Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

KROK W NIEZNANE
Notatkę dodano:2015-05-30 15:17:54

Zamiast próżnego wylewania słów powinnam wystartować do czekających mnie spraw. Może jednak dzięki paru minutom poświęconym na wyciszenie, osiągnę taki stopień koncentracji przed czającymi się na mnie rzeczami do wykonania, że później wszystko pójdzie jak po maśle. Dzieje się na tyle dużo, że potrzebne mi są takie właśnie minuty spokoju. Młody jeszcze śpi, wykorzystując wolny od szkoły dzień i nie zdając sobie w najmniejszym stopniu sprawy z upływającego dla mnie zbyt szybko czasu. Jego czas inaczej płynie niż mój. Jeszcze nie przyspiesza tak bardzo, a nawet przechodzi zbyt wolno. Teraz etap oczekiwania na mający nastąpić Dzień Dziecka, na czekającą deskorolkę, na spełnienie wyobrażeń z nią związanych. Wyobrażenia się zapewne nie spełnią, nastąpi zniechęcenie, parę upadków, otartych kolan i siniaków. Kleszczyk jeszcze nie wie, że nim przyjdzie sukces potrzeba wysiłku i własnej pracy. On widzi siebie mknącego na tej desce w doskonałej równowadze. Widzi geniusza, który bez problemów robi to, co widzi na filmach czy w bajkach. To wydaje się takie na wyciągnięcie ręki, takie proste, i do zrobienia. Wydaje się takie póki nie spróbujemy. Oglądając pokaz iluzjonisty też mamy zakłamane odczucie, że to da się zrobić, skoro komuś się udało, dlaczego nam ma nie wyjść. Przez krótki moment stajemy się dzieciakami wierzącymi w to, że coś może nam przyjść bez pracy i wysiłku. Tylko nam dorosłym zdarza się to rzadko i prawie natychmiast następuje otrząśnięcie z tej iluzji i złudy. Wiemy, że nim coś się osiągnie potrzeba więcej niż tylko wstać i spełniać marzenia. Realizm stawia nas na pozycji wiedzy a zarazem niejednokrotnie zniechęcenia, bo zdajemy sobie sprawę z czekającego wysiłku i ogromu pracy. To może nie warto, może jednak da się żyć bez tego, skoro dotychczas się dawało. Na szczęście są tacy, których nie przeraża fakt pokonywania przeszkód i przeciwności. Oni mówią, jeśli nie ja to kto. Jeśli sam tego nie zrobię, to może nikt inny tego nie uczyni. Może dzięki temu wysiłkowi coś zyskam, a może nawet niczego nie osiągnę a jednak warto spróbować. Wcale nie tak dawno temu często mówiłam, nie warto próbować, na pewno się nie uda. Jakaś wewnętrzna obawa buforowała wszelkie pragnienia próbowania. Z jednej strony chciałam, wyobraźnia podsuwała obraz że coś robię z całkiem dobrym skutkiem, a jednocześnie ten strach przed porażką zniechęcał na tyle skutecznie, że wolałam nie zaczynać. Duży kawałek życia w taki sposób mi przeleciał, nim się obudziłam okazało się, że gdzieś za dawno minionym winklem zostawiłam tę pierwszą młodość, siłę nie znalazłszy entuzjazmu do działania na nieznanych obszarach. Strach skutecznie osłabiał jakiekolwiek pragnienie poznania czegoś co w głowie dawało obraz, że nie takie to straszne, nie takie nieosiągalne. Jak człowiek ma w sobie tę obawę, zawsze znajdzie parę powodów by nie zacząć i nie próbować. Tłumaczymy się przed tymi, którzy namawiają do działania, sobie także staramy się znaleźć usprawiedliwienie choć w środku jest świadomość, że to tylko nędzna wymówka dla uspokojenia sumienia. Lata mijają, okazje gdzieś koło nosa przechodzą, pogrążeni w tej stagnacji nie zauważamy, że nie wszystko co było do osiągnięcia bezpowrotnie nam pomiędzy palcami przeciekło. Dobrze jeśli człowiek w porę się otrząśnie, zacznie robić coś, co wcześniej nie wydawało się do zrobienia. Jednak ilu jest tych, którym do końca życia pozostaje wątpliwość i obawa przed jakąkolwiek próbą?   

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163097
Osób: 145552