Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

Urodzinowania ciąg dalszy
Notatkę dodano:2006-12-01 22:08:59

Na osiemnastkowej, wczorajszej herbatce u Ani, zrobiło się bardzo urodzinowo i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Inicjatorem całej dyskusji okazał się Situś.
- O której godzinie się urodziłyście? - zapytała.
- Ja popołudniu - mówi Sandra - a Ania chyba o pół do dziesiątej.
- A ja o 15:00. Tak mi się wydaje - powiedziałam - a ty?
- Minutę po północy. Z 3 na 4 listopada.
- Mój brat urodził się w Halloween - kontunuowałam - i wiecie jakie były jego pierwsze, po przyjściu na świat słowa, jakie skierował do lekarza?
- ???
- Cukierki albo psikus!


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


Wyczekując końca tygodnia...
Notatkę dodano:2006-11-30 22:00:21

Takiego tygodnia jeszcze nie przeżyłam. On wciąż zdaje się trwać i to najbardziej mnie niepokoi. Sytuacje i wrażenia w jakie obfitował, mogłyby się złożyć na 5-cio tomową powieść psychologiczną, a mam do dyspozycji tylko niewielką przestrzeń ograniczoną blogiem. Tym samym ograniczę się do spraw najważniejszych.

 

Ważnym wydarzeniem dnia dzisiejszego były osiemnaste urodziny naszej kochanej Ani C. Happy birthday!

 

Niestety, takie to już jest to nasze życie - ktoś się rodzi, ktoś umiera. O godzinie 16:30 znalazłam zwłoki koszatniczki leżące na dnie klatki pod poidełkiem. Idąc za moją prośbą, ojciec skremował ciało biednego zwierzęcia. Nie wiem, co mogło złożyć się na jego śmierć. Podejrzewam, że pewnie istniał jakiś spisek. Albo, że na to niedługie życie złożyły się zbyt krótkie chromosomy. Niewykluczone, że przyczyną mógł też być daltonizm.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Cóż robić...
Notatkę dodano:2006-11-28 18:59:40

Bezsens. To słowo najlepiej oddaje realia dzisiejszego dnia, który rozpoczął się sprawdzianem z chemii. Obowiązujący materiał brzmiał: mechanizmy reakcji, ale jak się okazało, zadań dotyczących tego tematu było zaledwie 3, pozostałe 6 stanowiły mniej lub bardziej bieżące treści.

 

Na lekcji angielskiego, skomentowałam, że podane zdanie można interpretować na wiele sposobów, i że wnioski klasy i p.profesor nie są jedynymi słusznymi oraz fakt, że upieranie się przy jednym jest moim zdaniem bezsensownym zachowaniem. Chwilę później prof. zaproponowała mi współpracę z autorami podręcznika celem udoskonalenia "bezsensowności" które moim zdaniem się tam znalazły. Cóż, ciekawa perspektywa...

 

Po powrocie do domu, zabrałam się do jakże ubogacającej osobowość, nauki historii w klasie - podkreślam - o profilu biologiczno-chemicznym. Temat na dziś: ustrój parlamentarny w Polsce międzywojennej oraz Niemcy w latach trzydziestych XX wieku.

 

Jedno jest pewne: przejdę do historii! (powiedziała Magda, i ze spuszczoną głową wróciła do swojego pokoju, celem kontynuacji nauki tegoż przedmiotu).


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


(prze)twórczo
Notatkę dodano:2006-11-25 21:24:39

Warsztaty twórczego pisania, które odbyły się dzisiaj o godzinie 17:30 w Bibliotece Miejskiej, były fantastyczne. Były to pierwsze tego typu zajęcia, w których miałam okazję wziąść udział i już planuję kolejne wypady. Moja mama, oczywiście bardzo się zainteresowała moim dzisiejszym wyjściem, i była ciekawa moich wrażeń.
- No i co Magda, jak ci się podobało?
- Bardzo mi się podobało. Jestem niezmiernie zadowolona.
- Ale to czemu w takim razie nie pójdziesz kiedyś na jakieś warsztaty malarskie? Przecież tą dziedziną sztuki zajmujesz się dużo dłużej, niż pisaniem.
- Ech, widzisz mamo, bo to jest tak: jak coś napiszesz i to jest niezbyt, to w najgorszym wypadku cię nie zrozumieją. A jak już coś namalujesz, to od razu widać, że jest brzydkie...


Komentuj(13)

-------------------------------------------------------------------


Wszystko w waszych rękach...
Notatkę dodano:2006-11-21 20:42:06

Biologia. Chromosomowa teoria dziedziczności Morgana. W miarę trwania lekcji, rozwinęła się dyskusja o tym, dlaczego na świecie jest więcej kobiet.
- Słyszałam, że plemniki z chromosomem Y są szybsze niż te z Xsem. - mówi K. - Więc z tego wynika, że powinno być więcej mężczyzn!
- Powinno, ale tak nie jest. Mężczyźni są wrażliwsi i w ogóle, tacy wiecie no... - mówi prof. - Ale wracając do rzeczy. Panowie! - zwróciła się do nielicznej, męskiej części mojej klasy - Kwestia płci dziecka zależy od was i ma się tak: kobiety - pamiętajcie - luzik. Faceci natomiast - wznoszą w tej sprawie błagalne i szczere modły do niebios.


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Słowotwórczo
Notatkę dodano:2006-11-19 20:14:23

Z transu, jakim okazała się nauka historii, wyrwała mnie głowa mamy, która ukradkiem wsunęła się do pokoju.
- A może byśmy w coś pograli? - zaproponowała.
Stwierdziłam, że najlepsze będą Scrabble. Rozłożyłam planszę i zagoniłam resztę rodziny do kuchennego stołu. Po 45 minutach, kiedy wszystkim zaczęło już brakować liter, rozpoczęły się fantazje twórcze.
- Czy mogę użyć gwary? - zapytałam.
- A co chcesz napisać? - zainteresowała się mama.
- "Godać". Dostanę za to dużo punktów.
- Nie możesz - wtrącił tato - Bo nie pozwoliłaś mi wpisać "Odysa".
W międzyczasie brat wyciągnął orzeszki solone, żeby rozładować atmosferę.
- To ja wpiszę "czaj" - powiedziała mama.
- Czaj? A to się od "czaisz" wzięło? - spytał tata.
- Ja się nie zgadzam! Skoro nie mogłam wykorzystać tradycji regionalnej jaką jest gwara, to ty tym bardziej slangu używać nie będziesz!


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


(wy)próbowana
Notatkę dodano:2006-11-17 22:00:21

Przed próbną z chemii.

 

Ustawiłam się w kolejce do stolika przy którym losowało się numer miejsca. W rękach - właściwie do końca nie wiem jak udało mi się tego dokonać - trzymałam linijkę, ekierkę, kątomierz, kalkulator, 3 długopisy, ołówek, dowód osobisty, drożdżówkę i 0,5l butelkę coca-coli. Pierwszym (choć niezbyt dużym) ciężarem, który udało mi się zrzucić, gdy dotarłam wreszcie do stolika był dowód. Dwoma palcami wylosowałam zgiętą kartkę, którą bezskutecznie próbowałam rozwinąć. Siedzący przy stole wuefista, po kilku minutach obserwowania moich poczynań zapytał, czy może jakoś pomóc. Okazało się, że mógłby, gdyby zapytał chwilę wcześniej, bo w tym samym momencie, kartka cudownie się otworzyła i ukazała miejsce numer 20.

 

Potem dostałam arkusz. Po 150 minutach mogłam odważnie stwierdzić, że pierwszą w życiu, próbną maturę mam już za sobą.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Związki bezprzyczynowo skutkowe
Notatkę dodano:2006-11-15 19:25:39

Koniec świata miał nastąpić 30 października - nie nastąpił. Kolejną typowaną datą był 14 listopad - pudło po raz drugi. Nostradamusem jednak nie zostanę, aczkolwiek mam dosyć sporo innych 'zdolności'.


Dzień wczorajszy, jak wiadomo, poprzedzał dzisiejszy, a dzisiejszy zaopatrzony został w wysokiej klasy rozrywkę, a mianowicie maturę próbną z języka polskiego. Nerwowa atmosfera, wprowadzona (właściwie nie wiem czemu) przeze mnie, udzieliła się reszcie rodziny. Nie będąc w stanie uczyć się już niczego więcej, po nieudanej próbie skorzystania z komunikatora internetowego, który po prostu nie działał, postanowiłam zrobić sobie kakao. Okazało się, że cudownego proszku jest za mało, by mleko zmieniło swoje właściwości smakowe, nie mówiąc już o kolorze. Załamana do granic możliwości, stwierdziłam, że jedyną rzeczą, którą warto jeszcze zrobić, jest kąpiel. I tak się jakoś niefortunnie złożyło, że ściągając z szyi koraliki, zbyt mocno rozciągnęłam gumkę, która błyskawicznie pękła. Koraliki rozsypały się po całej łazience, nie omijając oczywiście ciekawych i ciemnych zakamarków. Przesuwanie pralki, podnoszenie brudnej bielizny, grzebanie w misce psa, okazały się czynnościami wskazanymi, tym bardziej, że miałam nadzieję niedługo koraliki przywrócić do stanu używalności.


A dzisiaj? Dzisiaj dostałam arkusz próbnomaturalny. Temat czytania ze zrozumieniem brzmiał "Urodzeni pechowcy"...


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Z poradnika Małego Naukowca
Notatkę dodano:2006-11-11 18:39:59

Czy można powtórzyć rok nauki chemii w jeden dzień? Jeśli tak, to w jaki sposób?

 

Oczywiście, że można. Materiał klasy pierwszej jest dość obszerny, ale nie jest specjalnie trudny. Najlepszą i sprawdzoną metodę powtórki, zamieszczam poniżej.

 

Polecam wstać wcześniej, czyli około godziny 7:30 (wybredni mogą podrzemać do 8:00). Potem szybkie śniadanie - najlepiej lekkie: jogurt i świeża bułka z masłem + obowiązkowa pierwsza kawa (ewentualnie kakao - wersja dla młodszych). Następnie gwałtowne przeszukiwanie szafek, pułek i garderob celem skompletowania potrzebnych do pracy materiałów - starych zeszytów, podręczników, układów okresowych, szeregów napięciowych metali i tabel rozpuszczalności. Uporządkowany w kolejności chronologicznej zestaw kładziemy w bardzo widocznym miejscu (np. przed sobą) i otwieramy pierwszy zeszyt - który u 89,1% badanych zawiera dane dotyczące pierwszego semestru. Pierwsze lekcje wertujemy szybko, by zatrzymać się przy tematach z października. Wtedy gwałtownie odkładamy zeszyt i idziemy do kuchni zaparzyć sobie drugą kawę. Przynosimy ją do pokoju, popijamy, wkuwając z uwagą cały zeszyt. Ważne! Polecam, aby w domu znajdował się ktoś, kto może nas oderwać od nauki w najbardziej niespodziewanym momencie. Po 4 godzinach, czyli około 12:00, do pokoju powinien wtargnąc członek rodziny (może to być również chłopak/dziewczyna, przyjaciel, sąsiadka) z propozycją wypadu na zakupy do hipermarketu. Bez wahania należy się zgodzić. W sklepie trzeba spędzić co najmniej 1,5h z czego 40 minut w kolejce do kasy, poznając przy okazji historię życia innych kolejkowiczów. Po powrocie do domu radzę zjeść lekki obiad z dużą ilością nabiału, np. 250ml maślanki na 130g ziemniaków. Bezzwłocznie, z kubkiem kawy w ręce należy kontynuować naukę. Około godziny 17:00 polecam zrobić sobie przerwę na herbatę. O 17:15 wrócić do pokoju i pochwycić drugi zeszyt (czyli ten, z II semestru). Gdy zaczyna ogarniać paranoja, dobrym sposobem odreagowania jest 30 minut przed komputerem, podczas których można porozmawiać na gg, lub napisać notkę do bloga. Nauka kończy się z chwilą zamknięcia (niekoniecznie przeczytanego do końca) zeszytu.


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


Natalii, żeby się już nie gniewała
Notatkę dodano:2006-11-11 00:10:30

Godzina 7:45. Weszłam do klasy, usiadłam przy swoim stoliku. Między Anią, Sandrą i Natalią toczyła się burzliwa dyskusja (a raczej burzliwa wymiana złośliwości) dotycząca nowych butów tej ostatniej. W pewnym momencie Natalia mówi do Ani:
- Zamień się dzisiaj ze mną miejscem, bo nie chce siedzieć po zewnętrznej stronie ławki na matematyce.
- Nie. Ja dzisiaj nic nie umiem. Co będzie, jeśli mnie weźmie do tablicy?
- Natalia wstanie i pójdzie. Jak prof. zobaczy jej nowe buty to padnie z wrażenia. - wtrąciłam.
- Mam lepszy pomysł - mówi Ania - Zamienię się z tobą miejscem, jak przez tydzień będziesz przychodziła w tych kozakach do szkoły!


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 696801
Osób: 681467

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017