Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

HOKUS - POKUS
Notatkę dodano:2013-07-07 00:03:50

Tej sobocie zostało raptem trzy kwadransy do ukończenia dobrego żywota. Wbrew wszelkim regułom i zasadom, o tej wściekle późnej porze siedzę przed kompem jedząc suto okraszone ajerkoniakiem lody. Skoro skusiłam się na takie kulinarne szaleństwo dałam sobie szansę pójścia na całość i w powoli topniejącej zmarźlinie chrupiąco akcentują swoją obecność laskowe orzechy. To był dobry dzień, dlaczego więc nie zakończyć go takim smakowitym akcentem, skoro całą swoją długością zasłużył na najlepszy koniec. Pogodny, pracowity, spokojny i może najważniejsze wspólnie spędzony. To ważne aby wspólne chwile były wyczekiwane, radosne i aby chciało się ich jak najwięcej i najczęściej. Nie mamy możliwości takiego dysponowania swoim czasem aby bycia razem było tyle, ile chcemy. Jednak jak już się trafią układamy je tak, aby dobrze spędzić i nie popsuć niepotrzebnymi scysjami. Nie da się tak spędzić życia aby ciągle było tylko sielanką jednak wspólne starania dają efekty. A może ma rację mój mąż, jak mówi : jesteś czarownicą, zaczarowałaś mnie …

Jeśliby to było tak łatwe, że wypowiedzenie jednego hokus- pokus załatwia całe życie, sprawia, że staje się ono dobre i miłe każdy na początku swojej drogi życia rzekł by czarowne hasełko i czekał z założonymi rękoma. A to nie do końca takie proste. Przecież każda młoda para podejmująca tę jakże ważną decyzję w swoim życiu wychodzi z założenia, że nie ma siły aby im się nie udało. Przecież są wybrańcami losu i swoimi, przemyśleli, przeanalizowali wszystkie możliwości i po prostu nic innego tylko małżeński sukces ich czeka. I początek jest przeważnie piękny, sielankowy, dwa gołąbki z dziobków sobie jedzące, kraina łagodności. Jednak życie w swojej nieobliczalności rzuca pod nogi kłody, braki, problemy, i pokusy. W różnej kombinacji i natężeniu. Nie każdy opiera się pokusom, bo dlaczego skoro jeszcze parę miesięcy temu mogłam teraz muszę się powstrzymać. Nie każdemu dana wytrwałość i cierpliwość w przetrzymaniu gorszych dni. A bywa, że chcemy na swoim postawić, nie licząc się z drugą osobą. Zaczynają się schody stromo pod górę prowadzące a kondycja małżeńska jeszcze nie wyrobiona, słabiutka. I zdarza się, jedno z dwojga siada na dole tych schodów i nie chce już dalej iść. Nie czuje potrzeby, nie ma siły, bo co na górze tych schodków może czekać, skoro dół mało ciekawy się okazywał. Hokus- pokus nie zadziałało, Romeo z wysokości balkonu inaczej wygląda niż z bliskości, kiedy nie zawsze ogolony i pachnący. Julia gdzieś wiotkość zgubiła, włos nie zawsze błyszczący, oko czasami pełne łez, usta przepełnione wymówką. I powstaje pytanie, po co mi to było, czy mi było źle samemu ? I brakuje cierpliwości, nie chce się popracować nad małżeńską kondycją a czasami mówi krótkie : pas. Nie chcę z tobą, „....poszukam se innego do tańca zgrabniejszego...” niczym w przyśpiewce przedszkolaków. Bo i przedszkolem zaczyna w dorosłym związku pachnieć. Zrobię ci na złość, stanę okoniem, nie będę słuchać, nie będę mówić. Lenistwo bycia we dwoje, nie chce się popracować aby jednak iść dalej. Aby się wesprzeć w potrzebie, aby pomóc w kłopotach tak zwyczajnie bez udziwnień po prostu ze sobą być, jeden rok, drugi, kolejny … wieczność. I robić tak, aby się z tej wieczności we dwoje cieszyć i ciągle czarować, codziennym małym hokus- pokus.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 162791
Osób: 145246