blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

416. z miasta R.
Notatkę dodano:2007-11-27 20:02:09

notka z wczoraj, pisana w autobusie.
26.11.2007, godzina 8:27
Autobus do miasta R. przyjechał siedem minut po czasie. Gdyby tak przyjechał w zeszłym tygodniu, zdążyłabym na niego. Teraz w nim marznę, bo nieogrzewany. Dobrze chociaż, że śniegu nie ma. W środku.
Kierowca znany. Ten od "kto ma bilety z kasy". Podjechał.
- Dzień dobry - powiedziała Mrówka, ładując się do środka.
- Najpierw z bilecikami z kasy - odparł kierowca. Mrówka wysiadła.
Wsiadły dwie osoby z bilecikami z kasy.
- Nikt już nie ma bilecików z kasy? - zapytał kierowca.
- Nikt - chórem odrzekli pasażerowie. Mam wrażenie, że sprawili mu tym zawód.
Ale był w wyjątkowo dobrym humorze. Sprzedał reszcie bileciki.
- Jedzie pan przez Łaziska Górne? - chciała się dowiedzieć jedna z pasażerek.
- Mam taki zamiar - odpowiedział kierowca. A potem powiedział, żeby go o nic nie pytać, jak sprzedaje bilety. Już ostatnio podejrzewałam, że jest jednofunkcyjny.
Zimno.

godzina 8:29
Zaczął sypać śnieg. Na razie na zewnątrz. Oby nie nasypało do autobusu. Chociaż podobno pod śniegiem cieplej (patrz: Eskimosi)

A potem włączył ogrzewanie (kierowca, nie śnieg)

 ***

Dzisiaj rozżalona Mrówka na trzy minuty przed odjazdem autobusu wsiadła do windy i wjechała na czwarte piętro własnego wydziału.
- Cześć Mróweczko - powiedział jej Bosski Promotor.
I już przestała być taka rozżalona ;)

ogłoszenie: w poniedziałek 3.12.07:
a) w sali portretowej GTL-u (Dworcowa 13, redakcja "Śląska") jest o 16:00 spotkanie z Kornhauserem. Prowadzi Boss,
b) w BŚ (Parnassos) o 17:00 jest recital piosenek kabaretowych.
Może się rozdwoję?

a w czwartek o 17 jest ostatni czwartek miesiąca. Jeśli ktoś z nami idzie - to czekam na info.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


415. skandal w mieście R?
Notatkę dodano:2007-11-26 23:19:50

"Skandal w mieście R.!", "Mrówka zabita hamburgerem nadnaturalnej wielkości!", "A miał być średni!" - krzyczą nagłówki w prasie.

 

Takiego smsa wysłała dziś Mrówka do Madzi. Z miasta R. Dlaczego? O tym jutro, bo padam na nos.


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


414. trudne zdania
Notatkę dodano:2007-11-25 22:35:17

- Uwaga, teraz będzie trudne zdanie - oznajmił Fimbul, kiedy rozmawialiśmy parę tygodni temu na wydziale. Po czym nabrał tchu i powiedział: - To jest reinterpretacja hermetycznych systemów neognostyckich.
Zapisałam sobie.

 

 

A teraz jestem zła. WŚCIEKŁA. Szlag mnie trafia. Nie znoszę, jak się mnie w ważnym momencie bez słowa olewa, S.


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


Notatkę dodano:2007-11-24 23:24:54
Rewia. Korekta Egzekutora, poprawki Egzekutora, rysunki Marka, wstęp mój i Piotrka. Nie zdążę notki. Jutro

Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


413. zachody słońca
Notatkę dodano:2007-11-23 22:03:40

Korzystałam z kilku dni dość ładnej pogody. Ładnej - czyli w miarę bezchmurnej. Kiedy tylko było widać niebo, czatowałam na zachód słońca. Całymi dniami, można powiedzieć.
Normalnie to ja mam zachód na wyciągnięcie ręki. Na wprost okna. Ale w zimie przesuwa się trochę nad inne osiedle i muszę się wychylić, żeby ujrzeć cokolwiek. Jak się wychylam przez zamknięte okno, to czasami mogę sobie nabić guza o szybę. Nieważne.
Wczoraj zobaczyłam, że słońce już zachodzi (a koło 15:30 było dopiero). Pobiegłam po aparat. Przybiegłam z nim. Wyrwałam go z futerału, włączyłam, otworzyłam szarpnięciem okno, zrobiłam zdjęcie, zamknęłam okno i w tym momencie słońca już nie było.

Albo ja się starzeję i tak wolno biegam, albo słońce trochę przyspieszyło.

Fotka będzie tradycyjnie z opóźnieniem.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


412. późno już
Notatkę dodano:2007-11-22 21:01:22

Ostatnio mieliśmy talent do późnego opuszczania rozmaitych budynków.
Najpierw po wieczorku poetyckim.
Z niższego poziomu BŚ, z poziomu Benedyktynki, musieliśmy się dostać jakoś do wyjścia. Baliśmy się ryzykować z wózkiem po schodach bez jakichkolwiek rynienek podjazdowych, więc wyjechaliśmy z jedną z pań pracujących w BŚ windą na poziom podstawowy.
- Ja bym się tu zgubiła - przyznałam, podążając za panią z BŚ i pokonując kolejne zakręty.
- Ja też! - wyznała Madzia.
Slk, jedyny mężczyzna w naszym sfeminizowanym gronie, milczał znacząco. Pewnie by się nie zgubił, ale kto go tam wie.
- Ja tu pracuję dziesięć lat, a też mi się zdarza zgubić - oznajmiła pani, otwierając przed nami kolejne drzwi.
Dotarliśmy wreszcie pod wyjście główne. I okazało się, że zamknięte już jest na głucho. Pani zadzwoniła po ochroniarza, a my zaczęliśmy snuć wizje pozostania w gmachu BŚ na noc.
- Nie cieszyliby się państwo z takiej możliwości? To piękny budynek! - pani zatoczyła ręką koło.
- Cieszylibyśmy się bardzo - powiedziała w imieniu wszystkich Mrówka. - Tylko jedzenie nam się kończy - dodała cichutko, a fakt, że była po mieście R. i bez obiadu też wiele znaczył.

Mała dygresja żywieniowa.
Mrówka urwała się z zajęć trochę wcześniej, błyskawicznie poleciała na przystanek, dojechała do Katowic, pędem pobiegła na wydział, łapiąc tam Slka, z Slkiem pognała do BŚ, gdzie czekała Madzia. Z Madzią w trójkę przedostali się do Benedyktynki.
Po krótkiej rozmowie z bohaterką wieczoru, Mrówka, głodna jak szakal, wyjęła z torby kanapkę.
I w tym momencie rozbłysły światła, bo kamerzyści przygotowywali salę. Wszystkie wycelowane w Mrówkę.
- Ej, dlaczego na mnie świecą? Ja nie chcę jeść w błysku fleszy - rozpłakała się (z głodu) Mrówka nieszczęśliwa. Madzia i Slk rozpłakali się ze śmiechu. Poirytowana Mrówka musiała odwrócić się plecami do świateł i spróbować zjeść cokolwiek w atmosferze a) pośpiechu (bo spotkanie zaczynało się za kilka minut), b) stresu (bo kamery). Stąd potem obsesja na punkcie jedzenia.
Koniec dygresji.

Kiedy Mrówka powiedziała, że kończy się jedzenie, wszyscy zrobili błyskawiczny remanent swoich zapasów.
- Ja mam wodę - powiedziała Madzia.
- Ja mam coca-colę - poinformował nas Slk.
- Ja mam jeszcze gruszkę - mruknęła Mrówka.
- Zamówimy sobie pizzę - pocieszył nas Slk.

Biorąc pod uwagę fakt, że stany naszych portfeli nie prezentowały się najlepiej, jakoś nas to nie podniosło na duchu. Trochę wcześniej, kiedy jeden z redaktorów "Śląska" zapytał, czy ktoś ma rozmienić 50 złotych doszliśmy do wniosku, że nawet razem byśmy nie mieli. Slk miał 50 groszy, Mrówka 2 złote pozostałe po kupnie biletu z miasta R., a Madzia jakieś 10 złotych.
- A jak ją dostarczą? - praktyczny zmysł Mrówki wziął górę nad głodem.
- Będziemy iść od okna do okna i sprawdzać, czy któreś nie zostało przypadkiem uchylone.

Na szczęście pojawił się pan ochroniarz i nas wypuścił.

Kilka tygodni później wychodziliśmy z Olkiem jako ostatni z wydziału. Oj, no dobra, przeze mnie, ale już trudno.
Wychodzę pierwsza.
- Czekaj - woła do mnie Olek. - I tak nie wyjdziesz!
Fakt, właśnie dobiłam do kraty w drzwiach.
Z Olkiem idzie pan ochroniarz, pobrzękując kluczami. I mruczy:
- Za karę powinni tu państwo do rana siedzieć.
A to znowu był poniedziałek i znowu problem jedzenia...


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


411. jaka praca...
Notatkę dodano:2007-11-21 23:10:53

- Pracuję jako moderator na <cenzura - jednym z portali internetowych. Mrówka> - powiedziała Madzia Olkowi.
- Aaaaa! To ty wycinasz moje chamskie komentarze! - odparł Olek.

 

REWIA SKOŃCZONA.
Teraz czekam na wstępy, do soboty. Zadra - na Twój mogę do niedzieli, jeśli to coś Ci da.
Na gratulacje, fanfary i szampany czekam cały czas ;).


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


410. list(a) do świata
Notatkę dodano:2007-11-20 22:16:47

Wykład.
Pani profesor czyta listę obecności.
Mrówka, Olek i Madzia są przeważnie na listach w tym samym miejscu, bo i siedzą koło siebie.
Pani profesor czyta.
Wyczytuje Magdę.
I czyta dalej.
Mrówka coraz bardziej przerażona wpatruje się w Magdę:
- Tyy, dlaczego mnie na tej liście nie ma, a ty jesteś?
I nagle doznaje olśnienia:
- Ahaaaa, bo to alfabetyczna lista!

I Madzia dostała ataku śmiechu.

A dzisiaj przypadkowe spotkanie, zupełnie przypadkowe, nieumawiane. I w miejscu nietypowym. Piętnaście minut rozmowy o problemach.
- Tak myślałem, że się dzisiaj pojawisz. I poprawisz mi humor.
- I poprawiłam?
- Tak.

Ciepło, coraz cieplej.

Są na Ziemi budowle, które widać z kosmosu. Ja mam teraz budowlę, z której widać kosmos. Ha.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


409. z miasta R.
Notatkę dodano:2007-11-19 22:43:31

Kiedy w poniedziałek jadę rano autobusem z Jaworzna, według rozkładu jazdy mam pół godziny zapasu (przed przesiadką na dworcu na PKS), praktycznie - 14 minut.
W związku z tym dzisiaj mój autobus spóźnił się o kwadrans, a potem stał w korkach. Na dworzec PKS przybyłam w 7 minut po planowanym odjeździe autobusu do miasta R.
Zastałam pusty przystanek.
PRZEWAŻNIE (90% przypadków) PKS do miasta R. odjeżdża przynajmniej 10 minut po czasie.
Bo kierowca wysiada, idzie po tabliczki, wraca, upycha te tabliczki w autobusie, otwiera drzwi, wpuszcza pasażerów, sprzedaje bilety, wydaje resztę, szuka drobnych, wyciera okno, zagląda pod fotel, sprawdza wycieraczki, uchyla okno, przymyka je, wyciera jeszcze raz, zamyka drzwi, otwiera, żeby wpuścić spóźnionych pasażerów, zamyka...
Dzisiaj widocznie nie musiał. Bo 7 minut po 8:15 już go nie było.
W związku z tym Mrówka zadzwoniła do miasta R., bo następny PKS miała za pół godziny. Poinformowała, że spóźni się, ale przyjedzie. Posnuła się chwilę po dworcu.

I WYMYŚLIŁA.
Wymyśliła, że skoro do najbliższego PKS-u ma pół godziny, to... kupi bilet w kasie!
Kiedy przyjedzie autobus i pan kierowca zapyta "kto ma bilety z kasy?", to Mrówka dumnie pokaże mu swój! Swój Bilet z Kasy!
Uszczęśliwiona podeszła do okienka.
- Dzień dobry, poproszę bilet do Rybnika - powiedziała przejęta (dobrze, że nie poprosiła o bilet z kasy...), myśląc sobie, jak bardzo zdziwi się kierowca, kiedy nie będzie musiał sprzedawać biletu Mrówce.
- Bilety tylko u kierowcy - odparła pani z kasy.
I Mrówka odeszła na bok i rozpłakała się rzewnie.
W duchu.
Ze śmiechu.

Jak ja się potem bałam, że przyjedzie autobus i kierowca zada to nieśmiertelne pytanie "kto ma bilety z kasy?"... tego bym chyba nie wytrzymała.

W mieście R. za to na zakładzie optycznym jest reklama dotycząca aparatów słuchowych. To miasto zaskakuje mnie niezmiennie.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


notka po nic
Notatkę dodano:2007-11-18 21:28:50

- Kraków to Kraków, możesz tam mieć lepiej. ale myślę, że cię stąd tak łatwo nie puszczą. (Szczepanik)

 

I jeszcze, żeby to była prawda, a nie pobożne życzenie.
I jeszcze, żeby słowa miały moc sprawczą.
I jeszcze, żeby wszystkie marzenia się spełniały.

I jeszcze, żeby tak kiedyś...

 

 

 

 

Rozdział piszę.
Dobranoc.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543513
Osób: 444092

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej