Tysiąc znaczeń...
Mania

Tysiąc znaczeń...

Kessy - księżniczka P.R.CZ.Ż została zdradzona przez swojego starszego brata. Czy wraz z zwykłym ludem pokona złe moce?

Moje ostatnie wiersze

Licznik

Odsłon: 14624
Osób: 14406
2. Linia Horyzontu
Notatkę dodano:2010-06-11 15:46:10

        Clary siedziała i siedziała w ciemnym kącie więzienia. Już cała zdążyła się pobrudzić kurzem i nasiąknąć zapachem stęchlizny. Miała zamiar wszyć się w swoją podświadomość by telepatycznie przekazać Jakeowi informacje, gdy przyszli dwaj strażnicy. Jeden chudy drugi gruby.

- Pójdziesz z nami! - powiedział ten chudy. Może i Clary była drobnej postury, ale także silna i mocna, a także wysoka, więc spokojnie poradziła by sobie z tym pajacem. Lecz co z grubym?

        Zrezygnowana wstała i podeszła do strażników.

- O co tak właściwie chodzi? - zapytała

- Lord Kowchilk chcę cie widzieć- odparł gruby - Dalej! Ruszaj się!

         Dziewczyna wyszła i im się obejrzała na jej twarzy pojawiła się czarna opaska. Widocznie chudy ją założył. Nagle poczuła, że się podnosi. Ktoś ją niósł. - To pewnie ten tuścioch - pomyślała.

         Minęły chyba wieki, gdy dotarli na miejsce. Uwolniona z potężnych łap Clary powoli zdjęła opaskę. Pozwolono jej. Znajdywali się w wielkim pomieszczeniu w której co jeden metr wisiał jakiś portret. Jeden gorszy od drugiego. Pokrwawione ręce, wybite oko czy brak ucha.

 

                                                                    *

 

                                       TYMCZASEM W POLSCE

 

- Ewo szybko! Spóźnisz się! - zawołała Klaudia z dołu - No dalej! Wstawaj!

         Dziewczyna niechętnie wyszła z łóżka. Weszła pod szybki prysznic, założyła ubrania przygotowane wczoraj wieczorem, sięgnęła po plecak....i zalała ją nagła fala światła. Znajdowała się w jakimś pięknym, lecz nieznanym jej całkowice miejscu. Szła po zielonej trawie, ptaki śpiewały, a sarny goniły się na polance. Buummm...jedna z sarn padła jak długa. Krew rozprysła się wszędzie. Ewa krzykła. Wiedziała jednak, że nikt oprócz ( niej samej jej ) nie usłyszy.

         I koniec! Znów znajdowała się w swoim pokoju. Założyła plecak i zeszła po schodach na dół. Jeszcze do niedawna myślała, że wyobraźnia płata jej figle, ale to było coś innego. Magicznego. - Nienawidze tego - pomyślała - zawsze wszystko psuje. Niespodzianki, filmy i normalne życie!

         Jej rysunki przepowiadały przyszłość!

         Jak zwykle nie zdążyła się namyślić bo Klaudia nie zamierzała dłużej czekać.

- Jeżeli zaraz nie usiądziesz to nie wiem co ci zrobie! Jedz bo Wiki bęzie tu lada moment!

        Ewa westchnęła. Usiadła przy małym kuchennym stole. Klaudia podała jej tosty z serem. Zjadła tylko jednego.

- OOO... - krzyknęła - Kika...to znaczy Wiktoria już jest! No to bajo...znaczy pa pa ciociu Klaudio!

- Pa dziecko, pa!

       Na podjeździe czekała już Kika na dwuosobowym skuterku.

- Hejo! - przywitała się

- Cześć!

- Co tam? Coś się stało?

- Nie, nie! Lepiej już jedźmy bon Klaudia nas zabije.

        Ewa usiadła obok przyjaciółki i pojechały na kółko literackie, które prowadził pan Hoginss. Pogoda strasznie się zespsuła. Nagle zaczął padać deszcz, ale nadal było gorąco.

        Na kółku jak zwykle nuudaa! Dziewczyny pogadały sobie w ich zeszyciku GR ( Globalnych Rozmów ). Jutro 14 urodzniny Kiki. A Ewa nawet nie kupiła prezentu. Jutro 06.06, czyli urodziny jej mamy. - Nie myśl o tym - karciła się - mama wyjdzie z tego! Słyszysz?! Wyjdzie!

       Po zajęciach pogoda znowu się zmieniła. A może nie?! To tylko Ewa widziala oślepiający błysk, i już nie było jej na tym świecie. Znajdowała się znowu na tej zielonej polance co rano. Tym razem coś kazało jej popatrzeć w góre. Na niebie przesuwały się jasne chnury, ale było tam coś jeszcze. Taka...złota poświata. Podobna do linii horyzontu.

 

                                                                   

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017