Tajemnica domu w Bielinach


Tom 1 cyklu Klub Kwiatu Paproci
Ocena: 5.3 (20 głosów)

Pierwsza książka dla dzieci napisana przez autorkę słowiańskich bestsellerów! "Kwiat paproci" dla młodszych czytelników. Bohaterowie słowiańscy powracają w nowej serii Katarzyny Bereniki Miszczuk, tym razem dla starszych dzieci. Bo będzie się czego bać. Czy słowiańskie demony naprawdę istnieją? Znakomite połączenie wciągającej akcji z cenną wiedzą o Słowianach!

Informacje dodatkowe o Tajemnica domu w Bielinach:

Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2021-11-23
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 9788328095014
Liczba stron: 320
Język oryginału: polski

Tagi: bóg

więcej

Kup książkę Tajemnica domu w Bielinach

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Tajemnica domu w Bielinach - opinie o książce

Avatar użytkownika - Jarzebinka
Jarzebinka
Przeczytane:2022-03-17, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2022,

"Tajemnica domu w Bielinach" Katarzyna Berenika Miszczuk
Książka dla dzieci, ale jakże przyjemnie mi się ją czytało, choć czas dziecięcej beztroski mam już dawno za sobą, to tylko świadczy o tym że książeczka jest ciekawa i na pewno spodoba się dorastającemu dziecku. Książka jest o tyle ciekawa, że dzieci nie znają naszej historii, naszych legend i słowiańskich wierzeń,a tu mamy właśnie taki klimat. Świat w którym Mieszko I wcale nie przyjął chrztu i nasze państwo jest nadal pogańskie, nadal się wierzy w Świętowida,Mokosz, Welesa. Nadal obchodzi się takie święta jak Szczodre Gody,Noc Kupały czy Dziady. Choć mamy już lekarzy to nadal leczą szeptuchy. Ludzie na wsiach przeważnie,(bo bardziej pamiętają) wieżą i czują respekt przed słowiańskimi demonami.
Poznajemy losy rodziny,po rozwodzie rodziców,mama przeprowadza się z dziećmi do dalekiej krewnej, której choroba coraz bardziej postępuje i potrzebuje opieki a rodzina azylu i nowego miejsca do życia, nowego początku. I tak poznajemy ciotkę Mirkę która była szeptuchą a raczej nadal nią jest bo z tego nie można zrezygnować, mamę która wręcz obsesyjnie dba o porządek i czystość i rodzeństwo; najstarsza 12letnia Bogusia,10letni Leszek,8letnia Tosia i niespełna roczna Dąbrówka, nie zapominajmy o psie,kocie i koźle ( który miał być kozą) który zżerał z lubością ubrania dzieci.
Dzieciaki muszą się odnaleźć nie tylko w nowej sytuacji rodzinnej ale i nowym otoczeniu. W nowym domu, który jest dosyć osobliwy, wręcz przeraźliwie dziwny,same muszą się przekonać na własnej skórze że słowiańskie wierzenia to nie tylko bajki, że demony to coś więcej niż opowieści. Ciekawa historia z dreszczykiem dla małoletnich. Dzieciaki z wybujałą wyobraźnią może nawet trochę przestraszyć, bardzo wiele zależy tu od wrażliwości dzieci, choć autorka kieruje tą książkę w wiek od 9-12lat, to ja dodałabym raczej tak od 12 wzwyż.
Historia intryguje, spodobała mi się i z pewnością sięgnę po kolejny tom historii,, Tajemnica Dąbrówki,, kiedy się już ukaże w druku. Jeśli chcecie aby wasze dziecko poznało choć trochę słowiańskiego folkloru to ta książka jest idealna.
Polecam

Link do opinii
Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:2022-02-27,

Pióro Katarzyny Bereniki Miszczuk miałam już przyjemność poznać i oceniam je jako bardzo dobre. Nic więc dziwnego, że gdy moim oczom ukazała się zapowiedź jej powieści, która tym razem została skierowana do młodszych odbiorców - po prostu nie mogłam jej się oprzeć. Tak oto w moje ręce trafiła Tajemnica domu w Bielinach. Czy bawiłam się przy niej równie dobrze, co przy poprzednich książkach autorki?


Pewnego dnia życie Bogusi, Leszka, Tosi i Dąbrówki ulega gwałtownej zmianie. Ich rodzice podjęli decyzję o rozwodzie i to nagle! Rodzeństwo zostaje zmuszone do opuszczenia rodzinnej Warszawy i przeprowadzki do Bielin. Co więcej, ich nowym domem będzie dom starej ciotki Mirki, która za młodu była szeptuchą, a teraz starała się zwyczajną schorowaną staruszką. Na wsi rodzeństwo poznaje zupełnie nowe życie i odkrywa świat wierzeń, szeptuch, bóstw i strasznych demonów. Jednak czy nie są to tylko najzwyklejsze bajki? Przecież wszyscy doskonale wiedzą, że takie rzeczy nie istnieją... Chyba że jednak?


Jakiś czas temu przyszła mi ogromna ochota na czytanie książek z mitologią słowiańską w tle. Kiedy więc sięgnęłam po powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk, liczyłam na coś nie tylko przyjemnego, ale i po prostu bardzo dobrego. Oczywiście, już teraz mogę napisać, że to właśnie otrzymałam. Lektura tej książki mnie zrelaksowała, oderwała moje myśli od licznych i stresujących obowiązków, a co więcej - wciągnęła.


Głównymi bohaterami jest czwórka rodzeństwa: Bogusia, Leszek, Tosia i mała Dąbrówka. Pierwsza trójka odgrywała tutaj główne skrzypce i zdecydowanie zaskarbiła sobie moją sympatię - najmłodszej z rodzeństwa niestety nie poznałam już tak dobrze, ale cała nadzieja w kolejnym tomie. Autorka wykreowała te postaci w sposób bardzo dobry i ciekawy. Mogę nawet posunąć się do stwierdzenia, iż młodsi odbiorcy, którzy będą zapoznawać się z tą pozycją, mogą utożsamić się z kimś z rodzeństwa i to bez problemu.


O tym, że autorka ma bardzo dobre i lekkie pióro nie będę pisać po raz kolejny - wspominałam już o tym wiele razy. Cieszę się natomiast, że pojawiły się tutaj tak ważne i trudne tematy, jak rozwód, który wiąże się z wieloma zmianami, z którymi z kolei nie każde dziecko będzie w stanie sobie poradzić oraz choroba – Alzheimer. Autorka za pomocą tej właśnie historii przedstawia te dwa wątki i oswaja z nimi czytelnika. Z tego też powodu nie miałabym żadnych oporów, by podsunąć tę pozycję młodszemu czytelnikowi.


Książka ta pozytywnie mnie zaskoczyła. Przyznaję, że miałam przez chwilę obawy dotyczące tego, czy autorka nie podejdzie do młodszych, jak do totalnych głuptasów, które nic absolutnie nie rozumieją - a umówmy się, często przy literaturze dziecięcej niestety tak się dzieje. Na szczęście Katarzyna Berenika Miszczuk stanęła na wysokości zadania i choć przedstawiała wyżej wymienione tematy, to robiła to w sposób jednocześnie zrozumiały, ale też nietraktujący dzieci jako istoty nierozumne i nieogarniające życia.


Tajemnica domu w Bielinach to ciekawa książka, która stanowi świetną rozrywkę i odskocznię od codziennego życia. Z ciekawością wyczekuję kolejnego tomu i mam nadzieję, że będzie on równie dobry. Jeśli poszukujecie czegoś lekkiego do czytania dla siebie lub kogoś ze swoich bliskich – na przykład właśnie dla kogoś młodszego, to zdecydowanie polecam Wam ten tytuł.

Link do opinii

Katarzynę Berenikę Miszczuk znam z cyklu o Wiktorii Biankowskiej, zwanym inaczej serią diabelsko-anielską. Nie znam cyklu „Kwiat Paproci” i tak naprawdę przed chwilą dowiedziałam się, że „Tajemnica domu w Bielinach” w jakiś sposób nawiązuje do wspomnianego cyklu. Jest to pierwszy tom nowego cyklu pt. „Klub Kwiatu Paproci”, który kierowany jest do młodszych czytelników. Od razu zaznaczę, że nieznajomość cyklu „Kwiat Paproci” nie przeszkadza w poznawaniu nowego cyklu.

Bohaterami książki jest rodzina Lipowskich, niekompletna, bo z powodu rozwodu rodziców brakuje w niej taty. Dzieci razem z mamą i psem mieszkają w Warszawie. Pewnego dnia mama informuje rodzeństwo, że z powodu choroby cioci Mirki, ich dalekiej krewnej, są zmuszeni przeprowadzić się do wsi Bieliny. Tak naprawdę mają zamieszkać na odludziu, w pewnym oddaleniu od Bielin. Rodzeństwo, a w szczególności najstarsza Bogusia, nie jest zadowolone z takiego obrotu sprawy. W Warszawie mają przyjaciół i swoje życie i nie chcą niczego zmieniać. Nie mają jednak wyjścia, ciocia potrzebuje pomocy, a zmiana klimatu przyda się im wszystkim. Kiedy przyjeżdżają na wieś, okazuje się, że zamiast wyremontowanego domu, który mieli zastać, zastają ruderę, której w żaden sposób nie da się posprzątać. Do tego ciotka Mirka bardzo dziwnie się zachowuje, a dzieci mają wrażenie, że w domu oprócz nich mieszka ktoś jeszcze. Wychowane w Warszawie dzieci poznają na wsi zupełnie inny świat – świat starych wierzeń, szeptuch, wróżów, bóstw i demonów. Bogusia, Leszek i Tosia (Dąbrówka jest jeszcze zbyt mała) na własnej skórze przekonają się, że w słowiańskich legendach, o których do tej pory mogli słyszeć w szkole, jest ziarenko prawdy.

„Tajemnica domu w Bielinach” to historia idealna nie tylko dla dzieci, którym w przystępny sposób przybliży stare wierzenia i opowie o bóstwach i demonach. Jest też świetnym uzupełnieniem cyklu „Kwiat Paproci”, który pokochali dorośli czytelnicy. Podobno można spotkać w tej książce bohaterów znanych z „Szeptuchy” i innych części. Nie potrafię tego potwierdzić, bo wspomnianego cyklu nie czytałam, jednak na pewno spotkacie tam Mieszka, jego żonę i Babę Jagę, która jest serdeczną przyjaciółką ciotki Mirki, do której przeprowadziła się rodzina Lipowskich. Obie panie to oczywiście szeptuchy, a Mieszko jest lokalnym wróżem. Ale to pewnie wiecie, jeśli czytaliście „Szeptuchę” i inne części cyklu.

Świetnie skonstruowana fabuła nie tylko doskonale wprowadza młodych czytelników w świat słowiańskich legend, jest też zajmującą powieścią przygodową, z wartką akcją, niespodziewanymi jej zwrotami, mnóstwem ciekawostek i z tajemnicą do odkrycia, która ma związek z pewnym duchem/demonem zamieszkującym dom cioci. Autorka pisze bardzo przystępnie, a wszystkie pojęcia, które mogłyby być niezrozumiałe, zostały wyjaśnione. Książkę tę z przyjemnością będą czytać również dorośli, bo chociaż język powieści jest dostosowany do dzieci, nie jest prosty i infantylny, jak w książeczkach dla dzieci. Nie jest też pretensjonalny. Można powiedzieć, że ma świetny balans, jest taki w sam raz, dlatego książka przypadnie do gustu każdemu, bez względu na wiek. Chociaż głównym wątkiem powieści są słowiańskie bóstwa i demony, o których najwięcej dowiadujemy się z „Bestiariusza”, który czyta Tosia, autorka poruszyła też ważne społecznie kwestie, takie jak rozwód rodziców czy choroba Alzheimera. Temat choroby jest wprawdzie ledwie liźnięty, ale zostało wytłumaczone w książce, na czym ona polega i jak mogą ją odbierać dzieci, dlatego uważam, że na początek i na potrzeby młodego czytelnika został zgłębiony wystarczająco, aby z powodzeniem odnaleźć się w fabule. Innym źródłem informacji o demonach i bóstwach są rozmowy rodzeństwa z mieszkańcami wsi, między innymi z Gardem, Babą Gosławą, Babą Jagą i Mieszkiem.

Kreacji postaci również nie można niczego zarzucić. Bardzo dobrze można poznać rodzeństwo, a w szczególności dwunastoletnią Bogusię, dziesięcioletniego Leszka, który po odejściu taty stał się panem domu i ośmioletnią Tosię. Dąbrówka ma zaledwie rok i tak naprawdę nie bierze udziału w większości wydarzeń, dlatego też niewiele można się o niej dowiedzieć. Ponieważ jednak w przygotowaniu jest kolejny tom serii i ma on nosić tytuł „Tajemnica Dąbrówki”, można sądzić, że najmłodsza z rodzeństwa będzie grała w nim pierwsze skrzypce i jeszcze zdążymy się o niej sporo dowiedzieć. Ciekawą postacią jest ciotka Mirka, schorowana, ale bardzo ciepła i serdeczna osoba. Kobiecie zdarza się całkiem rzeczowo rozmawiać z dziećmi (to głównie one wciągają ją do rozmowy), jednak kiedy wspominają cokolwiek o demonach, ciotka nagle zaczyna się jąkać, jakby nie mogła niczego na ich temat wyjawić. Od niej, oprócz ciekawych opowieści z jej życia, dzieci nie dowiadują się zbyt wiele. A trzeba dodać, że mają do rozwiązania niezwykle palący problem. Dom, mimo podjętego remontu, nadal wygląda jakby był w ruinie, dzieją się w nim różne dziwne rzeczy, a w pokoju Bogusi kręci się jakaś zjawa. Więcej nie napiszę, żeby zbyt dużo nie zdradzić.

Autorka stworzyła ciepłą, empatyczną, pełną humoru i magii opowieść, która potrafi zawładnąć wyobraźnią nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Jedynym, czego mi zabrakło w tej opowieści, jest niedokończony wątek ciotki Mirki. Byłam bardzo ciekawa, jak będzie wyglądał jej stan po rozwiązaniu problemu, który dotykał mieszkańców domu. Wydawało się też, że ma ona coś do powiedzenia w temacie istot nie z tego świata, a wcześniej coś ją przecież blokowało, za każdym razem wywołując jąkanie. Ale nie dowiedziałam się i z tego powodu odczuwam lekki niedosyt. Liczę jednak na to, że w kolejnym tomie również ta sprawa zostanie rozwiązana.

Jeśli znacie cykl „Kwiat Paproci” koniecznie przeczytajcie jego nową odsłonę w wykonaniu kolejnego pokolenia bohaterów. Jeśli nie znacie, „Tajemnica domu w Bielinach” będzie dobrym wprowadzeniem w świat słowiańskich legend, bóstw, bożków, demonów, rusałek i innych takich. Razem z Bogusią, Tosią, Leszkiem i Dąbrówką przekonacie się, że otaczający nas świat skrywa mnóstwo tajemnic i magii. Serdecznie polecam!

Link do opinii

Cześć książkoholicy 🎶❣️

Parę dni temu wraz z dziećmi skończyliśmy czytać książkę "Tajemnica domu w Bielinach" i niestety, ta książka nie przypadła mi do gustu. Nie był to mój klimat. Córce się podobała, ale też bez szału. Klimat książki mnie nie porwała. Nie czułam niestety tego co czytam, ale też nie była to całkowicie słaba książka. Co to to nie!!! Moim zdaniem był to średniak, mocny średniak 😊 nie czytałam chyba innych książek autorki, ale chyba będę musiała kiedyś sięgnąć i zobaczyć czy przy innej historii się polubimy.

Niemniej polecam abyście sami się przekonali czy Wam się spodoba ta historia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - paulinarobak
paulinarobak
Przeczytane:2021-12-12, Ocena: 6, Przeczytałam, 12 książek 2021,

Szeptuchy, demony, tajemnicze zdarzenia i przedmioty, podejrzany majster, nowy/stary dom...

Kilka zbiegów okoliczności sprawia, że część rodziny Lipowskich w składzie: mała Dąbrówka, Tosia, Leszek, Bogusia, mama Kazia i czworonożny Wafel przeprowadza się z tętniącej życiem Warszawy do małej, cichej wioski. Rzekomo odremontowany dom cioci Mirki cierpiącej na zaniki pamięci, do którego ma się wprowadzić cała brygada, okazuje się być wielkim rozczarowaniem, a codzienne próby ogarnięcia wszystkiego od nowa oraz pewne niezwykle interesujące informacje oraz obserwacje sprawiają, że trójka starszego rodzeństwa postanawia wziąć sprawy w swoje ręce...

"Tajemnica domu w Bielinach" to opowieść o słowiańskich legendach, ale również o rodzinie, której członkowie muszą się odnaleźć w zupełnie nowej sytuacji, wśród osób i zdarzeń, które często wykraczają poza ramy tzw. normalności. Dziwna ciotka, szeptuchy (?), tajemnicza zjawa, lusterko, którego trzeba się pozbyć (i to tak, żeby nie wróciło), myszkujący po domu majster, złośliwa koza, tajemniczy kurz, który nie znika po wszelkich możliwych zabiegach, odrastająca w zadziwiającym tempie trawa to tylko niektóre rzeczy, z którymi musi się zmierzyć rodzina Lipowskich.

Książka jest napisana przystępnym językiem. Uważam, że mimo pojawiającego się w niej "demona" nie jest opowieścią, przez którą młodzi czytelnicy baliby się spać w ciemnym pokoju. Autorka zwraca sporą uwagę na relacje pomiędzy członkami rodziny oraz na towarzyszące im emocje. Nowa, a zarazem trudna sytuacja, w której znajdują się jej członkowie staje się do opanowania dzięki współpracy i szczerym rozmowom.

Katarzyna Berenika Miszczuk w zgrabny sposób pokazała, że trudne sytuacje są do opanowania, a problemy do rozwiązania. Nie czytałam jej książek dla starszych, ale po tej pozycji czuję, że i tamtym odbiorcom może mieć coś do przekazania. W zasadzie to tę książkę też bym poleciła niektórym dorosłym, ale nie zdradzę, komu konkretnie, bo musiałabym lekko "zaspoilerować". Ciekawskie i pełne niecodziennych pomysłów dzieciaki z pewnością się nie zawiodą, jeśli dostaną do przeczytania tę pozycję. Ja tymczasem czekam na kontynuację przygód sympatycznej rodzinki oraz wybieram się na "polowanie" na jakąś pozycję typowo dla dorosłych tej autorki. Od czego polecilibyście zacząć?

Książka pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Link do opinii

"Na złość trzeba bardzo uważać, bo może niechcący skrzywdzić innych”.

Bohaterami książki jest rodzeństwo Lipowskich – Bogusia, Leszek, Tosia i Dąbrówka. Wraz mamą przeprowadzają się z Warszawy do Bielin, bo ich rodzice się rozwiedli. Myśleli, że wprowadzą się do dużego i wyremontowanego domu, a tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Dom cierpiącej na Alzheimera, emerytowanej szeptuchy, ciotki Mirki jest ruiną. Kurz, brud, skrzypiące podłogi i otwierające się drzwi utrudniają mieszkanie w nim. Próby sprzątania spełzają na niczym, a świeżo skoszona trawa odrasta w jedną noc. Jakie inne tajemnice skrywa dom?

Nie takiej tajemnicy się spodziewałam biorąc książkę do ręki, ale nie zawiodłam się, bo ta jest o niebo lepsza 😃.

Autorka otrzymuje plus za to, że na początku wyjaśnia, w jakich czasach jest prowadzona fabuła oraz przedstawia bohaterów. Czytelnik przenosi się w czasy Królestwa Polskiego, ale nadal żyje w XXI w. i do dyspozycji ma telefon komórkowy i Internet. Różnica polega na tym, że Mieszko I nigdy nie przyjął chrztu, mieszkańcy wierzą w starych, słowiańskich bogów, obchodzą Szczodre Gody i Jare Święta.

Moja mama powiedziałaby, że to „książka edukacyjna”. Autorka porusza trudne dla dziecka tematy jak rozwód rodziców i przeprowadzka, choroba i tęsknota, a jednocześnie podpowiada rozwiązania. Uczy, że nie należy bagatelizować problemów pociech oraz że każde z nich przeżywa tę samą sytuację inaczej. Dziecko zaś może przekonać się, że nie jest osamotnione w swoich problemach. Ukazuje, że ma ono prawo czuć złość, smutek, żal, a mądry rodzic powinien być obok niego, czekać i kochać.

To książka nie tylko dla dzieci. Rodzice też mogą z niej wiele zaczerpnąć, bo „Dorośli (…) zamiast czasem naprawić coś, co się zepsuło, wymieniają to na coś nowego”.

Są książki, które się „czyta” i takie, które się „pochłania”. Ta należy do tej drugiej grupy.

To moja pierwsza książka tej autorki i już wiem, że nie ostatnia. Czekam na tom 2.

Jako lokalna patriotka (mieszkam w Województwie Świętokrzyskim) polecam.

Link do opinii

Tajemnica domu w Bielinach to pierwszy z tom cyklu Klub Kwiatu Paproci. To również debiut Katarzyny Bereniki Miszczuk jako pisarki… książek dla dzieci, oczywiście. Autorka ma już na swoim koncie wiele uwielbianych przez dorosłych czytelników tytułów. Czy uda się jej podbić serca najmłodszych czytelników? Zapraszam do przeczytania przedpremierowej recenzji. 

 

Tajemnica domu w Bielinach

Rodzeństwo Lipowskich żyło spokojnym życiem w Warszawie. Do czasu rozwodu rodziców. Krótko po nim ich mama otrzymała list od starej ciotki z Bielin, z którego wynikało, ze staruszka nie radzi sobie sama w dużym domu i potrzebuje pomocy. Tym oto sposobem z samego środka cywilizacji Lipowscy trafili na głęboką prowincję, na której wiara w bogów wciąż jest żywa. Dawny władca Królestwa Polskiego, Mieszko I nie przyjął chrześcijaństwa, jak sąsiednie państwa, dlatego też w Królestwie Polskim czci się różne bóstwa, obchodzi Jare Święto i Szczodre Gody, a zamiast do lekarza lepiej udać się do lokalnej szeptuchy, która pomoże na złamane serce i inne dolegliwości. 

Po przyjeździe szybko wychodzi na jaw, że ze staruszką i całym domem dzieje się coś niedobrego. Ciotka Mirka coraz częściej trafi kontakt z rzeczywistością, dom, mimo usilnego sprzątania i naprawiania wciąż wygląda jak zapuszczona ruina, a na dodatek rodzeństwo ma wrażenie, że w nim… straszy. Młodzi i nieustraszeni bohaterowie próbują na własną rękę rozwiązać tajemnicę domu ciotki Mirki. W trakcie prywatnego śledztwa poznają lokalnych mieszkańców, a także słowiańską mitologię. Ich postrzeganie świata bardzo się zmieni, nawiążą przyjaźnie, zacieśnią więzi między sobą i… uwierzą.

Literatura dziecięca na wysokim poziomie

Tajemnica domu w Bielinach to bardzo udany debiut Autorki w kategorii literatury dziecięcej. Widać wyraźnie, że Katarzyna Berenika Miszczuk, mimo iż trafia do nowego czytelnika, pozostaje sobą i oferuje mu to, co w swojej twórczości ma najlepszego – liczne nawiązania do słowiańskich mitów, legend i bóstw. Bieliny, które doskonale znają starsi sympatycy jej twórczości, adaptuje na potrzeby młodego pokolenia czytelników, znakomicie rozbudzając ich wyobraźnię i pielęgnując w nich ducha małego odkrywcy. Piękne ilustracje oraz okładka, które idealnie uzupełniają treść, to dzieło Marcina Minora – jednego z najbardziej utalentowanych polskich ilustratorów.

Tajemnica domu w Bielinach to pełna magii, humoru i wartości historia, która oczaruje dzieci i sprawi, że nie będą chciały oderwać się od książki. A jeśli wy, dorośli, jesteście fanami serii „Kwiat Paproci”, to również możecie sięgnąć po ten tytuł i uzupełnić sobie wcześniejszą lekturę. 

Premiera książki – 24 listopada

www.lady-in-red.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - cherryladyreads
cherryladyreads
Przeczytane:2021-11-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Moja fascynacja mitologią słowiańską, zaczęła się od przeczytania książki „Szeptucha”, której autorką jest właśnie Katarzyna Berenika Miszczuk. Poznając losy Gosławy i Mieszka pełne niebezpieczeństw i demonów, zakochałam się w Bielinach i magicznym klimacie jaki wokół tej miejscowości wyczarowała autorka. Jednym tchem pochłonęłam całą serię o perypetiach Gosławy Brzózki i mam nadzieję, że kolejne części jeszcze przed nami. Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość, że 24 listopada ukaże się najnowsza książka pisarki, w której znów wrócimy w to pełne magii miejsce. I choć bohaterami „Tajemnicy domu w Bielinach” jest rodzina Lipowskich, czyli do tej pory nieznane nam osoby, to spotkanie z postaciami z poprzedniej serii jest nieuniknione. W końcu Bieliny to dość mała wieś.

Nadchodzące wakacje dla rodziny Lipowskich, zapowiadały się zupełnie inaczej niż dotychczas. Zamiast wyjazdu nad morze, czwórka dzieci i ich mama przyjechali do wsi Bieliny, aby zająć się schorowaną Ciocią Mirką. Zmiana jest szczególnie trudna dla dzieci, szczególnie że to nie wakacyjny wyjazd, a przeprowadzka na stałe. Stan domu, jaki zastają po dotarcia na miejsce oraz dziwne zachowanie Ciotki, napawa ich niepokojem. Szybko odkrywają, że coś jest nie tak. Skoszona trawa w jedną noc odrasta, garnki i patelnie same spadają z wieszaków, w domu pomimo ciągłego sprzątania ciągle jest brudno. Dzieci są zdeterminowane, żeby odkryć tajemnicę, którą skrywa dom i dziwnie się zachowująca Ciocia. Czy te zdarzenia da się wyjaśnić siłą rozumu?

Z wielką przyjemnością czytałam tę książkę. Bardzo podobał mi się klimat, jaki autorka stworzyła w swojej powieści. Przerażający, niepokojący, ale zarazem wzbudzający naszą ciekawość do tego stopnia, że od lektury nie idzie się oderwać. Moją sympatię zyskali również bohaterowie tej historii. Rodzeństwo Lipowskich pomimo sprzeczek, których nie idzie uniknąć w rodzeństwie, potrafią świetnie współpracować ze sobą w sytuacjach problemowych. Bardzo podobała mi się postawa Leszka, który wierzy w naukowe wyjaśnienia i twardo stąpa po ziemi. Czy jego przekonania nie ulegną zmianie, to musicie się dowiedzieć sami. Z Tomisławą łączy mnie zamiłowanie do książek i szalenie zazdroszczę jej prezentu jaki otrzymała od Cioci Mirki. Bogusię podziwiam za odwagę, na którą ja na pewno nie zdobyłabym się w takiej sytuacji. Ale nie tylko rodzeństwo zostało w tej książce świetnie wykreowane. Postacie drugoplanowe również zapadają nam w pamięć i pokazują swój charakter.

I to co lubię najbardziej, czyli słowiańskie elementy, na których oparta jest fabuła tej powieści. Obrzędy, które dziś już zapomniane, w książkach Pani Miszczuk nadal są żywe i to mnie szalenie cieszy. Pozwala to najmłodszym poznać naszą kulturę, jeszcze sprzed czasów przejścia na wiarę chrześcijańską. Jak dla mnie to ogromny plus.

Ja jestem oczarowana tą historią. Nie tylko pod względem fabularnym. Autorka również porusza ważny problem, z jakim coraz więcej dzieci się spotyka. Mianowicie rozwód rodziców, który często budzi w nich poczucie winy, złości i smutku. Tutaj również dzieci inaczej reagują na decyzję dorosłych. Jednak pani Katarzyna nawet ten drażliwy temat ujęła w bardzo delikatny sposób, próbując wyjaśnić, że rozejście się rodziców nie jest winą dzieci. A miłość do dziecka nigdy nie ustaje, nawet jeśli wypali się ta łącząca dorosłych.

Warto również zwrócić uwagę na wydanie. Książka zawiera również ilustracje, które wykonał Marcin Minor. Są po prostu świetne! Monochromatyczne, ale to nadaje im tajemnicy, która doskonale pasuje do klimatu książki.
Jedynym minusem powieści jest jej długość. Zdecydowanie za szybko się skończyła. Pociesza mnie tylko fakt, że w przygotowaniu jest kolejna część. Już nie mogę się doczekać.

„Tajemnica domu w Bielinach” jest uroczą książką, którą polecam do czytania całej rodzinie. Oprócz spotkania ze słowiańskimi bóstwami, które budzą lekkie uczucie strachu, mamy tutaj opowieść o trudnych emocjach, ale przede wszystkim o wsparciu rodziny, które jest bardzo ważne i potrzebne każdemu.
Zdecydowanie polecam! Warto czekać na premierę!

Link do opinii

Rozwód rodziców zawsze jest wstrząsem dla ich dzieci. W jednej chwili kilka drastycznych słów może zachwiać posadami całego ich życia. Taką właśnie rewolucję przeszło rodzeństwo Lipowskich, które w jednej chwili dołączyło do niechlubnego grona dzieci rozwodników, oraz dowiedziało się, że czeka je przeprowadzka ze znajomego i ukochanego warszawskiego środowiska do tajemniczego, ale urokliwego miejsca zwanego Bielinami. Na miejscu okazuje się, że malowniczy dom, w którym mają zamieszkać jest stertą gruzu, a ciotka Mirka, która ich jakby nie było przygarnęła, ma gorsze problemy zdrowotne niż się z początku mogło wydawać. Atmosfera z każdą chwilą staje się zagęszczać, ale dziwne wydarzenia, które rozgrywają się wokół sprawiają, że pobyt wcale nie jest tak miły i przyjemny, jak się z początku mogło wydawać. Na całe szczęście na straży stoją Tosia, Bogusia i Leszek, którzy uzbrojeni w dziecięcą otwartość postanawiają rozwikłać zagadkę ciążącego na ich nowym domu pecha. Jednak zawsze trzeba pamiętać, że jeśli w grę wchodzą słowiańskie wierzenia, to nic nie jest takie proste, jak się z początku może wydawać.

 

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, z jaką niecierpliwością oczekiwałam tej książki. Nie mam problemu z czytaniem literatury młodzieżowej i moje wewnętrzne dziecko jest niesamowicie ukontentowane, gdy po takową sięgam (a nie chcę się z nim kłócić), a poza tym jak mogłam nie dać szansy powieści, której akcja dzieje się w Bielinach? Miejscu, w którym czas jakby się zatrzymał, a granica między światami - zamierzchłym i teraźniejszym jest naprawdę bardzo cienka. Nie ukrywam też, że po cichu liczyłam na spotkanie ze starymi znajomi i najlepsze w tym wszystkim jest to, że wcale się nie przeliczyłam.

 

Mówi się, że dzieci mają większą tolerancję na to, co niezwykłe i wykraczające poza granice zdrowego rozsądku i faktycznie młodzi bohaterowie "Tajemnicy domu w Bielinach" tacy właśnie są. Nieograniczeni sztywnymi ramami dorosłości dają się porwać słowiańskiej wierze, a racjonalne podejście do życia Leszka, w bardzo krótkim czasie daje się zdominować temu, co wręcz niewytłumaczalne, a jednak prawdziwe. Cała trójka okazuje niezwykłą wręcz odwagą, chęcią działania, a nie biernego przypatrywania się temu, co dzieje się wokół oraz takim przywiązaniem do siebie, jakie może panować tylko między rodzeństwem.

 

"Tajemnica domu w Bielinach" to także książka mądra w swojej prostocie. Pokazuje, że prawda może mieć lecznicy wpływ na wszelkie bolączki, a złość, żal czy zwątpienie można w bardzo łatwy sposób pokonać - wystarczy szczerze, ze sobą porozmawiać, a przebaczenie jest procesem nie tyle niemożliwym, co pracochłonnym i długofalowym.

 

Mogę tylko dodać, że z niecierpliwością oczekuję na drugi tom cyklu "Klub Kwiatu Paproci" i mam nieodparte wrażenie, że Katarzyna Berenika Miszczuk jeszcze nie raz zaskoczy swoich czytelników.

Link do opinii

Znacie cykl Kwiat Paproci? Lubicie motywy z mitologii słowiańskiej w książkach?
A co powiecie na książkę dla dzieci, gdzie pojawiają się istoty z bestiariusza słowiańskiego?
Takie połączenie serwuje nam Katarzyna Berenika Miszczuk w "Tajemnicy domu w Bielinach".
W książce poznajemy rodzeństwo Lipowskich. Dwunastoletnią Bogusię, dziesięcioletniego Leszka, ośmioletnią Tosię oraz niespełna roczną Dąbrówkę.
Rodzeństwo po rozwodzie rodziców przeprowadza się razem z mamą do cioci Mirki mieszkającej w Bielinach.
I tutaj zaczyna się przygoda rodzeństwa oraz tajemnica do rozwikłania.
W książce nie zabrakło także innych znanych nam mieszkańców Bielin, Gosławy z Jagą oraz Mieszka.
"Tajemnica domu w Bielinach" to lekko napisana historia z dużą czcionką i świetnymi, nadającymi klimatu ilustracjami. Mimo tego, że jest to pozycja dla dzieci ja również świetnie się bawiłam podczas czytania.
Jeśli szukacie książki dla swojej pociechy podobnej do znanej serii Felix, Net i Nika to "Tajemnica domu w Bielinach" będzie idealnym wyborem!
Zagadki połączone z mitologią słowiańską są świetnym połączeniem. Fabuła wciąga, a przy okazji czytelnik poznaje rodzime wierzenia.
Czekam z niecierpliwością na kolejne tomy!

Link do opinii
Avatar użytkownika - przyrodaz
przyrodaz
Przeczytane:2021-12-05, Ocena: 6, Przeczytałam,

Jak ja kocham nawiedzone bajki!!! Mega książka od której nie mogłam się oderwać. Rodzinka, którą warto zapamiętać na dłużej. Dzieciaczki, które mają ten urok wyjątkowości. Zresztą już na początku książki przeczytacie przedstawienie postaci. Dalej również będzie się on przewijał, lecz moim zdaniem dostrzegą go tylko uważni.
Pozycja porusza wiele ważnych spraw, takich jak tolerancja osób chorych, zrozumienie na czym poleca bycie szeptuchą, reakcje dzieci na rozwód rodziców i radzenie sobie z ukrywającymi emocjami żalu. Również złodziejstwo, jakiego dopuszczał się pewien mężczyzna i kara, jaka go za to spotkała. Dzieci poznały najprawdziwszego demona, który siał wokół nich smutek, bałagan i bezradność. Cudowna książka nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych, których ciekawi najprawdziwsza magia. Ukaże więzy miedzy rodzeństwem i tęsknotę za stabilizacją. Z powodu rozwodu dzieci bowiem będą obwiniać nie te osoby, co trzeba. Będą musiały zrozumieć na czym poleca dorosłość i co to jest zrozumienie. Być może jedna z rodzeństwa znajdzie tam kogoś, kto znacznie wpasuje się w jej gusty:-)
Bardzo spodobały mi się obrazki, których nie jest wiele, lecz jednak, kiedy już je ujrzymy, to bardzo nas rozbawią. Oczywiście jak najbardziej musi wyjść jej kontynuacja, gdyż nie wszystkie rzeczy się wyjaśniły. Dawno niewidziane przyjaciółki w końcu przejrzą na oczy i będą się starały sobie nawzajem pomóc. Nawet nie spodziewacie się ile ta pozycja niesie przesłań. Zainteresuje was swoją wyjątkowością i dreszczykiem emocji w momentach, kiedy w jednej chwili pewne rzeczy zaczną się pojawiać, a potem znikać. Rozpoczną się sekrety, które ciężko będzie zdradzić dorosłym, tym bardziej, że oni nie wierzą we wszytko. Czasem wystarczy uważniej słuchać co mówią nasze dzieci, by nie dojść do momentu, kiedy stracimy z nimi kontakt.
Naprawdę przepiękna! Jestem ogromnie ciekawa drugiej części!!! Bardzo dziękuję Wydawnictwu Uroboros za to, że dzięki nim mogłam wkroczyć w tajemniczy świat domu w Bielinach:-)

Link do opinii

Bardzo ciekawa książka dla dzieci i nie tylko.

Link do opinii

Byłam bardzo ciekawa najnowszej książki Katarzyny Bereniki Miszczuk. Po pierwsze dlatego, że jest to historia dla dzieci, a po drugie dlatego, że fabuła miała być słowiańska. Czy faktycznie była? Poza tym nazwa wsi w tytule skojarzyła mi się z miejscem akcji jednej z moich ulubionych serii tej autorki - Kwiat paproci. I okazało się, że miałam rację, bo wśród bohaterów znaleźli się również znani ze wspomnianej serii Gosia, Mieszko i Baba Jaga. Lubię takie mariaże :)

 

Rodzeństwo Lipowskich: Bogusia, Leszek, Tosia i Dąbrówka przyjeżdżają wraz z mamą do nieznanej im wsi o nazwie Bieliny, gdzie od tej pory mają mieszkać wraz z ciotką Mirką. Zmiana ta związana jest z rozwodem rodziców, który dzieci przeżyły każde na swój sposób. Nie dość, że musiały poradzić sobie z negatywnymi emocjami związanymi z rozstaniem rodziców, to jeszcze ten nieszczęsny wyjazd i pozostawienie w Warszawie całego dotychczasowego świata. To bardzo dużo do udźwignięcia. Autorka bez zbędnych zawiłości przedstawiła wątek zmagania się Bogusi ze złością na ojca, który postanowił założyć nową rodzinę. 

Dzieciaki starają się nie dokładać mamie zmartwień i zaprzyjaźnić się z ciocią Mirką. Jest to o tyle utrudnione, że kobieta ma problemy z pamięcią, za co odpowiada Alzheimer, a jej dom jest dość... dziwny. Nie sposób go posprzątać i nie da się skosić trawy, bo natychmiast odrasta, a do tego ciągle coś się w tym domu przewraca albo spada. Samo. Co się dzieje? Dzieci postanawiają rozwiązać tę zagadkę. Czy uda im się odkryć, co zagnieździło się w domu cioci, która kiedyś była szeptuchą?

Polska w powieści jest trochę innym krajem niż ten, który znamy. Ponieważ nie odbyło się przyjęcie chrztu w 966 roku, w Polsce króluje wiara słowiańska. Bogowie i demony są na porządku dziennym, jednak niewiele jest o tym w opisach. Trochę mi brakowało tych szczegółów tworzących tło rozgrywających się wydarzeń. Mam jednak nadzieję, że to wyłączenie dlatego, iż ten tom otwiera nową serię. Liczę na więcej słowiańskości w kolejnych, na które już czekam :)

Link do opinii
Inne książki autora
Ja, anielica
Katarzyna Berenika Miszczuk0
Okładka ksiązki - Ja, anielica

Beleth, Azazel, Kleopatra i Śmierć znani z powieści Ja, diablica powracają! A to oznacza, że już nikt nie będzie się nudził. W życiu Wiktorii ponownie...

Noc Kupały
Katarzyna Berenika Miszczuk0
Okładka ksiązki - Noc Kupały

Zazdrość, zdrada i kwiat paproci. Czy młoda szeptucha ocali miłość do Mieszka? Zbliżają się obchody Nocy Kupały. Niedługo wypełni się przeznaczenie Gosi...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Upiór w moherze
Iwona Banach
Upiór w moherze
Sprawa lorda Rosewortha
Małgorzata Starosta
Sprawa lorda Rosewortha
Szepty ciemności
Andrzej Pupin
Szepty ciemności
Gdzie słychać szepty
Kate Pearsall
Gdzie słychać szepty
Księga zaklęć
Agnieszka Rautman-Szczepańska
Księga zaklęć
Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich
Katarzyna Ceklarz; Urszula Janicka-Krzywda
Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich
Najukochańsza
Joanna Jagiełło
Najukochańsza
Strach ze strychu
Radek Jakubiak
Strach ze strychu
Strefa interesów
Martin Amis
Strefa interesów
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy