Tak dobrze, że aż źle
spotkania z Jolantą Kwiatkowską

logo

Życzeniowe myślenie w trzech odcinkach.
Notatkę dodano:2010-12-19 18:35:44

Odcinek III

 

Dużo zdrowia?

         Pokazałam się ludziom czekającym pod gabinetem lekarskim (i tak dobrze, że nie ostatniego kontaktu) i poszłam do rejestracji odebrać wyniki morfologii. Zdążyłam wrócić na czas, ale nie miałam go na wczytanie się w trzymaną w ręku kartkę. Zerknęłam i ucieszyłam się. Dużo czerwonych ciałek i hemoglobiny. Super. Wampirowa choroba, ani krwiożercze antybiotyki nie wyssały ze mnie żelazowej krwi.

         - Ooo! Za dużo… – jęknęła pani doktor.

         - Myślałam, że to dobrze mieć dużo zdrowej krwi? – zażartowałam.   Kręciła głową z niedowierzaniem.

         – To dziwne. Po chorobie powinno…

         – Pani doktor, to może powtórzyć badanie? – Przerwałam.

         – Noo….ale….

         Domyśliłam się i szybko zastrzegłam.

         – Zrobię prywatnie

         Kontakt wyraźnie się ożywił.

         – Tak. Najlepiej w tym szpitalu obok nas. Tam można i prywatnie. Wynik jest bardzo szybko. Proszę przyjść z wynikiem, to dam pani kartkę do rejestracji, że przyjmę panią ponad planowo.

         Następnego dnia zrobiłam badanie. Niestety, na wynik musiałam poczekać trzy godziny. Denerwowałam się, bo lekarka przyjmowała tylko do 12-stej. Odebrałam o 11.30. Biegiem do przychodni, do gabinetu, z kartką do rejestracji, pod gabinet i oddychając ciężko, usiadłam i wyjęłam wynik.

Z zadowoleniem zobaczyłam, że ponad dwa miliony czerwonych ciałek ulotniło się przez dobę. Kilka procent hemoglobiny, też.

         – Ooo! Niedobrze. Ma pani silną anemię – zdiagnozowała doktor już bez fartucha i z naszykowaną torebką do wyjścia. – Przepiszę leki. – Po chwili wręczyła mi receptę. – Przepraszam. Śpieszę się. Gdy się będą kończyć, proszę przyjść po receptę.

         Wracając, weszłam do apteki zlokalizowanej w przychodni. Widok olbrzymiej kolejki do jednego czynnego okienka bardzo mnie ucieszył. Miałam czas odsapnąć, ochłonąć i pomyśleć. Po czterdziestu minutach zadowolona z siebie, zrezygnowałam i wyszłam. No, cóż myślenia nie można ponaglać. To bardziej szkodliwe, niż spóźnienie się na pociąg. Z peronu można zawrócić. Szybkościowa myślówkowa odpowiedź np. na pytanie: „Dać, czy nie dać?” może się skończyć totalnym zawrotem, potem powrotem, ale już w towarzystwie. Na pewno, nie tym chcianym.

         Wywnioskowałam, jak na mnie, nader logicznie: „Za dużo plus za mało, to statystycznie w normie”. Fakt, że myślę tylko czasami, nie umniejsza faktu, że niekiedy i rozsądnie. Postanowiłam zamiast na leki, wydać na jeszcze jedno badanie.

         Wynik przeczytałam dokładnie. Sprawdziłam normy. Potwierdziłam u doktora Google…

         Dodatkowo doczytałam na przypadkowej stronie (fajne są te nowoczesne wynalazki. Do tej pory można było tylko wyjść na stronę, a teraz i wejść), że myśleniem, iż jego zadowoli tylko „dużo” można mu zrobić dużą, ale przykrość. Pomyśli, że uważamy go za materialistę. W dobrej wierze pożyczymy mu „wszystkiego” – on pomyśli, że mamy go za zachłannego.

         Już byłam prawie pewna, że wyciągnęłam właściwy wniosek. Poczułam się bardzo dobrze. Tylko dlaczego „Tak dobrze, że aż źle”? Męczyło mnie, to „prawie”. To, czego mam życzyć? Ile! – od pytajników i wykrzykników rozbolała mnie głowa. Targały mną sprzeczne uczucia. Wzrok padł na „Kod emocji”. Postawiłam kropkę pewności. Z powyższego wyciągnęłam to, co wyciągnęłam i tego się będę trzymać.

                                      *    *    *    *

        

         Teraz, trzymając w ręku kieliszek „Jesiennego koktajlu” wszystkim, bliskim i dalszym, znajomym i nieznajomym, wirtualnym i w realu – przy

okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i zbliżającego się Nowego Roku (2 w 1 dziś na czasie) we wszystkie dni życzę:

- zdrowia tyle, żeby mieściło się granicach normy wiekowej i płciowej.

- szczęścia tyle, żeby móc cieszyć się każdym nowym dniem i przynajmniej paroma nocami  …(wedle indywidualnych upodobań i możliwości)

- i żeby do opisu swojej sytuacji, od materialnej do duchowej, mogli używać samych pozytywnych przymiotników i to w stopniu najwyższym, czyli „podiumowym”.

 

         O tym, że są to życzenia najszersze, niech świadczy fakt, że sobie życzę tego samego.  

 

 

 

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Licznik

Odsłon: 1958518
Osób: 1776674

Na Facebooku

Jolanta Kwiatkowska

jkJolanta Kwiatkowska

Urodziłam się jako płeć żeńska.
(tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce).
Dziś jestem kobietą (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać).
Nie zdobyłam żadnego szczytu.
Nie odkryłam żadnego lądu.
Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam.
Odeszli Ci, którzy mnie kochali i których ja kochałam.
Urodzili się Ci, którzy mnie kochają i których ja kocham.
Nauczyłam się cieszyć i doceniać to, co miałam, co mam.
Wciąż czekam z ufnością na to, co mi los przyniesie.
Zawsze lubiłam się uczyć (życia) i nadal się uczę: jak żyć, by nie przegapić chwil szczęśćia, które zsyła nam każdy dzień.

Wyślij wiadomość do autorki

Zostań fanem autorki w wortalu Granice.pl