Zaginiona apteka

Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2021-05-05
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788327655691
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału: The Lost Apothecary
Tłumaczenie: Artur Ubik

Ocena: 4.33 (3 głosów)

Zapomniana historia...

Życie wśród trucizn i zemsty...

Witajcie w zaginionej aptece!

Ukryta pośród zaułków osiemnastowiecznego Londynu tajemna apteka obsługuje niezwykłą klientelę. W całym mieście maltretowane lub zdradzane kobiety przekazują sobie szeptem wieści o tajemniczej Nelli, sprzedającej na pozór niewinne trucizny, dzięki którym mogą raz na zawsze pozbyć się swoich dręczycieli. Los apteki staje jednak pod znakiem zapytania, gdy nowa klientka popełnia brzemienny w skutki błąd, którego konsekwencje ciągną się przez wieki.

Tymczasem współcześnie Caroline Parcewell, niedoszła historyczka, samotnie spędza w Londynie dziesiątą rocznicę ślubu, uciekając przed małżeńskimi problemami. Przypadkiem trafia na wskazówkę sprzed dwustu lat dotyczącą serii niewyjaśnionych zgonów w tym mieście, a wtedy los splata jej życie z życiem aptekarki sprzed wieków. Z życiem... i śmiercią.

"Zaginiona apteka" to trzymająca w napięciu, pasjonująca i pełna niezapomnianych postaci powieść o zemście i o tym, w jak niezwykły sposób kobiety potrafią się nawzajem ratować, pomimo dzielącej je bariery czasu.

Tagi: Literatura obyczajowo-rodzinna

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Zaginiona apteka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Zaginiona apteka

Mam do Was bardzo ważne pytanie – co byście zrobili, gdybyście znaleźli małą fiolkę? Czy w ogóle zwrócilibyście na nią uwagę? Zabralibyście ze sobą, a może po prostu wyrzucili? To kwestia wyobraźni i też kontekstu. Mając świadomość, że jest bardzo stara i rzadka, większość z nas pewnie, by się choć trochę nią zainteresowała. Jednak mało kto poszukałby rozwiązania jej tajemnicy. Wydaje mi się, że tutaj w grę wchodzi już pasja i zaangażowanie. Ta wytrwałość, która sprawia, że część pasjonatów jest w stanie cierpliwie poszukiwać odpowiedzi na zadane pytania. Wiara, że ich małe odkrycie nie jest tylko nic nieznaczącym faktem albo zwykłym śmieciem. Sama uwielbiam czytać o takich sprawach, jednak na pewno nie potrafiłabym wykrzesać z siebie tej iskierki, by poświęcić swój czas na poszukiwanie nieznanego. A Wy? 

Caroline przeżywa bardzo trudny dla siebie okres. Przyjechała ze Stanów Zjednoczonych  do Londynu całkowicie sama, mimo że podróż była zarezerwowana dla dwójki. Wśród pięknych zabytków musi się zmierzyć z widmem życiowych problemów i podjąć decyzję, jak poprowadzić dalej swoją drogę. Nie zdaje sobie sprawy, że zwykła rozrywka proponowana turystom odmieni jej życie. Tymczasem na horyzoncie majaczy historia apteki sprzed ponad 200 lat, która oprócz lekarstw ukryła w sobie na setki lat mroczne tajemnice. Nareszcie przyszedł czas, by je poznać. Czy w odmętach manuskryptów, ksiąg i ulic Londynu można odnaleźć prawdę? 

Gdy zdecydowałam się przeczytać tę powieść, byłam zwabiona zaskakującym pomysłem oraz hipnotyzującą okładką. Dotychczas nie spotkałam się jeszcze z motywem apteki w literaturze, więc wydawało mi się, że to może być niezmiernie ciekawe doświadczenie. Tym bardziej że w ostatnim czasie intrygują mnie tematy związane z zielarstwem, truciznami i ogólnie pojętą medycyną ludową. "Zaginiona apteka" niekoniecznie spełnia wszystkie te wyznaczniki, ale wystarczająco, by przyciągnąć moją uwagę i obiecać mi pasjonującą lekturę. 

Niestety już na wstępie okazał się dla mnie olbrzymim problemem styl autorki. Książka jest debiutem, więc zdawałam sobie sprawę, że mogą wybrzmiewać pewne niedociągnięcia związane z brakiem doświadczenia pisarki, ale nie spodziewałam się, że aż tak bardzo. Język używany przez Sarah Penner okazał się wyjątkowo prosty i miejscami wręcz infantylny. Od tego typu opowieści oczekiwałabym jednak czegoś o bardziej płynnym i trudniejszym wydźwięku. Lecz to można wybaczyć, gdyby dodatkowo nie było to spotęgowane przez wyraźne błędy logiczne. Dla mnie ostatecznie potwierdziło to niedopracowanie historii. Tym bardziej że wielokrotnie natrafiałam na fragmenty, gdzie wiele zdań było niepotrzebnych i w sposób wyraźny ich obecność kuła w oczy. 

Fabuła jest dwutorowa pod względem czasu akcji. Spędzamy wiele chwil razem z Caroline we współczesności, natomiast w XVIII wieku poznajemy Nellę i Elizę, które są bezpośrednio związane z apteką. Od pierwszych stron byłam niezmiernie ciekawa, jak połączą się wątki wszystkich bohaterów i gdzie nastąpi klamra, która załamie czas, pozwalając czytelnikom zauważyć sploty wydarzeń z przeszłości i teraźniejszości. Wydarzenie z XVIII wieku okazały się fascynujące i wciągające w fabułę. W tych częściach powieści bawiłam się cudownie i miałam coraz to większą ochotę brnąć dalej przez historię. Jednakże brakowało mi trochę atmosfery ówczesnego Londynu, która jest mocno charakterystyczna. Gdyby nie opisy rozdziałów, nie byłabym w stanie samodzielnie stwierdzić, czy jestem w XXI wieku, czy w XVIII. Dopiero sami bohaterowie nakierowaliby mnie na to, a ja pragnęłam poczuć to podskórnie za pomocą wykreowanego, klimatycznego obrazu. 

Jak w przeszłości dowiadujemy się o losach aptekarki i jej małej pomocnicy, tak we współczesności jesteśmy świadkiem dramatu małżeńskiego i przemyśleń wywołanych przez problemy partnerskie. Jeśli ktoś odnajduje się w takiej tematyce, to być może byłoby to dla niego ciekawe, lecz osobiście nie lubię zgłębiać tego typu problemów, więc najchętniej pominęłabym te wszystkie rozważania i skupiłabym się wyłącznie na aptekarce. 

Zwykle nie wspominam o zakończeniach, by przypadkiem niepotrzebnie nie zdradzić czegoś, ale w tym przypadku czuję potrzebę wypowiedzenia swojego zdania. Zakończenie to pewnego rodzaju niespodziewany rollercoaster. Nie byłoby w tym nic złego – w końcu na tym polegają zakończenia, na poruszaniu czytelnika. Tylko ostateczne domknięcie zakończenia jest dla mnie druzgoczące, niszczące wszystko, co wykreowała wcześniej pisarka. Zdecydowała się ona na zabieg typowy dla literackiego laika. Na pewno przynajmniej częściowo było to przemyślane, lecz nie zmienia to mojej opinii, że autorka nie była w stanie poradzić sobie z potencjałem tego, co wcześniej sama stworzyła. 

W "Zaginionej aptece" nie ma zbyt wielu bohaterów, co w moim mniemaniu jest jak najbardziej zaletą całej powieści. To nie jest typ historii, gdzie konieczna jest ich duża liczba. Eliza i Nella okazały się bohaterkami bardzo charyzmatycznymi i nieprzewidywalnymi, a że lubię taki typ postaci, to od pierwszego zapoznania zapałałam do nich sympatią. W przeciwieństwie do Caroline wywołującej we mnie nieposkromiona frustrację. I tutaj mam na myśli i samą jej osobę, i kreację, które była po prostu płytka i mocno niedopracowana. 

Przyznam się, że traktuję tę powieść jako dobrą literaturę, ale z wieloma możliwościami i potencjałem, który został stracony. Choćby sama problematyka utworu na to wskazuje. Historia zaznacza pewien problem moralny, ale do tego się ogranicza. Mijają całe strony, gdzie można by pogłębić przemyślenia, dać czytelnikowi wiele argumentów i kontrargumentów odnośnie moralności jednej z głównych bohaterek, tymczasem zostaje to ponownie spłycone. Bardzo tego żałuję, tym bardziej że w pewnym momencie na główny plan wychodzi tematyka spełniania marzeń. Nie miałabym nic przeciwko temu zabiegowi, gdyby nie został ten nurt historii poprowadzony w sposób mocno naiwny i przekoloryzowany. 

"Zaginiona apteka" przyniosła ze sobą odmienne doświadczenia niż przewidywałam, co mocno mnie rozczarowało. Na pewno dostałam przyjemnie spędzone chwile rozrywki, ale byłam nastawiona na intensywne odczucia wynikające z rozwiązywania zagadek i rozważań moralnych. Tego niestety nie dostałam. Niemniej i tak cieszę się, że zapoznałam się z powieścią. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Merry
Merry
Przeczytane:2021-06-26, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2021,

„Zaginiona apteka” Sarah Penner to książka, po którą nie mogłam nie sięgnąć. Jako farmaceutka nie przeszłam obojętnie obok takiego tytułu. Zapomniana historia... Życie wśród trucizn i zemsty... Brzmi obiecująco. 

Caroline Parcewell spędza w Londynie rocznicę ślubu. Przypadkiem trafia na tajemniczy flakon z wygrawerowanym niedźwiedziem. Jako niedoszła historyczka postanawia zbadać pochodzenie przedmiotu. Okazuje się, że historia stojąca za nim, dotyczy tajemniczej aptekarki żyjącej ponad dwieście lat wstecz. Kim była kobieta? Czy była powiązana z serią podejrzanych zgonów? Jaki wpływ będzie miała jej historia na życie Caroline?

 

„Zaginiona apteka” to powieść, dzięki której wróciłam do regularnego czytania. Ostatnio trudno było mi trafić na lekturę, która pochłonęłaby mnie do tego stopnia, że byłabym w stanie poświęcić noc, żeby ją czytać. Udało się to „Zaginionej aptece”. To niesamowicie wciągająca książka, która odkrywa przed czytelnikiem coraz ciekawsze i mroczniejsze tajemnice XVIII-wiecznego Londynu. Nikt przecież nie mówił głośno o podejrzanych zgonach mężczyzn. Nikt głośno nie mówił, że poniekąd zasługiwali na taki los. Co ma z tym wspólnego tytułowa zaginiona apteka? Dowiecie się czytając tę powieść. Dowiecie się również o ogromnej wiedzy, jaką posiadała tajemnicza aptekarka pomagająca kobietom. 

Oprócz porywającej akcji łączącej w sobie trochę z kryminału, trochę z powieści obyczajowej, historii i magii, odkryłam w tej książce bardzo ważne przesłanie:

 

„Ale jedno wiem na pewno: jak ważne jest spełnianie marzeń. Wierz mi, jeśli szukasz odmiany, to tylko ty sama się ograniczasz” 
 

Caroline poświęcała swoje życie dla męża. Wszyscy z zewnątrz powiedzieliby, że nie miała na co narzekać. Jednak kobieta zrezygnowała z marzeń. Zrezygnowała z pasji. Miała pracę, której szczerze nie lubiła. Czy było warto? Wiele dowodów wskazało jej w ostateczności, że nie. W życiu chodzi o to, aby być szczęśliwym po pierwsze z samym sobą i nigdy nie jest za późno, żeby to dostrzec. Zasadniczo można powiedzieć, że drugą bohaterką, która poniekąd to zrozumiała, była tajemnicza aptekarka żyjąca dwieście lat przed Caroline, kiedy przez przypadek trafiła do niej młoda adeptka.

 

„Zaginiona apteka” Sarah Penner to świetna książka dla miłośników historii, tajemnych receptur i sekretów. Dwuwątkowa powieść łącząca dwie pozornie niezwiązane ze sobą kobiety. Powieść ukazująca, jak przypadek może zaważyć na losie wielu osób. Jak jedno niepozorne odkrycie może odmienić życie. Polecam ogromnie.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Kwestia winy
Małgorzata Rogala
Kwestia winy
Bóg Maszyna
Joanna W. Gajzler
Bóg Maszyna
Przepustka do męskości
Paweł Pollak
Przepustka do męskości
Prezydentka
Marika Krajniewska
Prezydentka
Żyje się tu i teraz
Katarzyna Kaźmierczak
Żyje się tu i teraz
Znieczulenie
Kamil Wala-Szymański
Znieczulenie
Joker
Natalia Nowak-Lewandowska
Joker
Dwa królestwa. Jedna krew
Renata Czarnecka
Dwa królestwa. Jedna krew
Klejnot z Bizancjum
Weronika Umińska
Klejnot z Bizancjum
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy