blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

369. raz w sawannie gorącej...
Notatkę dodano:2007-09-30 21:09:43

Marek Lenc chciał, żebym napisała mu recenzję z jednego z jego "dzieł" (nie no, tym razem... TYM RAZEM, podkreślam, dzieło jest niezłe, może dlatego, że ML robił TYLKO rysunki, ale na te rysunki nikt nie zwracał uwagi, bo tekst pod rysunkami należał już do arga i był mistrzowski... uwielbiam w ten sposób Markowi dokuczać ;)).
- A jesteś chętna i potrafisz to zrobić w miarę szybko? - ML nie mógł pozbyć się wątpliwości.
- Słuchaj, wejdź na www.granice.pl --> recenzje książek i sobie sprawdź. Albo na trzecią ścieżkę bloga. I też zobacz, że nie pierwszy raz piszę recenzję - zniecierpliwiłam się (teraz wiem, co musi czuć Boss, jak stale powtarzam, że czegoś nie potrafię).
- Wiem, widziałem - powiedział ML. - Pewnie Boss ci je pisze. Ale dobra, chodzi mi o rzetelną, porządną recenzję, bez wyciągania tematów jaki to wredny jestem.
Chociaż nie miałam nic takiego w planach, zadanie straciło połowę swojego uroku ;).
A potem doszło do rozmowy o wynagrodzeniu. ML zaczął. Bez przesady, taką materialistką to ja nie jestem.
- Chyba nie chcesz mnie skasować od znaku? - wystraszył się.
- A czemu by nie? - podchwyciłam radośnie.
- Bo nie ma takiej monety, aby skasować mnie za jeden znak! - ogłosił dumnie ML.
- Nie ma - przyznałam. - Jest taki banknot, ale cię nie będę dobijać.

Poza wszystkim wczoraj był dzień otwarty w nowej jaworznickiej bibliotece (właściwie w nowym gmachu biblioteki). Oczywiście wstałam z chorobowego łoża boleści i polazłam tam.
Przy wejściu stała Wiga i mimo masy ludzi - nudziła się niemiłosiernie.
- Chodź, będziesz moim przewodnikiem - zaproponowałam jej. Wiga (dawniej - wolontariuszka w "mojej" bibliotece) podskoczyła z radości i powiedziała, że jestem pierwszą osobą, która chce z nią zwiedzić gmach.
Poszłyśmy.
A raczej: zaczęłyśmy się przedzierać przez tłum zwiedzających.
Znalazłam półkę z satyrą i czuję się połowicznie usatysfakcjonowana, bo chociaż nie ma tego, co mi potrzebne, to jest za to na satyrę cały regał. Ha!
Na pierwszym piętrze zobaczyłyśmy Anię, bohaterkę jednej z blogowych dawnych notek. Z Anią nie widziałam się, odkąd przenieśli ją z mojej filii do jakiejś innej, gdzie mi było nie po drodze. Ania, oprowadzająca grupę nastolatków, wrzasnęła, rzuciła mi się na szyję i zasypała gradem pytań. Po czym zgubiła swoją grupę ;D.
A potem postanowiły oddać mnie do punktu malowania twarzy.
Uciekłam ;)

Miło było znaleźć się wśród swoich. Mam pełno zaproszeń na ploty i bibliotekowe imprezy. A na dopełnienie stanu posiadania - fotka z okna. NIE ruszona.

edit: dodałam środę 22, zapraszam ;)

0e458b3a05aea64b90cadd023d2effe0.jpeg

Komentuj(44)

-------------------------------------------------------------------


Notatkę dodano:2007-09-28 22:47:39
Stało się. Na blogu środa 21, czyli o poszukiwaniu sposobu na życie. Zapraszam:
http://www.mrowka.granice.pl/domek.php?id=42&idd=10&login=mrowka&f=2

(czyli tradycyjnie: druga ścieżka bloga)

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


368. notka (prze)łomowa
Notatkę dodano:2007-09-26 22:16:40

1) zagadka:
Wczoraj Mrówka nie miała internetu (stąd też brak notki przy obfitości materiałów na nią... na notkę, nie na Mrówkę). W związku z tym brakiem napisała do Slka smsa:

Fraszka przedstawiająca aktualny stan komputera Mrówki:
Net?
Niet!

Pytanie: jakie dzieło zainspirowało Mrówkę do stworzenia własnego?

2) notka:

Pierwszy dzień wakacji.
Znaczy, nie to, że oszalałam i uważam, że dzisiaj jest pierwszy dzień wakacji (ale byłoby miło, nie? ;)), tylko mam notkę z pierwszych dni wakacji, a do tej pory nie było kiedy jej zaprezentować na blogu.
Szła sobie Mrówka katowicką ulicą... no dobra, nie bądźmy drobiazgowi, szła sobie chodnikiem. Katowickim. Słuchała sobie muzyki [dygresja: kiedyś leciałam na autobus z słuchawkami od mp3 na uszach, pogłaskałam jakiegoś psa, bo mi akurat do ręki sięgał i sam się nawinął, a właściciel tego psa rozpromienił się i zapytał: co grają? Zdziwiłby się, gdybym mu powiedziała, że to składanka kabaretowych piosenek, od Komuno wróć w pierwotnym wykonaniu począwszy, po Hi Fi z No co ty robisz].
Szła więc sobie Mrówka katowickim szlakiem i słuchała muzyki (celowo to powtarzam, żebyście nie musieli wracać do odpowiedniego miejsca w tekście i sobie przypominać, o czym pisałam, nie przez sklerozę). Szła, słuchała i nawet wygrzewała się i opalała na słońcu. Szła sobie Mrówka wielofunkcyjna i dumna, że tyle czynności naraz potrafi wykonać..
I nagle przed nią pojawiły się cztery dziewczyny, idące wprawdzie w tym samym kierunku, ale jakieś cztery razy wolniej niż Mrówka. Cztery dziewczyny zajmowały cały chodnik. Calutki (wszerz, dodam, jakby ktoś miał zbyt bujną wyobraźnię).
Mrówka od razu odrzuciła metodę najprostszą, czyli huknięcie "przepraszam", odsunięcie sobie jednej z dziewczyn, uczynienie w ich murze przerwy o szerokości Mrówki i przedarcia się siłą. Bo akurat nie była w nastroju czołgowym, a kontemplacyjnym. Zwolniła i zastanowiła się, jak też poradzą sobie inni.
Gdyby ktokolwiek chciał się przebić przez te dziewczyny, musiałby albo
a) chwycić się wystających części kamienicy katowickiej i przejść po ścianie, co Mrówka odrzuciła z uwagi na stan elewacji - nie miała zamiaru zwalać sobie na głowę tony tynku, a że nie umie też chodzić po ścianach - z pomysłu zrezygnowała bez żalu,
b) zastosować manewr wykonany przez Hilary Swank w którejś tam części Karate Kid, czyli wykonać skok tygrysa na maskę jakiegoś samochodu ograniczającego chodnik od drugiej strony - co Mrówka odrzuciła z uwagi na brak wprawy i funduszy na pokrycie ewentualnych strat.

Mrówka zwolniła i wtedy wyprzedził ją pewien pan.
Pan w wieku "pod sześćdziesiątkę", elegancki. W garniturze i z teczką. Spieszył się i ani myślał zwalniać.
Ryknął "przepraszam", chwycił jedną z dziewczyn (które nawet go nie usłyszały) za ramię i odstawił na bok, drugą chwycił w pasie i też przesunął, po czym powiedział:
- Przepraszam, ale idą panie całą szerokością chodnika!
No spostrzegawczy... też to zauważył!
"Panie" się obraziły. Nie żeby za "panie", chociaż może też, tylko bezczelny przechodzień wdarł się im w sam środek piskliwie prowadzonej rozmowy. Śmiał im przerwać!
Obrzuciły go pogardliwymi spojrzeniami.
- A jak inaczej mamy iść? - zapytała gniewnie jedna z nich.
- Racja - powiedział pan, a mnie zatkało, bo tego się po nim nie spodziewałam. Ale pan dodał jeszcze ze współczuciem: - Jak się ma takie szerokie tyłki...

I przedarł się, korzystając z ich zaszokowania, przez uczyniony przez siebie wyłom, a za nim przeszłam przez ten sam wyłom i ja, i rozpłakałam się dopiero kilkadziesiąt kroków dalej.

 

932b2e6a1ec4b2ae80e269b00f24fd7c.jpeg

Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


367. prostota rozwiązań
Notatkę dodano:2007-09-24 21:08:34

Świat nie przestanie mnie zadziwiać.

Najprostsze rozwiązania są na wyciągnięcie ręki.

Siedziałam dzisiaj na uczelni, na piętrze rodzimym, bo Slk czekał na jakiśtam wpis, a ja mu dotrzymywałam towarzystwa, razem też opracowywaliśmy plan działania na najbliższe wariackie Granicowe projekty wielkoformatowe.
Slk włączył laptopa i wszystko, co pojawiło się w naszych umysłach, przelewał na ekran.
Dużo tego nie było, ale nie wymagajmy w końcu zbyt wiele, JA tam siedziałam.
W każdym razie tego laptopa sobie przekazywaliśmy i kiedy Slk musiał latać po wpisy, ja wstukiwałam kolejne pomysły.
Właśnie się wywnętrzniałam, kiedy przeszedł Profesor-Koordynator Przedmiotu, Którego Mrówka Będzie Uczyć.
- Panie profesorze, wiadomo coś o sprzęcie, jaki będę mieć do dyspozycji w R., no i o oprogramowaniu? - zapytałam odruchowo, bo mi się skojarzyło, że warto by było w końcu się tego dowiedzieć, chociaż informacja przestała być tak naprawdę ważna.
Profesor-KoPKMBU zatrzymał się,
pomyślał,
podrapał się w głowę,
popatrzył w dal
i powiedział:
- Nie mam pojęcia. Wie pani co... - rzucił okiem na Slkowego laptopa - najlepiej niech pani zabierze tam ze sobą dwadzieścia laptopów i problem się rozwiąże.

Racja...
Czemu ja o tym wcześniej nie pomyślałam? ;)

 

Na zdjęciu widok z okna. Nie był barwiony sztucznie, to obrazek bez konserwantów. Naprawdę takie widoki też się przytrafiają.

711dca0f414d86dc5222e53412585c8f.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


366. Mrówki i UFO
Notatkę dodano:2007-09-23 21:37:13

Mrówka wyjrzała przez okno. Najpierw sprawdziła, czy nie ma przypadkiem warunków do zarejestrowania sto dwudziestego drugiego widoku z okna. Ale nie było. Mała strata, pomyślała, mam jeszcze kilka niepublikowanych widoków. Potem uwagę Mrówki przyciągnął mały ciemny punkcik, który poruszał się majestatycznie, w odróżnieniu od nieruchomych białych chmur. Mrówka przez chwilę wpatrywała się w niebo z uwagą, a potem pobiegła w głąb mieszkania, wołając:
- Chodźcie, chodźcie zobaczyć, jakie ładne UFO!
Po czym pokazała domownikom punkt na niebie.
Punkt zmieniał kształt.
Teraz z małej owalnej chmurki zmienił się w trapezoidalne coś. Przypominające kształtem diamenty osadzane w pierścionkach. Lekko zmienił też kierunek lotu.
- Niezłe, prawda? - ekscytowała się Mrówka, dumna z odkrycia. Grunt to w odpowiedniej chwili wyjrzeć przez okno, jak powtarzam zawsze przy robieniu zdjęć. - Tylko jak na UFO to jakieś takie niemrawe trochę...
- Bo to sterowiec! - wytłumaczyła Mrówce mama Mrówki.
A sterowiec skręcił lekko nad osiedle Mrówki i płynął sobie dalej po niebie. Obserwowałam go jeszcze przez jakieś piętnaście minut, dopóki nie zniknął za blokami. Zrobiłam mu też zdjęcie, ale bez zoomu, więc raczej mała szansa, że będzie coś widać. Przybliżył się na tyle, żeby można było zobaczyć jego kontury, ale nie tak, żeby przyjrzeć mu się dokładnie. Wyglądał jak osnuty mgłą, baśniowy i prawie bezszelestny.

I ładniejszy niż UFO.

Na zdjęciu tym razem nie UFO, tylko jakiś samolot, który się załapał na widok z okna.

1d7a5569f89dcf34b53e8979f1e3cfb1.jpeg

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


365. ze świnką Marzenki
Notatkę dodano:2007-09-22 20:30:22

Z Marzenką znamy się od podstawówki (chyba...), ale dopiero w LO trafiłyśmy do jednej klasy. Od dawna Marzenka proponowała, żebym wpadła do niej, pobawić się z jej nową świnką morską.
Ostatni raz zabawa ze świnką skończyła się ponad setką zdjęć, bo poszłam uwiecznić zwierzaka na fotkach. Teraz Marzenka ma nową świnkę...
Zadzwoniłam do niej (jakbym nie mogła wrzasnąć przez okno... Marzenka mieszka w bloku naprzeciwko, tylko na drugim piętrze. A ja na czwartym ;)). I umówiłyśmy się, że Marzenka napisze mi w mailu, kiedy mam do niej przyjść.
O 18 odebrałam maila "wpadnij do mnie o 17".
Tja...
Za chwilę Marzenka napisała znowu. Żebym przyszła. Ubrałam się, porwałam aparat i stwierdziłam, że idę zrobić ze dwa zdjęcia zwierzątku.
- Szybciej by było, jakby Marzenka otworzyła swoje okno, ty swoje, mogłabyś przeskoczyć - stwierdziła mama, przyglądając mi się krytycznie, bo zaplątałam się w sznurówkę.
- Cholera, wiążę buty, wejdę do Marzenki, będę je musiała zdjąć, zaraz wracam do domu, bo mecz jest, więc znowu będę musiała zawiązać... - mruczę pod nosem zdenerwowana.
W klatce Marzenki zaskoczył mnie domofon. Wyciągam telefon i dzwonię.
- Marzenka? Słuchaj, jaki ty masz właściwie numer mieszkania? Bo stoję pod drzwiami w twojej klatce i nie wiem, pod co zadzwonić.

Przyszłam do Marzenki i zaczęła się zabawa z jej świnką.
Kocham świnki morskie (miałam kiedyś podobną nawet). Zdjęć nam wyszło około 140 ;). W pewnym momencie świnka Marzenki... hmm... zapaskudziła parkiet. Marzenka wyszła po papierowy ręcznik.
Wróciła zapłakana.
Rzuciła się na łóżko i płakała.
Ciągle.
Bez przerwy.
Przeczekałam (świnka zresztą też).
Wreszcie Marzenka odzyskała głos.
- Poszłam po ręcznik - machnęła trzymanym w ręku kłębkiem jednorazowych ręczników. - I powiedziałam: "zsikała się". A moja mama na to zapytała, kto...

 

 

 

tak na wszelki wypadek dodam, że ja nie ;).

Na fotce Mrówka i świnka Marzenki, zdjęcie zrobiła nam Marzenka.

cdbf96915de7babd8cf376328401678a.jpeg

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Notatkę dodano:2007-09-21 10:38:49
zapraszam (bardzo gorąco) na środę dwudziestą. Tekst, który mi uzmysłowił, że coś w satyrze mogę osiągnąć ;)

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


365. ideały i ML
Notatkę dodano:2007-09-20 22:26:29

Ta wczorajsza dyskusja z okropnym ML miała oczywiście dalszy ciąg, ale urwałam w korzystnym dla siebie momencie.

Kiedy Mrówka prychnęła, że puenty się Markowi rzadziej zdarzają (niż linijki), ML parsknął:
- To wszystko co wielkimi literami to PUENTA!
Mrówka w odpowiedzi poturlała się ze śmiechu emotką :rotfl:
- POTRAKTUJĘ TĘ EMOTĘ JAKO PRZEPROSINY, WIEM JAK ONE CI TRUDNO PRZYCHODZĄ - złościł się ML.
- No dobra - uległa Mrówka. - Przepraszam. Że mam lepsze puenty.
- KIEPSKI ŻART - odparł rozsierdzony ML. - Wpisz se go do Rewii. Będzie się świetnie komponował!

On zapomniał, KTO będzie ilustrował Rewię... A poza tym dalej się łudzi, że mu zapłacę ;D. Hihi ;D.

A tak przy okazji - powiedziałam coś Ani Szczepanek o Czterech Pancernych.
- Lubię ten serial - powiedziała Ania.
- Ja też!
- Ech... Janek Kos... się mi kiedyś podobał, jak byłam w podstawówce - rozmarzyła się Ania.
- Mnie też... - zawtórowała jej Mrówka.
- Mrówka, czy zauważyłaś, że po raz pierwszy nam się podoba ta sama osoba? - zdziwiła się Ania, bo zwykle ja krytykuję jej ideały (urody męskiej), a ona moje. I wykłócamy się do upadłego, bo mnie się jej wybrańcy (ze świata sportu na przykład) wydają zbyt młodzi, a jej moi - za starzy.
- Zauważyłam. A wiesz, jaki szok przeżyłam, jak któregoś dnia pokazali Pancernych po latach? - wywnętrzyła się Mrówka. - Ja się zachwycałam serialem, czytałam Przymanowskiego równolegle, a tu w jakimś programie wystąpili aktorzy z Pancernych po kilkudziesięciu latach... i tylko po głosach można ich było poznać!
- Mrówka... my też kiedyś takie będziemy - powiedziała mi Ania.
No nie ma jak pociecha na starość, naprawdę...

 


Komentuj(34)

-------------------------------------------------------------------


364. koszt sławy
Notatkę dodano:2007-09-19 22:53:21

- Nie będzie ci brakować moich komentarzy? - zapytałam Marka Lenca, który założył sobie nowego bloga gdzieś, gdzie nie mam konta. - Subtelnych i tego... ładnych?
- Hmm, gdzie napisałaś mi ten komentarz, o którym mówisz? - zainteresował się gwałtownie ML. - Bo pięknych, subtelnych i tego... ładnych... w twoim wykonaniu nie widziałem...
- No bo to jest taki idealny komentarz, który chciałabym kiedyś zamieścić!

Zawsze, kiedy ML mnie irytuje, odpowiadam mu pełnym pogardy "pfffff". Ostatnio nie trafiłam w odpowiednie klawisze.
- Pdffff - napisała Mrówka.
- Pdffff? Seplenisz? - przyczepił się od razu ML. - Czy coś ci spadło na klawiaturę? Coś ciężkiego... głowa? Nie... głowa pusta... nie byłaby chyba tak ciężka... - zastanowił się. A zaraz potem dodał - Matko, czy ja ci znowu notki nie podrzucam?

- Pewnie znowu wycinasz mnie do notki - powiedział mi wczoraj. - Muszę sobie normalnie wierszówkę zażyczyć. Wolisz od linijki czy od puenty?
- Od puenty - odpowiedziałam mu natychmiast. - Bo ci się rzadziej zdarzają.

Ha ;)


Komentuj(12)

-------------------------------------------------------------------


363. a mnie jest szkoda lata
Notatkę dodano:2007-09-16 22:52:52

... albo apogeum lenistwa. 

- Nic mi się nie chce. Nie chce mi się wstawać. Ani siedzieć. - oznajmiłam Ani wczoraj wieczorem, chwilę po tym, jak popadłam w niewytłumaczalny marazm. Nic a nic nie przesadzałam. Nie chciało mi się nawet palcem kiwnąć.
- To może wstań i idź się połóż? - poradziła Ania troskliwie.
- Ale jak pomyślę, że to tyle roboty, to tym bardziej mi się nie chce! Muszę wstać. Pościelić łóżko. Iść się wykąpać. Wyjść z łazienki. I się położyć! A! I zgasić światło wcześniej jeszcze muszę!
- No tak... dużo roboty - pożałowała mnie Ania.
- No... nawet jak to do minimum ograniczę, to za dużo...
- To możesz zawołać, żeby ci ktoś przyszedł światło zgasić!
- Nie mogę, bo to też robota! A jak nie usłyszą, to dwa razy więcej!

Powiedziała Mrówka i w niechęci do robienia czegokolwiek pozostała do teraz.
W związku z tym po głowie kołatał jej się szlagwort (używa ktoś jeszcze tego słowa?) "a mnie się nie chce". Sam się kołatał, sam się napisał kawałek przed chwilą.

A mnie się nie chce, proszę pana
wypalił się
miłości nie
ogarek, ale KNOT
a mnie się nie chce, proszę pana,
słuchaj pan rad
i ruszaj w świat
po prostu znikaj, ot!

Zachowałam się dzisiaj tak podle
on jak zwykle rzekł do mnie "mój kotku"
myślał, że się przytulę
i zapytał mnie czule
"jak się kotku - mój kotku - dziś masz?"
A ja już, tak po prostu, na odlew
wyrąbałam jak górnik na przodku
i nie myśląc w ogóle
nie, że z żalem czy bólem
wyrąbałam mu tak prosto w twarz:

A mnie się nie chce, proszę pana...

 

I problem mam, bo szlagwort miał mieć związek z Rewią, a toto jak do Rewii wrzucić? Zwłaszcza że to miała być moja piosenka... ech... albo przerobię, dopracuję i pójdzie jako środa, albo przerobię, dopracuję, pójdzie jako środa, a fragmenty do Rewii... Tylko komu ja to tam zaśpiewam?


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543543
Osób: 444122

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej