Nienormatywni. Polscy pisarze „odbrązowieni"

Autor: Monika Witczak
Okładka publicystyki dla Nienormatywni. Polscy pisarze „odbrązowieni

W polskiej biografistyce wytworzył się niebezpieczny nurt brązowienia i zakłamywania historii wielkich pisarzy i pisarek. Niewygodne fakty z ich życia były przemilczane i pomijane, krótko zbywane lub wręcz przeinaczane. Dotyczyło to zwłaszcza homoseksualizmu i innych nienormatywnych zachowań, które po prostu „nie przystały” wielkim postaciom.

Na to błędne rozumowanie zwracał uwagę już Tadeusz Boy-Żeleński w 1928 roku, pisząc w eseju o Narcyzie Żmichowskiej: Zro­bi­liście z tej wspa­niałej ko­bie­ty nudną gu­wer­nantkę; za­ma­ry­no­wa­liście ją w cno­cie tak, że nikt już jej książek do rąk nie bie­rze (...). Uni­ce­stwi­liście ją hi­po­kryzją sza­cun­ku. Od tamtej pory niewiele się zmieniło, wciąż w publikacjach króluje poprawny i odbarwiony wizerunek twórców, nawet w kręgach akademickich. Na szczęście w ostatnich latach widać nadciągającą odwilż w tym temacie, pojawia się coraz więcej badań, opracowań i monumentalnych biografii, których autorzy nie uciekają od trudnych tematów (m.in. biografia Gombrowicz. Ja, geniusz Klementyny Suchanow).

Zachowania nieheteronormatywne

Homoseksualizm nie jest zjawiskiem nowym, właściwym dla naszych wyzwolonych czasów. Już w starożytności związek dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet nie był niczym dziwnym. Ślady homoseksualizmu odnajdujemy w różnych kulturach, m.in w starożytnym Egipcie i Mezopotamii. Z kolei w kulturze starożytnej Grecji, gdzie miłość między dwoma mężczyznami często była stawiana wyżej niż ta łącząca mężczyznę i kobietę, homoseksualizm uznawany był za coś naturalnego. Dopiero kultura chrześcijańska przyniosła ze sobą potępienie związków osób tej samej płci. Przez wieki homoseksualizm był ukrywany, karany i stygmatyzowany, a odmienną orientację seksualną uważano za chorobę psychiczną i zboczenie. Nie oznacza to, że niehetoronormatywne zachowania zniknęły zupełnie. Po prostu osoby homoseksualne musiały się ukrywać, kamuflować, często cierpiały z powodu prześladowań, a także poczucia winy.

Sytuacja osób o odmiennej orientacji seksualnej zaczęła się zmieniać dopiero w latach 60-tych XX wieku, gdy w USA powstały organizacje broniące praw homoseksualistów. W 1981 roku Norwegia jako pierwsze państwo zakazała dyskryminacji osób o odmiennej orientacji seksualnej. Na tym tle Polska wypada zdecydowanie gorzej. Choć w polskim prawie – zarówno przedwojennym, jak i powojennym – nie było mowy o karaniu homoseksualizmu, to odmienna orientacja seksualna była w opinii publicznej czymś niewłaściwym i godnym potępienia. W czasach PRL-u homoseksualiści byli prześladowani i zmuszani do współpracy z aparatem państwowym pod groźbą ujawnienia kompromitujących i wstydliwych faktów. Pierwszy artykuł o homoseksualizmie (był to Homoseksualizm a opinia publiczna Tadeusza Gorgola, wydrukowany w „Życiu Literackim") pojawił się w Polsce dopiero w 1974 roku! Wcześniej był to temat tabu w sferze publicznej. Dopiero w latach 80-tych i 90-tych XX wieku zaczęły działać pierwsze stowarzyszenia wspierające osoby nieheteronormatywne.

Mimo zmian w podejściu do homoseksualizmu, polscy biografowie wciąż wolą pominąć temat odmiennej orientacji twórców literackich niż bliżej się mu przyjrzeć. Na przełomie XIX i XX wieku niewielu ludzi otwarcie przyznawało się do homoseksualizmu. Tylko nieliczni potrafili mówić o swojej „odmienności” i jawnie pokazywali się w towarzystwie partnerów czy kochanków, ale nawet w biografiach tych postaci homoseksualizm jest marginalizowany lub pomijany. Większość pisarzy i pisarek ukrywała nieheteronormatywne zainteresowania. Nie pisano wprost o homoseksualizmie, a jeśli takie wątki pojawiały się w prozie, dziennikach czy listach, były szyfrowane – tak, by w razie czego nie można ich było powiązać z tym niewygodnym tematem. Przed współczesnymi badaczami życiorysów stoi bardzo trudne zadanie, gdyż trudno odtworzyć wątki homoerotyczne w biografiach niektórych pisarzy i pisarek, zwłaszcza bez znajomości owego „kodu”, który deszyfruje ukryte znaczenia ich słów. Z pomocą przychodzą wspomnienia, listy, pamiętniki i dzienniki innych twórców lub partnerów tych zakamuflowanych pisarzy. Potrafili oni wprost wypowiedzieć to, czego homoseksualiści nie chcieli głośno o sobie mówić. Jednym z pierwszych badaczy, którzy odważyli się zagłębić w nieheteronormatywne wątki polskich twórców jest Krzysztof Tomasik, autor głośnej książki Homobiografie.

Matka Polka lesbijka

Maria Konopnicka (1842-1910)

Homoseksualizm Marii Konopnickiej do dziś budzi ogromne emocje – zarówno pozytywne (ze strony obrońców praw mniejszości seksualnych), jak i negatywne (ze strony obrońców tzw. „dobrego imienia” wielkiej wieszczki). Choć sama pisarka nigdy wprost nie nazwała dwudziestoletniej relacji łączącej ją z Marią Dulębianką homoerotyczną, to cała ich historia jasno świadczy o tym, że obie kobiety darzyły się miłością (czy kryła się za nią także miłość cielesna – nigdy się nie dowiemy). Niektórzy badacze życiorysu Konopnickiej uważają, że w ich relacji nie ma drugiego dna i obie kobiety były po prostu przyjaciółkami. Można się jednak zastanawiać, czy z powodu przyjaźni spędziłyby ze sobą aż dwadzieścia lat (to znacznie więcej niż przetrwało małżeństwo Konopnickiej), razem podróżując, mieszkając ze sobą, dzieląc się obowiązkami, troszcząc się o siebie nawzajem? Czy Dulębianka porzuciłaby dobrze zapowiadającą się karierę malarki, by żyć w cieniu sławniejszej i sporo starszej pisarki? Czy zgodziłaby się zostać jedynie portrecistką przyjaciółki, chociaż miała zadatki na wielką malarkę?

Maria Konopnicka niezwykle dbała o swoją prywatność. Nigdy nie pozwoliłaby sobie na nieprzemyślaną czy stricte prywatną opinię na jakiś temat, nigdy też jasno i bezpośrednio nie wypowiadała się o swoim związku z Dulębianką. Jawnie przyznawała się do tego, że listy pisała tak, żeby w razie czego każdy mógł je przeczytać, nic więc dziwnego, że nie było w nich mowy o żadnym głębszych uczuciach. Nieustannie dbała o swój wizerunek „matki-Polki" i „narodowej wieszczki", a na taki image nie mógł paść najmniejszy nawet cień. Konopnicka wolała nawet wyrzec się własnej córki niż dopuścić do wybuchu skandalu. Dulębianka jednak stale pojawiała się na kartach korespondencji pisarki jako naturalny element jej życia – wszystko robiły razem, razem też w końcu spoczęły w jednym grobie, tak jak życzyła sobie tego wieszczka (niestety, wkrótce ekshumowano zwłoki Dulębianki do innego grobu na życzenie rodziny Konopnickiej).

Konopnicka i Dulębianka to typowy przykład związku dwóch kobiet opartego o model butch i femme, gdzie jedna z partnerek przejawia cechy typowo męskie, a druga przybiera cechy wyłącznie kobiece. W tym przypadku Dulębianka idealnie wpasowała się w stereotyp butch - krótko ostrzyżona, nosiła męskie ubrania, lubiła męskie rozrywki, angażowała się politycznie w działalność na rzecz równouprawnienia kobiet. Konopnicka nazywała Dulębiankę „Pietrkiem”, często pisała o niej jak o mężczyźnie, polegała na jej sile, wspierała ją w poglądach (chociaż sama się z tym nie afiszowała, bojąc się skazy na wizerunku). Pisarka z kolei była typową femme – damą w pięknych sukniach, podkreślającą swój kobiecy urok i szyk. Choć nie jesteśmy w stanie odtworzyć pełnej relacji pomiędzy Konopnicką i Dulębianką, pewne jest, że obie kobiety zdecydowały się wieść razem życie i razem spocząć po śmierci, co już samo w sobie jest wymownym znakiem łączącego je głębokiego uczucia.

Mężczyzna w ciele kobiety
Maria Komornicka - Piotr Odmieniec Włast (1876-1949)

Historia Piotra Odmieńca Własta jest tyleż niezwykła i wzruszająca, co zupełnie nieznana szerszej publiczności. Mało kto w ogóle zdaje sobie sprawę z jego istnienia. Nieco większa liczba osób kojarzy Marię Komornicką z lekcji języka polskiego. Co jednak łączyło te dwa nazwiska?

Maria Komornicka urodziła się w 1876 roku. Odebrała staranne domowe wykształcenie. Dość szybko objawił się u niej talent pisarski. Debiutowała już w wieku szesnastu lat. Rozpoczęła studia w Cambridge, lecz po pół roku wróciła do Polski. W 1898 roku poślubiła Jana Lemańskiego, początkującego poetę. Małżeństwo przetrwało dwa lata, obfitując w liczne skandale, głównie z powodu dziwnego zachowania Lemana, zapamiętanego jako infantylny dziwak. Do roku 1907 kariera Marii Komornickiej nabierała tempa. Pisarka wydawała wówczas swoje najlepsze dzieła poetyckie, prozatorskie oraz recenzje.

Rok 1907 był rokiem przełomowym. To właśnie wtedy Maria postanowiła przyjąć męską tożsamość i raz na zawsze przestać być kobietą. Obcięła włosy, spaliła wszystkie kobiece stroje, podobno nawet pozbyła się zębów, by nadać twarzy innego kształtu. Grzebiąc swoją kobiecą naturę, przyjęła imię Piotra Odmieńca Własta – na cześć założyciela rodu Dunin-Wąsowiczów, Piotra Własta. Niestety, jak można było przypuszczać, nikt nie zaakceptował wyboru Piotra-Marii, zrzucając winę za ten czyn na chorobę psychiczną. Piotr został ubezwłasnowolniony przez własną matkę i zamknięty w szpitalu dla psychicznie chorych. Do końca życia, głównie za sprawą matki, tułał się po różnych zakładach dla obłąkanych i miejscach odosobnienia. Cały czas tworzył, jednak niewiele z jego utworów z tego okresu ujrzało światło dzienne. Najbardziej przejmujące są listy, jakie wysyłał do matki, błagając, by zabrała go z kolejnych zakładów zamkniętych. Wybawieniem okazała się dla niego wojna. Od 1914 roku przebywał w rodzinnym Grabowie, trzymany jednak z dala od ludzi. Tam powstał najważniejszy dla Własta zbiór poezji Gra­bo­wie pod­czas woj­ny. Xięga po­ezji idyl­licz­nej, dedykowany (mimo wszystko) matce. Zbiór nie został opublikowany, gdyż autor miał tylko jedno zastrzeżenie – prosił, by książka ukazała się pod jego prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Na to, oczywiście, nie zgodziła się matka.

Dramat Piotra Odmieńca Własta polegał na tym, że odważył się jasno pokazać, że czuje się mężczyzną, choć urodził się kobietą. W przeciwieństwie do kobiet, które nosiły się po męsku i zażywały męskich rozrywek, ale nie przestawały być kobietami i walczyć o równouprawnienie, Piotra interesowało tylko pełnoprawne stanie się mężczyzną. Dziś, oczywiście, mówilibyśmy o transpłciowości, nauka i medycyna już od dawna potrafią pomagać osobom, które z różnych przyczyn urodziły się innej płci. Na przełomie XIX i XX wieku takie zachowanie równało się po prostu chorobie psychicznej. Akt porzucenia kobiecej płci i przybranie męskiej postaci wykluczyło Piotra zarówno z jednej, jak i drugiej grupy. Nie był już kobietą, nie mógł być mężczyzną.

Warto także zwrócić uwagę na to, że Piotr jako Maria Komornicka osiągnął szczyt możliwości, jakie przysługiwały wówczas kobietom. I choć był o wiele bardziej inteligentny niż nawet niejeden mężczyzna, to nie mógł przeskoczyć ograniczeń narzuconych na płeć, w której się urodził. Był po prostu „gorszy" niż jakikolwiek mężczyzna. To z pewnością musiało wpłynąć na jego decyzję o całkowitym porzuceniu kobiecej postaci.

Piotr Odmieniec Włast zmarł w 1949 roku, przeżywszy więcej lat jako mężczyzna niż kobieta. Do końca życia prosił, by zwracano się do niego męskim imieniem i nazwiskiem. Tak niewiele, lecz dla wielu był to czyn, na który nie mogli się zdobyć.

Homoseksualista zakłamany
Jan Lechoń (1899-1956)

Jan Lechoń (właściwie – Leszek Serafinowicz) urodził się w 1899 roku. W wieku trzynastu lat wydał swój pierwszy tom Na złotym polu. Od tamtej pory jego poetycka kariera szybko się rozwijała: współtworzył wiele projektów literackich, m.in. kabaret Pod Picadorem, pismo Pro Arte et Studio czy słynną grupę Skamander. Z jednej strony Lechoń był postacią tragiczną: zmagał się z licznymi okresami niemocy twórczej, depresji, kompleksami i różnej maści kłopotami – finansowymi i miłosnymi. Nie radził sobie z sukcesami literackimi oraz jeszcze większymi oczekiwaniami, zwłaszcza, że uchodził wówczas za jednego z najwybitniejszych polskich poetów. Pierwszą próbę samobójczą podjął już w 1921 roku. W latach 30-tych XX wieku emigrował z kraju do Paryża, następnie w latach 40-tych dotarł do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkał do swojej samobójczej śmierci w 1956 roku. Tam właśnie zaczął pisać dziennik, który miał być dla niego rodzajem terapii. Jednak już na samym wstępie zaznaczył, że nie będzie w nim całkiem szczery. I właśnie na podstawie wpisów poety doskonale widać, jak bardzo Lechoń był postacią zakłamaną i obłudną.

Z zapisów dziennika wyłania się obraz, jaki Lechoń chciał wokół siebie stworzyć: wielkiego polskiego poety, zmuszonego do emigracji i konserwatysty zatroskanego losem swojego kraju. Ale Lechoń pokazuje także inne oblicze: wielkiego krytykanta, szowinisty i osoby nietolerancyjnej dla każdej odmienności, także niepełnosprawności i homoseksualizmu. Można powiedzieć, że poeta był przede wszystkim wielkim hipokrytą, który co innego robił, a co innego mówił (pisał).

O swojej odmiennej orientacji seksualnej nie wspominał w dzienniku ani słowem, choć jego skłonność do tej samej płci była powszechnie znana w całym środowisku literackim. Pogarda dla homoseksualizmu, która bije z kart dziennika, nie przeszkadzała mu jawnie i ostentacyjnie (jak możemy dowiedzieć się z listów i dzienników m.in. Anny Iwaszkiewiczowej, Marii Dąbrowskiej i Romana Jasińskiego) pokazywać się ze swoimi partnerami i prowadzić całkiem aktywne życie seksualne. Pisząc o swoich licznych przygodach miłosnych, przelotnych romansach i stałych związkach (w tym o piętnastoletnim związku z Aubreyem Johnstonem), nie podawał jednak żadnych szczegółów, ani personaliów, ograniczając się do enigmatycznych określeń i niejednoznacznych opisów. Jednocześnie na kartach dziennika szeroko krytykował homoseksualistów, nie szczędził także wielu gorzkich słów pod adresem całego polskiego środowiska literackiego. Znany był jako wielki krytykant i obmawiacz uzależniony od plotek. Uwielbiał znać szczegóły życia intymnego innych osób, jak i puszczać dalej obrzydliwe plotki. Jarosław Iwaszkiewicz pisał o nim: Le­szek opo­wia­dał o nim [o Władysławie Kościel­skim] okrop­ne rze­czy pod względem ero­tycz­nym. Ale o kim Le­szek świństw nie mówił? oraz Le­szek czy­ha na każde moje słowo, aby zro­bić z tego jakąś plotę. Jerzy Andrzejewski po tym, jak Jarosław Iwaszkiewicz nazwał Lechonia Ciotką boską częstochowską: Bied­ny Le­choń! O ileż byłby cie­kaw­szy, gdy­by był szcze­ry i praw­dzi­wy.

Zagadką do końca pozostaje samobójcza śmierć Lechonia. Według Kazimierza Wierzyńskiego, przyjaciela poety, powodem jego skoku z ósmego piętra hotelu Henry Hudson był romans, w który wdał się z mężczyzną o szemranym pochodzeniu i dla którego popadł w poważne tarapaty finansowe. Innym powodem miały być też problemy z przyznaniem Lechoniowi obywatelstwa amerykańskiego ze względu na donos na jego nieobyczajne życie erotyczne. Henryk Szletyński w 1984 roku wyjaśniał, że chodziło o zazdrość o młodego kochanka, który wolał jednak towarzystwo kobiet. Jakakolwiek była faktyczna przyczyna dramatycznej decyzji Lechonia, nie ulega wątpliwości, że homoseksualizm miał z tym wiele wspólnego.

Nieheteronormatywne małżeństwo
Anna Iwaszkiewicz (1897-1979) i Jarosław Iwaszkiewicz (1894-1980)

Jarosław Iwaszkiewicz to jedna z najważniejszych literackich postaci w Polsce XX wieku. To też jeden z najbardziej świadomych, rozpoznawalnych i ikonicznych homoseksualistów PRL-u. Choć Iwaszkiewicz był prekursorem pisania o homoseksualizmie, nie była to w jego twórczości tematyka przeważająca. Nie pozwalał sobie na zbyt wiele prywatnych wyznań w publicznej sferze. Prowadził za to dziennik, w którym jawnie opisywał swoje homoseksualne doświadczenia, przemyślenia nad własną seksualnością i nie krył personaliów swoich kochanków. Już w wieku siedemnastu lat był świadomy, że może mieć odmienną orientację seksualną, co z jednej strony go przerażało, z drugiej zaś było powodem do namysłu nad własną naturą. W zapiskach pojawiają się wzmianki o pierwszych kochankach, miłosnych wyznaniach i pocałunkach z czasów, gdy uczęszczał do gimnazjum na Ukrainie. Najbliższymi jego przyjaciółmi o tej samej orientacji byli Czesław Pe­szyński, Jura Mikłucho-Makłaj i Mikołaj Niedźwiec­ki. Młody Iwaszkiewicz był pełen wątpliwości co do tego, czy droga, którą zmierzał, na pewno jest słuszna. Bliski był popełnienia samobójstwa lub zerwania znajomości z kochankami.

Ostatecznie Iwaszkiewicz pogodził się z własną tożsamością seksualną z pomocą swojego dalekiego krewnego – kompozytora Karola Szymanowskiego, najbardziej znanego i jawnego homoseksualisty tamtych czasów. Bardzo popularny był wówczas grecki model homoseksualizmu, gdzie starszy mężczyzna wprowadzał w arkana miłosnej sztuki młodszego partnera. Tak było właśnie w przypadku Iwaszkiewicza i Szymanowskiego. Ich związek nie trwał długo, jednak dzięki niemu Jarosław zaakceptował swoją seksualność i wybrał karierę pisarza. Drugą bardzo ważną postacią z tego okresu był dla Iwaszkiewicza pisarz Je­rzy Mie­czysław Ry­tard. Poznali się w 1917 roku i byli razem do 1921 roku.

O homoseksualizmie Iwaszkiewicza wiedziało całe polskie środowisko literackie. On sam nie krył się szczególnie ze swoją orientacją, często pojawiał się w towarzystwie męskich kochanków, pozwalał sobie także na homoseksualne wątki w swojej twórczości. Nic dziwnego, że krążyły o nim różne, często nieprawdziwe, plotki. Wystarczyło pojawić się w towarzystwie Iwaszkiewicza, by plotkarze opowiadali o jego kolejnych romansach. Iwaszkiewicz w końcu postanowił się ożenić, by uciąć złośliwe opowieści na swój temat. Nie było to nic dziwnego w tamtych czasach – tylko nieliczni homoseksualiści nie decydowali się na zawarcie małżeństwa. W końcu w 1922 roku Jarosław Iwaszkiewicz i Anna Lilpop wzięli ślub i doczekali się dwóch córek. To jednak nie ucięło spekulacji na temat podwójnego życia poety.

Anna Iwaszkiewicz od początku wiedziała o naturze swojego męża. Nigdy nie ukrywał on przed nią swojego homoseksualizmu i był z nią zawsze szczery. Być może na początku małżeństwa Jarosław starał się zwalczyć swój popęd i nie romansować z mężczyznami, jak wynika z jego listów, jednak wkrótce porzucił ten zamiar. Wyznawał, że mężczyźni stali się jego obsesją. Już w 1926 roku związał się ze Stanisławem Rothertem. Był to przyczynek do pierwszego kryzysu w małżeństwie Iwaszkiewiczów. Kolejny kryzys przyszedł w 1935 roku, gdy pogorszyło się psychiczne zdrowie Anny. Ich związek przeszedł metamorfozę. Od tamtej pory Jarosław jawnie romansował z innymi mężczyznami, o czym wiedziała jego żona i podobno nawet wspierała go, gdy przeżywał miłosne rozterki i załamania. Anna mówiła, że woli, aby Jarosław oglądał się za mężczyznami niż za kobietami. Z kolei Jarosław wyznawał, że Anna była jedyną kobietą w jego życiu.

Mimo wierności mężowi, Anna Iwaszkiewicz również miała w swoim życiu nieheteronormatywny epizod miłosny. Ku swemu wielkiemu zdziwieniu zauroczyła ją Maria Morska, aktorka i publicystka, ukochana Antoniego Słonimskiego. W dzienniku, który Anna prowadziła bardzo skrupulatnie, opisywała wszystkie etapy zakochania – od pierwszego spotkania, przez fascynację i zauroczenie, po przerażenie intensywnością uczucia do kobiety. Anna najbardziej bała się myśli, że Maria może naprawdę być homoseksualistką i że ich romans duchowy mógłby przerodzić się w coś więcej. Wmawiała sobie, że jej uczucie do Marii jest czyste i aseksualne, istnieje jedynie na poziomie duchowym. Kiedy jednak zorientowała się, że i w niej tkwią skłonności do osób tej samej płci, postanowiła zerwać znajomość z Marią. Nie przyszło jej to łatwo – cierpiała i rozpaczała. Anna tak dziwiła się szalejącym w niej uczuciom, jakby nigdy wcześniej nie przeżyła stanu typowego zakochania. I prawdopodobnie tak właśnie było – jej uczucie do Jarosława, jakkolwiek z pewnością szczere – nigdy nie miało wiele wspólnego z miłością. Być może gdyby Anna dokonała innego wyboru, mogłaby zaznać prawdziwego szczęścia u boku ukochanej kobiety, tak jak jej mąż u boku tak wielu mężczyzn.

Biseksualny egoista
Witold Gombrowicz (1904-1969)

Witold Gombrowicz to typowy przykład biseksualisty, który z jednej strony nie chciał przyznawać się publicznie do fascynacji osobami tej samej płci, z drugiej zaś nie ukrywał swoich preferencji i pojawiał się publicznie z mężczyznami. W wywiadach i rozmowach niechętnie podejmował dyskusję na temat wątków homoerotycznych w swoich powieściach, a zupełnie nie chciał dyskutować o homoseksualizmie w życiu prywatnym. Jeśli już to robił, nie wynikało z tego nic konkretnego. Często mylił tropy albo zgrywał się. Mówił, że homoseksualistą „się bywa”. Częściej przywoływał swoje romanse z kobietami, jakby miało to odwrócić uwagę od męskich fascynacji lub też „wybielić" homoseksualne wyczyny. Czasami kategorycznie wypierał się homoseksualizmu, kiedy indziej mówił, że miewał takie doświadczenia tylko w młodości. Raz stwierdził z kolei, że każdy mężczyzna czasem jest homoseksualistą.

Życiorys Gombrowicza, choć znany, wciąż ma w sobie wiele luk i niedopowiedzeń, zwłaszcza w kwestii życia miłosnego. Gombrowicz w swoich dziennikach chętnie dzielił się erotycznymi podbojami względem kobiet. Wyliczał i wymieniał, kiedy i z jaką kobietą uprawiał seks. Znacznie bardziej powściągliwy był za to w stosunku do mężczyzn – na kartach dziennika pojawiają się tajemnicze imiona męskie bez żadnego odniesienia. Od 1935 roku powtarza się tylko jedno imię – Franek. Był to najprawdopodobniej pierwszy stały kochanek Gombrowicza. Jedynym znanym kochankiem pisarza był Ale­jan­dro Rus­sovich (Russo), przy­ja­ciel z okre­su emigracji do Argentyny, który wspominał, że Gombrowicz uwiódł go, jak Sokrates uwodził swoich uczniów.

Mimo dużej powściągliwości w opisywaniu tej sfery życia, w 1955 roku napisał wprost: Zdawałem sobie sprawę, że zabrnąłem gdzieś na niebezpieczne pogranicze i, naturalnie, pierwsze, co mi przyszło do głowy, to iż torują sobie we mnie drogę podświadome homoseksualne skłonności. I może z zadowoleniem powitałbym ten fakt, gdyż on przynajmniej umieściłby mnie w jakiejś rzeczywistości – ale nie, w tym samym czasie nawiązałem bliższe stosunki z kobietą, których intensywność nie pozostawiała nic do życzenia. I w ogóle w tym okresie dość dużo chodziłem za dziewczynkami, nieraz nawet trybem dość skandalicznym. Z tego fragmentu wynika, że Gombrowicz nie do końca zdawał sobie sprawę ze swojej biseksualności i chciał jasno określić swoją orientację jako hetero- lub homoseksualną.

Swoją żonę, Ritę, poznał, gdy miał już sześćdziesiąt lat i był poważnie chory. Ożenił się na pół roku przed śmiercią. Środowisko literackie przyjęło tę wiadomość z dystansem, niewielu wierzyło w wielką miłość, którą znalazł dopiero pod koniec życia. Wielu przyjaciół miało żal do Gombrowicza, że wypierał się swojej homoseksualnej natury, skoro sam się z nią wcześniej afiszował. Rita Gombrowicz broniła i wybielała męża, ukazywała go w jak najlepszym świetle, jako czułego, kochającego, oddanego mężczyznę, choć jeszcze za jego życia mówiła, że związek z nim uczynił z niej zakonnicę, a jego skłonności do romansów były powszechnie znane.

Z zapisków w dzienniku Gombrowicza wyłania się obraz egoistycznego, antypatycznego człowieka, skupionego na sobie, swojej karierze i kolejnych podbojach erotycznych – zarówno kobiecych, jak i męskich. Pisarz mógł wiele zrobić na rzecz homoseksualistów w Polsce, zwłaszcza, że przebywał na emigracji i nie miał problemów z opresjami ze strony władzy. Podobnie jak wielu ówczesnych, wybrał jednak bezpieczny konformizm i zaprzeczenie.

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-04-20 21:40:46
0 +-

Ciekawy artykuł. Warto było się z nim zapoznać.

Avatar użytkownika - gosiaczek
gosiaczek
Dodany: 2018-10-30 11:41:58
0 +-

Mam zaległości!

Avatar użytkownika - jahunter3012
jahunter3012
Dodany: 2018-09-01 13:35:40
0 +-

Z tego artykuło to tylko o jednej osobie wiedziałam, a o reszcie dopiero pierwszy raz przeczytałam.

Avatar użytkownika - violabu
violabu
Dodany: 2018-08-21 13:50:19
0 +-

Bardzo ciekawy artykuł, choć nadmiernie używane jest w nim określenie ,,nieheteronormatywny". To dowodzi, że tytuł ,,Nienormatywni" nie jest trafiony, ponieważ treść nawiązuje tylko do skłonności seksualnych, natomiast wogóle nie porusza innych nienormatywnych zachowań, o jakich z chęcią przeczytałabym.

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2018-08-21 10:39:56
0 +-

O Komornickiej tylko nic nie wiedziałam.

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2018-08-21 08:14:23
0 +-

I okazuje się, że to zwykli ludzie byli ;)

Książka
Homobiografie
Krzysztof Tomasik

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Hotel ostatniej szansy
Nicki Thornton
Hotel ostatniej szansy
Trzecia terapia
Danuta Chlupova
Trzecia terapia
Klub fanek W.M. Oliwia
Majka Milejko
Klub fanek W.M. Oliwia
Pluszowy Zajączek
Iwonna Buczkowska
Pluszowy Zajączek
Walczyły w cieniu mężczyzn
Greg Levis, Gordon Thomas
Walczyły w cieniu mężczyzn
Spowiedź Śmigłego
Sławomir Koper;
Spowiedź Śmigłego
Pokaż wszystkie recenzje