Kruczogranatowe

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2019-03-19
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788380621787
Liczba stron: 224
Tytuł oryginału: Azul-corvo

Ocena: 4.67 (3 głosów)

Kim jesteśmy i skąd się wzięliśmy? Piękna poetycka proza o poszukiwaniu korzeni.

Po śmierci mamy kilkunastoletnia Vanja postanawia wyjechać z Rio de Janeiro do Stanów, gdzie się urodziła, aby odnaleźć ojca. W towarzystwie byłego męża mamy Fernanda i sympatycznego chłopca z Salwadoru zanurza się w cudze wspomnienia, aby z ich okruchów ułożyć własną historię. Podczas tej podróży Vanja poznaje także niedawną burzliwą przeszłość Brazylii.

Tagi:

Kup książkę Kruczogranatowe

Zobacz także

Opinie o książce - Kruczogranatowe

Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2019-04-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

"A tymczasem małże w morzu przy Copacabanie przemilczały świat zamknięte w swoich kruczogranatowych muszlach. A kruki krążyły ponad Lakewood, Kolorado. Kruki małżogranatowe."

Długo zabierałam się za książkę. Po spotkaniu z przepiękną i zmysłową "Symfonią w bieli" nastawiłam się na podobnie satysfakcjonujące wrażenia czytelnicze, zatem musiałam wyczekać na odpowiedni nastrój, aby po nią sięgnąć. W tej odsłonie pisarstwa Adriany Lisboa było mniej powabnie i zniewalająco, ale i tak chętnie zanurzałam się w przybliżaną opowieść. "Kruczogranatowe" potrafi oczarować narracją, zafascynować tematyką, zaangażować w emocje głównej bohaterki, choć i drugoplanowe postaci, od czasu do czasu grają główne skrzypce, wzbogacają fabułę i jej przeżywanie. Niespieszne rytmy pozwalają na snucie refleksji, zmierzanie się z trudnymi zagadnieniami, wędrowanie myślami do własnych doświadczeń życiowych.

Zastanawiamy się, co tak naprawdę nas definiuje jako jednostkę, ile oddziałują na nas geny i środowisko, a na ile sami zmieniamy treść nas określającą. Łatwo się asymilować, kiedy wszyscy wokół mają ten sam rdzeń kulturowy, znacznie gorzej, kiedy kształtuje nas wiele różnych elementów tradycji. I jeszcze wiek dojrzewania, profilowania własnej osobowości, modelowania systemu wartości, formowania spojrzenia na świat i ludzi. Naturalnym jest, że wówczas wzmaga się pragnienie odkrycia dziedzictwa przekazywanego z pokolenia na pokolenie, poszukiwania własnej tożsamości, zdobywania harmonii bliskości, a także odnalezienia właściwego miejsca w zmieniającej się rzeczywistości.

Autorka w przesiąkniętym poezją języku umiejętnie pobudza czytelnika do przemyśleń, w przemyślany sposób prowadzi ambitnymi ścieżkami, obliguje do zaangażowania w składanie fragmentów historii w zgrabną całość, zapełniania jej indywidualną wrażliwością, zrozumieniem i wyczuciem. Pozornie opowieść wydaje się skomplikowana i złożona, jednak jeśli wchodzimy w nią z otwartym sercem i rozumem, nabiera jednorodnych barw i wspaniale komponujących się brzmień. To swoista muzyka ludzkich losów, jakże różnorodnych i nieprzewidywalnych, słodkich i gorzkich, kruchych i stabilnych, dumnych i zawstydzających. Łakniemy ich poznania, skonfrontowania bohaterów z prawdą, wyjaśnienia tajemnic, które latami skrupulatnie skrywali.

Wiele rozmyślań o miłości, przyjaźni, oddaniu, wierności, lecz też o samotności w tłumie, uprzedzeniach bazujących na stereotypach i krzywdzących uproszczeniach. Jakże często to, o czym marzymy okazuje się nie tym, czego nam tak naprawdę potrzeba, a to, co niedoceniane i pomijane, staje się kluczem do radości i szczęścia. Albo to, czego oczekujemy, że się zdarzy, nie ma miejsca, zaś rzeczy, o których nie pomyśleliśmy, zadbały o nas niezależnie i skutecznie. Nałóżmy na to mieszankę przeszłości i teraźniejszości, rozmaite spoiwa samopoznania, mniej lub bardziej pasujące klucze do identyfikacji, oraz historyczne tło Brazylii, jej niedawne polityczne uwarunkowania, gospodarcze zależności, blaski i cienie emigracji. Również determinowanie świadomości siebie poprzez więzy krwi, czy doprawdy aż taką niosą siłę i znaczenie?

Dorosła Vanja przenosi czytelnika w świat, kiedy miała trzynaście lat, straciła matkę i rozpoczęła proces poszukiwania nieznanego jej wcześniej ojca. Decyduje się na podróż życia, z Rio de Janeiro do Kolorado. Wreszcie ma okazję poznać Fernardo, wpisanego w jej akcie urodzenia jako ojca, a poprzez jego wspomnienia także i ścieżki przeznaczenia jej rodzicielki. Jednak nie są to łatwe rozmowy, niosą w sobie ogromny ładunek emocji, odsłaniają zagmatwane okruchy życia, sprawiają, że opowieść drogi przyjmuje dwie panoramy, jedna związana z kilometrami, druga z czasem. Czy przestrzeń, którą zajmuje dany człowiek, przetrwa dłużej niż on? Książka dla wymagających czytelników, którzy potrafią zatrzymać się w pędzie codzienności i oddać fascynującym poszukiwaniom korzeni głównej bohaterki. 

bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - Erna
Erna
Przeczytane:2019-03-31, Ocena: 5, Przeczytałam,

Przeszłość nas nie definiuje, ale w pewien sposób kształtuje. Odkrywanie własnych korzeni może być okrutnie trudne i żmudne, ale warte tego poświęcenia — często przynosi rozwiązanie wielu problemów, poplątanych na przestrzeni lat…

Adriana Lisboa to brazylijska pisarka, która już od od dawna mnie ciekawiła, ale nigdy nie miałam sposobności, by konkretnie zgłębić się w jej twórczość. Na szczęście, nadeszła odpowiednia ku temu okazja, a do moich rąk trafiła jej powieść, nosząca intrygujący tytuł. Kolory jako element literatury są bliskie mojemu sercu, głównie ze względu na Vladimira Nabokova, znakomicie umiejącego je mieszać ze słowem. Taka drobna dygresja, jednak posiadającą swoją wartość, bowiem Vladimira i Adrianę łączy upodobanie do bardzo poetyckiego przekazywania myśli. „Kruczogranatowe” umie zauroczyć od pierwszych stron, dzięki dużemu potencjałowi technicznemu. Wiem, że nie każdy jest miłośnikiem tego typu stylistyki, lecz sama muszę przyznać, iż zostałam miło zaskoczona. Spodziewałam się czegoś gorszego w wykonaniu — autentycznie przyjemna niespodzianka, obym natrafiała na większą ich ilość. Dość cienka książka, kryjąca w sobie mnóstwo mądrości, o której wspomnę za chwilę.

Autorka w pewien sposób przeniosła własne doświadczenia. Od wielu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale ciągle czuje się Brazylijką. Tworzy w języku portugalskim, pielęgnuje pamięć, poprzez ukazywanie dziejów swego kraju. Podobnie jak jej bohaterka, Vanja, dostrzega różnice, które zgrabnie opisuje, równocześnie unikając wybierania tego, co jest jej zdaniem lepsze lub gorsze. Ostateczną ocenę pozostawia czytelnikowi, za co Adrianę szanuję. Pochodzi z szalenie interesującego miejsca, wypełnionego bogatą kulturą. „Czarnogranatowe” skupia się nie tylko na wątku czysto obyczajowym. Najmocniejszy punkt całości? Tło historyczne, bardzo frapujące. Przyznaję, wcześniej mało wiedziałam o Brazylii, co właśnie gorliwie nadrabiam.

Lisboa nie zajmuje się wyłącznie swymi powieściami. Jest także tłumaczką, lubi pisać wiersze, parała się również muzyką. Większość jej zainteresowań obraca się wokół szeroko pojętej sztuki, co jasno wyłania się ze specyficznego stylu, subtelnego w przekazie, choć poruszającego mocne tematy. Szczególnie widać to na przykładzie jednego z bohaterów. Fernando był członkiem komunistycznej partyzantki, wierząc, że walczy o wolność swoją i swoich rodaków. Autorka w pięknej formie nakreśliła tę skomplikowaną historię, wzruszając oraz skłaniając czytelnika do wielu refleksji, dotyczących różnych aspektów.

„Kruczogranatowe” charakteryzuje się wspaniałym przedstawieniem umysłu nastoletniej dziewczynki, nieustannie szukającej swego miejsca na świecie. Niczym drzewo bez korzeni, konsekwentnie próbuje utrzymać się w pionie. Z jej ust pada sporo mądrych słów. Obserwujemy dorastanie, ale najistotniejsze jest dojrzewanie. To dość sarkastyczna postać, chwilami zabawna, lecz ciągle wzbudzająca sympatię. Relacja Vanji z Fernandem potrafi podbijać serca. „Tylko” ojczym okazał się człowiekiem o dużej empatii, chociaż sprawiał wrażenie gburowatego, zamkniętego w sobie. Należy zrozumieć, iż nacechowała go tragiczna przeszłość. Mamy do czynienia z niezwykle spójną fabułą, bohaterami o głębokich osobowościach, godnych zapamiętania na długo.

Wzruszająca opowieść, nie żałuję ani momentu spędzonego na lekturze. Publikacja warta uwagi, przede wszystkim ze względu na różnorodność podejmowanych w niej tematów — można odkryć wielorakie oblicza i Brazylii, i Stanów Zjednoczonych. Myślę, że jeszcze wrócę do tej książki, aby pozaznaczać interesujące fragmenty. To istna kopalnia cytatów, uniwersalnych, fundamentalnych w swojej prostocie. Historia o trójce „wygnańców”, którzy są w stanie stworzyć rodzinę. Bowiem więzy krwi nie należą do najważniejszych kwestii, gdy zaczyna nam na kimś zależeć.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaOlga
MonikaOlga
Przeczytane:,

"Kruczogranatowe" to pięknie napisana książka drogi. Drogi i w rozumieniu dosłownym, i metaforycznym. Trzynastoletnia Vanja po śmierci swojej matki wpada na dość odważny i śmiały pomysł. W Rio de Janeiro już nikogo nie ma oprócz ciotki, przyrodniej siostry swojej matki. A tam daleko, gdzieś w świecie jest jej ojciec. Kim jest? Czy w ogóle wie o jej istnieniu? Czy teraz, po śmierci mamy, ona może zamieszkać z ojcem? Ale najważniejsze pytanie brzmi: jak go znaleźć? Przecież nie wie, jak się nazywa, ani gdzie mieszka. Ale jest jeszcze ktoś, kto może jej pomóc. I ku wielkiemu zaskoczeniu samej Vanji Fernando odpowiada pozytywnie na jej list i jej propozycje… Vanja wyrusza do Stanów.

"Kruczogranatowe" to historia kilkunastoletniej dziewczyny (Vanja) i dojrzałego już mężczyzny, jej przybranego ojca (Fernando). Poznajemy ich przeszłość powoli i niespiesznie. Towarzyszymy im podczas ich codzienności oraz podczas ich podróży. Co ich łączy? Z pewnością miłość do Suzany i fascynacja jej osobą. W przypadku Vanji jest to oczywiste. Natomiast w przypadku Fernanda czytelnik uświadamia sobie tę miłość, gdy Fernando zaprasza do swojego domu Vanję, opiekuje się nią, utrzymuje ją, a przede wszystkim angażuje się w poszukiwaniach jej biologicznego ojca.

Poznajemy też historię Fernanda. I tu muszę przyznać, że dość ciężko było mi się początkowo w tej historii odnaleźć. Wynika to niestety z faktu, że historia Brazylii jest mi mało znana, a autorka niczego nie mówi wprost. Z czasem odkrywa więcej i więcej. Fernando miał za sobą burzliwą przeszłość rewolucjonisty i komunisty. Walczył po to, aby obalić dyktaturę. Poświęcił tej walce wszystko. A po walce… Musiał na zawsze opuścić Brazylię. Stracił wszystko i wszystko musiał zaczynać od nowa. Na obcej ziemi, wśród obcych ludzi. Choć, co najbardziej było dla mnie zaskakujące, odniosłam wrażenie, że ze swoim losem był pogodzony…

Podczas najważniejszej podróży Vanji i Fernandowi towarzyszy Carlos. I to jest jedyna osoba z tego trio, dla której ta podróż to po prostu beztroska przygoda. Carlos nie zdaje sobie sprawy, jaki tak naprawdę jest cel wyprawy… do czasu. Kim jest Carlos? Dzieckiem z sąsiedztwa. Dzieckiem nielegalnych imigrantów z Salwadoru. Dzieckiem, którego świat nabrał barw, gdy pojawiła się Vanja. Dzieckiem, dla którego dom Fernanda był zawsze otwarty i był namiastką azylu.

Czy Vanja odnajdzie ojca? Co zrobi z tą prawdą, którą odkryje? Jakich ludzi spotka w drodze? Czego dowie się o swoich rodzicach? Co zrobi po tym, jak już osiągnie swój cel i dowie się, kim jest jej ojciec? Czy wróci do Copacabany? Czy Fernando znowu zostanie sam?

"Kruczogranatowe" to piękna powieść, w której można się zanurzyć. To totalna przyjemność czytania, nie tylko ze względu na treść, ale także ze względu na formę. To też książka skłaniająca do wielu refleksji. Uświadamia, jak ważna jest własna tożsamość. Każdemu człowiekowi ta wiedza jest niezbędna, a szczególnie wtedy, gdy stoi u progu dorosłego życia. Samoświadomość warunkuje później całą przyszłość… Ta książka pokazuje także skomplikowaną historię Brazylii. Ale też los tych, którzy przybyli do Stanów w poszukiwaniu lepszego, godnego, bezpiecznego życia.

"Kruczogranatowe" to niebanalna powieść, którą warto przeczytać.

Link do opinii

Adriana Lisboa to człowiek renesansu. Urodzona w Brazylii, od zawsze wiedziała, że jej życie będzie związane z podróżami. Mieszkała we Francji i Stanach Zjednoczonych, gdzie osiadła na dłużej. Była muzykiem i tłumaczem, pisarką, nauczycielką i artystką. Spod jej pióra wyszło 6 powieści, dziesiątki opowiadań i książki dla dzieci. Zdobyła wiele prestiżowych Nagród. "Kruczogranatowe" to druga wydana w Polsce książka autorki, którą miałam okazję przeczytać, i kolejna która podbiła moje serce. Powieść, której fabuła osadzona została w USA, jest komentarzem i analizą amerykańskiego społeczeństwa, widzianego oczami "przybysza". Odzwierciedla nasz nowoczesny, wielokulturowy świat i jest pełną nadziei opowieścią o poszukiwaniu swojej tożsamości, miejsca na świecie oraz stworzeniu domu tam, gdziekolwiek rzuci nas los. Adriana Lisboa napisała fenomenalną ,inteligentną i niezwykle współczesną powieść, która nie bez powodu znajduje się na liście najlepszych brazylijskich nowel.


13-letnia dziewczyna po śmierci matki wyrusza z Brazylii do USA w poszukiwaniu ojca, którego nigdy nie widziała. Zatrzymuje się w domu byłego męża swojej matki, Brazylijczyka z Denver, strażnika w bibliotece miejskiej. Temu powrotowi do przeszłości towarzyszy powolne odkrywanie
zaskakującej historii rodziców, bojowników o wolność Brazylii w latach 60. XX w. Historie i losy tej trójki bohaterów zazębiają się ze sobą, a z narracji wyłaniają się pytania: kim jesteśmy i skąd się wzięliśmy. Piękna poetycka proza o poszukiwaniu korzeni. 



Inspiracją dla tytułu niniejszej książki, był wiersz znanej amerykańskiej poetki Marianne Moore, pod tytułem "The fish". Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć polskiego tłumaczenia. Twórczość tej modernistycznej, związanej z nurtem imagizmu, pisarki poznałam na warsztatach z języka angielskiego. Styl Moore jest suchy, dokładny, zwięzły, niemalże minimalistyczny. Adriana Lisboa próbuje go naśladować i przychodzi jej to z łatwością. Ten „kruczogranatowy”, zapożyczony z wiersza Moore kolor, odnosi się zarówno do „błękitnych muszli”z plaży Copacabana w Rio, jak i do „niebieskich wron, latających nad Denver.Kolor ten jest stałym punktem, wokół którego toczą się poszukiwania tożsamości naszej głównej bohaterki, Vanji. Kiedy dziewczyna po siedmiu latach od przeprowadzki wraca do miejsca swojego urodzenia zauważa, że miasto zmieniło się lecz jednocześnie pozostało takie same. Zupełnie tak jak ona. Vanja wydoroślała, przeszła przemianę a jednocześnie była tą samą dziewczyną, która odeszła. Punkt zwrotny, w którym zakotwiczona jest tożsamość, jest równie ulotny jak kolor, a błękitna poświata uderza w oczy niczym wyrzucone na brzeg muszle. Muszę przyznać, że gdyby autorka skupiła się tylko i wyłącznie na historii dziewczyny, pomijając wszystko inne, to książka jeszcze bardziej zyskała by na wartości. Jednak korzenie i pochodzenie pisarki, musiały upomnieć się o swoje. Brazylia, skąd pochodzi Lisboa, to kraj, który podobnie jak polska ma za sobą tragiczną historię. W latach 60-tych i 70-tych ogarnięty był wojną domową, która zabrała wiele ludzkich istnień i zniszczyła gospodarkę. Nie dziwi mnie, że autorka chciała przybliżyć czytelnikom te straszne czasy, wojnę o której nie wspomina się za granicą. Przypuszczam, że 90 procent czytelników nie będzie mieć pojęcia kim byli partyzanci Araguaia, skąd wywodzi się ich nazwa i z kim, ani przeciwko czemu walczyli. Jeśli lubicie historię, fakty, daty, miejsca i nazwiska, to fragmenty odnoszące się do przeszłości ojczyma naszej bohaterki, z pewnością przypadną wam do gustu. Ja niestety czytając te suche informacje, momentami traciłam nimi zainteresowanie. Być może miał na to wpływ fakt, że naszym głównym narratorem była trzynastolatka, do której nie pasuje wizerunek komunistycznego partyzanta. Niestety książka ta została napisana w tak chaotyczny sposób, że często w jednym rozdziale historie były wymieszane. Teraźniejszość przenikała się z przeszłością a fakty z przemyśleniami. Oczywiście zgadzam się z tym, że to co spotkało Fernando było ważne, jednak nie miało bezpośredniego wpływu na przebieg fabuły. Zdecydowanie bardziej podobały mi się fragmenty opisujące życie Vanji. Matka dziewczyny, prawdziwy "wolny ptak" nie potrafiła nigdzie zagrzać miejsca, szczególnie przy mężczyznach. Narodziny dziewczynki były konsekwencją upojnej nocy, po której kochanek zniknął. Teraz dziewczyna chce go odnaleźć. Niech was jednak nie zwiedzie notka wydawnicza, i nie spodziewajcie się, że to poszukiwania będą głównym elementem fabuły. A przynajmniej nie poszukiwania biologicznego ojca. Poznamy tutaj życie emigrantów w Kolorado, którzy usiłują znaleźć miejsce na świecie, które będą mogli nazwać domem.


Po śmierci matki Vanja, zmuszona została do opuszczenia swojego rodzinnego domu oraz kraju, i przeprowadzenia się do Stanów Zjednoczonych, miejsca zupełnie różnego od tego w którym została wychowana. Miejsca gdzie trzeba zapytać o pozwolenie zanim pogłaszcze się cudzego psa, gdzie obrośnięte tłuszczem obywatelki chwalą naturalną opaleniznę, jak by była czymś co można sobie kupić, lub "wypalić" na solarium. Na samym początku dziewczyna jest zagubiona, jednak szybko się dostosowuje, asymiluje.  Książka ta to w dużej mierze monolog wewnętrzny na tematy takie jak dorastanie i dorosłość, dom i miejsce zamieszkania, rodzina i ojczyzna. Vanja jest mądra, nad wiek dojrzała. Jej myśli cechuje sarkazm, jest obserwatorką, która nie boi się wyciągać wniosków. Fernando wydaje się być jej przeciwieństwem. Od lat mieszka w Ameryce, jednak za wszelką cenę stara się nie wychylać. Nie ma przyjaciół, pracuje jako stróż w bibliotece, a weekendami sprząta po domach. Zastanawiałam się, czy te podróże w przeszłość, i odnośniki do wojny, w której brał udział mężczyzna, nie są po to, by nadać głębię jego przeszłości, pokazać że to co przeszedł go nacechowało, sprawiło że stał się wyalienowanym, zamkniętym w sobie złamanym człowiekiem. Vanja jest tą, która może mu pomóc zburzyć mur, który wzniósł wokół siebie. 
Kolejną ważną postacią jest Carlos, 9-letni chłopiec, sąsiad Vanii. Pomimo tego, iż jego rodzina mieszka w Denver od lat,a on sam się tu urodził, mały nadal się boi że zostaną deportowani. Czytając o jego obawach zastanawiałam się co to znaczy ojczyzna. Czy papiery, zielone karty, prawa pobytu, są tożsame z naszą świadomością narodową? Czy można deportować ludzi, którzy nigdy nie opuścili granic kraju swoich narodzin? Książka ta stawia bardzo ważne pytania odnośnie przynależności narodowej, tożsamości i miejsca, które nazywamy "domem".


Prozę Adriany Lisboa czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jej przejmująca w swojej prostocie, trafna w spostrzeżeniach, i mądra w przekazie. Może się wydawać, że tematy które porusza autorka, były już wielokrotnie wałkowane, i jest to prawdą, jednak rzadko się zdarza by naszym bohaterem była trzynastoletnia dziewczynka i jej dorosła wersja. Książka ta zajmuje się tematem kultury, rodziny i więzi międzyludzkich. Gdyby pominąć wszystkie "wojenne" historie i anegdoty, które w moim mniemaniu jedynie dodają książce objętości, to byłaby to piękna opowieść o dojrzewaniu. Jako pisarka, a jednocześnie tłumaczka, Lisboa doskonale wie jak korzystać z języka, by był jednocześnie liryczny i zrozumiały dla przeciętnego czytelnika. 


"Kruczogranatowe" to piękna, melancholijna i niezwykle współczesna powieść, która zachwyci wymagających czytelników i wielbicieli literatury pięknej. Książka ta to wielka podróż po umyśle dziecka próbującego zrozumieć swoje miejsce w świecie, dziecka które nie "należy" do nikogo i jest obce, wszędzie dokąd idzie. Ukojenie znajduje jedynie w "rzeczach" takich jak wrony czy muszle, unoszące się tuż pod powierzchnią oceanu w pobliżu tętniącej życiem plaży Copacabana. Historia ta do mnie przemówiła, postacie ożywały tuż przed moimi oczami, a tekst był przyjemny do czytania. Polecam tę książkę każdemu, kto szuka przemyślanej lektury.

Link do opinii
Inne książki autora
Symfonia w bieli
Adriana Lisboa0
Okładka ksiązki - Symfonia w bieli

Nie musisz nic wiedzieć o Brazylii, by pokochać Symfonię w bieli - na jej kartach poznasz fascynujące miejsce, urokliwe, pełne zmagań i mrocznych sekretów...

Zobacz wszystkie książki tego autora