napisać. Reszta elementów została przedstawiona mocno kiczowato, wskutek czego często czułam lekkie zażenowanie. Spanie w trumnach, różne akcje z żądzą krwi i lataniem w roli głównej… Nie kupuję tego zbytnio.


Uwielbiam motyw wampirów. Mam do niego ogromny sentyment i z radością czytam nowości z nimi w roli głównej. Niemniej „Vamps” nie sprostało moim oczekiwaniom. Jest taką trochę obyczajówką o wampirach, ale przypuszczam, że może spodobać się np. nastolatkom, którzy szukają lekkiej, niewymagającej odskoczni z paroma nieskomplikowanymi intrygami.

 

 

Link do opinii

Pewnego dnia okazuje się, że wampiry istnieją, a ty nie tylko okazujesz się jednym z nich, ale stanowisz postać wyjątkową nawet w ich mrocznym, pełnym krwi świecie. Dlaczego? Bo jesteś dampirem, czyli półczłowiekiem, półwampirem. W tak burzliwy i zaskakujący sposób rozpoczyna się historia Dillona, głównego bohatera "VAMPS. Świeża krew" autorstwa Nicole Arend

Chłopak po poznaniu szokujących informacji na swój temat, rozpoczyna naukę w prestiżowej akademii wampirów VAMPS (Vampire Academiae ad Meritum, Peritia et Scientia), gdzie dodatkowo uczy się poznawać własne ciało. Picie krwi, nowi znajomi, wampiryczny świat - wszystko to wydaje się niczym w porównaniu do dojrzewaniem i odkrywaniem swojej tożsamości.

Dillon jako dampir wzbudza albo ogromne zaciekawienie, albo nienawiść, co skutkuje wieloma niecodziennymi, często bolesnymi sytuacjami. Razem z przyjaciółmi próbuje poznać prawdę o pochodzeniu własnej krwi, a także dowiedzieć się, kim są polujące na niego wampiry. Stawia czoła rodom królewskim, zwłaszcza kiedy otrzymuje prestiżowe miano wampira elekta.

Czy Dillonowi uda się odnaleźć w akademii? Jakie emocje targają młodymi, dorastającymi wampirami? A co z ciągłym pragnieniem krwi, często niedającym normalnie funkcjonować?

Nicole Arend napisała wciągającą książkę dla starszej młodzieży, którą czyta się szybko i przyjemnie. Historia napisana prostym językiem porusza wiele trudnych, skomplikowanych wątków, takich jak: dorastanie, odkrywanie własnej tożsamości, poszukiwanie prawdy. Dzięki temu powieść zyskuje na wartości.

Nie jest tajemnicą, że w "VAMPS. Świeżej krwi" pojawiają się znane już motywy (akademia wampirów, wkraczanie świeżej osoby w zupełnie nieznany świat, wyjątkowe umiejętności głównego bohatera), a jednak autorka przedstawiła je w naprawdę przyjemnie. Niestety, zabrakło mi przynajmniej jednego zupełnie oryginalnego wątku albo poprowadzenia znanego w sposób nieprzewidywalny, dzięki czemu książka zyskałaby na charakterze.

Ogromnie podobała mi się kreacja bohaterów. Każdy wampir otrzymał indywidualny zestaw cech, co bardzo urozmaicało fabułę. Dillon plątał się i kluczył, dzięki czemu wydawał się bardziej realistyczny, a jego relacja z nowopoznałymi kolegami wywoływała wiele emocji. Podobnie jak zakończenie. Było dynamiczne i niezwykłe (mimo że się go trochę domyśliłam).

"Vamps. Świeża krew" to elektryzująca, mroczna opowieść o wampirycznym świecie, dojrzewaniu i odkrywaniu siebie. Historia porusza znane motywy, a jednak ciężko się od niej oderwać. To doskonałe wprowadzenia do dalszych części, a także wyjątkowa lektura uprzyjemniająca wolny czas. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Girl-from-Stars
Girl-from-Stars
Przeczytane:2023-03-12,

Dillon Halloran jest pół wampirem, pół człowiekiem. Mieszka z ojcem na głębokiej irlandzkiej prowincji i nie zdaje sobie sprawy z tego, że oprócz świata zwykłych śmiertelników istnieje mroczna, tajemnicza rzeczywistość, w której rządzą wampiry. Nie może uwierzyć, kiedy ojciec oświadcza mu, że ma rozpocząć naukę w wyjątkowej szkole – akademii wampirów w Albinen, w szwajcarskich Alpach. To życzenie jego matki – pochodzącej ze znamienitego rodu tajemniczej wampirzycy, która z niewyjaśnionych przyczyn zniknęła tuż po jego urodzeniu.

Wkrótce wychodzi na jaw, że chłopak dysponuje wyjątkowymi mocami i niejeden wpływowy wampir próbuje się go pozbyć, bo zagraża dotychczasowemu porządkowi…

***

Moja przygoda z powieściami o wampirach zaczęła się już w podstawówce, kiedy to w moje ręce trafił „Zmierzch” Stephanie Meyer. Nie trudno zgadnąć, że Edward całkowicie skradł moje serce. Później było kilka innych serii o wampirach, m.in. „Dom Nocy” Kristin i P.C. Cast. Choć nigdy nie byłam jakąś wielbicielką fantastyki, to jednak po powieści o wampirach z chęcią sięgałam.

Do „Vamps” podeszłam z dużym dystansem, bowiem nie byłam pewna, czy ta historia jest dla mnie odpowiednia. Powieści o wampirach mogą kojarzyć się z nastolatkami, a w moim przypadku kalendarza nie da się oszukać – prawie ćwierć wieku za mną.

Nie mogłam rozgryźć postaci Dillona. Przez pierwsze rozdziały wizualizował się w moim umyśle jako Neville z Harrego Pottera (z tych pierwszych części). Troszkę ciapowaty, mało rozgarnięty chłopiec, który nagle zostaje rzucony na głęboką wodę – trafia do szkoły, w której każdy uczeń zdaje się być od niego dużo lepszy.

Wraz z rozwojem akcji, Dillon przechodzi przemianę – staje się silnym, przystojnym i odważnym wampirem. Z jego poprzedniego wcielenia zostaje tylko pewnego rodzaju naiwność. Pozostali bohaterowie, tworzą mieszankę wybuchową. Nie od razu pokazują swoje prawdziwe oblicze, dlatego myślę, że nie jedno z nich może Was zaskoczyć.

Bardzo spodobał mi się wątek akademii. Autorka „Vamps” bardzo skrupulatnie przedstawiła nie tylko wygląd całej szkoły, ale przede wszystkim jej wyjątkowy charakter. W książce opisane jest wiele bardzo ciekawych zajęć, podczas których bohaterowie doskonalili swoje wyjątkowe umiejętności.

„Vamps” to pierwszy tom, naprawdę dobrze zapowiadającej się serii. Jestem bardzo ciekawa, co przygotuje dla nas autorka w kolejnych częściach.

 

Moja ocena: 7/10

Link do opinii

Dillon do niedawna żył jak każdy nastolatek. Wychowywany przez ojca, nic nie wiedział o swoim pochodzeniu. Jego życie ma się całkowicie zmienić, a wszystko zaczęło się od tego, że został poinformowany, że nie jest zwykłym człowiekiem. Jest dhampirem, czyli w połowie wampirem. Zgodnie z wolą matki, która jest wampirem, a dla ich bezpieczeństwa usunęła się w cień, chłopak ma zacząć naukę w niezwykłej szkole. Będzie mieszkał i uczył się w elitarnej Akademii Vamps pośród wampirów.
Już na samym początek nie jest łatwy. Okazuje się, że do Akademii będą uczęszczać wampiry z wyższych sfer, a on będzie jedynym dhampirem. Na dodatek nie potrafi ani odrobiny tego, co inni, a spanie w trumnie go przeraża. Pomału jednak zaczyna się odnajdywać, a nawet znajduje pierwszych znajomych. Momentem przełomowym, otwierającym przed nim świat wampirów staje się pierwsze picie krwi. Jak do niego dochodzi? Co się dzieje po tym z Dillonem? Czy odnajdzie się w świecie wampirów? Czy znajdzie przyjaciół?

Zarówno ja, jak i córka uwielbiamy serię „Zmierzch”, a kiedy przeczytałyśmy, że książka pt.: „Vamps. Świeża krew” będzie doskonała dla fanów tej serii, czekałyśmy z niecierpliwością. Rzadko się zdarza, żebyśmy czytały tę samą książkę, tym razem tak było, a na dodatek obie stwierdzamy, że jest naprawdę ciekawą propozycją.
Akcja nie jest zbyt szybka, jednak jest na tyle sprawnie poprowadzona, że książkę czyta się szybko. Świat, jaki wykreowała autorka, okazał się świetny, a jego opis na tyle szczegółowy, aby bez problemu można było sobie go wyobrazić, a jednocześnie nie stał się nudny, nużący, zniechęcający do czytania.

Głównym bohaterem jest Dillon. Chłopiec ma 18 lat, kiedy dowiaduje się kim, tak naprawdę jest i trafia do akademii. Jest postacią ciekawą, dającą się lubić.

„Vamps. Świeża krew” to książka, która spodobała się zarówno mnie, jak i mojej 16-letniej córce. Obie z niecierpliwością czekamy na kolejny tom i z przyjemnością polecamy.

Recenzja książki pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA

Link do opinii
Avatar użytkownika - gdziejatamksiazk
gdziejatamksiazk
Przeczytane:2023-02-27, Ocena: 5, Przeczytałam,

"Po raz pierwszy zdał sobie sprawę, że stał się zwierzyną. Ludzie lub inne wampiry mogli próbować go zabić. W tej szkole nie chodziło już o zdobycie szóstki z geografii, lecz o opanowanie sztuki przetrwania."
Przypuszczam, że nie ma tu za wiele fanów książek, w których jest motyw wampiryzmu, ale jeśli od czasu do czasu czytujecie młodzieżowe książki, dajcie szansę VAMPS. Dlaczego?
Jest to świetna historia, w której ukazana jest siła "jednostek słabszych". Pewnie nie raz w życiu słyszeliście lub byliście świadkiem, że ktoś, kto w szkole był wyrzutkiem, stanowił o swojej wyjątkowości, której się nie widziało na pierwszy rzut oka, oceniało jak książkę po okładce, radził sobie w przyszłym życiu lepiej i miał wokół siebie naprawdę prawdziwych przyjaciół. Przy bliższym poznaniu sam był przykładem dobrego przyjaciela i kompana przy wielu różnych sytuacjach.
Taki jest też główny bohater VAMPS, Dillon. Chłopak jest dampirem, czyli półczłowiekiem, półwampirem, co od razu w świecie wampirów stanowi o wykluczeniu go z towarzystwa. Jest to dość rzadki przypadek, więc w pewnym stopniu można zrozumieć wampiry, że są niepewne tego, kim jest i co to dla nich oznacza. Zagrożenie czy wzmocnienie sił. Dlatego, gdy jako jedyny dampir dostaje się do VAMPS, atmosfera się zagęszcza.
Nicole Arend stworzyła ciekawy świat wampirów, w którym niebezpieczeństwo, wykluczenie, śmierć czyhają na każdym kroku. Akademia w Alpach Szwajcarskich ma za zadanie ułatwić im wejście w świat dorosłych i życie wśród ludzi. Nauka, testy, nowe przyjaźnie i wrogowie, uczucia, to wszystko zostało przedstawione w przystępny sposób, bez ognistych romansów czy rozlewającej się krwi, co jest miłą odmianą.
"VAMPS. Świeża krew" jest w moim odczuciu świeżynką przy dotychczas czytanych książkach, ponieważ dawno nie czytałam historii o wampirach. Z przyjemnością śledziłam losy Dillona i paczki, dla których pierwszy rok akademii na pewno będzie niezapomnianym przeżyciem, jak zapewne cały pobyt w tym miejscu. Poruszone są ważne tematy, dzięki czemu historia ta jest jeszcze ciekawsza i warta zapoznania. Lekki styl autorki, opisy świata wampirów, bardzo różni bohaterowie, rosnące napięcie, to gwarant dobrej rozrywki. Bawiłam się świetnie
i zdecydowanie mogę polecić Wam VAMPS. Z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnego tomu!

Link do opinii

Zakochałam się w tej powieści. Nie od pierwszej strony wprawdzie, bo początek jest nieco chaotyczny. Autorka wrzuca czytelnika od razu na głęboką wodę i musi minąć niewiele wprawdzie czasu, ale jednak, zanim dobrze się w niej odnajdziemy. Akcja powieści rozpoczyna się w pewnej wiosce w Alpach Szwajcarskich, gdzie spotykają się nastolatki, które rozpoczynają pierwszy rok nauki w ekskluzywnej akademii dla najlepszych i najbogatszych wampirów – VAMPS. Na miejscu zbiórki pojawia się również Dillon i od razu wzbudza wśród zebranych sensację. Chłopak jest pół wampirem, pół człowiekiem. Wszyscy są go bardzo ciekawi, jednak mało kto jest nastawiony do niego pozytywnie. Bo Dillon jest pierwszym dhampirem, który został przyjęty do VAMPS. Zarówno nastoletnie wampiry, jak i ich rodzice uważają, że nie ma tam dla niego miejsca. Tym bardziej, że nic nie wie o ich świecie. Matka go zostawiła, wychowywał go ludzki ojciec, a on sam zaledwie tydzień wcześniej dowiedział się o swoim prawdziwym pochodzeniu. Sam Dillon również nie chce tam być. Wolałby zostać w Irlandii, pozostać człowiekiem i mieszkać z ojcem. Nie ma jednak wyboru. Nie może odmówić życzeniu swojej tajemniczej matki, pochodzącej z wpływowego rodu wampirów.

Akcja powieści od razu rusza z kopyta. Już w pierwszym rozdziale czytelnik ma okazję poznać nie tylko Dillona, ale też wszystkich jego kolegów z pierwszego roku, lub szczytu, jak ten rocznik nazywany jest w powieści. I chociaż odrobinę przytłacza tak duża liczba bohaterów od samego początku, nie mija dużo czasu, aż doskonale zaczynamy odnajdywać się pośród nich i bez większych problemów rozpoznajemy, kto jest kim. Bohaterowie zostali zresztą świetnie scharakteryzowani. Każdego z nich możemy poznać nieco lepiej i odkryć nie tylko, jakie ma talenty, ale też, jaką jest osobą. Młodzież szybko nawiązuje nić porozumienia. Prawie od razu tworzą się grupki, a nawet pary. Młodzi ludzie są bardzo wyzwoleni, nie mają oporów przed okazywaniem sobie uczuć przy innych, nie mają problemu chociażby z tym, aby razem wziąć prysznic. Mimo że tak naprawdę dopiero się poznają. Trochę to naszego głównego bohatera początkowo krępuje. Dopóki dominuje jego człowiecza strona osobowości i fizyczności, Dillon jest wśród wampirów taką trochę ciapą. Nie nadąża za nimi, a oni poruszają się naprawdę szybko, nie rozumie ich zwyczajów. Kiedy pierwszego dnia w pokoju widzi trumnę zamiast łóżka, chce zwiewać, gdzie pieprz rośnie. Takich sytuacji jest więcej, bo jak wiadomo, wampiry znacząco różnią się od ludzi. Kiedy Dillon wreszcie kosztuje krwi, zaczynają się ujawniać jego wampiryczne zdolności. Jego skóra bardziej się wygładza, staje się silniejszy, zwinniejszy, zaczyna szybciej się poruszać. Z czasem odkrywa też, do czego jako wampir jest zdolny. Zaczyna również odczuwać głód krwi.

Podoba mi się w powieści charakterystyka wampirów. To są klasyczne wampiry, które zachowują się jak wampiry, a nie jak jakieś Edwardy, błyszczące w słońcu jak dyskotekowa kula. Krwiopijcy z powieści Arend funkcjonują nocą, w dzień śpią. Na słońce wychodzą tylko, jeśli już koniecznie muszą i to w odpowiednim zabezpieczeniu. Żywią się krwią, a żądzę krwi ciężko jest im opanować, dlatego unikają ludzi. Ludźmi zresztą gardzą i widzą w nich jedynie pokarm. To drapieżniki. Piękne, szybkie i niebezpieczne. W swoim towarzystwie to może nie takie zwykłe, ale jednak nastolatki, które zmagają się z podobnymi problemami, z którymi zmaga się każdy młody człowiek wchodzący w dorosłość. Poszukują swojej drogi i miejsca w świecie, muszą mierzyć się z oczekiwaniami rodziców, szczególnie ci, których rodzice pochodzą ze starych rodów. Oprócz tego pojawiają się pierwsze uczucia, a co za tym idzie, zazdrość i rywalizacja. Dillona od razu zaczyna ciągnąć do jednej z dziewczyn. Jest między nimi silna chemia, dziewczyna na zmianę Dillona przyciąga i odtrąca. Nie bez powodu. Jest ktoś jeszcze, kto może pomóc jej w dotarciu do prawdy o tym, co stało się z jej bratem. To jedna z tajemnic, na której rozwiązanie czekamy podczas lektury. Jest ich jednak w książce dużo więcej, a najbardziej trzyma w napięciu sprawa tajemniczej matki Dillona. Wiadomo, że jest wampirem i to potężnym. Nie wiadomo jednak nic więcej. Czy ten sekret zostanie odkryty w tej części, czy będziemy musieli poczekać na kontynuację, nie zdradzę, dowiecie się z powieści.

Akcja powieści gna na złamanie karku. Nie od początku, bo najpierw poznajemy bohaterów i funkcjonowanie szkoły. Później rozpoczynają się ceremonie, lekcje i przygotowania do wyzwań, które każdy rocznik musi zaliczyć, aby przejść dalej. I zaczyna się dziać. Pod koniec dzieje się naprawdę bardzo dużo i w jeszcze szybszym tempie. Nie brakuje też w powieści zwrotów akcji, jednych mniej, innych bardziej zaskakujących. Ostatnie rozdziały to istny rollercoaster emocji, który dodatkowo pokazuje, kto tak naprawdę jest prawdziwym przyjacielem dhampira i na kogo może liczyć w przyszłości, jeśli oczywiście jej doczeka, bo to wcale nie jest takie pewne. Nie dość, że Dillon od początku nie ma w tej szkole łatwo i stara się ze wszystkich sił nadrobić te lata, kiedy nie był wampirem i szybko się wszystkiego nauczyć, okazuje się, że nie jest w tej szkole bezpieczny. Wiadomo właściwie od początku, że nie wszyscy zgadzają się na to, żeby w ogóle się tam uczył, nie spodziewamy się jednak, że grozi mu jakieś niebezpieczeństwo. Wiele jest w książce momentów, które mocno zaskakują, wiele też takich, które dostarczają mnóstwa emocji. Nie sądziłam, że podczas lektury książki o wampirach będę w stanie się wzruszyć, a jednak końcówka sprawiła, że pociekły łzy. I, z czego jestem bardzo zadowolona, nie chodziło w tym przypadku o wątek romantyczny. W książce panuje przez większość czasu mroczny klimat, dopełniony zimową, surową, nocną scenerią, ale są też zabawne momenty. Świat przedstawiony w powieści zachwyca. Jest wielobarwny i wielowymiarowy, również niejednoznaczni są bohaterowie. Zakończenie to wisienka na torcie tej powieści, która każe niecierpliwie wyczekiwać kontynuacji.

„Vamps. Świeża krew” to trochę Harry Potter z wampirami w roli głównej. Z niebezpiecznymi, nie zawsze miłymi istotami nocy, przy których stale trzeba się pilnować. Powieść jest dynamiczna, pełna intryg, tajemnic i zaskakujących zwrotów akcji. Momentami brutalna, innym razem zabawna i wzruszająca. Świetna lektura, która poleca się na długie, zimowe wieczory. I nie tylko.

Link do opinii

Do doliny w Alpach Szwarcarskich, w wiosce Arens przybywa Dillon Halloran wraz z ojcem Gabrielem. Chłopak ma osiemnaście lat i udaje się do tej wioski by poznać prawdę o swoim pochodzeniu. Całe życie spędził tylko z ojcem. Matka go zostawiła gdy był mały. Niewiele o niej wie. Do szkoły dla Wampirów, zwanej Vamps udaje się w celu nauczenia się zdolności wampirów, które w nim drzemią. Musi to zrobić dla swojego i innych bezpieczeństwa.

Do pięknej dolinki przybyła również Celeste, Bram, Jeremich, Aron i Asta i inni. Wszystkie to postacie to wampiry. Jedyną osobą, która jest inna w ich towarzystwie jest Dillon. Jest on półczłowiekiem a półwampirem. Chłopak nic nie wiedział o świecie wampirów. Jak pić krew, jak latać i jak to jest spać w trumnie. Dampire to postać dość rzadka w świecie wampirów. Podobno dzieci człowieka i wampira nie przeżywają. Jak więc udało się to Dillownoi? Jak przebiegały jego pierwsze dni w elitarnej szkole dla wampirów? Czy naprawdę jego krew jest wyjątkowa i dlaczego staje się celem, który należy wyeliminować? Przekonajcie się sami.

Książka przeznaczona jest raczej dla młodzieży, ale nieco starsi czytelnicy również powinni polubić opisany świat wampirów. Nie jest to fantastyka na wysokim poziomie, ale nie przeszkadzało mi to. Przewracałam kolejne strony z przyjemnością i z ciekawością tego co może się wydarzyć. Bardzo polubiłam głównego bohatera, który przypominał mi chłopca, który również nie wiedział nic o świecie, z którego pochodził. Mowa o Harrym Potterze. Dillon, to chłopiec z jednej strony zagubiony i nie bardzo chcący być tym kim jest, a z drugiej strony osoba bardzo wyrazista i silna. Autorka miała bardzo ciekawy pomysł stwarzając go półczłowiekiem, a półwampirem.

Nicole Arend posiada lekkie pióro i miała wspaniały pomysł na fabułę tej książki. Początek powieści może niektórym wydawać się nudny, ale później akcja przyspiesza i właściwie cały czas coś się dzieje. Jak to w szkole, która dostarcza wielu emocji. Nawet jeśli jej uczniami są wampiry. Zakończenie potrafi zakończyć i odkładając książkę, czuje się niedosyt.

Myślę, że fani zarówno książek o wampirach, jak również ,,Harrego Pottera", powinni być usatysfakcjonowani tym tytułem. Ja na pewno sięgnę po kolejny tom i chętnie ponownie przeniosę się do elitarnej szkoły dla wampirów.

Link do opinii

,,VAMPS. Świeża krew" to książka autorstwa Nicole Arendt wydana przez Wydawnictwo Jaguar. [współpraca reklamowa]

Dillon przeżył osiemnaście lat w nieświadomości, że jest na pół człowiekiem, na pół wampirem - dampirem, jak to ponoć nazywają. Chłopak, żyjący na irlandzkiej prowincji, nie spodziewał się, że może być zupełnie innym nastolatkiem, wyjątkowym. Życie Dillona zmienia się w momencie, kiedy jego ojciec posyła go do VAMPS, elitarnej szkoły w Albinen, szwajcarskich Alpach.

Dillon zupełnie nic nie wie o sobie, o świecie wampirów, o niczym. Nie ma nawet pojęcia, kim była jego matka - jakie miała zdolności, jak poznała ojca Dillona, śmiertelnika? Dlaczego ich porzuciła, ale jednak chciała, żeby Dillon uczęszczał do VAMPS, skoro gołym okiem widać, że chłopak zupełnie tu nie pasuje? Mnóstwo pytań, a odpowiedzi brak. Dillon musi stawić czoła nowym wyzwaniom, nowym rozwijającym się umiejętnościom, pojawiającej się żądzy krwi i nowym znajomościom, które nie zawsze będą rozwijały się bez przeszkód. W końcu Dillon jest dampirem, a to znaczy, że nie jest on czysto-wampirzy. Takich ni to ludzi, ni to wampirów, niektórzy będą chcieli się pozbyć.

Przede wszystkim, podobało mi się w książce to, że autorka skupiła się na różnych wyzwaniach i zadaniach, które mieli do wykonania wszyscy pierwszoroczniacy i nie wykluczała z tego Dillona. Miał on swoje wzloty i upadki, ale autorka nie starała się dawać mu żadnej taryfy ulgowej. Co prawda już po samym opisie książki wiemy, że dampir okaże się wyjątkowy i wiemy, że będzie miał takiego farta jak Harry Potter u J.K. Rowling, ale mi osobiście to nie przeszkadzało. Było dość przewidywalnie, ale na tyle, na ile powinno. A testy okazały się naprawdę ciekawe.

Moim zdaniem, książka powinna zawierać więcej porządnych zwrotów akcji. Brakuje to takiego ,,WOW, O JASNA CHOLERA". To, czego dowiadujemy się na końcu, jest sygnalizowane już wcześniej, tylko mamy wątpliwości, czy dobrze obstawiamy osobę. Raczej nie ma tutaj, mimo tych wszystkich wyzwań, z którymi muszą się zmierzyć uczniowie, jakichś większych emocjonalnych rollercoasterów, wielkich tajemnic, wychodzących na jaw.

Może wtedy, kiedy Dillon zostaje niesłusznie oskarżony o pewną rzecz. Wtedy odczułam pewnego rodzaju napięcie, chociaż i tak wiedziałam (no bo przecież mają być kolejne tomy ;)), że będzie dobrze.

,,VAMPS" czytało mi się bardzo dobrze, w sensie naprawdę luźno i przyjemnie, a do tego z chęcią śledziłam losy bohaterów. Pierwszoroczniaków, których poznajemy, jest dość sporo, a już od początku nie miałam problemu z tym, aby w głowie sobie ich wszystkich poukładać, wyobrazić. Postaci są więc wyraziste, ich zachowania pasują do kreacji za każdym razem.

Pozytywne też było to, że biedny, wcześniej-nie-wampiryczny Dillon jakoś odnalazł się w VAMPS. Co prawda znalazł się jeden taki, co nie znosił Dillona za samo bycie ,,mieszańcem", ale pojawili się też przyjaciele, którzy w ciężkich chwilach byli niezawodni. Oczywiście nie było łatwo, bo same zmiany, nowości, ale też i poznawanie na nowo samego siebie, to ciężka sprawa, ale też intrygująca.

Zastanawiam się aktualnie, czy nie przeszkadza mi aż tak ogromne podobieństwo do HP. Biedny, niczego nieświadomy chłopak trafia do szkoły, nie mając pojęcia o czymkolwiek. Ma mieszaną krew, zyskuje wroga, ale też i bliskich przyjaciół. Ktoś chce się go pozbyć, pojawia się niebezpieczeństwo, trzeba sobie z tym jakoś poradzić na własną rękę, a tu jeszcze testy, nowe wyzwania... To już było. Nowością w wersji wampirzej jest oczywiście krew, dzielenie się krwią, rodzaje krwi, sposób pobierania i spożywania krwi, sposób oddziaływania poszczególnej krwi na wampiry i dampiry... Także, w mojej opinii, jest to przewidywalne, w szczególności, gdy ktoś ma Pottera na pamięć wykutego, ale dostarcza jakiegoś powiewu świeżości dzięki stronie wampirzej. Nie każdemu będzie to odpowiadało, więc to raczej kolejna z tych książek, o której pojawią się skrajne opinie.

Jeśli szukacie czegoś ambitnego i zaskakującego, to książka nie będzie dla Was. Jeżeli chcecie poczuć klimat potterowo-wampirzy, wyjść z zastoju czytelniczego, to why not.

,,VAMPS" czyta się lekko, dość przyjemnie i niemęcząco, więc będzie to idealna lektura na jeden z luźniejszych wieczorów. W szczególności dla fanów Harry'ego Pottera to będzie dość ciekawe, bo w zasadzie, jak wspomniałam, VAMPS to taki Hogwart, tylko wampirzy.

Osobiście liczę na to, że kolejne tomy jednak będą bardziej szarpać czytelnikiem emocjonalnie.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

Link do opinii
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Recenzje miesiąca
Płezent – carkiem niekotrzebna rzecz
Agnieszka Suchowierska ;
Płezent – carkiem niekotrzebna rzecz
Człowiek z bursztynu
Tomasz Ołdziejewski; Sylwia Winnik
Człowiek z bursztynu
Królewska guwernantka
Wendy Holden ;
Królewska guwernantka
Diament i Róża
Karolina Winiarska
Diament i Róża
Nić przeznaczenia
Anna Sakowicz
Nić przeznaczenia
Mąciciel
Paweł Beręsewicz
Mąciciel
Emilka i potwory z legend
Kamila Stokowska
Emilka i potwory z legend
Potwór
Hubert Hender
Potwór
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy