Kilkadziesiąt nowości wydawniczych, które do księgarń trafiły w ostatnim kwartale 2025 roku, rywalizowało o uznanie jurorów i internautów w konkursie i plebiscycie „Najlepsza książka na zimę 2025", organizowanym już po raz 17. przez redakcję serwisu Granice.pl. W głosowaniu oddano kilkadziesiąt tysięcy głosów. Które premiery wydawnicze ostatnich miesięcy warto przeczytać?

Najlepsze książki na zimę 2025
Najważniejszą spośród nagród – nagrodę główną jury – otrzymała książka Magdy Knedler Tam, gdzie jest miejsce przy stole (Zwierciadło).
Świąteczny stół. Dla jednych najbardziej wyczekiwany czas w roku, dla innych udręka, bo relacje rodzinne nie zawsze są idealne. Magda Knedler opowiada historię, której akcja zaczyna się właśnie przy świątecznym stole. Szybko jednak okazuje się, że to nie jest opowieść o świętach, ale o stawianiu granic, nowych początkach i przemocy.
Poznajemy Emilię, która po wielu latach zebrała siły i odeszła od męża-przemocowca. Szuka nowego startu. Krzysztof odsunął ją od ludzi, ale ona trafia na kogoś, kto podaje jej pomocną dłoń i wynajmuje jej pokój. Cieszy się, że mimo trudów skończyła studia. Dzięki temu może otworzyć własny gabinet logopedyczny. Na jej drodze stają także nowi ludzie.
Książka mocno pokazuje, że więzi nie zawsze wynikają z pokrewieństwa. Czasem tworzą się tam, gdzie jest uważność i życzliwość. A czasem powstają przy stole, który jeszcze chwilę wcześniej był pusty.
Tam, gdzie jest miejsce przy stole zostawia czytelnika z myślą, że zmiana jest możliwa nawet wtedy, gdy wydaje się odległa. I że czasem wystarczy odrobina odwagi, by przesunąć krzesło i usiąść w miejscu, które naprawdę jest nasze.
Książka Cudze oddechy (Zwierciadło), która otrzymała nagrodę główną czytelników i najwięcej głosów w całym plebiscycie, to powieść o pamięci, która nie daje się uciszyć. O ludziach żyjących w cieniu cudzych wspomnień i cudzych decyzji. Paweł J. Sochacki przenosi czytelnika w świat, w którym teraźniejszość nieustannie styka się z przeszłością.
Cudze oddechy to nie tylko historia rodzinna, ale także zapis przemian społecznych i emocjonalnych, które dotknęły całe pokolenia. Sochacki pokazuje, że wielkie wydarzenia historyczne odbijają się w drobnych, codziennych gestach: w sposobie, w jaki bohaterowie patrzą na siebie, w ich nieufności, w lęku przed zmianą. Motywem przewodnim są kobiety, które dźwigają więcej niż powinny. Kobiety, które nie szukają współczucia, ale próbują przetrwać. To one trzymają w ryzach domy, wspomnienia, relacje. Mężczyźni w tej książce są zagubieni, jakby stali z boku, obserwowali i nie potrafili włączyć się w ten rytm życia.
Cudze oddechy opowiadają o powrotach do miejsc, ludzi i siebie samych. O próbie zrozumienia, jak wiele z nas jest naprawdę nasze, a ile pochodzi od innych. To także książka o ludziach w dawnej Polsce, wstrząsanych wojną, przymusowymi przesiedleniami i latami pracy w PGR-ze.
Autor snuje opowieść o dziedziczeniu pamięci. O tym, jak cudze losy kształtują nasze własne, jak trudno rozdzielić to, co było, od tego, co jest. Olimpia, próbując zrozumieć swoją matkę, odkrywa, że sama nosi w sobie część jej lęków i milczenia.
Dojrzała, spokojna proza o pamięci, która może człowieka paraliżować, ale bez której życie traci sens.
Najlepsza książka na zimę 2025 – proza polska
Opowieść o Półwyspie Helskim w 1834 roku, gdy rybacy i ich rodziny żyli pod dyktando żywiołu, łapie za serce. Choć praca rybaka może wydawać się romantyczna, w rzeczywistości wymaga wiele siły i odporności psychicznej. Nagrodzona przez jurorów w kategorii prozy polskiej Znajdka (Silver Oficyna Wydawnicza) to historia o tworzeniu więzi, bliskości i życiu ludzi, którzy zdecydowali się być blisko morza.
Na helskiej plaży stara rybaczka Maria znajduje dziewczynkę. Rudowłosa przybłęda potrafi powiedzieć tylko jedno słowo: taita. I takie też zyskuje imię. Jednak Maria wie, że nie może sama jej wychować, więc oddaje ją pod opiekę wdowie, Krystynie Budziszynie, która jest już matką trzech chłopców. Ku radości obu kobiet, Taita szybko się aklimatyzuje i jest przez rodzinę szczerze kochana. Oczywiście nie wszystkim podoba się obecność obcej sieroty. Jednak Budziszyna to kobieta, która nigdy nie dała się złamać. Ma swoje zasady i rybacy nie będą w stanie narzucać jej swojego zdania.
Liliana Fabisińska pokazuje nie tylko codzienność rybaków i kaszubską kulturę, ale też piękno i siłę miłości. Jej bohaterowie kochają mocno i są w stanie bronić bliskich za wszelką cenę.
Znajdka to książka, która pachnie solą, wiatrem i ziołami z rybackiej chaty. To opowieść, po którą po prostu trzeba sięgnąć.
Najlepsze książki na zimę 2025 – kryminały
Nagrodę jury w kategorii kryminałów otrzymała pełna ciepła powieść, która jednocześnie przejmuje lekkim dreszczem grozy. Usypianka Karoliny Głogowskiej (Wydawnictwo Mięta) uwodzi klimatem i wciąga bez reszty. Idealna lektura na długie, zimowe wieczory przy gorącej herbacie i pod ciepłym kocem.
Matylda i Hela, matka i córka, przyjeżdżają na Kociewie, bo odziedziczyły dom po ciotce. Chcą stworzyć sobie nowe gniazdko i otworzyć niewielką agroturystykę. To miała być szansa na reset i spokojniejsze życie. Plany planami, ale szybko okazuje się, że posiadłość skrywa pewne mroczne tajemnice. Wcześniej doszło tu do samobójstwa Hektora, wynajmującego, który mieszkał tam przed nimi. A to nie wszystko…
Karolina Głogowska snuje swoją opowieść między gatunkami. Dużo tu obyczaju, bo relacja Matyldy i Heli jest pełna ciepła. Pojawiają się wątki romantyczne, rodzinne – problemy, napięcia, nieporozumienia. Jednak wątek tajemnicy, czegoś może odrobinkę nadprzyrodzonego, cały czas wisi w powietrzu. Wraz z bohaterkami chcemy rozwikłać tajemnicę, ulegamy niezwykłemu klimatowi. Pojawia się niepokój, ale jest też poczucie bliskości i więzi.
Usypianka opowiada o rodzinie, pamięci i przestrzeni, która nie pozwala udawać, że przeszłość nie istnieje. Autorka potrafi zaskoczyć, bo nie brakuje tu szalonych scen akcji, pełnych niepokoju i napięcia. A finał skłania do myślenia i daje masę satysfakcji.
Nic nie szokuje bardziej od zaginięć nieletnich. A kiedy tragedię spowija gęsta mgła, atmosfera napięcia staje się nie do wytrzymania. Ałbena Grabowska w nagrodzonej przez czytelników w kategorii kryminałów powieści Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa (Zwierciadło) znów powołuje policjanta Franciszka Stawickiego i aspirant Maję Kwiatkowską do niełatwego śledztwa w sprawie, która tak naprawdę swój początek miała w latach siedemdziesiątych XX wieku.
W roku 1976 znika trójka dzieci z Pruszkowa: Karol Barszcz, Przemek Porębski i Magda Derda. Zaginięcia mają miejsce w pobliżu domów dzieci, w podobnych godzinach. Sprawa pozornie zdaje się zamknięta, ale wraca, gdy ktoś morduje Krzysztofę Dennel, która sama siebie nazywała najlepszą dziennikarką śledzą PRL-u. Jaki ma ona związek z dawną sprawą? I czy człowiek, który został skazany w przeszłości, na pewno jest winny?
Akcja toczy się w dwóch przestrzeniach czasowych. W jednej wracamy do lat siedemdziesiątych. W drugiej – obserwujemy współczesny zespół śledczych, którzy próbują zrozumieć, co wydarzyło się w małej społeczności pod Warszawą.
Powieść Dzieci we mgle opowiada między innymi o pamięci zbiorowej. W małych społecznościach wydarzenia sprzed lat nigdy nie tracą swojej siły, swojego mroku. Każdy ma jakąś wersję tamtej historii. Jedni mówią za dużo. Inni – za mało. Nikt jednak nie jest tu stróżem prawdy. Milczenie, półprawdy i urwane tropy są codziennością.
Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa to także kawał dobrego kryminału, pełnego emocji i akcji. Poznajemy rzetelny obraz pracy śledczych i równie wnikliwe portrety ludzi, którzy muszą zmierzyć się z własnymi wspomnieniami. Możemy śmiało postawić sobie pytania o odpowiedzialność, o pamięć i o granice tego, co można odtworzyć po latach. Jak zawsze u Ałbeny Grabowskiej jest też świetny warsztat oraz mocne pochylenie się nad psychologią bohaterów.
Najlepsze książki na zimę 2025 – powieści pełne emocji
Gdy zbliża się okres świąteczny, są takie powieści, które szczególnie nastrajają. Nie chodzi jednak tylko o klimat, ale też mocniejszą wrażliwość na drugiego człowieka, większą uważność. Nagrodzona przez jurorów w kategorii powieści obyczajowych książka Jolanty Kosowskiej oraz Marty Jednachowskiej Kalendarz adwentowy 2 (Wydawnictwo Novae Res) ma właśnie taką moc. Wzrusza, daje do myślenia, ale też rozbudza nadzieję.
Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu to opowieść o powrotach, które mogą okazać się dobre, ale mogą też zaboleć. Dwadzieścia lat temu w domu dziecka przy ulicy Zimowej mieszkało dwanaścioro podopiecznych. Tworzyli swoją małą rodzinę. Dziś są rozsiani po świecie i mają własne życie. Jedni skupiają się na pracy. Inni na rodzinie. Jeszcze inni próbują coś odbudować lub naprawić. Każde z nich jest w innym miejscu, także emocjonalnie.
Autorki opowiadają o emocjach i przeżyciach, które wiele osób dobrze zna z własnego życia. Powrót do miejsc, od których chcieliśmy uciec. Spotkania z osobami, które znamy od zawsze, ale które nagle wydają się obce. Konfrontacja z tym, co wciąż boli. Pojawia się również temat rodziny, która nie musi opierać się na więzach krwi. I tak rodzi się opowieść o ludziach, którzy potrafią stanąć za sobą murem w trudnych chwilach. Nawet, jeśli przez lata nie mieli ze sobą kontaktu.
Trzeba pamiętać, że nie jest to książka lekka i sielankowa. Czytamy o chorobie, demencji, trudnych decyzjach i samotności. Mimo to, nie tracimy ducha i tego ciepła, tak charakterystycznego dla prozy okołoświątecznej.
Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu to książka, która łączy trudne doświadczenia i czułe wspomnienia. Prowokuje, by porozmawiać o rodzinie, o wdzięczności i o tym, jak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. Polecam – jak dla mnie pozycja obowiązkowa.
Nagrodzona przez internautów w kategorii powieści obyczajowych książka Wzgórze Świątecznych Życzeń Sylwii Trojanowskiej (Axis Mundi) łączy ciepło, magię, ale też ból, problemy i niepewność
Powieść należy do tych wielowątkowych. Każda historia jest inna, a jednak wszystkie mówią o podobnych pragnieniach. Lila trenuje narciarstwo i chce spełnić sportowy cel. Pamięta jednak o zmarłym ojcu. Patrycja ucieka od przemocy i szuka nowego miejsca dla siebie i dzieci. Trafia pod dach Konstancji, która dzięki ich obecności odnajduje sens codzienności. Domicela prowadzi butik i spełnia się zawodowo, ale wewnątrz czuje pustkę. Ksawery próbuje odbudować małżeństwo, które przechodzi trudny moment. Fryderyk żyje samotnie w lesie i wie, czym jest tęsknota.
Każdy z tych wątków niesie emocje i pozwala czytelnikowi odnaleźć kawałek siebie. Lila walczy o marzenia i czyni to w imię pamięci. Patrycja drży na myśl o tym, co zostawiła za sobą. Konstancja odkrywa radość w zwykłych, codziennych gestach. Domicela uśmiecha się do klientów, lecz czytelnik widzi, że nie do końca jej się układa. Ksawery prawie traci to, co dla niego najważniejsze. Fryderyk chowa się przed światem, bo boi się, że ten kolejny raz go zrani. Z czasem te historie zaczynają się przenikać, okazuje się, że nic nie jest przypadkowe.
W Wigilię każdy z nas – podobnie, jak bohaterowie – liczy na cud. Jednak cuda są w zasięgu naszej ręki, bo to my decydujemy, komu damy szansę, jaką podejmiemy decyzję. Trzeba jednak przyznać, że jest w tym szczypta magii, czegoś wyjątkowego. I ta książka ma właśnie tę moc! Daje nadzieję, pozwala się wzruszyć i uśmiechnąć. Jest bardzo uniwersalna, nie tylko na święta, choć z pewnością czytana zimą nabiera zupełnie innego wymiaru. To jedna z tych historii, do których co roku warto wracać.
Nagrodzona przez jurorów w kategorii romansów powieść Katarzyny Hewy Bestia i Pani Róża. Demon (Wydawnictwo Prozami) zaskakuje, wciąga i oczarowuje atmosferą dawnych czasów. Bo choć dla kobiet nie były one łaskawe, łatwo je romantyzować. A relacja Róży i Jana, pełna czułości, jeszcze mocniej rozgrzewa serce.
W drugim tomie cyklu Bestia i Pani Róża w życiu małżeństwa – Rozalii i Jana – pojawia się niechciany gość, Feliks Doronin. Twierdzi, że ma prawo do połowy domu i fabryki. Zostawia teczkę z dokumentami i daje im tydzień na decyzję, co począć z tym dalej. Jak można się domyślać, dla bohaterów to szok. Zwłaszcza, że adwokat potwierdza słowa Feliksa. Jan traci grunt pod nogami… Rozalia, którą pamiętamy jako kobietę świadomą i walczącą o swoje miejsce, nie pozostaje bierną obserwatorką. Szybko odkrywa, że Feliks, nazywany przez jej męża diabłem, jest mu dobrze znany. Nie wie jednak, jak szybko stanie się pionkiem w pewnej grze…
Katarzyna Hewa snuje opowieść o tym, co niszczy człowieka od środka. O zemście, o tym, że ludzie bywają słabi i nie zawsze potrafią stawić czoła trudnościom. Akcja rozgrywa się w barwnej scenerii XIX wieku, co sprawia, że porywy serca, podejmowane decyzje, rozterki i problemy wydają się bardziej dramatyczne i znaczące. Czytelnik śledzi więc z wypiekami na twarzy losy Jana, Rozalii, Feliksa i Klary, mając nadzieję, że życie im się poukłada. A to dlatego, że tych bohaterów się kocha, nie lubi. Choć gatunkowo zakwalifikujemy tę książkę jako romans historyczny, autorka wykracza poza schemat gatunkowy. Sporo dowiemy się o epoce i panujących konwenansach. Będziemy też mocno przyglądać się psychologii bohaterów, którzy dają się ponosić emocjom, mają swoją trudną przeszłość i nieśmiało marzą o tym, by jednak znaleźć w życiu szczęście u boku drugiej osoby.
Nagrodzona przez internautów w kategorii romansów powieść Pod koronami oliwnych drzew Weroniki Tomali (Wydawnictwo Lucky) to historia, która angażuje, wzrusza i niesie sporo nadziei.
Jak podkreślają internauci w nadesłanych do redakcji uzasadnieniach dokonanego wyboru, powieść Pod koronami oliwnych drzew dotyka tematów miłości, dojrzewania, mówi o powracaniu do korzeni i próbie zmierzenia się z przeszłością. Akcja rozgrywa się w niewielkim włoskim miasteczku, gdzie losy Rosy i Marca – znajomych z dzieciństwa, rozdzielonych przez dramatyczne wydarzenia – ponownie się przecinają. Autorka wykorzystuje znane motywy, takie jak spotkanie po latach, różnica wieku czy relacja z przyjacielem brata, jednak osadza akcję w nastrojowym pejzażu oliwnych gajów. Weronika Tomala ukazuje emocjonalny rozwój bohaterów oraz konsekwencje doświadczeń z młodości, które wpływają na dalsze wybory i relacje. Opisy miejsc i codziennych rytuałów tworzą atmosferę ciepła, ukazując życie w innym, nieco wolniejszym rytmie.
Powieść Weroniki Tomali jest świetnie, bardzo przystępnie napisana. Autorka słynie z kreowania bohaterów pełnych emocji, o wielowymiarowych osobowościach. Pisarka podkreśla znaczenie przebaczenia, odpowiedzialności za dawne decyzje i odwagi potrzebnej do budowania nowej przyszłości, ale również pokazuje, jak mocno dziecięce doświadczenia odciskają się w dorosłym życiu. Powieść łączy elementy romansu, obyczaju i prozy psychologicznej, Weronika Tomala unika przesadnej słodyczy na rzecz naturalnych dialogów oraz stopniowego budowania napięcia między postaciami.
Pod koronami oliwnych drzew to książka, która ukazuje miłość jako proces niejednoznaczny, wymagający pracy nad sobą oraz zmierzenia się z dawnymi ranami.
Najlepsze książki na zimę 2025 – powieści z historią w tle
Nagrodzona przez jurorów powieść Ciernie i osty (Wydawnictwo Szara Godzina) otwiera nową trylogię Andrzeja H. Wojaczka. Autor wraca do Teofila Kłoska, bohatera znanego z wcześniejszego cyklu Wrzeciono Boga. Tym razem przenosi go w realia września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Wojna wywraca jego życie od pierwszych dni. Gdy oddział zostaje rozbity, rusza w drogę, która nie ma kierunku ani celu. Mijają dni, gdy trzeba po prostu przetrwać…
Teofil jest człowiekiem uważnym. Ma intuicję, która kilka razy ratuje go z kłopotów. Pomaga innym, jeśli może. W świecie, w którym wielu traci moralny kompas, on próbuje ocalić w sobie coś stałego. Przy tym jednak wcale nie jest ideałem!
Wojna w powieści jest doświadczeniem trudnym, nieprzewidywalnym. Teofil traci kontakt z oddziałem, z domem, z poczuciem bezpieczeństwa. Im bardziej oddala się od Śląska i od Klary, tym mocniej rośnie w nim świadomość tego, że nie wszystko da się odbudować. Szczególnie po agresji Armii Czerwonej, która zamyka mu drogę odwrotu. Wojna staje się wędrówką bez mapy. Każdy krok prowadzi dalej od dawnego życia.
Ciernie i osty to opowieść o człowieku wrzuconym w tryby historii. Jednostkowe doświadczenie zostaje pokazane szerzej, ale nie przez wielkie wydarzenia, tylko przez to, co dzieje się na marginesie frontu. Andrzej H. Wojaczek skupia się na tym, jak wygląda wojna widziana oczami kogoś, kto nie ma wpływu na jej przebieg. Powstaje opowieść o przeżyciu, o codziennych wyborach i o próbach ochrony własnego wnętrza przed rozpaczą – tym bardziej poruszająca, że styl autora zachwyca. A po lekturze pozostaje już tylko czekać na kolejną część cyklu Żniwo Ognia.
II wojna światowa to niewyczerpane źródło historii i motywów. Wówczas podział ludzi na tych wyłącznie dobrych i jednoznacznie złych właściwie nie istniał. Dzisiaj łatwo oceniać, ale czy znamy pełny obraz sytuacji? Anna Król-Bocheńska w Zwrotnicy (Wydawnictwo Vectra) przedstawia opowieść szokującą, niełatwą, ale jakże prawdopodobną. Co można zrobić z miłości? Czy miłość usprawiedliwia wszystko?
Punktem wyjścia tej opowieści staje się moment, gdy Emil w 2024 roku po rozpadzie małżeństwa wraca z synem do rodziców, do Dąbrówki Małej na Górnym Śląsku. W domu zajmuje się renowacją starych mebli, a wśród nich trafia na pewną fotografię. Na jej widok mówi do siebie: Przecież mój pradziadek był zdolnym krawcem, a nie nazistą.
Czy na pewno? Tak właśnie wkraczamy do przeszłości. Startujemy w Dąbrówce Małej w roku 1939. Poznajemy między innymi Helenę, Franciszka, Florentynę i Pawła. Paweł zaczyna dorabiać sobie u chrzestnej jako krawiec. Ma do tego dryg, ale ta praca przynosi mu coś więcej niż pieniądze – poznaje miłość życia, Niemkę o imieniu Frida. Traci dla niej głowę i pod wpływem impulsu wstępuje do Gestapo. Chce zaimponować teściowi. Szybko orientuje się, w co się wpakował i jakie koszmary będzie musiał oglądać. Jednak na wycofanie się jest już za późno. Poza tym, Paweł kocha Fridę do szaleństwa i nie wyobraża sobie bez niej życia.
Trzeba przyznać, że postać Pawła, jego wybory i działania, do których zostaje zmuszony, napawają przerażeniem. Czy odrazą? Każdy sam musi przeczytać i się przekonać. Anna Król-Bocheńska pokazuje, że konflikt moralny może przybierać zaskakujące formy. Autorka wiernie i plastycznie oddaje klimat Górnego Śląska, strach ludzi ogarniętych wojną, gorzką codzienność. Zwrotnica jest powieścią pełną emocji, wspomnień. Pięknie napisana, zapada w serce i pamięć.
Najlepsza książka na zimę 2025 – literatura faktu
Janina Mehlberg przez lata ukrywała się w archiwach. Matematyczka, Żydówka, kobieta o niezwykłej odwadze, która w czasie wojny przybrała nazwisko Janiny Suchodolskiej i stała się hrabiną. Jej historia jest tak niesamowita, że wydaje się gotowym scenariuszem na film. Elizabeth B. White i Joanna Śliwa w nagrodzonej przez jurorów w kategorii literatura faktu książce Fałszywa hrabina (Dom Wydawniczy Rebis) wydobywają ją z zapomnienia i pokazują, że wciąż pozostaje jeszcze do opowiedzenia wiele historii o cichym bohaterstwie kobiet w czasie Zagłady.
Fałszywa hrabina to opowieść o inteligencji, sprycie i moralnej sile, ale też o nieustannym balansowaniu między życiem a śmiercią. Mehlberg, urodzona jako Pepi Spinner, pracowała jako wykładowczyni matematyki, gdy świat zaczął się rozpadać. W czasie okupacji przybrała fałszywą tożsamość i pod nowym nazwiskiem wstąpiła do Rady Głównej Opiekuńczej. Negocjowała z niemieckimi oficerami, wchodziła do obozu na Majdanku, by ratować ludzi. Pochodzenie mogło zadecydować o jej śmierci – a jednak przekraczała bramy obozu, niosąc więźniom żywność i nadzieję.
Fałszywa hrabina to książka o pamięci, która wydobywa z cienia ważną, niezwykłą postać. Czyta się ją z napięciem, jak thriller historyczny, ale to przecież świadectwo prawdy. Janina Mehlberg nie była fałszywą hrabiną, ale kobietą, która nauczyła się grać rolę, by ocalić siebie i innych.
Internauci wyróżnili książkę tak wyjątkową, jak wyjątkowy jest człowiek. Tak zaskakującą, jak ludzki umysł. Tak nieoczywistą, jak nasza historia. Dlaczego? Bo biorąc do ręki księgę zatytułowaną dumnie O człowieku (Wydawnictwo Harmonia), która liczy niemal 800 stron, możemy spodziewać się niełatwej w odbiorze filozoficznej dysputy. Tymczasem dostajemy książkę świetnie napisaną, niezwykle przystępną i… dynamiczną!
Od czego zacząć? Temat przecież jest ogromny! Czy ktoś pamięta niezwykłą książkę Świat Zofii autorstwa Josteina Gaardera? Mocno kojarzy się z księgą Zellkera, bo wciąga równie szybko, choć poruszana tematyka jest wymagająca. Podpowiedzią jest jednak podtytuł: Dialogi na każdy dzień tygodnia.
Właśnie: rozmowa, dialog jest rzeczą bardzo naturalną dla każdego człowieka. I właśnie taką formę narracji wybiera Zellker. Książka stanowi fabularyzowany zapis rozmów Justasa z Emanuelem. To dwaj panowie, uczeń i nauczyciel, którzy – dyskutując ze sobą – rozprawiają na tematy filozoficzne dotyczące każdego z nas. Jednak ich rozmowy nie są wcale sztuczne czy pełne trudnych słów. Są raczej przepełnione ciekawością, pasją i głodem poznania. Nie brakuje w nich także ekspresji i potocznych zwrotów.
O człowieku Józefa Częścika, znanego także pod pseudonimem Zellker, to filozoficzna próba zrozumienia, kim jesteśmy i jak doszliśmy do miejsca, w którym znajdujemy się dziś. Autor, od lat tworzący własny system myślowy pod nazwą Lazurowa idea, łączy w tej pracy biologię, psychologię, etykę i duchowość.
O człowieku to ciekawy i nietuzinkowy zapis wieloletniej refleksji nad sensem życia. Autor prowadzi czytelnika od pytań o pochodzenie, przez analizę natury dobra i zła, po rozważania o wolności i odpowiedzialności. Zaprasza do myślenia. Do zatrzymania się i zobaczenia, że w człowieku – mimo całej jego złożoności – ciągle tli się to samo, pierwotne pragnienie: zrozumieć, kim naprawdę jest.
O człowieku to pozycja, którą trzeba mieć na półce. Można do niej wracać, można czytać ją na wyrywki. Można czytać ją w większym gronie, wymieniać się uwagami. Filozofia to ogromny zbiór myśli, wiedzy i teorii, które nigdy się nie wyczerpują. Ta książka pokazuje, jak bardzo jej potrzebujemy.
Najlepsza książka na zimę 2025 – fantastyka
Nagrodzona przez jurorów w kategorii fantastyka powieść to dla czytelników prawie 900 stron space opery! Wkraczamy w świat, w którym wyobraźnia nie ma granic. Marcin Podlewski zaprasza w podróż, w której można się zatracić. Głębia. Imprint (Fabryka Słów) jest otwarciem nowego cyklu, zatytułowanego Galaktyka Exodusu. Choć osadzona w tym samym uniwersum, w którym rozgrywała się akcja części wcześniejszych książek autora, stanowi niezależną historię. Wkraczamy wraz z autorem do świata po Wielkim Exodusie – monumentalnym wydarzeniu, które na zawsze odmieniło losy ludzkości, Maszyn i innych ras zamieszkujących Andromedę.
Podlewski buduje wizję przyszłości, w której człowiek i technologia współistnieją w sposób nierozerwalny. Imperium Exodusu stanowi potężny organizm polityczny i religijny, a społeczeństwo opiera się na współistnieniu ludzi, Maszyn, Siddarthów i Obcych. Choć osiągnięto zdumiewający rozwój technologiczny, wciąż kierują nimi te same pragnienia: władza, wiara, ciekawość i strach przed nieznanym. I tu pojawia się Głębia – tajemnicza przestrzeń międzygwiezdna, która umożliwia podróże ślizgowe, ale jednocześnie potrafi doprowadzić człowieka do szaleństwa.
Przejdźmy do bohaterów, a właściwie do głównej bohaterki, kapitan Eltie Grunt, właścicielki i dowódczyni statku „Ważka”. Eltie to kobieta silna, choć zmęczona. Zdeterminowana, a przy tym nie pozbawiona słabości. Wyrusza w kolejną misję. Z pozoru prostą, bo polegającą na przewiezieniu grupy naukowców w odległy i niebezpieczny rejon Andromedy. Szybko okazuje się jednak, że za tym zadaniem kryje się coś znacznie poważniejszego. Eltie i jej załoga zostają wciągnięci w sieć zależności, których źródła sięgają czasów legendarnej Flotylli Wybawcy.
Głębia. Imprint to opowieść o cenie poznania. O tym, że każde odkrycie wymaga poświęcenia, a każda prawda może prowadzić do szaleństwa. To również książka o pamięci – ludzkiej, maszynowej i duchowej. W świecie, gdzie granice między człowiekiem, maszyną i bogiem uległy zatarciu, Eltie Grunt staje się symbolem jednostki, która mimo strachu wybiera drogę ku nieznanemu. To wszystko robi wrażenie. Pozostawia bez tchu. Ta seria będzie ważnym zjawiskiem w polskiej science-fiction.
Zakończenia serii zawsze mają w sobie coś z pożegnania. Czasem niosą ulgę, że wszystkie wątki zostały zamknięte, a czasem żal, że trzeba opuścić świat, do którego tak bardzo się przywykło. W przypadku Patronki Północy (Wydawnictwo Czarowne) pojawiają się oba te uczucia naraz. J. K. Komuda zamyka sagę o Córze Lasu dojrzale, konsekwentnie i z emocją.
Apopi wraca do Lasu Północnego po wydarzeniach, które na zawsze ją zmieniły. Z dziewczyny zagubionej w świecie elfów staje się kimś, kto potrafi stanąć w obronie innych – nawet, jeśli oznacza to konflikt z potężnymi. Widać, jak bardzo dojrzała, jej siła nie wynika już z buntu, lecz z odpowiedzialności. Autorka pokazuje ją jako postać z lękami, zmęczeniem i wątpliwościami. To właśnie dlatego tak łatwo uwierzyć w jej historię. Apopi nie jest wybranką losu, ale kimś, kto każdego dnia wybiera działanie mimo strachu.
Świat elfów, do którego powraca, nie przypomina baśniowej krainy. W tym uniwersum intrygi, hierarchie i polityczne rozgrywki są ostre i bezwzględne. Elfy zaś okazują się raczej chłodne, kalkulujące, pełne nieufności. Apopi pełni funkcję pomostu między rasami. Jej walka o prawa ludzi, którym elfy odmawiają godności, to jeden z najmocniejszych motywów książki. Autorka mówi o systemowym ucisku i o tym, jak trudno zmienić świat, w którym podział na lepszych i gorszych jest częścią zastanego porządku.
Patronka Północy to książka o dorastaniu do własnych decyzji. O tym, że każdy wybór ma swoją cenę, a wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze. Autorka czasem pozwala bohaterce się potknąć, czasem każe jej zapłacić za zbyt wielką ufność. Dzięki temu finał nie jest bajką, ale opowieścią o autentycznych emocjach. J. K. Komuda niczego nie zostawiła przypadkowi. Okazuje się, że magia i polityka mogą iść w parze z refleksją o wolności, odwadze i godności. To opowieść, która uczy, że nawet w świecie pełnym uprzedzeń można pozostać sobą, a czasem największą siłą jest empatia.
Najlepsza książka na zimę 2025 – propozycje dla młodych czytelników
Psy nie zdradzają, nie oszukują i nigdy nikogo nie porzucają. Wpatrzone w ukochanego człowieka, zawsze stają w jego obronie. Nagrodzona przez jurorów w kategorii dla młodych czytelników zabawna opowieść Raz, dwa, psy cztery (Wydawnictwo Bis) jest najlepszym dowodem na prawdziwość powyższych słów.
Wypełniona psimi dialogami, wzruszająco-zabawna treść publikacji spodoba się dzieciom z młodszych klas szkoły podstawowej, które z chęcią towarzyszyć będą sympatycznym, zwierzęcym bohaterom: wraz z buldogiem angielskim Dżordżem dzieci wyruszą na poszukiwanie brytyjskiego premiera Winstona Churchilla, z kundelką Kundzią tropić będą ukochaną Henię, z psią pięknością Szarlotą pokonają marzenia, tęsknoty i lęki, a towarzystwo myśliwskiego Jupiego pozwoli im zrozumieć, że wszystko się może zdarzyć, gdy jamnik pełen marzeń. Wreszcie, po brawurowej jeździe (z szarpano-rzucanymi kombinacjami) samochodem Straży Miejskiej dotrą w miejsce, gdzie – jak szybko się okaże – nawet psom uda się znaleźć swoje miejsce na ziemi. Treść stworzonej przez Agnieszkę Elbanowską opowieści wzrusza i cieszy, ale też pobudza do refleksji. Uzupełniona czarno-białymi, prostymi, ale i zarazem wymownymi ilustracjami autorstwa Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej książka pozwoli młodemu czytelnikowi zrozumieć, że zawsze trzeba mierzyć się ze słabościami, że nie warto się poddawać – no i że wytrwałość popłaca. Treść opowieści jest pouczająca, a wypływające z niej wnioski – warte zapamiętania.
Raz, dwa, psy cztery to zabawne przygody bohaterów, których zagmatwana historia wraz ze sprawnie wplecionymi w nią wiadomościami historyczno-przyrodniczymi, uwrażliwiając na potrzeby zwierząt, przekazuje mnóstwo pozytywnych wartości (przyjaźń, odpowiedzialność, wzajemne zrozumienie, troska o innych, szacunek dla każdego).
Cykl Zaczarowana pani bibliotekarka wzbogacił kolejny tom, a powieść Pani bibliotekarka i magia snów otrzymała nagrodę internautów w kategorii dla młodych czytelników.
Publikacja Wydawnictwa Lucky przeznaczona jest dla dzieci starszych. Wartka akcja oraz spora dawka emocji skutecznie zaprzątają uwagę. Bohaterowie, znani już czytelnikowi z poprzednich tomów cyklu, nie zawiedli i tym razem: swoim postępowaniem dowiedli wartości przyjaźni, rodzinnych relacji, troski jeden o drugiego oraz wzajemnego zrozumienia. Obecność czarnych charakterów została przez Elizę Mikulską właściwie wykorzystana. Sprawnie wplecione w fabułę wiadomości przyrodnicze łatwe są do przyswojenia, zrozumienia i zapamiętania. Czarno-białe, niewielkie ilustracje oraz powtarzające się grafiki, przedstawiające ważny dla rozwoju akcji kłębek mgły, doskonale uzupełniają treść. Na końcu większości rozdziałów autorka zapisała pobudzające do refleksji pytania: Jak myślicie…?, Czy wiecie…?, Czy wierzycie…?, Macie pomysł…?, Jakie jest Wasze zdanie…?, skierowała też do młodego czytelnika osobiste życzenia.
Podczas lektury książki Pani bibliotekarka i magia snów wrażeń z pewnością nie zabraknie.
To już wszystkie publikacje nagrodzone w plebiscycie „Najlepsza książka na zimę 2025". Ze zgłoszonymi tytułami zapoznać się można na stronie internetowej plebiscytu, natomiast recenzje biorących udział w konkursie książek, ich fragmenty, a także obszerne opinie czytelników znajdziecie, oczywiście, w naszym serwisie.
Tagi: literatura,