Publicystyka

Jak wszyscy wiemy, po porwaniu dwóch młodych żołnierzy, Izrael się wkurzył i po nich poszedł. Trudno się dziwić. Sądzę, że my, Polacy, na miejscu Izraela zrobiliyśmy to samo, tylko że brutalniej. Mamy dużo więcej wewnętrznych konfliktów od Izraela i potencjał, jaki na nie zużywamy, gdy będzie skoncentrowany na jednej sprawie... Allahu, obyś był wielki... czytaj dalej

Trudno wciąż komentować wydarzenia, które w gruncie rzeczy są takie same, podobne, lub zmierzające w jednym kierunku. Trudno też komentować, czy opisywać, jednostkowe wydarzenia. Co innego, kiedy przed oczami jawi się nam pewien proces i to bardzo niepokojący.   czytaj dalej

AUTOBUS PAŃSTWOWY - TRZASKAĆ DRZWIAMI Czym się różni własność prywatna od państwowej? Ano tym, że własność prywatna to coś osobistego, coś, co  szanujemy, bo nasze, do którego państwo nie powinno wtykać nosa. Z kolei własność państwowa to coś, o co nie musimy dbać, no bo przecież nie należy do nas, tylko do państwa. Przytulne przystanki rewelacyjnej komunikacji, pachnące toalety publiczne, czyste rzeki i lasy - to wszystko państwowe. W dzisiejszych trudnych czasach musimy troszczyć się o swoje, bo wszędzie bieda i każdemu brakuje. Żyjemy w ciągłym stresie - szkoła, rodzina, pieniądze, walka o pozycję, wielka presja otoczenia. Każą nam być miłymi, grzecznymi, wychowanymi. Ale jak długo można wytrzymać? Rzeczą oczywistą jest, że gdzieś się musimy wyładować... czytaj dalej

Antoni Macierewicz został likwidatorem WSI. Mam już dość rzucania epitetami w ekipę rządzącą, wyszukiwania coraz zmyślniejszych figur retorycznych dla oględnego stwierdzenia "idioci", "hipokryci" i "irracjonalni krzykacze".  Po prostu mam dość. czytaj dalej

Nie jestem żadną publicystką, nie mam talentu do pisania, ale jak mawia moja mama "jak coś mi się nie podoba, to powiedzieć muszę". Polski rząd na "własną" kieszeń wysyła samoloty do Libanu, aby dać naszym rodakom schronienie w kraju. Wojna, wojna, wojna. Przecież my, Polacy, patrioci, przekonaliśmy się a własnej skórze, co znaczy słowo wojna. Że strach, że śmierć, że krew, że rozpacz nie trzeba nam tłumaczyć. Tak mi się przynajmniej wydawało, do czasu... czytaj dalej

To oczywiście piękny przejaw wolności słowa i pragnienia poznania opinii jak największej ilości ludzi.  Zauważyłem jednak, z całym szacunkiem do komenujących mądrych głów, że gros wygłaszanych w mediach opinii poraża płytkością, oczywistością i po prostu jest nudna.  Z utęsknieniem szukam komentatora, który swoim zdecydowaniem, intelektem i ciętym językiem przykuje moją uwagę do telewizorni... jak do tej pory  zauważyłem tylko niepokojący wzrost liczby sepleniących spikerów w naszej kochanej "jedynce". czytaj dalej

 "Przed posiedzeniem Rady Politycznej PiS Ktoś próbuje wbić klin między mnie a władze PiS, a w szczególności prezesa Kaczyńskiego" - powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz na konferencji prasowej. Zadrżałem. Oto premier wszystkich Polaków po raz kolejny wskazuje na Tych Których Imienia Się Nie wypowiada. Pan Kazimierz ICH zna. Są źli. To za ich sprawką Kurski się czasem myli, dziura w budżecie się rozdyma i państwo nie ma się najlepiej. czytaj dalej

Czasami chciałoby się krzyczeć za Elpenorem, jednym z żeglarzy towarzyszących Odyseuszowi w jego „podróży do wolności”: Po coś tu przybył?! Po to, żeby wtrącić mnie z powrotem w to znienawidzone, poprzednie życie? Dobrze mi było, mogłem tarzać się w błocie i grzać na słońcu, żreć, chlać, chrząkać, kwiczeć, i być wolnym od rozmyślań i zwątpienia: „co mam czynić to, czy tamto?!” W przypowiastce Leona Feuchtwangera pt. „Odyseusz i wieprze, czyli tarapaty z kulturą” żeglarze zamienieni przez Circe w wieprze, zadowoleni ze swego nowego wcielenia robili wszystko, aby powstrzymać Odyseusza od zdjęcia z nich czaru i uczynienia ich na powrót ludźmi. W szalonym pędzie uciekali przed gorliwym wybawcą. Pełnemu dobrych zamiarów Odyseuszowi udało się złapać jednego z nich – wspomnianego Elpenora i wetrzeć w jego skórę cudowne panaceum. czytaj dalej

Kiedy spotykają się ludzie i przynoszą ze sobą instrumenty, znaczy, że coś się będzie działo. Oj, będzie się działo! W momencie, kiedy zaczynają grać, dochodzi do konfrontacji myśli, idei, poglądów, uczuć. Na oczach słuchaczy toczy się dramat, komedia, tragedia, farsa, która nie zawsze jest do końca zrozumiała, ale przyjemna (lub nie) dla ludzi postronnych – słuchaczy. Język, jakim się posługują muzycy, nie opiera się na wyrazach, zdaniach i wyobrażeniach o nim budowanych, nie jest tak obrazkowy jak np. język polski, hiszpański. Tutaj zasada komunikacji opiera się na ekspresji. Myślę, że tak ja, jak i Ty, drogi Czytelniku, nie będziemy mieć problemów z interpretacją zdania, wymawianego przez zrozpaczone japońskie dziecko (któremu dla przykładu zepsuł się pies-robocik) i pomimo bariery językowej zrozumiemy, że jest mu źle, tak samo jak zinterpretujemy poprawnie, nie rozumiejąc języka mongolskiego, wiązankę zdenerwowanego Mongoła, który właśnie dowiedział się, że jego kobieta dawała połowie wioski w zamian za spirytus...   czytaj dalej

To było cudownie proste. Największa i skomasowana na niewielkim obszarze grupa zawodowa stanowiła realne zagrożenie. Siłą rzeczy setki tysięcy górników i ich rodzin, miały tożsame interesy i pragnienia. Bunty i strajki ogarnęłyby od razu cały Śląsk i nawet czołgi niewiele by potem wskórały. Należało odizolować mentalnie tą grupę od reszty kraju i wprawić ją w permanentny stan samozadowolenia i poczucia wyższości. Środkiem do osiągnięcia tego celu był dobrobyt.   czytaj dalej

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Sekret Heleny
Lucinda Riley;
Sekret Heleny
Czas pomsty
Maciej Liziniewicz
Czas pomsty
Budząc lwy
Ayelet Gundar-Goshen
Budząc lwy
Dzisiaj umrzesz Ty
Sue Wallman
Dzisiaj umrzesz Ty
Czas pokuty
Grzegorz Kopiec
Czas pokuty
Wielka księga Klary
Marcin Wicha;
Wielka księga Klary
Wisznia ze słowiańskiej głuszy
Aleksandra Katarzyna Maludy
Wisznia ze słowiańskiej głuszy
Pokaż wszystkie recenzje