Poczekalnia
...for people just waiting

logo

przepowiadam przyszłość
Notatkę dodano:2011-02-05 00:03:13

I cried for you
When the sky cried for you
And when you went
I became a hopeless drifter
But this life was not for you
Though I learned from you
That beauty need only be a whisper

 

/K.Melua

***

 

Wyśniłam go sobie, k*rwa


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


zabiłam kogoś we śnie
Notatkę dodano:2011-01-06 22:06:04

Oglądałam przedwczoraj "Nostalgię Anioła". Niestety moja wyobraźnia okazała się chyba jeszcze bardziej bujna niż wyobraźnia głównej bohaterki. Jak tylko pojawił się obraz sejfu do którego ten pedofil wepchnął ciało dziewczynki, wyobraziłam sobie jak strasznie musiało być ono zmasakrowane. I jeszcze ten płócienny zakrwawiony wór!

W nocy miałam koszmar. A już myślałam, że grozi mi to tylko po horrorach! Śniło mi się że W. i ja zabiliśmy dwóch pedofilów, a ich ciała schowaliśmy do takich właśnie wielkich płóciennych worków! W. przyszedł do mnie i powiedział, że nie miał gdzie ich zostawić, więc przyniósł te ciała do mnie do mieszkania...

siedzę teraz w moim pokoju i dokladnie widzę miejsce z mojego snu. Widzę przestrzeń między stołem a łóżkiem, gdzie stały te worki...

Byłam spanikowana. Nie wiedziałam, co mam robić, płakałam i cała się trzęsłam, powtarzając sobie "Co my zrobiliśmy..? Co my zrobiliśmy... O Boże.. co teraz będzie?!". Gdzieś między wersami plątała się myśl, że musimy się pozbyc zwłok. Postanowilismy wywieźć je samochodem za miasto i wrzucić do jeziora.

To wszystko co pamietam z tego snu. Obudziłam się spocona, obok leżał W. i miałam ochotę go obudzić, bo cała się trzęsłam i bałam się spojrzeć w "tamto" miejsce w pokoju. Nie zbudziłam go jednak. Przytuliłam się do jego pleców i szybko zasnęłam.

 

Ten sen był we mnie od przedwczoraj. Pisanie tu to dla mnie swoista psychoterapia.

B.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


nigdy w życiu
Notatkę dodano:2010-12-03 23:06:06

Nigdy w zyciu nie pomyślałabym, że on i ona

Nigdy w życiu...!

To jest niesamowite- znasz dwoje ludzi, myślisz, że nie mają ze sobą nic wspólnego, a tu nagle okazuje się, że spędzili ze sobą tak piekne chwile, że aż słów im na to brak, że chcą być razem, ale boją się zmienić swoje życie, że jedno od czterech lat kocha drugie, myśli o każdym przypadkowym spotkaniu i dotyku, nie może spać...

Dwie skrajnie różniące się osoby- on zamknięty w sobie student politechniki, a ona żywiołowa studentka etnologii z pasją podróży autostopem.

Dzięki za wczorajsze spotkanie do czwartej nad ranem, dzięki za zaufanie.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


nie jest dobrze
Notatkę dodano:2010-11-21 18:25:47

     obudziłam się w nocy spocona i sztywna ze strachu. Wiedziałam, że mama śpi w pokoju obok i chciałam do niej pójść, tylko nie mogłam wstać z łóżka. W końcu zasnęłam. Obudziałam się o 9.00 z kolejnym koszmarem.

     W., chyba wszystko co się dzieje między nami, przeżywam bardziej, niż sobie to wyobrażałam...


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Szczerze
Notatkę dodano:2010-11-21 18:16:07

                        Zobaczymy się pewnie jutro, też chciałabym pogadać. Szczerze mówiąc, nie płakałam, nie wpadłam w depresję i nie miałam załamania nerwowego, co oznacza że albo nie przejęłam się tą sytuacją za bardzo, albo przejęłam się tak mocno, że moja psychika w ten właśnie sposób sobie radzi. Nie chcę jakichś rzewnych rozmów, kiedy się spotkamy, bo nie lubię patrzeć, jak płaczesz. Wiem, ze to są emocje, nie robisz tego "na pokaz", ale nie mam siły, żeby jeszcze Cię pocieszać. Mam nadzieję że będziesz facetem podczas naszego najbliższego spotkania.
                        Chyba od czasu do czasu sam stwarzasz sytuacje, w których to ja powinnam biegać za Tobą z bukietem kwiatów.  Staram się być dla Ciebie dobra, pomagać Ci, kiedy tego potrzebujesz i spotykać się z Tobą jak najczęściej, chociaż tak mało mam ostatnio czasu (studia, praca, licencjat, praktyki). Nie wiem, czego jeszcze oczekujesz- jeśli kwiatów i tego że po każdej sprzeczce będę za Tobą lecieć, to zapomnij. Nie umiem Ciebie inaczej kochać, robię to po swojemu. Jestem inna niż Ty i naprawdę nie wymagam, żebyś mnie przepraszał na kolanach, biegał kiedy uciekam i zatrzaskiwał drzwi, żebym nie wyszła. Wychodzę kiedy mam ochotę. Kiedy tak mówię, to znaczy że chcę być sama wszystko przemyśleć. Twoje zabiegi z reguły pogarszają sytuację, więc zastanów się, czy warto. Pewnie i tak następnego dnia się do Ciebie odezwę.

                   Nie jestem głupia, nie mam serca z kamienia i nie mów do mnie "spadaj". Jeśli używanie takich słów względem mnie uważasz za słuszne, to musimy się pożegnać. Jeśli do tej pory nie nauczyłeś się szacunku dla mnie jako kobiety (a być może swojej przyszłej żony), to wątpię, żebyś zdążył nadrobić wszystkie straty. Wątpię też że poznasz mnie, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś i że zdołam Cię przekonać, że moje serce nie jest wcale takie zimne.
                   Jeśli nadal chcesz się za mną przyjaźnić, to nie mów mi że poważnym problemem jest to że nie chciało mi się przyjechać do Ciebie do pracy. To był mój problem, miałam zły dzień i byłam zmęczona, źle wyglądałam i gdyby taka sytuacja się powtórzyła, to zrobiłabym to samo. Najwidoczniej zapomniałeś już że nasze spotkania powinny być przyjemne dla obojga.

                   Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka rzeczy, które mnie w tym związku wkurzają. Czasem mam ochotę powiedzieć Ci żegnaj, tak czasem mnie denerwujesz. Tylko mam taki problem, że brakuje mi Ciebie już po kilku dniach. Nie wiem czy tak wygląda prawdziwa miłość. Nie obchodzi mnie to, po prostu nie potrafię bez Ciebie żyć i myślę o Tobie codziennie. Jeszcze raz Cię proszę o w miarę męską postawę, kiedy się zobaczymy, bo nie zniosę Cię płaczącego. Chyba ucieknę.

Kocham Cię,
beatah bardzo bardzo zajebiście szczera
od dzisiaj i nie tylko


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Stopem do Paryża cd
Notatkę dodano:2010-09-29 23:26:40

 

                 No i zaczęło się- pierwszy poranek przy kawie, rozleniwienie łóżkowe- w końcu spędzałam moje wakacje. Przez cały wyjazd nie zmuszaliśmy się do wczesnych pobudek. Standartem stała się godzina 10.00, wyjście około południa i bardzo późne powroty. Wieczory w pierwszy weekend spędzaliśmy z butelką wina. Jeśli ktoś chce dotknąć Paryża, niech przyjdzie w sobotę wieczorem nad Sekwanę, usiądzie na schodach prowadzących nad rzekę, tuż przy Notre Damme. Zbiera się tu mnóstwo młodych osób, jedni śpiewają, inni przychodzą posłuchać. Kilkadziesiąt głosów z różnych zakątków świata śpiewa te same piosenki. Nie lubię lubić tego, co lubią szeroko pojęci "wszyscy", dlatego chyba nie zakochałam się w Paryżu. Ale w ludziach którzy tam mieszkają- tak.

                 Wracaliśmy późno. Przeważnie metrem, które raz poraz jechało nie w tą stronę, o którą nam chodzilo (bo przecież nie my się myliliśmy!). W przejściu podziemnym na przystanku Port Maillot co noc grała na skrzypcach młoda dziewczyna. Strasznie fałszowała. Kilka razy słyszeliśmy śmiechy i krzyki przechodzących obok niej osób. W pewnym momencie stwierdziłam, że pewnie jest niesłysząca. Może kiedyś uczyła się gry na skrzypcach- technicznie wychodziło jej to nawet ładnie. Wojciech miał oczywiście swoje zdanie - wg niego dziewczyna na swój sposób interpretowała klasyczne utwory. Za każdym razem, gdy przechodziliśmy obok niej, głośno dyskutowaliśmy, która wersja jest bardziej prawdopodobna. W końcu- kto nas tu zrozumie? Na nieszczęście skrzypaczka okazała się Polką.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Stopem do Paryża
Notatkę dodano:2010-09-16 21:58:13

       Te wakacje przejdą do historii. I to moze dosłownie, bowiem pierwszy etap podróży tj. trasę Poznań- Lille przebyliśmy z Polakiem- wykładowcą historii na jednej z wyższych uczelni. Już od samego początku mieliśmy szczęście. Dwa dni przed wyjazdem znaleźliśmy w internecie ogłoszenie samotnego kierowcy. Wytarczył jeden telefon, a 4 dni później byliśmy we Francji. W Lille łapaliśmy już "na Paryż". Przyznam, że Hiszpan który się zatrzymał, był boski. Na szczęście siedziałam sobie cichutko na tylnim siedzeniu jego jeepa i mój W. nie mógł dostrzec ukradkowego poprawiania włosów w lusterku.

 

       Nasz przytulny pokoik, bo jednak do dziś trudno mi nazwać ten kąt 2X5 mieszkaniem, miał w sobie wszystko: łóżko, prysznic, biurko, zlew... Toaleta wspólna dla wszystkich na korytarzu. Justyna, która bardzo lubi gości wszelkich narodowości, pozwoliła nam tam zamieszkać, podczas gdy sama spędzała wakacje w Polsce. Dzięki niej nie tylko podróż mieliśmy za free- zakwaterowanie również! Przerażały nas jedynie ceny komunikacji miejskiej. Wstęp do Luwru, na Łuk i jeszcze w kilka miejsc jest darmowy dla młodzieży europejskiej- hmm.. zaczynałam wierzyć że przeżyję jedne z piękniejszych wakacji i to w połowie za darmo! Jak cudnie...

 

cdn


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Aga wraca.
Notatkę dodano:2010-07-17 20:22:58

z paryskich kawiarni do parzonej Primy, 

od chłodnego metra w tramwaje bez klimy.

od bonjour do dzień dobry, od merci w dziękuję 

od pardon do spierdalaj, od sa va w choruję  

 

znad sekwany nad Wartę jak pierwsze stawiasz kroki, 

jak dobrze że już wracasz! z Wieży Eiffela 

w bloki


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Często myślę o Tobie pięknie
Notatkę dodano:2010-04-21 00:35:08

 

O tym, jak pachnie Twoja skóra, gdy budzisz się rano

O pociągającym kształcie Twojego nosa

Zastanawiam się nad temperaturą Twoich nagich stóp wystających spod kołdry

I może jeszcze nad tym, czy nie obudzę Cię patrzeniem

 

Jesteś mój. Zaklepany.

 

 


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Jest dobrze
Notatkę dodano:2010-03-26 21:53:22

       Nie wiem, czy usunąć niektóre stare notki, czy też pozwolić im nadal mówić "obecne". Za nic w świecie nie chcę ich czytać, bo nie chcę sobie przypominać tego, jak żyłam ani co kiedyś czułam.

      Gdyby można podzielić uczucia na pokoje, to w tym mieszczącym w sobie miłość, dziś panowałby porządek, choć od czasu do czasu zmiatałabym "koty" z podłogi. Na szczęście sprzątnęłam cały ten syf w którym żyłam. Jest dobrze.

TAK TRZYMAJ B.!


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Moja ostatnia proza

wiało.
WIAŁO.

Licznik

Odsłon: 58285
Osób: 56898