Przeciętny obywatel może bezkarnie, znajdując przychylny posłuch, wypowiadać wszelkie uogólniające (a więc ex definitione bzdurne) poglądy o najróżniejszych kategoriach zawodowych czy społecznych. Bankierzy będą to oszuści i krwiopijcy, adwokaci – amoralne papugi, policjanci – gliniarze i psy, chłopi – chamy, politycy – skorumpowani spryciarze walczący o stołki, szewcy – niezrównoważeni pijacy, księża – zdziercy i pedofile… Jedna jest tylko kategoria, która umyka wszelkim oskarżeniom, od której złemu językowi precz: – nasze, narodowe wojsko. Nasz zsakralizowany żołnierz, wcielenie narodowego ducha, jest i musi pozostać poza jakimikolwiek rozliczeniami, oskarżeniami i kpinami. Musi, choćby rejterował, przegrywał iwszelkąwykazał nieudolność, pozostać czysty, niezłomny i szlachetny. Nasz żołnierz (rycerz, powstaniec) nie zdradza, nie dezerteruje, nie tchórzy, nie gwałci, nie łupi, chyba że w jakichś zupełnie marginalnych, a więc niegodnych wspomnienia przypadkach. Dlatego też w razie klęski i sromoty odnaleźć trzeba winnych spoza szeregów tej szarej piechoty, przed którą „drzewa salutują”, i tych ułanów, którzy „przybyli pod okienko” - pisze Ludwik Stomma w eseju Apoteoza wojska, opublikowanym w znakomitej książce Antropologia wojny, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Iskry. czytaj dalej
Dorota Gąsiorowska sprawia wrażenie osoby niezwykle skromnej, ale i autentycznej. Ładna, uśmiechnięta, z jakimś szczególnym błyskiem w oku. Gdy zaczyna opowiadać o sobie, słyszysz, jak zmienia się jej głos… od smutnego, gdy opowiada o trudnych chwilach i zakrętach, po pełen radości, gdy mówi, jaki prezent zrobiła sobie na 40. urodziny: właśnie w tym roku bowiem wydaje swoją debiutancką powieść Obietnica Łucji. fot. mat. prasowe czytaj dalej
- Dzieci i młodzieży nie da się wychować bez wielkich ideałów, wartości, dla których warto poświęcić nawet własne życie. Według mnie oni tego potrzebują. Nie uda się wtłoczyć dzieci i młodzieży w nudne ramki ludzi, którzy nie podejmują ryzyka, którzy dbają przede wszystkim o własne bezpieczeństwo, których nie interesuje sprawiedliwość i którzy nie bronią słabszych. Ostatecznie każdy mały chłopiec chce być rycerzem czy strażakiem. Oni potrzebują szlachetnych wzorów do naśladowania, wielkich ideałów, pięknych wartości. W świecie pozbawionym wielkich wartości, szlachetnych ideałów się duszą - mówi Monika Kowaleczko-Szumowska, autorka książek dla młodych czytelników, poświęconych Powstaniu Warszawskiemu - Fajna Ferajna i Galop '44. czytaj dalej
Kirstie Clements, była redaktor naczelna australijskiego wydania magazynu „Vogue” i autorka książki Vogue. Za kulisami świata mody, nie zgadza się na porównania ze swoją koleżanką po fachu. Opowiada również o tym, jak często, pomiędzy przyjęciami u Vuittona i kolacjami z Karlem Lagerfeldem, musiała chodzić po linie... fot. Carlotta Moye czytaj dalej
Bodaj każde sanktuarium ma swoją legendę. Niektóre motywy się powtarzają – pienińska baśń o ucieczce świętej Kingi przed tatarami (grzebień, rzucony przez Kingę, zmienił się w nieprzebyty las, a wijąca się wstążka w przełom Dunajca) jest niemal identyczna z opowieściami, jakie można usłyszeć na górze Hostyń nieopodal Ołomuńca,w miejscu kultu Matki Boskiej Hostyńskiej. Jeśli wierzyć klechdom czy też zawartym w nich ziarnom prawdy, co najmniej kilka cudownych wizerunków, czczonych w kościołach i cerkwiach Karpat Polskich, zrabowano po węgierskiej stronie i wieziono na północ, gdy nagle woły stawały jak wryte, nie można ich było ruszyć, uklękły, biły pokłony – widomy znak, żeby właśnie tutaj wznieść świątynię…W Ratowie nad Wkrą, na północnym Mazowszu, stoi rokokowy klasztor i sanktuarium świętego Antoniego; legenda mówi, że materiały zgromadzone na budowę świątyni i klasztoru w jedną noc przemieściły się w cudowny sposób, wskazując nowe, właściwsze miejsce … Czasami niespodziewanie spod ziemi tryskało cudowne źródło, woda przywracała wzrok, ludzie ściągali z coraz dalszych stron, stawiano kapliczkę, później niewielki kościółek, ten wkrótce przestawał wystarczać… Znowu gdzie indziej chłop orał, ukazał mu się anioł, polecił… Chyba nie ma ośrodka pątniczego bez opowieści o jego cudownych narodzinach, ginących w tak zwanej pomroce dziejów pisze Antoni Kroh w tekście Objawienie sierżanta Wojtyły, zawartym w książce Wesołego Alleluja Polsko Ludowa! (Iskry, 2014) czytaj dalej
- Nasze państwo: prezydent, rząd i parlament mają w nosie kulturę. Jeśli się nie rozwija kultury, wychowuje się naród ciemniaków. To wygodne, bo o ile łatwiej zarządzać taką bezrozumną masą, która nie podda władzy krytycznej ocenie. Rozwijanie kultury, w tym czytelnictwa, to w gruncie rzeczy walka o prorozwojowe, innowacyjne społeczeństwo. A u nas trwa kontredans ukłonów, uśmiechów i pustych gestów oraz budżetowych łatanek. Byle nie rozdrażnić, byle dotrwać do następnych wyborów. Kultura w dużej mierze jest pozostawiona samej sobie - mówi Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka bestsellerowej Cukierni pod Amorem, której nowa powieść - Fortuna i namiętności. Klątwa właśnie trafia do księgarń. fot. Magdalena Galiczek-Krempa czytaj dalej
Od pewnego czasu jej życie jest jak z bajki o Kopciuszku. Debiutancką książkę W butach Valerii opublikowała samodzielnie na Amazonie i podbiła nią serca Hiszpanek. Wydawcy ustawili się w kolejce. Trzydziestoletnia dziś Elísabet Benavent ma na swoim koncie aż siedem wydanych powieści. W Hiszpanii jest objawieniem nurtu chick lit. fot. Paco Navarro czytaj dalej
- Literatura – i wysoka, i popularna – powinna ukazywać jakiś kawałek prawdy o życiu, o ludziach. W każdym razie ja tego oczekuję od książek – że powiedzą mi coś o mnie samej albo o innych, że pozwolą coś zrozumieć, oczyścić się z czegoś albo nad czymś się chwilę zastanowić. Niech to będzie raz na wesoło, innym razem ze wzruszeniem ściskającym gardło – ale chcę, żeby po przeczytaniu książki coś we mnie zostało - mówi Agnieszka Olejnik, autorka powieści Zabłądziłam i Dante na tropie. czytaj dalej
Autorzy (...). Nawet ci normalni to świry (The Da Vinci Code; tłum. Krzysztof Mazurek) Już przed wydaniem Kodu Leonarda da Vinci Dan Brown był popularnym pisarzem, jednak publikacja tej powieści spowodowała, że stał się twórcą uwielbianym. Na całym świecie wciąż pojawiają się jego fancluby. Bazując na danych internetowych, do 4 stycznia 2009 r. doliczyłam do 1480 stron internetowych organizacji, które istnieją po to, aby promować jego twórczość i wyrażać zachwyt nad nią oraz aby wymieniać się uwagami i opiniami na temat pisarza i jego utworów. Spoglądając na rzesze miłośników teorii spiskowych, można by pomyśleć, że Brown na swoich książkach zarobił krocie. Ale czy tak jest naprawdę? czytaj dalej
Niezliczona jest ilość błędów, które popełniłem, ale skromność powstrzymuje mnie od ich wymieniania. (Hugo Steinhaus, za: Genialni. Lwowska szkoła matematyczna) Bezsprzecznie byli genialni. Grupa matematyków lwowskich, zgromadzona wokół profesora Hugona Steinhausa i jego największego ucznia – profesora Stefana Banacha, która spotykała się w lwowskiej kawiarni Szkocka przed II wojną światową, poruszyła i zrewolucjonizowała nowoczesną matematykę. Łączyły ich pasja i przyjaźń, choć dzieliły doświadczenia i pochodzenie społeczne. Jak stwierdził jeden z nich, Stanisław Ulam, który pracował w USA przy tworzeniu bomby atomowej, nigdy i nigdzie na świecie nie było takiego ducha twórczej rywalizacji. Walczyły o nich największe uczelnie świata. Uniwersytety w Europie, Ameryce i Rosji kusiły niewyobrażalnymi sumami. Tylko kilku zdecydowało się na opuszczenie Polski. Większość została, czasami płacąc za swój wybór życiem. Wybuch wojny i zbrodnicza polityka faszystowskich Niemiec zakończyły istnienie Lwowskiej Szkoły Matematycznej. Fenomen ludzi, którzy ją stworzyli, przetrwał. A wraz z nim poczucie, że Polacy bywają genialnymi matematykami. czytaj dalej