blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

505. nowy zawód
Notatkę dodano:2008-03-10 21:14:21

- Czy Granice nie mogą zatrudnić jakiegoś przepisywacza? - zirytował się Fimbul, któremu nie chciało się przepisywać recenzji.
- Mogłyby - rozmarzyłam się.
- Albo uroczej przepisywaczki? - ciągnął Fimbul.
- Phi - odparłam. - Przepisywacza.
- Ja dbam o estetyzację warunków pracy - wyjaśnił mi Fimbul.
- Tak, ale swojej. O mojej byś pomyślał...
- Kupimy ci obrazek - obiecał Fimbul.

 

No dziękuję.

A w ogóle jest mi zimno wewnętrznie i jak ktoś mnie olewa, to będzie mógł liczyć z mojej strony na to samo. Wracam do R2.
Na zdjęciu zimny zachód.

b7ab78b52f18ef9df796973f024f7908.jpeg

Komentuj(9)

-------------------------------------------------------------------


504. sposoby na zwrócenie uwagi
Notatkę dodano:2008-03-09 20:40:11

- Wołałem cię z rusztowań ostatnio - powiedział Piaskovy do Fimbula. - Ale mnie nie słyszałeś. Rozmawiałeś z jakąś dziewczyną.
- Na drugi raz rzuć w Fimbula workiem z cementem, to od razu cię zauważy - poradziła Mrówka.
- Ej - zdenerwował się Fimbul. - Ja nie powiem, z jaką dziewczyną najczęściej gadam przed wydziałem! Uważaj, bo jak nie trafi, to możesz sama oberwać!
- A, racja - skojarzyło się Mrówce. - Piaskovy, nie rzucaj!

 

 

Grudnik to jest taka fajna roślinka, której się coś poprzestawiało. Stoi u mnie w doniczce na parapecie. Jak sama nazwa wskazuje - powinna kwitnąć w grudniu.
Co grudzień ją sprawdzam. Jeszcze sobie nie trafiła. Teraz na przykład kwitnie, bo zrobiło się cieplej. Normalnie kwitnie w kwietniu. Może po prostu nazwa kwietnik była już zarezerwowana? Na zdjęciu kwiatek z grudnika, fotka zrobiona dzisiaj.

73cc3ab6a9f83c970c926e22e913ab87.jpeg

Komentuj(14)

-------------------------------------------------------------------


503. tajemnica zawodowa
Notatkę dodano:2008-03-08 21:12:13

Socjologia. Wykładowca tłumaczy metody zbierania informacji i techniki socjologiczne.
Olek słucha, słucha, a potem nagle mówi mi:
- A my, jak potrzebujemy jakąś odpowiedź, to po prostu pytamy, dopóki ktoś nam takiej nie udzieli. Do skutku.

 

Na 90% zdjęć Igor patrzy na chrupki

f104854000b8c0705d6ca5637a7f06ca.jpeg

Komentuj(51)

-------------------------------------------------------------------


502. wilk
Notatkę dodano:2008-03-07 21:58:51

Siedziałam, oglądałam zdjęcia z ostatnich paru dni i przy okazji zawołałam też mamę, która historyjek wysłuchuje codziennie całe masy. Oglądałyśmy razem fotki Ani i Igora, a jednocześnie rozmawiałam z Anią na gg.
- Na tym zdjęciu Igor wygląda jak wilk - stwierdziła mama. W tym samym momencie Ania napisała:
- Ten Igor na zdjęciu z rozdziawioną buzią wygląda groźnie. Jak wilk.
Uśmiałam się jak norka i oznajmiłam Ani, że mama (która w tym momencie też się skręcała ze śmiechu) powiedziała właśnie to samo.
- Hahaha - odparła Ania. - Jak moja mama zobaczy, to powie: siedziałaś na ziemi i brudziłaś czyste spodnie?

I moja mama znowu padła ze śmiechu.

Zdjęcie, o którym mowa - poniżej.

13c13133e4254f2daa8f7806d35af651.jpeg

Komentuj(22)

-------------------------------------------------------------------


501. konferencja o krwi
Notatkę dodano:2008-03-06 23:03:43


Braliśmy dzisiaj z Fimbulem udział w konferencji o krwi.
Okazało się, że półroczne prowadzenie zajęć na coś się przydało. Zwykle Fimbul zarzucał mi, że mówię za szybko.
- Mówiłam ZBYT szybko? - nabazgrałam do Fimbula na karteluszku, kiedy skończyłam.
- Nie - odpisał Fimbul. - Ale jak spoglądałaś na zegar to na chwilę przyspieszałaś.
:)
Dostaliśmy mineralną w butelkach, które można było odkręcać normalnie i pić z gwinta, albo odkręcać nienormalnie i pić jak sportowcy w biegu z tego czegoś, co się nie rozchlapuje.
- Odkręcisz miiii? - zapytała Mrówka Fimbula, nauczona doświadczeniem.
- A chcesz pić jak człowiek, czy jak królik? - poinformował się Fimbul.

Potem kontynuowaliśmy rozmowę na kartkach:
- Ta dziewczyna ma pewnie referat na 15 minut, bo robi nienormalnie długie pauzy - napisał Fimbul.
- Ale zobacz, ma niepokojąco dużo kartek! - odbazgrałam natychmiast.
I zaraz potem dopisałam:
- To przerażenie w twoich oczach - bezcenne!

Czasami wątpiliśmy w związek wystąpienia z tematyką konferencji.
- A gdzie tu krew? - zwróciłam się korespondencyjnie do Fimbula. Obok którego siedziałam, ale przecież nie będziemy gadać na konferencji.
- To się nazywa poetyka braku - wyjaśnił mi Fimbul, też listownie.

Kiedy kilkaaaa referatów później dołączyła do nas Sandra, dziewczyna Fimbula, i zastanawiała się podczas jednego z tekstów, gdzie w nim jest krew, Fimbul powiedział jej:
- Krew zalewa słuchaczy.

Do tego, żeby przy mnie ich zalewała, Fimbul z Piotrkiem od Fimbula się nie przyznali.


Poniżej - moja ulubiona fotka z wczoraj. Nie wiem, jakim cudem wyszła - płakałam ze śmiechu, pstrykając jedno zdjęcie za drugim. Igor i Ania Sz.

9479cd3161fffcba11997f3ae59802c8.jpeg

Komentuj(10)

-------------------------------------------------------------------


500. z Igorem
Notatkę dodano:2008-03-05 23:26:50

Kolejny szalony dzień.
Spotkałam się z Megi i z Igorem na parkingu przed wydziałem i poszliśmy do fryzjera, bo Megi chciała sobie w salonie fryzjerskim przekłuć uszy.
- Wejdź tam i powiedz pani, że albo nas przyjmie z Igorem do środka i potem dostanie kasę, albo nie przyjmie i zostanie opisana na moim blogu - poleciła mi Megi, wskutek czego musiałam się jeszcze przed wejściem wyśmiać.
Pani nie wyraziła sprzeciwu, więc wtarabaniliśmy się do środka. Igor najpierw obwąchał półeczki, a potem stracił zainteresowanie dla zakładu, leżał i patrzył na siebie w lustrze.

Na wydziale najpierw weszliśmy sobie na plac budowy (dzięki, Porwany!), żeby przejść do wejścia, a potem postanowiliśmy Igora zmęczyć, żeby na wykładzie nie poszedł powąchać kolejnego wykładowcy.
Chwilę posiedziała z nami Ania B.
Jakieś sześć razy przebiegłam z Igorem przez całą długość połowy korytarza tam i z powrotem. Zaczynam mieć zakwasy ;).
W pewnym momencie Igorowi spadła gdzieś psia chrupka. Psia chrupka jest wielkości koralika. Igor wielkości... hmm... to widać na zdjęciach. Ale kiedy zginie psia chrupka, Igor nie spocznie, dopóki jej nie znajdzie. Najpierw obwąchał wszystko w promieniu trzech metrów, potem wymyślił, że chrupka na pewno spadła pod fotel. Mamy takie kinowe fotele, między siedzenie a podłogę nie zmieścił mu się pyszczek, więc położył się na boku i obiema łapkami próbował wydostać przysmak.
Podawał mi łapkę i w końcu, zadowolony z siebie, postanowił wleźć mi na kolana.
Próbował się o mnie łasić, aż mnie przewrócił.
Kiedy biegaliśmy, przy końcu korytarza oboje gwałtownie hamowaliśmy i wpadaliśmy w identyczny poślizg.
Przyszedł Olek i Ania (Sz). Jako że Megi znowu miała aparat, więc obfotografowałam całe towarzystwo. Ania wymyśliła sobie, że uda, że siada na psie. Usiadła, zrobiłam zdjęcie, a zachwycony Igor przewrócił się chwilę potem na plecki i tarzał się po korytarzu. Nie wiem, czy któreś z tych zdjęć wyjdzie, bo trzęsłam się ze śmiechu.
Zaskoczony Olek stwierdził, że dawno go tu nie było i zwyczaje się chyba trochę zmieniły. O czym doniosło mi rozbawione towarzystwo, kiedy przybiegłam z psem.
Na wykładzie Megi zaszeptała do Olka:
- Olek, jak ty to powiedziałeś?
- "Zmieniło się od czasu, jak tu byłem ostatni raz" - odszepnął Olek.
- A co potem mówiłeś? - dociekała Megi.
- A to już były słowa modlitwy - odparł Olek.

Zachciało mi się pomarańcza.
Mamy na zdjęciu, jak Igor patrzy na człowieka, który coś je. Kiedy wyjęłam owoc z torby, wpatrywało się we mnie sześć par oczu (z Igorem siedem).
- Igor nie lubi pomarańczy, możesz przy nim spokojnie jeść - powiedziała Megi.
Przyjrzałam mu się. Nie wyglądał, jakby nie lubił.
- Nie mam nic do jedzenia - powiedziałam z pomarańczem w ręku. Sześć osób prychnęło dziwnie.
- O, nie! - zawołała Megi. - To wygląda jak piłeczka! Taką się mu rzuca i mówi "bierz ją!"
Przy "bierz ją" Igor gwałtowniej się zainteresował.
- Megi, ja cię proszę, nie mów tego głośno, nie TERAZ! - zaapelowałam.
Podałam pomarańcza Ani, bo nie umiałam zacząć go obierać. Ania trzymała go wysoko.
- Nie podnoś rąk do góry, bo pomyśli, że to piłeczka i skoczy - ostrzegła Anię Megi.
Zjedliśmy owoc. Igor popatrzył na nas z wyrzutem i poszedł.
- Cholera, wyszło na to, że zjedliśmy jego piłeczkę - oznajmiła Mrówka, która poczuła się nieswojo pod tym psim spojrzeniem. Olek dostał ataku śmiechu.

Po wykładzie przyjechali po Megi klerycy i razem poszliśmy na przystanek na Korfantego. Klerycy prowadzili Megi, ja wzięłam sobie na długą smycz Igora i szłam z nim.
Jeden komentarz Megi:
- Mrówka, to nie on ma ciebie prowadzić, tylko ty jego!

4d44022649dc1451a7fe321112e03993.jpeg

Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


499. Piaskovy i Igor
Notatkę dodano:2008-03-04 23:15:21

Piaskovego (którego jutro wrzucę do bywalców bloga na listę) poznałam (póki co jedynie internetowo, chociaż Piaskovy już mnie widział;)) na forum filologów. Zarejestrował się tam, bo pracuje w firmie, która ściąga płyty z naszego wydziału. A po godzinach pracuje jako informatyk, w związku z czym - kiedy do mnie mówi o czymś informatycznym, to przeważnie nie rozumiem.
Piaskovy zna też Fimbula.

- Kiedyś muszę ciebie i Fimbula do Gołębnika na kawę wyciągnąć - napisał mi dzisiaj na gg Piaskovy. Gołębnik - dla niewtajemniczonych - to rodzaj kawiarenki na piątym piętrze naszego wydziału.
- Koniecznie - odpowiedziałam. - Ale Fimbul nie pije kawy.
Po chwili doprecyzowałam:
- A przecież ja też nie!

To pójdziemy na coś innego.

Igor dzisiaj na wykładzie wstał, poszedł do wykładowcy, powąchał go i się do niego przytulił ;D.

A z Megi, Igorem i Slkiem szaleliśmy zdjęciowo, jak mi Megi przyśle fotki, to coś może wkleję.


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


498. z Megi
Notatkę dodano:2008-03-03 21:55:17

Zadzwonił telefon.
Nie teraz, historię z nieodległej przeszłości opowiadam.

Zadzwonił telefon.
Mama Mrówki odebrała telefon i zawołała: MRÓÓÓÓÓWKAAAA!
Mrówka pięć zakrętów do telefonu pokonała trzema skokami.
A tu przy telefonie mama Mrówki gada sobie z kimś w najlepsze. Kiedy skończyła, Mrówka zawładnęła słuchawką i zawołała domyślnie:
- Cześć Megi!
- Cześć Mrówka - powiedziała Megi i zaraz zapytała - czy wiesz, kto nas będzie z Igorem odwoził w środy do domu? Zgaduj. Masz trzy odpowiedzi: a) chippendalesi, b) wojsko, c) klerycy.
- Wojsko obstawiam.
- Nie. Klerycy.
- Megi, to przecież oni nie wytrzymają tego, jak ja cię ubieram! - pisnęłam do telefonu.
- Właśnie, pewnie będą się modlić, żeby nam się w końcu udało... - dorzuciła Megi i przez chwilę obie tarzałyśmy się ze śmiechu.

A mama potem stwierdziła, że ja wcale nie zgadywałam, tylko wyraziłam swoje pobożne życzenie ;).

PS - z ostatnich doniesień recepcyjnych pierwszej Rewii: mama Mrówki przeczytała i jej się podoba. Nie przestanie mnie to chyba zadziwiać.
A profesor od kalamburów (o czym zapomniałam ostatnio) zapytał: jak się pani udało namówić [Egzekutora], żeby się przyłączył?
WCALE go nie namawiałam :).

 

jutro o 18:20 Megi z Igorem na żywo w Radiu M. A wcześniej (od 15) buszujemy w trójkę po wydziale. Z aparatem fotograficznym.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


497. robotnik
Notatkę dodano:2008-03-02 20:08:17

Jaworznicki autobus A jedzie przez autostradę.
Węzeł murckowski (tak się chyba to cudo na wysokości Geanta nazywa?) jest remontowany.

Rozmowa kierowcy z pasażerem:

Pasażer (na widok remontowanej drogi): Ale dobrze, że zimy nie ma, to trochę sobie podgonią z robotą...
Kierowca: O, patrz pan, jak gonią. (i pokazuje za szybą jedynego na budowie robotnika, który stoi, opiera się o znak i NIC nie robi)

Właściwy człowiek na właściwym miejscu, można powiedzieć.

foto z wczoraj

baf522b2539e95ca33197786fcd37f8f.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


496.migawki
Notatkę dodano:2008-03-01 21:44:54

Chciałam uszczęśliwić Piotrka. Psychicznie uszczęśliwić, żeby nie było.
- Przyszłam - powiedziałam mu na gg, kiedy przyszłam.
- Oj, widzę - odparł Piotrek.
- "OJ"??? - zapytałam groźnie. - Dziwne, doprawdy, masz objawy szczęścia...
- A co ja mam mówić, gdy to szczęście mnie aż przytłacza?

 Fakt...

Migawka z jednego wykładu (niedawnego).
Siedziałam sobie w chyba drugiej ławce (długotrwała tresura - siedzenie z Olkiem, a teraz z Megi, zagadałam się z Dawidem i siadłam w pierwszym wolnym miejscu), sama w czteroosobowej, bo ani Olka ani Megi nie było.
Za mną sama w czteroosobowej ławce siedziała Kama (ale chwilowo jej nie było, bo wyszła).
A dopiero za Kamą siedziała reszta.
Przyszedł wykładowca.
Popatrzył na salę, na której rozkład ludzi wyglądał mniej więcej tak (X - ja, "-" - puste miejsca)

              X

- - - -          - - - -
X- - -           - - - -
- - - -           - - - -
X-XX            XX - -
XXXX           XXXX
XX-X            XXX-
XXXX           XXXX

i powiedział do mnie:
- A czemu się pani tak izoluje? Nie lubi ich pani?

 

jutro, jak nie zapomnę, będzie notka o kierowcy.
Zdjęcie stąd co zawsze.
Aha - i startujemy z nowym ogromnym projektem, więc wszyscy chętni proszeni są o kontakt.

52e524d509738158838a6b8bd7944d0d.jpeg

Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543415
Osób: 443994

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej