Poszukiwania krainy szczęśliwości

logo

A może to jest moje przeznaczenie?
Notatkę dodano:2009-07-15 20:39:32

Czuję się jakoś dziwnie. Pusto. Nie chce mi się ani płakać, ani śmiać. Jakby mnie ktoś osuszył z emocji, z łez , pozbawił wspomnień i sentymentalnych spojrzeń wstecz. Takich przecież dla mnie typowych. Już mi się nie chce wyjść wieczorem na huśtawkę i patrzeć w niebo. Rozpamiętywać, płakać sobie ukradkiem. Czasem , pamiętam, lubiłam gapić się w gwaizdy i nazywać je. Wybierać naszą, Szanowny Panie. Albo po prostu zastanawiać się, czy Ty też patrzysz teraz w niebo. Nie mówię, że teraz jest mi lepiej. Tylko...nie umiem się zdobyć na ujawnienie uczuć, na ich uzewnętrznienie. Jeszcze niedawno na sercu leżały mi ogromne pokłady goryczy, smutku, żalu, tęsknoty, oczy do granic możliwości wypełnione były łzami. Teraz nic nie czuję. Znieczuliłam się? Chyba nie.. Nigdy do końca nie będę w stanie. A może zaczynam nowy rozdział?? Może staram się ułożyć sobie wszystkie doświadczenia w logiczną całość, jak się sprząta w biurku. Wyrzucić zbędne zapiski, oczyścić przestrzeń do pracy. W życiu przecież jak się chce mieć miekkie serce, to wiadomo wszem i wobec, co twardego trzeba posiadać. Chyba ta część ciała zaczyna mi się "umacniać";]. Każdy zawód boli coraz mniej. Zaczynam oswajać nie człowieka, a pustkę i samotność. Która jak mówią nigdy nie zdradzi. Może stanie się mi tak bliska,że nie będzie mi potrzeba człowieka obok? A może wpadnę w sidła jej toksycznej miłości? Póki co chcę ją zrozumieć. Samotność, skoro już się w moim życiu pojawiła i zaczyna się czuć w nim swobodnie, musze nauczuć się z nią żyć. W harmonii. Przed nami długie, nocne rozmowy. A może nie tyle rozmowy co- póki co- bolące godziny milczenia. 

5313d2aa58e69085836173cee31a256b.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


"Te kobiety czują się zagubione , których nikt nie szuka"
Notatkę dodano:2009-07-14 15:51:24

W Tytule zamieściłam jedne z moich ulubionych słów. Niestety nijak się  mają do dzisiejszej notki, ale że pasują do tego, co czuję, niechaj zostaną;].Tak sobie pomyślałam ostatnio, że każdy , kto prowadzi blog, w mniejszym bądź większym stopniu ujawnia jakieś informacje dotyczące konkretnie jego osoby. Jako autora. A ja tak sobie biadolę tylko. A powinnam kulturalnie się przedstawić, chociażby z myślą o Szanownym Panu;] Już na podstawie kolejności w jakiej to zaczęłam robić  można stwierdzić jaka jestem- chaotyczna, mało zorganizowana.... Nie lubie tej cechy u siebie. Bardzo. Podziwiam ludzi uporządkowanych. systematycznych, dokładnych. Chociaż jedno muszę sobie przyznać- jestem punktualna. Kłóci się to z moim roztrzepaniem, ale termin to termin. Nie nawalę, kiedy się na coś umawiam;] Czy to wynik urodzenia się pod znakiem barana?;] Całkiem możliwe. Ach, no tak, zapomniałabym. Uważam, że horoskopy , takie ogólne, opisowe- mówią o człowieku bardzo wiele. Wiadomo- wychowanie i cechy osobiste to jedna sprawa, ale data urodzenia- wcale nie mniej istotna. Uwielbiam aforyzmy Lidii Jasińskiej i Leca, poezję Twardowskiego, Poświatowskiej, Szymborskiej, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Taka ze mnie trochę romantyczka, a z drugiej strony nie lubię się cackać. Nie pojmuję, jak w jednym ciele mogą się mieścić dwa całkiem różne  temperamenty. Co wyjdzie z takiego połączenia- pojęcia nie mam i aż boję się myśleć. Chyba nadciśnienie w wieku podeszłym będzie skutkiem najłagodniejszym;] Od września do czerwca wstaję o godzinie 5.30 by dojechać do liceum położonego prawie 20km od mojego domu. Pocieszam się faktem , że nie ja jedna, a co więcej-są tacy, którzy dojeżdżają jeszcze dalej. Po szkole biegnę by złapać jak najszybciej busa jakiejś prywatnej linii transportowej i wrócić do domu. Nie lubię miasta, w którym się uczę. Jest szare. Brzydkie. Żle mi się kojarzy. Dlatego nie chodzę po szkole tam na zakupy, nie szlajam się po ulicach, parku czy nie odwiedzam lokali. Dzikus? Chyba nie. Mam własne miejsca. Dom jest moim azylem bezpieczeństwa. Moją...egidą.Wolę się tłuc autobusem zimnym, lutowym popołudniem by w spokoju wypić herbatkę we własnym pokoju pokoju niż mieszkać w moim "szkolnym" mieście gdzieś na stancji. Albo w bursie. 

I żeby było po mojemu- znaczy bez ładu i składu- lubię gotować;] sprawie mi to przyjemność prawie taką ,jak pisanie tego bloga czy wierszy;] Niech na dzisiej to będzie tyle, bo nie chce bardziej zamieszać;]

3fb3df6084b4d0bd3e8925f9ce8d88cd.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


A bo wiesz, Szanowny Panie.....
Notatkę dodano:2009-07-12 21:11:44

Witam Szanowny Panie. Jak dzień minął? Bo widzisz...ja czuję jakiś niepokój. Jakby się miało coś wydarzyć. Czy coś złego?? nie wiem. Miewasz czasem takie uczucie? Mam motyle w brzuchu, ale ze strachu właśnie. Przed nieznanym.... chociaż, jakby się tak zastanowić , Szanowny Panie, to przecież wszystko , co przed nami jest obce, jeszcze nie odkryte.Więc bać powinnam się wszytkiego. Jutra, a nawet- tego, co za chwilę. Jestem, Szanowny Panie, jakaś roztrzęsiona. Myślisz, że się niepotrzebnie przejmuję, prawda? No, oby tak było... Bo widzisz... Ten lęk się bierze stąd, że jeszcze Cię nie znam. Gdybyś się pojawił, byłabym,Szanowny Panie, spokojniejsza.... Byłabym pewna szczęścia, a chociażby tego, że jutrzejszy dzień ma sens- bo mam kogoś, kto jest dla mnie całym jutrzejszym dniem, całym moim życiem, całym światem.. Jak niewiele do szczęścia potrzeba- aby zbudować komuś azyl- potrzeba tylko Twojej obecności. Bo ja usycham bez Ciebie. Ty moją wodą. Mym wiatrem, moją ziemią.....sensem życia. Oj, biadolę, szanowny Panie, biadolę. Ale ja Ci muszę przypominać że ja tu jestem , tu... Dla mnie możesz się pokazać nawet w obciachowym, kolorowym dresie, a przyjechać na rozwalającym się rowerze, byle byś był. Byle bym wiedziała, że jesteś blisko. Szukaj mnie, Szanowny Panie;]

b08dc182b0544d40f40277df82796b99.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Rozmowa z Tym, którego nie ma, ale który będzie;]
Notatkę dodano:2009-07-11 17:50:12

Szanowny Panie- używam tej formy, bo jakoś tak mi milej mówić do Ciebie, chociaż Ciebie nie ma. W sumie nie było nigdy. Ale niech tak zostanie. Ładnie brzmi. A może będę pisać od dziś z tą apostrofą. I nawet nie kierując jej bezpośrednio do Ciebie, Szanowny Panie[który byłeś, a którego już nie ma]- tylko do tego Szanownego, który się pojawić w życiu moim ma. Musi. Jam stworzona przecież do miłości. Do życia w rodzinie. Chcę mieć dom z ogródkiem. I psa. Idzieci. A kiedy Szanowny Panie się pojawisz to będę to wiedziała. Napisałam kiedyś do Ciebie list. I spaliłam go na dworze, nie wiem , czy doszedł. Nie wiem, gdzie mieszkasz. Przecież nic nie wiem. Zdarza mi się, Panie Szanowny, siadać przy otwartym oknie w nocy. I myśleć o Tobie. Jak wyglądasz, gdzie mieszkasz, co robisz  w życiu i czy o swojej drugiej połóce -jak ja- myślisz. Wiesz....mam  takie pudełko po czekoladkach-spore, metalowe serce. Tam mam kilka listów do Ciebie. Nigdy nie wysłanych. I mam tam też takie życiowe plany, marzenia. Wszystko zapisuję na kartkach. Raz czytałałam taką książkę, gdzie bohaterka ułożyła listę swych stu marzeń. Też taką mam. Ale nie zapełniłam jeszcze jej całej. Co jakiś czas dopisuję nowe marzenie. Ponoć takie ich spisywanie pomaga w  realizacji. Mam też gdzieś twój portret psychologiczny. Piszę tak , bo chcę , Szanowny Panie, żebyś się czegoś o mnie dowiedział.  Czekam na Ciebie całe moje osiemnaście lat -ho ho jak długo-i czekać będę ile trzeba będzie. Na miłość jest warto czekać. Dla tej miłości żyję. Lubisz barszcz czerwony z uszkami??Ja uwielbiam, Szanowny Panie. I nie tylko w Wigilię go jem. A pierogi z serem? Przepadam.... Moja babacia robi najlepsze, ale obiecuję, ze nauczę się je dla Ciebie robić. Dla Ciebie zrobię wszystko. Jeśli się w życiu nie miniemy. Jeśli się znajdziemy. Jeśli będziemy o sobie myśleć. Ja się o Ciebie modlę. Codziennie. O ciebie i za Ciebie. Na dziś to tyle, Szanowny Panie;]

c55e3a3a41a7525b03ff755e9521fe80.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wspomnienia bywają lekarstwem
Notatkę dodano:2009-07-10 20:30:56

 Szymborska napisała: " Tak bardzo pozostali sami, tak bardzo bez jednego słowa". Czytałam to  dziś tysięczny chyba już raz i doszłam do wniosku , że tak z nami właśnie było, szanowny Panie. Piszę  Panie z dużej litery nie dlatego, że wielką personą jesteś, ale dlatego, ze byłeś...Kimś bardzo ważnym dla mnie. Pozostaliśmy sami, bo ktoś nie odważył się na szczerość, którą ja cenię ponad uprzejmość. Taka jestem. Nielogiczne?? wręcz przeciwnie. Lepiej być wobec kogoś lojalnym niż fałszywie miłym. A taka uprzejmość bierze się z tchórzostwa, może trochę z lenistwa, może trochę..... z braku poczucia obowiązku. Byliśmy zżyci. I co z tego. Dziś nic nie znaczą rozmowy. Nic do rzeczy już nie ma fakt, że dla Ciebie oglądałam polską ligę w piłce nożnej, ani żeTy potrafiłeś realcjonować mi finał rozgrywek w piłce ręcznej. Minuta po minucie. Oj sportowo się zrobiło, Szanowny Panie. Co z tego, że nawet nie rzucisz okiem na ten tekst. Nic to, jakby to Wołodyjowki powiedział- oj ,nic to;] Nie pamiętasz już niczego, tak myślę, zamknąłeś ten rozdział. A ja dziwię się sobie, że jako kobieta- istota rozumna- prowadzę jakiś dziwny monolog. Bo przecież Ty tego nie przeczytasz. Czy to komuś pomoże, ze ja będę tak biadolić na Ciebie?? Raczej nie. Nie napiszę przecież, że nie należy się do ludzi przywiążywać, że nie można ludziom ufać, bo wtedy człowiek stałby się dziki. Wrócilibyśmy z naszym rozwojem do punktu wyjścia. Inna sprawa, że niektórym z drzewa zejść się nie udało. Ale.... -dajmy im szansę;] Różnie to w życiu bywa, a przecież każdy prawo ma do obrony. Do jakiejś wewnętrznej przemiany. Tylko czasem dostrzeżenie własnego błędu uniemożliwia przerośnięte ego osobnika....;]  Przyznać muszę, że gdybyś- Szanowny Panie- dostrzegł jednak swoje złe posunięcia i w jakiś sposób próbowałbyś czas cofnąć, nie przeczę, że i ja bym starała się tego dokonać. Wybaczyć. A przynajmniej spróbować. Bo- Szanowny Panie- dałeś mi tysiące wspomnień, które tak czy owak- rozjaśniają mi myśli w ciężkich chwilach;]  Niestety, słowa Mistrzyni Szymborskiej mówią także nam jeszcze jedną życiową prawdę; "Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy"...

f58be563bb404d5f4fd4b737fd11b5a1.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


"Łatwiej kochać wspomnienia niż żywego człowieka"
Notatkę dodano:2009-07-09 12:21:28

Jakiś czas temu, kiedy było mi na sercu cięzko, jakby mi ktoś młyńskie kamienie do niego doczepił, przyjacółka wysłała mi sms-em takie słowa:"Za miłością prostych tęsknią skomplikowani, Ci, którzy zmuszeni byli się jej wyrzec, ale dostaje się ona bez trudu prostakom, którzy nią poniwierają"... Ona mnie właśnie tak postrzega chyba, ta moja Iza - że jestem skomplikowana. Ale...czy to znaczy, że gorsza od kogoś??  Niestety, ze słowami się zgadzam. czasem patrzę na zakochane pary, które mijam, ludzi których znam, są szczęśliwi mimo tego, że niedawno wyrządzili komuś niejedną krzywdę.Nie próbuje wybielać siebie,zwracać uwagę wszystkich na to, ze ja jestem krystalicznie czysta moralnie i zasługuję na miłość.Nie. Nawet tak o sobie nie myślę. Tylko od czego zależy to, czy jest mi dane kochać bądź nie. Wierzę,że od Boga. Bo modlę się o miłość każdego dnia.  Czemu nie kocham, czemu każdy z nich okazuje sie kimś innym, niż wcześniej podejrzewałam?? Jeden mnie oszukał, olał totalnie , że już pozwolę sobie tak kolokwialnie napisać, zerwał ze mną kontakt, bo bliżej pojawiła się bardziej atrakcyjna i może bardziej "doświadczona" kobieta. Drugiemu to muszę podziękować w sumie za to, ze uświadomił mnie wcześniej, że w jego życiu ktoś się pojawił ważny i że to nie ja jestem. Przynajmniej był szczery. I ci dwaj delikwenci w ostatnim czasie wzbogacili mnie o wiele nowych spostrzeżeń na  zycie  i przemyśleń. Tylko jednego z nich nie mogę zapomnieć do tej pory. Mimo krzywd , które mi wyrządził, mimo zapomninia z jego strony .... Nie wybaczyłam mu. Nie. Mam żal. Nadal. Ale kiedy jest mi smutno, najbardziej mi brakuje właśnie jego. I nic na to nie poradzę, przecież" Można oczy zamknąć na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia".

Życie nie jest sprawiedliwe. Nie jest proste. Nie jest też przyjemne.  Mama mówi, że wszystko, co nas spotyka to wola Boża. Nawet mi sugerowała ostatnio, ze może Bóg celowo nie pozwala mi na dłuższy kontakt z tym, czy tamtym, by ułatwić mi spotkanie mojego księcia z bajki:] że jest to forma...odsuwania przeszkód. madra kobieta z niej, a w każdym razie dobra pocieszycielka.  A  skoro zrobiło się tak optymistycznie -to w ramach osłody życia mojego i wszyskich innych - kolejne mądre słowa:" Najpiękniejsze są wspomnienia, które ma się jeszcze przed sobą". I niech to bedzie takim zwieńczeniem dzisiejszej mojej refleksji. I ostatecznym zamknięciem przeszłości.

4a7ac12d509252d3579dc8e87da1e9f3.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Dywagacje -interpretacje
Notatkę dodano:2009-07-08 14:45:10

Ostatnimi dniami największą przyjemność sprawia mi jazda na rowerze. Strasznie głupio zaczęłam to zdanie, tak banalnie i jakoś dziwnie, ale faktycznie tak jest. Kiedy robi się chłodniej wsiadam na rower i jeżdżę drogami mało uczęszczanymi przez samochody...Jakże przyjemnie jest zamknąć oczy i puścić kierownicę rowera , poczuć dotyk ciepłego wiatru na skórze. Czuję się wtedy jak w filmie "Miasto aniołów" kiedy główna bohaterka właśnie tak postepuje. Choć na chwilę czuję bezgraniczną wolność. Wiem, że jestem sama i nikt nie czuje się tak fantastycznie jak ja..... tylko...no właśnie. Czym wolność tak naprawdę jest? Dowolność dokonywania wyborów? To taka prosta definicja. Dorosłość zatem? też, ale dla mnie..... wolność jest poczuciem, emocją, stanem świadomości. Wolność czuję wtedy, gdy wiem, , że to , co robię  jest dobre. Słuszne. Właściwe. Satysfakcjonujące.  Dlatego dosyć rzadko czuję wolność.

Zakazy prawa czy rodziców, kanony i wzory zachowań nie są ograniczeniami wolności. To nasze myśli, obawy, zahamowania są dla niej blokadą. Wolności nie można zdefiniować. Nie można posiąść jej w całości. Ani zrozumieć nawet. Wolność jest po prostu, ot tak, ale istnieje nie po to, by ją rozumieć, definiować, roztrząsać...jest po to by ją czuć. I dla każdego jest czymś innym.

Takie tematy są trudne. Myślenie nad miłością, nad wiarą, wolnością czy innymi wartościami jest skomplikowane, ale dostępne dla wszystkich. Rozum ludzki nie posiada ograniczeń. I każdy ma prawo czasem po swojemu nazwać uczucia. Opisać je. Zinterpretować. Samemu sobie wyjaśnić czym dla mnie jest to, czy tamto. Rozliczanie się z własna psychiką przynosi nam wiele korzyści. Przede wszystkim- dowiadujemy sie dużo o sobie samych.

d231b8f81fc3dca25298ed59b011609f.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Zawsze jest wyjście
Notatkę dodano:2009-07-07 15:10:05

No cóż. W momencie kryzysu zazwyczaj sięgam po słodycze albo słucham smutnych piosenek, żeby sięgnąć dna ,a potem móc się łatwiej od niego odbić. Nie tym razem chyba. Za często się poddaję, odpuszczam, olewam.... W takim razie dość. Mogłabym przecież wziąć lody i jeść je z popcornem oglądając "Casablankę" jak robiła to szanowna Magda M. . Tylko jaki to miałoby sens.

Życie człowieka jest krótkie, a co jeszcze gorsze- bardzo kruche. Niewielu ludzi , jak podejrzewam,  w momencie swojej śmierci stwierdziło,że przeżyli swoje wszystkie dni tak, jak chcieli, że są z siebie dumni i niczego nie żałują. Więc postaram się tak właśnie żyć. Nikogo nie krzywdzić i rozwijać się, walczyć o swoje. Ktoś powiedział mi niedawno:" Doskonal siebie by dać świadectwo swojej wielkości tym, którzy cię teraz nie doceniają". I chyba jest to jakaś droga, a na pewno rada na wagę złota.

O miłość modlić się będę dalej. Nadal przecież wierzę, że Bóg słucha mych próśb. Nie ustanę w walce o swoje szczęście. Mimo, że łatwo mnie położyć na łopatki , szybko jak nikt potrafię się podnieść. Nie ma, co prawda, obok mnie nadal tej osoby, która by nie pozwoliłaby mi upaść, ale może właśnie zmieniając punkt obserwacji , czasem leżąc- można dostrzec więcej. 

Marzenia o romantycznej miłości weryfikuje mi życie. Ale.... bez marzeń człowiek  nie jest nic wart. Trzeba wierzyć, że ich spełnienie dokona się we właściwym momencie. Marzenia są przedłużeniem  i poszerzeniem naszego bytu, przynajmniej ja je tak traktuję.I myślę sobie - "non omnis moriar" dzięki marzeniom, a już na pewno dzięki tym, które uda mi się zrealizować..... Więc marzę. Choćby chwilkę, przed snem....To świetna kuracja na wszelkie dolegliwości- lek na całe zło . Polecam;]

e77ba48dc49be844a95c127ea944e8c4.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Znowu nóż w plecy...I Ty Brutusie...??
Notatkę dodano:2009-07-06 21:02:44

I znowu iskierka nadziei została zgaszona...."A miało byc tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam i ociekać szczęściem"...Pozwoliłam sobie zacytować słowa piosenki. Bo pasują. Płakac mi się chce. Facet to świnia. Ponoć nie każdy. Widocznie ja tylko takich spotykam. Znów ktoś ingerowł w moje uczucia ,a potem tak po prostu zniszczył nadzieję. Bezkarnie wszedł z butami w moje życie. Tylko kto będzie po nim sprzątał?? Była druga. Lepsza?? Nie wiem, mówił , ze wcale nie. Ale to tylko słowa, papier wszystko przyjmie. teraz chce mi się tylko płakać i jest mi tak bardzo smutno, jak nigdy dotąd. Albo to faktycznie fatum, albo taki mój los. Idę do zakonu chyba..... Nie chcę być samotna ciągle i cierpieć. Chcę mieć dla kogoś żyć. Tylko tyle. Czy to tak dużo??


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


To nic , że horoskopy nie mówią prawdy o przyszłości;]
Notatkę dodano:2009-07-02 18:32:12

Czytałam horoskop na lipiec. Tak, wiem- to brednie, ale i głupoty czasem mogą pomóc. Serio. Napisali, żebym nie bała się odważnych posunięć, uwierzyła we własne możliwości i atuty,miała więcej entuzjazmu w stosunku do swoich planów i zamiarów. I niech mi ktoś teraz powie, że horoskopy to stek bzdur. Mimo, że pisane są ot tak, bez większej pewnie wiedzy o gwiazdach i ludziach czy znakach zodiaku to jednak odpowiednio sformułowane są podporą. Wskazówką. Chyba będę musiała ją w swoje życie wprowadzić. Ostatnio rzeczywiście coś się ruszyło. Więc walczę. Czy coś tracę? Nie. czy coś zyskam? Nie mam pojęcia. Ale mam ogromne wsparcie ze strony najbliższych. Szczególnie mamy i ukochanej mojej bratniej duszy od lat przedszkolnych jeszcze- Izy. To jest osoba, która mnie zna od podszewki. A ja ją. To mój skarb. I ona wierzy w moje szczęście, że teraz los się odmieni.I chyba wierzy bardziej niż ja nawet;]  wspiera mnie, radzi, rozmawia i słucha biadoleń. Za to wielkie dzięki.....

Ale co do tej iskierki, która ostatnio została wzniecona. Wiem, że to może być klucz do szczęścia. Ale jak to mówią, jest on zawsze mały i łatwo go zgubić, więc zdaję sobie również sprawę, że to wszystko jest jak bańka mydlana. Że może byc różnie i niekoniecznie z happy endem. Dlatego zdystansowałam się bardzo i przestaję już przeżywać chyba takie chwile emocjonalnie, tylko po to, żeby zaoszczędzić sobie łez i rozczerowania. Kolejnego.  Czy jest to dobre podejście i metoda? Nie wiem. Ale to nic, że nie wiem. Już zauważyłam, ze na małą ilość pytań potrafię sobie tak z pewnością odpowiedzieć. W wątpliwościach jestem mistrzynią. I jak mówi moja mama- w graniu na nerwach też;]


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Moje książki

Licznik

Odsłon: 48725
Osób: 47595