Naphta
www.naphta.com.pl

Kolęda
Notatkę dodano:2011-02-12 10:34:25

Drzwi gwałtownie otwarte, uderzają w ścianę. Chłopak siedzący przy komputerze podskakuje na fotelu.

- Chryste!!! Mamo, ja gram!!!

- To skończ. Idą już.

Drzwi z hukiem zamknęły się za matką, która pędząc przez korytarz zdążyła jeszcze przejrzeć się w lustrze, poprawiając grzywkę, która niesfornie opadała jej na czoło.

- Idą Heniek, zapalaj świece, i gaś ten telewizor.

- Kur…

- Nie przeklinaj przy Zuzi!

- Właśnie  wiadomości się zaczęły.

- Ja nic nie słyszałam – odparła mała dziewczynka siedząca na dywanie i kolorująca książeczkę.

- Jak nic nie słyszałaś, przecież dzwonki aż tu słychać – matka poczochrała córkę po włosach

- Mówię o wyrazie kurw…

- Dobra, dobra – matka delikatnie pacnęła córkę po główcę, którą sekundę wcześniej głaskała  -Widzisz  Heniek.

- No co? – Mąż bezradnie wzrusza ramionami, i mamrocząc jakieś słowa pod nosem, gasi telewizor.

Matka biega po pokoju, poprawia biały obrus, krzyż ustawia równolegle do świeczek, które mąż właśnie co dopiero odpalił. W korytarzu rozlega się mocne walenie w drzwi, po czym ktoś wchodzi do mieszkania, głośno fałszując kolędę.

- Kur…przepraszam – wymknęło się Heńkowi – Sami sobie drzwi teraz otwierają?

- Cicho bądż, Zuzia wstawaj…ciichaa noc, święętta noc… - matka wtórując fałszującym ministrantom, wyszła szybko z pokoju. Po chwili wraca ze swoim synem, którego skwaszona mina aż nadto wyraża chęć jak i ochotę w uczestnictwie tego przedstawienia. Ministranci skończyli kolędę. Jeden z nich usiadł na kanapie, a drugi wyciągnął w kierunku Heńka puszkę na pienądze, widząc jak mężczyzna ostentacyjnie odwrócił głowę, skierował puszkę w stronę kobiety.

- Tak oczywiście… a może owoc jakiś? – zapytała niepewnie kobieta.

- I jak go wcisnę? – z pretensją w głosie pyta ministrant.

Syn parsknął śmiechem, usiadł koło ojca, chwycił za pilota i włączył telewizor. Leciały skoki narciarskie.

- Ooo, zaraz poleci – zainteresował się jeden z ministrantów, a drugi nadal trzymał wyciągniętą rękę z puszką w kierunku kobiety.

- Wyłączcie to!!! – krzyknęła matka, speszona delikatnie swoim wybuchem, sięgnęła po swoją torebkę i włożyła banknot do puszki. Mąż pokręcił głową, syn wpatrzył się w telefon komórkowy, a córka nadal kolorowała swoje książeczki.

- Pewnie na coś zbieracie ? – niepewnie siadając na kanapie zagadnęła kobieta dwóch  milczących ministrantów.

- Zbieramy.

- Nie wolno nam mówić.

Ojciec spoglądając na buty ministrantów oblepione śniegiem i błotem, który zaczął tworzyć już mokrą plamę na dywanie, nie wytrzymał i krzyknął:

- A może by tak kurw…

- Heniek! – zerwała się żona

- Szczęść Boże temu domowi i wszystkim jego mieszkańcom

- Amen – równo i na baczność wstając odpowiedzieli ministranci.

Rozpoczęły się modły, po których dwóch ministrantów wyszło z mieszkania, zostawiając czarne i mokre plamy na dywanie. Heniek spojrzał na duże traperskie buty księdza.

- Ale tam zima – zagadał ksiądz, siadając na fotel usłużnie podsunięty mu przez kobietę.

- I śniegu co nie miara – wtrącił Heniek nie mogąc oderwać oczu od butów. Kobieta to zauważyła i zgromiła męża wzrokiem.

- Istotnie, istotnie. Ciężko się chodzi w taką pogodę – kontynuował ksiądz, zaglądając do swojego notesu, w ogóle nie zwracając uwagi na mieszkańców.

- A ile brudu …

- Heniek! Znaczy się… mój mąż chciał powiedzieć… - zaczęła usprawiedliwiać swego męża kobieta

- Wiem doskonale co chciał powiedzieć – ksiądz poślinił wskazujący palec i przerzucił kartkę w zeszycie.

- Tak ?

- Że nasi drogowcy znowu zostali zaskoczeni, stąd i ten brud wokoło…

- To właśnie chciałem powiedzieć – fuknął Heniek.

Ksiądz wyjął pióro, i spoglądając po wszytkich zebranych począł coś nim notować w zeszycie.

- Wszyscy? – zapytał

- Wszyscy, wszyscy – ochoczo odpowiedziała kobieta.

- Wystarczająco – dodał Heniek

- A nawet za dużo, ja z tą gówniarą jak długo mam jeszcze spać mamo? – wyskoczył syn.

- Piotrek!!! – wykrzyknęła matka, dodając po chwili łagodniej – O tym porozmawiamy póżniej.

- Myślisz że mi jest przyjemnie wąchać twoje bąki! – pisknęła dziewczynka

Matka wstała i podeszła do dziewczynki, chwyciła ją za główkę i delikatnie nią kręcąc  pocałowała we włosy.

- Skarbie cichutko, teraz mamy gościa.

Syn skupił się na telefonie komórkowym, ojciec bezmyślnie wgapił się w wyłączony telewizor. Dziewczynka dalej kolorowała, jedynie kobieta wpatrywała się w zeszyt księdza, który wypełniany był podczas tej ciszy dużą, zdawałoby się nawet że za dużą ilością notatek.

- Pani pracuje? – zapytał ksiądz nie odrywając wzroku od kartek zeszytu.

- Tak, w zakła….

- A pan? – przerwał ksiądz

- A ja nie – odparł Heniek dalej wpatrując się w telewizor, a ręką gniotąc pilota.

Ksiądz na chwilę  zatrzymał się w pisaniu, powoli podniósł głowę i spojrzał na Heńka.

- Mąż na bezrobotnym jest – wtrąciła kobieta.

- Bezrobotny – ni to zapytał  ni to stwierdził ksiądz, po czym ponownie zajął się spisywaniem sobie tylko wiadomych rzeczy.

- To grzech? – nie wytrzymał Heniek i odważnie spojrzał na księdza.

- Niezaradność w życiu i owszem, może być grzechem – odparł spokojnie ksiądz nie obdarowując  swego rozmówcy ani jednym spojrzeniem.

- Słucham?!!!

- Heniek ! Widzi ksiądz…

- Widzę.

- No właśnie, no bo to taka chwilowa przerwa, Heniek pracował przez 20 lat w tym samym zakładzie no i …

- Czego ty mu się spowiadasz ? ! – wykrzyknął Heniek.

- Bo jest księdzem – wtrącił syn i razem ze siostrą parsknęli śmiechem

- Zamknąć się !!! – wykrzyknął ojciec niesfornych dzieci, lekko unosząc się w fotelu.

- Ja nie wytrzymam… - prawie że płacząc kobieta zakryła twarz dłońmi.

- Żle u państwa, oj żle, do kościoła chodzicie?

- W każdą niedzielę wasza wysokość….

- Co ty głupia mówisz hahahha – nie wytrzymał Heniek i razem ze synem jak i z córką zaczęli głośno się śmiać.

Kobieta z płaczem wybiegła z pokoju. Ksiądz spojrzał za nią. Pokręcił głową.

- Pomocy potrzebuje, waszej pomocy – spokojnie postawił diagnozę ksiądz, po czym chowając pióro, zamknął zeszyt i powoli zaczął się gramolić do wyjścia. W ostatnim momencie spojrzał na dziewczynkę ciągle zajętą kolorowaniem.

- Aaaa, byłbym zapomniał – rzekł,  po czym wyjął trzy święte obrazki.

- Dziękuję – tylko dziewczynka uraczyła księdza uśmiechem, który skwapliwie to wykorzystał do dalszych indagacji.

 - A ty ile lat dziecko masz?

- 9 i do komunii idę w tym roku – ochoczo odpowiedziało dziecko, oglądając kolorowy obrazek – A co to jest?

Ksiądz spojrzał i odpowiedział.

- To jest duch święty.

- Duchów nie ma, tak tata mówi.

Ksiądz spojrzał na Heńka, który z lekkim uśmiechem, jakby podziwiając swoją córkę obserwował całą sytuację.

- Ale to jest duch święty, dziecko – spokojnie wytłumaczył ksiądz.

W tym momencie odezwał się telefon komórkowy chłopaka.

- Tak mamo ? – zapytał  i spojrzał na księdza, po czym ściszonym głosem wyszeptał do słuchawki – Już wstał.

- To są te duchy czy ich nie ma?! – wykrzykneła dziewczynka ze łzami w oczach spoglądając to na księdza to na ojca, coraz bardziej rozbawionego zaistniałą sytuacją.

- Porozmawiamy o tym dziecko podczas lekcji religii. Bóg z wami…

- I syn pójdzie pana odprowadzić – powiedział Heniek popychając chłopaka za księdzem.

- Czemu ja ?

Ksiądz wychodząc z pokoju zauważył kobietę stojącą w ciemnej kuchni.

- Dobranoc Pani.

- Mamy nie ma w domu – wytłumaczył syn.

- Przecież widzę że stoi synu…a zresztą – ksiądz skierował swoje kroki do drzwi, mijając pokój chłopaka zauważył włączony komputer.

- Ooo, w co grasz synu?

- W diablo ojcze.

Ksiądz wyszedł z mieszkania. Na korytarzu dało się słyszeć dzwonki ministrantów.

 

Więcej na www.naphta.com.pl


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 11244
Osób: 11210

Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017