blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

693. co robić
Notatkę dodano:2008-12-22 22:01:18

- Fimbulek? Jak się poznaliśmy, to oboje bardzo intensywnie zajmowaliśmy się rysowaniem. I popatrz, gdzie nam się to podziało...
- Ja narysowałem okładkę do R2! - przypomniał Fimbulek.
- O, rzeczywiście... ale narysowałeś ją komiksowo, a dawniej nie rysowałeś komiksowo...
- Byliśmy młodsi - stwierdził Fimbul. - Mieliśmy więcej energii...

Ta... to by wyjaśniało, dlaczego nic mi się nie chce ;).

5e083b2c1dac2012992ef3796be0007f.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


692. różne
Notatkę dodano:2008-12-19 21:49:26

Dr PM przyniósł mi dzisiaj egzemplarz "Raptularza Kulturalnego", w którym znajduje się mój artykuł o jego (dra PM, nie egzemplarza) poezji konkretnej. Myślałam, że to pismo będzie czymś w rodzaju "Dziennika Zachodniego" (nie mam pojęcia, czemu tak myślałam). Tymczasem dostałam pięknie wydany magazyn, w kolorze, z półtwardą okładką...
- O, nie wiedziałam, że to takie ładne będzie - mruknęłam, przeglądając całość. - Gdybym wiedziała, to napisałabym może ładniejszy tekst...

 

Na zdjęciu Mrówka po swoim własnym wykładzie, czas spędza pracowicie. Dorwała się do cudzej gitary i próbuje wydobyć z niej dźwięk. Dźwięku na szczęście nie słychać.
Foto robiła Ania B. A na stronie BŚ jest cały fotoreportaż (już nie Ani) ze spotkania. 

3c3e4a9ac32a6802b31bac133f2748dc.jpeg

Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


691. z wieści
Notatkę dodano:2008-12-18 23:41:58

Zapytałam Bossa, jak Rewia. Jest zachwycony (bo cóż innego, biedny, mógł powiedzieć?). Więc możemy spokojnie robić tom trzeci.

- Boss jest zachwycony Rewią - napisałam do ML.
- Nie braliśmy pod uwagę innej opcji - odpisał ML.

 

Boss do Gucia o Mrówce: O niej najlepiej napisał Miłosz: "Mrówka ZDEPTANA a nad nią obłoki" ;D


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


***
Notatkę dodano:2008-12-16 22:30:19

Po pierwszym "wykładzie".
Czyli takim referacie, w którym nie miałam ograniczeń czasowych ani innych referatów przed albo po.
W związku z czym zamknęłam się po 55 minutach, trochę też z tego powodu, że bałam się, że wszyscy zaczną wychodzić :D.
Wykład był przygotowany metodą karteczkową, przy czym ani razu nie udało mi się go przećwiczyć w całości, zwykle po półgodzinie umierałam z nudów i przerzucałam się do ciekawszych zajęć. Notabene, metoda karteczkowa odbiła się na mnie, kiedy przy karteczce chyba czternastej (na dwadzieścia) zgłupiałam na widok własnego rysunku i zaczęłam się usilnie zastanawiać "do licha, co to właściwie jest?". Podobno nikt tego nie zauważył ;). Ale i przerwy nie zrobiłam, bo zaczęłam gadać COŚ i potem się okazało, że to COŚ, które mi przyszło do głowy, było faktycznie zgodne z rysuneczkiem.
Wykład karteczkowy bardzo mi się przydał, bo mogłam sobie spoglądać na publiczność. I okazało się, że oprócz Eli, Radka, Sabiny i Ani B. (dziękuję, że przyszliście!!!), przybyła... moja uwielbiana Pani Doktor z Kulturoznawstwa (PDzK), bezpseudonimowa, choć z uwagi na to uwielbienie nazywam ją czasem drem PM w spódnicy. Nie wrzasnęłam z radości, odrobiłam to sobie później...

Na te ćwiczenia z kulturoznawstwa (z widowiskowych form kultury popularnej chyba, nie w moim roczniku, nie na moim kierunku studiów) zaprosiła mnie za zgodą prowadzącej dziewczyna Sala - i chociaż do samego kulturoznawstwa jest mi bardzo daleko, na te zajęcia latałam ponadprogramowo i hobbystycznie. Prawie nigdy nie kończyły się one po 90 minutach, zwykle przedłużały się nam rozmaite dyskusje, czasami udawało się przegadać całą przerwę i kawałek zajęć kolejnych - i ciągle było mało. Pani Doktor z Kulturoznawstwa nie widziałam już chyba pół roku, uwielbienie mi nie zmalało, więc ucieszyłam się dzisiaj ogromnie.
I kiedy prowadząca spotkanie zaczęła pod koniec omawiać plany na przyszłość i składać życzenia świąteczne, a PDzK zbierała się do wyjścia, poleciałam do niej - do swojej-nie-swojej wykładowczyni.
Zdaje się, że te życzenia i plany przeszeptałyśmy w kucki za krzesłami. Wyszłyśmy jeszcze potem na moment, żeby do końca móc się nagadać. I okazało się, że PDzK kończyła dzisiaj zajęcia w mieście R. o czwartej, po czym wsiadła w samochód i przyjechała na wykład tylko dla mnie. Pożałowałam natychmiast, że nie znają się z Anią B., bo Ania skończyła zajęcia w mieście R. godzinę wcześniej, po czym wykorzystując sieć podmiejskich i pksowych komunikacji na czwartą dotarła na dworzec. Też zresztą specjalnie dla mnie ;). I jak tu nie skakać z radości? Jesteście kochani :).

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


690.
Notatkę dodano:2008-12-15 20:50:17

- Sprzedajesz jakieś wejściówki na ten twój wykład? - zapytała dzisiaj wieczorem Ania B.
- TERAZ MI TAKI POMYSŁ PODSUWASZ? - oburzyła się Mrówka. - JAK WYKŁAD JEST JUTRO I JUŻ NIE ZDĄŻĘ?

jakby ktoś chciał, to zapraszam. Jutro o 17.00, BŚ, sala - Benedyktynka.
Wstęp wolny :D.

Przy okazji przerabiania na zajęciach z XX wiekiem Różewicza sprułam sobie kawałek zakładki z tomu "czerwonej" serii.
- To zademonstruj jeszcze kilku osobom to i całkiem nie będziesz miała zakładki - podsumowała Ania B.

Jestem zmęczona. Dobranoc.


Komentuj(8)

-------------------------------------------------------------------


689. tango
Notatkę dodano:2008-12-11 21:05:20

Ech ech ech. Nie da się ukryć, że konkurencja mnie dzisiaj pokonała. Konkurencja satyryczno-współautorska w osobie Egzekutora. Nie dość, że kilka dni temu dostałam tekst, którego melodia do dzisiaj brzmi mi w uszach i nie pozwala o sobie zapomnieć (najchętniej odpowiedziałabym w tym samym tonie, ale zawsze odtwórcze to będzie) - i zostałam tym tekstem zastrzelona, to dzisiaj Egzekutor dobił mnie kolejnym utworem. Genialnym. A Wykładowca-Kalamburzysta dołożył się stwierdzeniem "e, jemu [Egzekutorowi] to i tak pani nigdy w życiu nie dorówna w układaniu rymów".
Muszę im obu udowodnić, że dorównam.
Kiedyś.
A o ile Egzekutor jest w stanie dostrzec we mnie nie uczennicę a partnera (w końcu rewie tworzymy jako współautorzy), o tyle W-K, przynajmniej przed lekturą R2, chyba w to nie wierzy. I to będzie najtrudniejsze do przeskoczenia.

Póki co - jeden z moich tekstów z R2. Nie wiem, czy ulubiony, w każdym razie powstał pod wpływem nagłego natchnienia w kilka minut, przy jakimś śniadaniu.

Tango z rybą

I już się goście zgromadzili,
stoją niepewnie przed orkiestrą,
jeszcze odkaszlnął ktoś, po chwili
wołając: „Grać! No grać! Maestro!”.
 
I jeszcze pan o dużej tuszy
wrzasnął: „Orkiestra, tusz!
Niech tango smutki dziś zagłuszy”
i popłynęło im do usz:
 
tango
w stylu szant tango, kurczę blade,
tango
sześć centymetrów nad pokładem
tango
póki muzyka ich nie znuży
tango
z surową rybą zamiast róży

I wnet wśród gości dziś zagości
miłości z tangiem trudny pościg.
Więc uwierz, gdy przedstawia ktoś ci
szał namiętności pośród ości

I w oczy sobie patrzą goście
znad tych surowych ryb.
We wzroku żądza, głód i pościel,
czyli zwyczajny tryb:

tango
fala muzyki tłum zalewa,
tango
a morze szumi, skrzeczy mewa,
tango
melodia strugą znowu chlusta…
Tango
z surową rybą tango w ustach.

Spojrzenie, błysk, przyszłości wizja,
gdzieś płetwa spada niczym listek.
To z rybą tango-afrodyzjak,
bo potem to …animal triste.

Lecz takie tango warto poczuć
z rybą (koniecznie z nią!)
Łuski nie spadną ludziom z oczu
dopóki dźwięki w uszach brzmią…

Tango
panmorskie tango na pokładzie.
Tango
pełne zapału, ognia, nadziej,
Tango
ze śledziem, szprotem albo z pangą…
Tango
po prostu morskie tango!


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


688. wszystko jest względne
Notatkę dodano:2008-12-10 23:12:07

- O, jak dobrze, że pani przyszła. Liczyłyśmy na panią - tak zostałam ostatnio powitana w BŚ.
- Ja niestety tylko na chwilę - oznajmiłam, bo leciałam zaraz do Piotrka drukować R2. - Ale obiecuję, że następnym razem już będę na pewno.
- Ta, a na swoim wystąpieniu to na sto procent - mruknął Pan od Mikrofonów.

:D


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


687. podróży nie utrudnia sumienia żaden wyrzut
Notatkę dodano:2008-12-09 22:18:24

(tytuł - cytat z piosenki do R2, która w wykonaniu kolegi Agi brzmi jak hit menelski obok "W Polskę idziemy" i "Tupotu białych mew", ciekawe, czy podoba się Bossowi...)


O ile w podróży do miasta R. na trasie Jaworzno - Katowice staram się obudzić, o tyle na trasie Katowice - miasto R. staram się zasnąć. Co przeważnie się udaje.
Powrotną drogę odbywamy z Piotrkiem Rybnickim i Maćkiem i wtedy trudy dnia odsypia Piotrek.
- Poczekajmy aż zaśnie i za jakieś pięć minut któreś z nas wyda głośny okrzyk - mruknęłam do Maćka-kierowcy.
- To ja poczekam, aż wydacie okrzyk, a potem zasnę - zdecydował Rybnicki Piotrek, ale czekanie mu się znudziło. I zasnął. Wymieniliśmy z Maćkiem porozumiewawcze spojrzenia, jednak nie chciało nam się krzyczeć i do Katowic dojechaliśmy właściwie w milczeniu. Przy zjeździe z autostrady Maciek wyjął ze schowka długopis i schował go sobie do kieszeni. Pstryknął przy tym niechcący. Dla Rybnickiego Piotrka zabrzmiało to jak wystrzał: poderwał się nagle i ze strachem zapytał, co robimy :D.
Mniej więcej wtedy zorientowałam się, że nie wiem, gdzie jest moja czapka. Zdjęłam ją po wejściu do samochodu, ale nie miałam jej ani w torbie, ani w żadnej kieszeni, ani pod nogami, ani na fotelu (co sprawdziliśmy już przy wydziale). Udało mi się zadziwić samą siebie; jak można zgubić czapkę, siedząc przez godzinę bez ruchu? Maćka też to zdziwiło.
- Potem ją znajdzie twoja żona i ci się oberwie, że obce baby wozisz - pocieszyłam Maćka.
- Moja żona od urodzenia synka jeździ na tylnym siedzeniu, więc nie znajdzie - odparł Maciek pogodnie.
Ulicę przed wydziałem wysadziliśmy z samochodu Piotrka Rybnickiego (nie chciał podjeżdżać na Plac Sejmu, żeby nie spotkać kogoś z koła, na które się nie wybierał, a nie, jak sugerował Fimbul, że wstydził się z nami pokazywać).
Dojechaliśmy z Maćkiem pod wydział.
- Piotrek do mnie dzwoni... - powiedział Maciek, z niedowierzaniem spoglądając na wyświetlacz komórki.
- Pewnie zgubił czapkę w samochodzie - wymyśliłam (bo moja się już zdążyła znaleźć).
Maciek zajrzał na tylne siedzenie i znalazł tam czapkę Piotrka. Zaraz potem podszedł do nas Piotrek, odebrał zgubę i powiedział, że jego chytry plan z ominięciem wydziału się nie powiódł, bo właśnie spotkał znajomego z koła i teraz musi już na nie iść.
Mógł tyle nie kombinować.

 

A na zdjęciu Igor, który pomaganiem przy R2 był już bardzo zmęczony i zamierzał się położyć.

4282d08b410a4db263900632ac2c7129.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


686. filozofia podróży. Z miasta R.
Notatkę dodano:2008-12-08 21:51:44

Wsiadłam do autobusu do miasta R. z Biletem z Kasy (ostatnio jakoś działa). Pasażer za mną biletu nie miał.
- Poproszę bilet do miasta R. - poprosił.
- A czemu nie kupił pan sobie w kasie? - zainteresował się Pan Kierowca.
- Bo kiedyś kupiłem, a autobusu nie ma - wyjaśnił skrótowo Pasażer.
- Panie - pokiwał głową Pan Kierowca. - Autobusy zawsze są. Tylko czasami nie przyjeżdżają.


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


685.
Notatkę dodano:2008-12-07 20:22:01

Bosskie urodziny.
Wierszyk (mój) z R2, rysunek (ML) też z R2.
Wszystkiego najlepszego!

O Bossie rozrzucamy tu słowne confetti,
choć wiemy, że opisać się go dobrze nie da:
i w niczym nie pomaga po geniuszach scheda,
nie sprawdzi Staff się, Tołstoj ani Marinetti.

tej sławy by nie oddał na swym płótnie Kossak
a w słowa nie ubrała Zofia Kossak-Szczucka,
potrzebna jest tu bowiem genialność nadludzka,
by w zwięzłej formie sztuki móc przedstawić Bossa

Gdy wszyscy niecierpliwi, Egzekutor sarka,
że dzieckiem wszak w kolebce Boss dusił centaury -
to wiedzą wszyscy, w świecie znana Bosska marka

i teraz liczy się to, żeby twórca miał ry-
my do Bossa prześwietne, tak jak sam Petrarka.
dla Bossa za to teraz pozostaną LAURY.

 

b6c4b42642c2f30a265b5434e1f2c3eb.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543928
Osób: 444507

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej