blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

666. co potrafi Ania Sz.
Notatkę dodano:2008-10-23 20:53:50

- Muszę arabeski ćwiczyć - napisała mi Ania Sz.
- Przeczytałam, że arabski. Czemu? Na tańcu brzucha są arabeski? Co to są arabeski? - zainteresowała się Mrówka.
- Bo mi się plączą nogi z rękami - wyjaśniła Ania.
- Myślałam, że taniec brzucha tańczysz! - zdziwiła się Mrówka.
- Tak, tańczę.
- RĘKAMI I NOGAMI? Taniec BRZUCHA? - zdumienie Mrówki rosło i rosło i już miało przebić się przez sufit, kiedy Mrówka wpadła na przyczynę tego zachowania. - Aha, bo ty przecież nie masz brzucha.
- Taniec brzucha zaczął się robić trudny, od kiedy przyszło mi robić kroki - oznajmiła Ania.
- Kroki w tańcu brzucha? Satyryk by tego lepiej nie wymyślił...
- Brzuchem to ja się uczyłam robić kółka. Płaskie i zwykłe i takie te... wymachy.
- To się zaczyna coraz ciekawsze robić - stwierdziła Mrówka, zafascynowana.
- Bo postawa w tańcu brzucha jest taka, żeże: kolana ugięte, miednica do przodu, pierś do przodu i łopatki ściągnięte...
- W tym ustawieniu możesz jeszcze drgnąć brzuchem? - ucieszyła się Mrówka.
- Drgnąć potrafię, ale oddychać ciężko - napisała Ania szczerze. - Zaczynam już czuć swoje ciało.
- Do tego wystarczy zwykła grypa - wtrąciła się Mrówka.
- Wprawdzie nie umiem go jeszcze skoordynować, ale już czuję - dokończyła Ania. - Właśnie dlatego muszę ćwiczyć arabeski.
- Pierwsze słyszę, żeby ktoś w balecie brzuchem ładował, no ale ja się nie znam - oznajmiła Mrówka.
- W arabeskach tylko wymachy. W boki.
- BRZUCHEM?
- Biodrami.

I gdzie tu taniec brzucha?

 


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


665. spać
Notatkę dodano:2008-10-21 20:23:15

Odsypianie podróży do miasta R. zaczyna się dzień wcześniej, w niedzielę. Staram się wcześniej położyć, żeby poranna konfrontacja z rzeczywistością nie bolała aż tak bardzo.
Przeważnie pomaga to niewiele. W poniedziałek jestem w stanie zwlec się z łóżka i dowlec się na przystanek. Potem zapadam w zimowe odrętwienie w autobusie. Następnie przesiadam się w PKS do miasta R. - i tu już śpię sobie smacznie przez całą drogę.
W mieście R. nie zasypiam, bo nie bardzo mam jak ;). Za to drogę powrotną do Katowic przesypiam w całości. W Katowicach przesiadam się w autobus do siebie i tu już staram się nie zasnąć, żeby nie paść ofiarą kieszonkowców.

A potem czekam tylko na wieczór i na moment, w którym będę mogła przewrócić się na łóżko i zasnąć snem kamiennym.

Tyle że teraz jestem przeziębiona, w związku z czym do tego całego odsypiania doszło mi dzisiaj odsypianie rano (wstałam o 9, ubrałam się i położyłam się spać jeszcze na godzinę) i po 17 (zamknęłam oczy tylko na moment! To przypadek, że jak je otworzyłam, była 18:30!).

Spać mi się chce.

Na zdjęciu - szukanie śladów jesieni. Dzisiaj bym już nie poszła, zasnęłabym z aparatem pod pierwszym drzewem.

70f1c0d034e3f4a2e02e21f99dd4a97a.jpeg

Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


664. miasto R. - reaktywacja
Notatkę dodano:2008-10-20 21:26:19

Podróże do miasta R. zawsze należały do ciekawych. Ale dwa tygodnie temu, kiedy jechałyśmy tam z Anią B., nic się nie wydarzyło. Tydzień temu, kiedy jechałam z kolegą z podstawówki, pracującym w mieście R. i przypadkowo spotkanym na dworcu, udało mi się nawet kupić Bilet z Kasy - autobus przyjechał punktualnie, na miejscu był przed czasem... w efekcie nikt nie chciał uwierzyć w moje opowieści grozy z podróży do miasta R. Na mitomankę wyszłam.

Dzisiaj jechałam do miasta R. sama.
Zaczęło się od tego, że autobus, do którego wsiadłam w swoim mieście, był prawie pusty. Nic dziwnego: przed nim jechały dwa inne i dwa minibusy do Katowic. Wsiadłam, usiadłam na wolnym miejscu i zapadłam w poranny letarg (koło szóstej rano nie egzystuje mi się zbyt intensywnie).
Autobus przejechał pierwszy przystanek i zatrzymał się w połowie drugiego. Tak znienacka. Spojrzałam przed siebie: droga była pusta. Żadnych korków, żadnego samochodu, żadnego wypadku - nic. Kierowca otworzył drzwi i zawołał "nie jedziemy dalej, pękła nam opona".
W związku z tym poszłam na najbliższy przystanek. Za dziesięć minut miał jechać następny autobus do Katowic.
Przyjechał po piętnastu.
I stał w ośmiu korkach.
Nie wiedziałam, że na trasie do Katowic może być aż tyle korków i gdyby ktoś mi to opowiadał, myślałabym, że fantazjuje.

Kiedy przed dziewiątą docierałam do dworca PKS w Katowicach (autobus do miasta R. odjeżdża o 8:15), polazłam spokojnie do budynku, żeby się ogrzać i kupić Bilet z Kasy.
A z głośników popłynęło "na stanowisko trzecie podstawia się autobus do miasta R. z godziny 8:15".
W zasadzie mogłam wsiąść i jechać.
Autobus prowadził znajomy kierowca (ten od "kto ma Bilety z Kasy?"). Przyjechał, otworzył drzwi i zapytał, kto ma bilety z kasy. Niektórzy nigdy się nie zmieniają.
Machnęłam moim Biletem z Kasy i wsiadłam.
Nawiasem mówiąc, bilety do miasta R. podrożały o 40 groszy, co nie byłoby sumą zauważalną, gdyby nie fakt, że nikt nie ma drobnych i kierowca wydaje resztę dłużej niż zwykle. Co mi trochę zakłóca sen. Ale w związku z tym, że dzisiaj autobus do miasta R. zaczekał na mnie pół godziny, uważam, że można było dopłacić za komfort podróży ;).


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


663. strzępek gramatyki
Notatkę dodano:2008-10-19 21:28:49

Fimbul i Piotrek prowadzili jakąś fachową językoznawczą rozmowę, a ja robiłam za pośrednika między nimi.
- Nie powiesz przecież "mam komputera" - zirytowałam się w końcu.
- Ale za to komputer ZAPISAŁ dane, komputer OBLICZYŁ średnią - odrzekł Fimbul. - Nie powiesz, że młotek WBIŁ gwóźdź.
- Ale powiemy, że drukarka wydrukowała - wtrącił się Piotrek. - A kombajn... nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale też sam robi...

 

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


662. proces tworzenia
Notatkę dodano:2008-10-18 21:55:58

Chyba już wszyscy wiedzą jak powstają "moje" fragmenty R2. I innych tekstów satyrycznych. Leżę sobie po ciemku i spisuję ołówkiem na kartkach kolejne wersy. Minusem takiej pracy-zabawy jest to, że kartki odkładam byle gdzie, a rano próbuję je jakoś posegregować. Wczoraj zginęła mi jedna: tekst urywał się w dziwnym miejscu i w dziwnym miejscu się zaczynał na kolejnej stronie. W poszukiwaniu zaginionej kartki przerzuciłam do góry nogami cały pokój. Znalazłam przy tym dwie inne, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
- Nigdy ich nie widziałam! - zwierzałam się z przejęciem Fimbulowi. - Nie wiem, skąd się wzięły.
- Tak się tworzą kolonie - napisał Fimbul.
- Kolonie bakterii? - upewniłam się.
- Pleśniaki i takie tam - wyjaśnił Fimbulek. - Odwrócisz wzrok, a tu nagle trzy z jednej.

Normalnie strach R2 na wierzchu zostawiać ;).


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


pokonferencyjne podziękowania
Notatkę dodano:2008-10-17 21:23:20

Kochani!

Dziękuję wszystkim, którzy przyszli dzisiaj mi kibicować (rany, ósma konferencja w tym roku kalendarzowym, a ja się zachowuję, jakby to była pierwsza w życiu...). To było naprawdę fantastyczne wrażenie  - wstać i widzieć po kolei Wasze uspokajające uśmiechy, gesty dodające otuchy, Wasze zainteresowanie. Dziękuję, że przyszliście, byliście tam ze mną, że chciało się Wam poświęcić to piątkowe popołudnie...
Dziękuję wszystkim razem i każdemu z osobna:
- Fimbulowi - że przewracał oczami, kiedy sygnalizowałam mu wzrokiem, że mam tremę i zaraz umrę,
- Sabinie i Ani Sz. - że śledziły mój referat w wersji napisanej i wydrukowanej, żeby w razie potknięcia podrzucić mi suflersko kwestię następną (to była szalona uciecha - słyszeć, że przewracacie kartki referatu w momencie, kiedy pamiętałam mniej więcej, że kończy mi się strona), że czekały na moją część konferencji od rana i cierpliwie, chociaż mogły sobie pojechać do domu,
- Skołowanej Gosi - za wszystkie rozmowy przed konferencją,
- Skołowanemu Radkowi - za wszystkie rozmowy po konferencji (a przed - dzień wcześniej),
- Marzence - że przyszła, chociaż w Katowicach miała do załatwienia zupełnie inną sprawę,
- Skołowanemu Markowi, Marcie i innym, którym się chciało zostać, żeby posłuchać mojego wystąpienia,
- wszystkim Wykładowcom, którzy przyszli, bo jęczałam, że chciałabym, żeby przyszli ;).

Jednak nie ma to, jak występować przed własną publicznością ;).

A teraz idę, bo wiadomo - omne animal triste...


Komentuj(29)

-------------------------------------------------------------------


661. z biegu
Notatkę dodano:2008-10-16 21:24:52

Z wieści różnych:

Wygłosiłam właśnie swój referat do ściany. Ze stoperem. Z rozsądną prędkością zajął mi 18 minut, mogę jutro trochę wolniej. Zapraszam po raz ostatni ;).

Egzekutor twierdzi, że vilanella może spokojnie wejść do R2. Przyznaję, że mnie to zaskakuje, ja jej tam nie widziałam - ze względu na to, że formalnie wyszła chyba słabiej niż cała R2.

Zamęczałam dzisiaj Bossa (Promotorze, przepraszam!), w najbliższym czasie już nie będę (przynajmniej spróbuję nie).

 

A powalił mnie na kolana dialog Skołowanego Radka i Megi z Igorem (Igor brał w nim udział jako maskotka, był przytulany, głaskany, drapany, obejmowany, ściskany, chwalony i podziwiany).
- Ja mieszkam w Tychach - powiedziała Megi.
- Ja też - odparł Radek.
- Na osiedlu X. (nie że na osiedlu o literce X, chociaż takie osiedla są w Tychach, tylko wyiksowałam właściwą literkę).
- Ja też.
- Na ulicy Y.
- Ja też.
- Jak się okaże, że mieszkacie w jednej klatce i na jednym piętrze, to ja wyjdę - obiecała Mrówka.

na szczęście mnie ocalili ;).

Megi, próbując ciasta, powiedziała jeszcze:
- Mrówka, gdybym mieszkała z twoją mamą, wyglądałabym jak mama Muminka już.

Że niby byłaby taka pękata.


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


660. ...
Notatkę dodano:2008-10-15 22:48:59

- Przyjdzie pan na mój referat? - zapytała Mrówka Fimbulowego promotora (swojego męczyła już wcześniej).
- A kiedy pani ma? - zainteresował się Fp (Fimbulowy promotor). - Bo mój syn też na tej konferencji występuje.
- A, faktycznie - skojarzyło się Mrówce. - Ja jestem zaraz po nim.
- No to przyjdę - obiecał Fp.

Chodźcie też, co? ;)

I napisałam vilanellę. Pierwszy raz w życiu, od roku próbowałam.
A na zdjęciu śladów jesieni ciąg dalszy.

a895d6b3caa74baf77e5e910c25d900c.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


659. koszt
Notatkę dodano:2008-10-14 21:38:46

- Dziękuję! - napisała Mrówka do Fimbula, który pełnił rolę jej podręcznego słownika i sprawdzał co ciekawsze sformułowania. - Bo już nie wiem, jak się nazywam.
- Proszę bardzo - odparł Fimbulek. - 50 złotych.
- Ej, Boss w takich sytuacjach mówi "2,50"! - oburzyła się Mrówka.
- Jego stać na gest - powiedział Fimbul. - A ja jestem tylko biednym studentem.

 

Foto - szukałam śladów jesieni.

 

4f49a9ed1d52e657b253e6f308b73e74.jpeg

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


658. atawizm
Notatkę dodano:2008-10-13 22:20:35

Kiedy wracałam z miasta R. miałam dwie podstawowe potrzeby: zjeść coś wreszcie i wreszcie się wyspać. Trudno było je pogodzić. W końcu po długim namyśle stwierdziłam, że najpierw coś zjem, żeby mnie potem głód nie budził.
I przespałam całą drogę z miasta R. do Katowic.

Na zdjęciu kot, który się do mnie łasił pod blokiem. Miaucząc przy tym przeraźliwie. Śliczny, słodki i puchaty.

Idę spać.

c21e11c9a1a869f60548bf901ed88a61.jpeg

Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543124
Osób: 443703

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej