Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

ŻYCIE UCZY OBCYMI LUDŹMI
Notatkę dodano:2014-08-06 21:47:13

Czekałam, udając obojętność, zewnętrznie przybrałam pozę całkowitego pogrążenia w tym co teraz i tu. W środku każda komórka mogąca myśleć i odczuwać aż krzyczała wyliczając dzielące mnie od urlopu tygodnie, dni, a kiedy przyszła pora nawet godziny i minuty. I już mogę powiedzieć a nawet zaśpiewać za „Elektrycznymi gitarami” : „... to już jest koniec.....” . Teraz na inne wydarzenia będę czekać, i każde nadejdzie, przeminie i stanie się wspomnieniem. Coś znajdzie się po stronie przeżyłam, mam w pamięci, tylko po to, aby zrobić miejsce następnym wyczekiwanym sprawom. Jutrzejszy dzień będzie najprawdopodobniej leniwym dniem bez pośpiechu, aby móc rozkoszować się powolnym zanurzaniem w pozbawione pracy zawodowej dni. To zapewne teoria, która przekuje się w zupełnie odmienną praktykę. Pracoholik weźmie mnie w swoje objęcia i miast leżeć czytając książkę, wymyślę jakieś zajęcie, które choć przydatne zarazem w oczach innych możliwe było do ominięcia. Kleszczyk kiedyś stwierdził : „ ty mama, ciągle pracujesz, ciągle coś robisz”. Zepsuty model, nawet czasami chciałabym inaczej, jednak jakoś nie wychodzi. Obiecuję sobie rozprzężenie, a z góry wiem, że ono przybierze znajomą formę utkaną z czynności, których mogłoby nie być. A może takie wypełnianie czasu to jakiś sposób na szybsze doczekanie tego co w perspektywie tej bliższej i tej odrobinę dalszej.

Ostatnie godziny pracy za mną, a dzięki jednej osobie coś na wzór tematu dzisiejsze notki przyszło mi do głowy. Są ludzie, których praca choć wykonywana bez zastrzeżeń pewnym stopniem egoizmu mogłabym określić. Nieliczenie się z pracą innych. Swoje zrobiłem, a czy to zazębia się z pracą innych, czy koliduje to mam w głębokim poważaniu. Swój kawałek mam za sobą, niezbędne minimum zaliczone.

Staram się szanować pracę innych. Nie zdepczę umytej świeżo przez kogoś podłogi, postaram się mokrą powierzchnię ominąć, bo przecież nim ona wyschnie niewiele po czyjejś pracy pozostanie. Nie rzucę papierka, nie zgaszę papierosa ( taki wkręt historyczny bo od pięciu lat nie palę), na schodowej klatce, bo wiem, że czyjąś pracą ten porządek okupiony. Jeśli coś robię zwracam uwagę aby z pracą innych to nie kolidowało, aby mogło pomóc. Staram się robić tak, jak sama bym chciała aby wobec mnie robiono. To wygodne podejście, dzięki któremu można więcej wymagać i od innych dając z siebie wcale nie wiele więcej. Niektórzy ludzie jakby nie dostrzegali tej międzyludzkiej zależności na wielu niwach. Czasami trzeba im otworzyć oczy czyniąc na ich sposób. Jednak bywa, nawet to nie pomaga. Trzeba zebrać w sobie odwagę i wprost dać do wyraźnego zrozumienia, a później czekać na efekty. U niektórych twardogłowych można się nie doczekać spodziewanej reakcji. Jednak w większości odnosi taka nauka skutek.

Ktoś z pewnym uporem podrzuca mi do pustego, wypucowanego zlewu swoje brudne talerze, chwilę przed końcem pracy. Nie mój obowiązek je po nim myć, jednak zlewy mam zostawiać czyste, więc albo nauczę delikwenta zachowań społecznych albo sama będę myć te zaschnięte talerze po nim.

„P. pokaż ręce” - proszę z pewną stanowczością. Lekkie zdziwienie, jednak dłonie zostają wyciągnięte w moją stronę.

„ A teraz poruszaj palcami...” , na tę moją komendę, zaskoczenie, już dosyć spore. Palce poruszają się nieśmiało, bo ich właściciel nie do końca wie co mi po głowie chodzi.

„Jeszcze odwróć dłonie ...” . Tego jest już za wiele, i z pewnym zdziwieniem P. pyta : -„ale o co chodzi?”. Myślę, że wystarczy, i teraz w ramach wyjaśnienia : „ popatrz, ty masz sprawne ręce, więc możesz po sobie talerz umyć a nie mi podrzucasz”. Wystarczyło.... . Nie wiem czy na długo w pamięci pozostanie. Czasami tak trzeba. Aby otworzyć oczy na to co źle robimy, co innych może mierzić, irytować, a nas samych niewiele kosztuje zmiana przyzwyczajeń.

W podobny sposób można uczyć nawyków w wielu dziedzinach. I taką naukę zapamiętuje się niejednokrotnie do końca życia. Nie boli, a odciska się na pamięci lepiej niż codzienne powtarzanie, lub prośby. I bywa skuteczniejsze w swoich efektach, przypominając się w różnych podobnych sytuacjach, nawet w wieloletniej rozpiętości czasowej. Życie uczy nas za sprawą spotykanych ludzi, tego co je upraszcza, tego co umila, sprawia że łatwiej przez nie przejść.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 162971
Osób: 145426